GKS Katowice 2-0 Polonia Bytom

09.05.2012, środa 19:00 – widzów 2300

Relacja kibica GieKSy

Mecz z Polonią powinien być mega kibicowskim świętem! Niestety tym razem był tylko namiastką derbów. Obie drużyny cienko grają, walczą na dole tabeli i w obu klubach marazm wywołany przez nieudolnych działaczy. Mecz w środę i dlatego też frekwencja była poniżej naszych możliwości. Doping średni choć z kilkoma ładnymi pierdolnięciami. Ważne, że na boisku nasi piłkarze mimo też finansowych problemów pokazali niezłego zęba i wygrali 2:0, a szczególnie druga bramka Hołoty chyba była najładniejszej urody w tym sezonie. Nadal szkoda, że na płocie nie ma flag, ale też nie można za to obwiniać chłopaków od nas. Trzeba pomyśleć jaki to byłby pretekst do obrzucenia nas błotem gdyby wbito się na siłę do magazynku i wyciągnięto NASZE flagi. Każdy widzi jak jest, ale czas zapłaty za gnojstwo przyjdzie.

Źródło: zin SK1964 nr 44 (Katowice) maj 2012

Opis piłkarski

Spotkanie z Polonią Bytom awizowane było jako mecz dwóch drużyn walczących o życie, choć bardziej odnosiło się to do Polonii Bytom, której sytuacja w tabeli była bardzo zła. Pięć punktów straty do bezpiecznego miejsca w tabeli na pięć kolejek przed końcem to strata bardzo trudna do odrobienia. GKS natomiast po słabszych występach z Zawiszą i Wisłą Płock, w Gdyni zagrał już lepiej, dlatego też spodziewaliśmy się dobrej postawy katowiczan w meczu derbowym.

Tym razem trener Rafał Górak nie dokonał zmian w formacji defensywnej i była ona identyczna jak w Gdyni. W składzie pojawił się natomiast Marcin Pietroń, dla którego był to debiut od pierwszych minut w GieKSie.

Od początku spotkania GKS kontrolował wydarzenia na boisku. Polonia nie potrafiła stworzyć sobie klarownych sytuacji, choć dość często przebywała na naszym polu karnym. To GKS jednak stwarzał sobie w miarę klarowne sytuacje. Bardzo dobrze od początku spotkania grał Pietroń, który świetnie wprowadził się do zespołu. W 21. minucie kapitalnie przy linii końcowej zachował się Tomasz Hołota, który odebrał piłkę rywalowi i jeszcze zdołał dośrodkować – idealnie na głowę Przemysława Pitrego, który umieścił futbolówkę pod poprzeczką bramki Marcina Cabaja. Wkrótce jeszcze bardzo dobrą okazję miał Damian Chmiel, który zaskakująco uderzał w krótki róg, ale tym razem Cabaj zachował się bardzo dobrze.

Wydawało się, że po przerwie Polonia ruszy z większym animuszem, gdyż widmo spadku coraz bardziej zaglądało w oczy podopiecznym Dariusza FOrnalaka. Tymczasem nie ujrzeliśmy wielkiej zmiany w postawie Niebiesko-Czerwonych. Stonowała jednak GieKSa, która już bardziej skupiała się na defensywie, z rzadka wyprowadzając akcje ofensywne i angażując niezbyt wielką liczbę zawodników. Było jednak kilka zrywów, dobrze spisywał się na prawej stronie Patryk Stefański, choć ogólnie naszym piłkarzom momentami brakowało ostatniego podania lub nie widzieli kolegów. W końcu jednak na indywidualną akcję zdecydował się Tomasz Hołota, który wkręcił rywala w ziemię i huknął pod poprzeczkę. Po tym golu bytomianie już zupełnie stracili animusz i grali tylko rozpaczliwe, długie piłki. GKS grał bardzo pewnie w obronie i praktycznie nie dopuścił do sytuacji pod bramką Jacka Gorczycy.

Katowiczanie zasłużenie wygrali ten pojedynek będąc drużyną zdecydowanie lepszą. Ważny krok w kierunku utrzymania został poczyniony, ale jeszcze nie jest ono pewne i o ligowe punkty trzeba cały czas walczyć.

Źródło:gieksainfo.pl