48 Urodziny GieKSy

25.02.2012, sobota

Dziś 27 lutego GKS Katowice obchodzi 48 rocznice powstania klubu. Z tej okazji w minioną sobotę odbyła się impreza w katowickim MEGA CLUBIE pod nazwą „Urodziny GieKSy”. Tego dnia nie zabrakło śpiewów, życzeń i dobrej zabawy w trójkolorowym gronie.

Przy tej okazji chcielibyśmy zaznaczyć że nasza strona istnieje w sieci już okrągły rok ciesząc się dobrym powodzeniem wśród fanatyków GKS-u.

Relacja fanki GieKSy

Gdy tylko padło hasło „urodziny GieKSy” na którymś ze spotkań Stowarzyszenia, od razu wiedzieliśmy, że musimy zorganizować coś, czego jeszcze nie było, a co pozwoli nam skupić jak największą ilość kibiców w jednym miejscu, abyśmy wszyscy razem mogli świętować czterdziestoośmiolecie naszego klubu. Impreza odbyła się 25 lutego w Mega Clubie. Początkowo mieliśmy pewne obawy, bo przedsprzedaż nie szła tak dobrze, jak to zakładaliśmy, ale w dzień imprezy po bilety w kasie stanęło sporo osób, co nas pocieszyło. Startowaliśmy o godzinie 20. Niecierpliwi byli na miejscu już półtora godziny przed, ale oczywiście znaleźli się też tacy, których motto brzmi: wypada się modnie spóźnić :) Właściwie cały czas ktoś wchodził, więc ludzi z minuty na minutę było coraz więcej. Obecnością zaszczycili nas również piłkarze, na początku nieco zdezorientowani. Nie zdążyli się jednak przyzwyczaić do panującej tam atmosfery, bo ze względu na poranne obowiązki, musieli nas opuścić chwilę później. Imprezę rozpoczął Kosa, oficjalnie witając wszystkich obecnych, aby już po chwili zdecydowana większość mogła pokazać swoje umiejętności na parkiecie :) Daliśmy wszystkim 2 godziny na wyszalenie się, po czym ruszyliśmy z licytacją koszulki i piłki z podpisami piłkarzy. Szczerze mówiąc przebieg licytacji pozytywnie nas zaskoczył, bo udało nam się zebrać dużo ponad 2 tysiące na malowanie miasta! Nieco później kolejna przerwa w zabawie – nadszedł czas na rozdanie zaległych nagród za turniej kibiców, który odbył się tydzień przed urodzinami. Później już staraliśmy się nie przeszkadzać w zabawie, no chyba, że trzeba było podać ogłoszenie, że ktoś zgubił klucze albo, że wszyscy mają w trybie natychmiastowym wyjść przed Mega. …i wyszli! A tam na wszystkich czekała niespodzianka. Niektórzy w końcu, po dość długiej przerwie mogli znów poczuć zapach palonych rac i w ich towarzystwie wykrzykiwać miłość do GieKSy. Staliśmy tam dość długo, pośpiewaliśmy, podenerwowaliśmy „sąsiadujących” z nami strażników miejskich i wróciliśmy do środka. Później już nie przerywaliśmy zabawy :) Wydaje mi się, że jak na pierwszą tego rodzaju imprezę, zorganizowaną przez nas było naprawdę dobrze. W przyszłym roku liczymy na jeszcze lepsze efekty, a za dwa lata? Za dwa lata GieKSa będzie obchodziła swoje półwiecze, więc najlepiej zrobimy, jak już zaczniemy się zastanawiać, czym by was zaskoczyć…

Klaudia

Źródło: zin SK1964 nr 40 (Katowice) kwiecień 2012