Banik Ostrava 0-0 Sparta Praga

02.12.2007, niedziela

Na ten mecz wybieramy się w ponad 400 głów, z czego 370 pociągiem specjalnym (miasto ma nawet zrobić stałe połączenie między Katowicami, a Ostrawą). Wszyscy jesteśmy ubrani w żółte czapeczki. Na stadionie komplet widzów. Mała grupa GieKSiarzy próbuje się dostać do Sparty. Widząc to reszta również biegnie w tym kierunku. Ochrona dostaje po głowach i dobieramy się do płotu, jednak wkracza policja z którą mamy ostry dym. Używają granatów hukowych i innych środków, ale jesteśmy nie odparci i ciągle trwa zadyma. Leci mnóstwo krzesełek, które posłużyły nam za amunicję. Po kilkudziesięciu minutach wkracza konnica z prewencją i musimy się wycofać. Wielu Czechom (tym piknikowym) nie spodobało się to co się działo i śpiewali na nas oraz niejednego próbowali złapać, co kończyło się dla nich źle. Niestety po całej nagonce i nagłośnieniu zdarzeń z meczu został odwołany tradycyjny turniej w Ostrawie na który wybieraliśmy się w 1000 osób!

Relacja fana Legii który był na trybunach

Ogólnie organizacja sprzedaży biletów dużo lepsza niż u nas. Bilety bez problemu zarezerwowałem telefonicznie i odebrałem w dniu meczu przy okazji wejścia na wieże ratuszową w jednym z kilku punktów gdzie można bilety kupić. Za bilet na trybunę jak by to nazwać pół-piknikową zapłaciłem 80 koron, czyli około 10 zł. A widoczność była znacznie lepsza niż np. na Żylecie, bo trybuna jest bardzo wysoka.
Przed meczem udałem się na dworzec gdzie miała przyjechać Sparta, a potem GKS.
Jakieś 20-30 minut przed planowany przyjazdem Sparty, na hale dworca wchodzi 40-50 osobowa ekipa Banika i jak gdyby nigdy nic czeka na przyjezdnych. Psów w tym czasie na dworcu było 10, w porywach do 15. Jednak głównie byli zainteresowani cykaniem sobie zdjęć w bojowych ubraniach.
Jednak Sparta nie przyjeżdża na dworzec (nie wiem jak przyjechali na mecz, być może zostali wysadzeni na innej stacji), za to zjeżdża się trochę policji i Banikowcy opuszczają dworzec, stają przed hala dworca i oczekują na GKS.
Policji na dworcu, było w porównaniu z normami do których jesteśmy przyzwyczajeni bardzo mało. Po jakiś 20 minutach zajechał spec z kibicami w żółtych czapeczkach, a Ci pochodem głównymi ulicami miasta udali się na stadion, jedynie pewna grupa dołączyła do grupy czekającej wcześniej na dworcu i nie nękana przez mundurowych, własna droga udała się na stadion.
Na mieście praktycznie wszyscy napotkani ludzie w barwach miejscowego klubu, dużo ludzi na ulicach. Dzień wcześniej w sobotę wieczorem ulice były opustoszałe niesamowicie, przez 30 min spaceru po centrum spotkałem tylko cztery osoby, ale to Czechy.
Stadion jest zajebiście położony, mianowicie znajduje się na wzgórzu i ładnie widać go z dużej części miasta. Ogólnie Ostrawa leży częściowo w dolinie.
Pod stadionem straszny tłok. Wąskie chodniczki nie ułatwiały wejścia na mecz.
Pod sektorem gości stoi około 40-50 psów. A pod wejściem na tenże sektor, przechodzi się w odległości 3-4 metrów – inny świat.
Przed mecz spokojnie można było dostać bilety mimo, że to największy hit w kraju.
Do wejścia na trybunę czekałem może 2 minuty. Ciekawostką jest to,że jak ktoś chciał wnieść szklaną butelkę, dostawał od ochrony kubeczek i mógł sobie zawartość przelać do niego, ewentualnie szybko wypić przy ochronie, a co w nich było mówić nie muszę ;) Jednak nie stanowi to żadnego problemu, zwłaszcza ze na stadionie można kupić piwo po 20 koron. Szybka kontrola i jestem na trybunie, jedynie ochroniarz miał jakieś pretensje do szczęki to powiedziałem ze wracam z treningu i dał spokój.  Stadion robi wrażenie, trybuna jest większa od Żylety nie przesadzając z dwa razy, mówię o wysokości. Stadion na 30 min przed meczem jest już prawie zapełniony. W młynie wisi kilka flag GKS-u i kilka całkiem ładnych flag Banika.
Na trybunie której miałem okazje być, nawet pojawiła się oprawa, jakieś sektorówki zrobione z opakowań po maśle.
Nie wiem co przedstawiała oprawa jednak sektorówki dość szybko się porwały.
W młynie odpalono kilka świec dymnych i wyrzucono na murawę.
Doping bardzo kiepski i tu raczej nie ma o czym pisać, bardzo dużo bluzgów na Spartę – „Praske kurwi” było powtarzane chyba z 20 razy. Nie mówiąc o najebanych typach którzy krzyczeli to non-stop.

Ledwo się usadowiłem na moim siedzonku,  a już patrze jakiś 30-40 łobuzów w żółtych czapkach wpada w ochronę stojąca koło sektora Prażan, szybko sobie z nimi „radzi” i zaczynają szarpać się z bramką, trwa to z minutę, może dwie przy praktycznie biernej postawie psów. Chyba Gieksie zabrakło trochę zdecydowania i gdyby od razu podeszli w więcej osób mogli by się dostać do sektora Sparty. Przynajmniej tak wyglądało to z mojej perspektywy, jednak z bliska nie widziałem sytuacji więc nie osądzam, chociaż widok miałem dobry. Sparta której było z 100-120 osób też zaczyna nieśmiało kierować się w stronę oponentów, jednak pojawiają się mundurowi i zaczyna się zabawa z nimi. Chyba nie byli przygotowani na taką reakcje żółtoczapkowiczów i trochę się cofają.
Leci w nich sporo krzesełek, które latają przez dobre 20-30 minut, w sumie ze 100-150 było w powietrzu.
Co jakiś czas psy wjeżdżają w GieKSę i Banik, Ci jednak się stawiają bardzo mocno i nie dają się psom. Wtedy kilka razy w stronę kibiców lecą granty hukowe, psy wjeżdżają, wypychają zgodowiczów i tak w kółko. Sparta tez ma małe starcia w sektorze z psami którzy spychają ich jak najdalej od Banika i GIEKSY.
Sparta rzuca sporo piro w mundurowych, jednak po jakimś czasie w jej sektorze spokój.
A Gieksa dalej swoje, bez zmian czyli oni w psów, psy w nich. W jakiejś 35 minucie wjeżdżają konie i sporo psów z ochroną i Gieksa wreszcie musi się cofnąć, jednak i tak momentami stawia bardzo silny opór. Dym częściowo przenosi się za trybunę czego nie widzę. Z gwizdkiem na przerwę zabawa się kończy. Warto zaznaczyć, że kiedy psy wjechały ostatecznie w zawadiaków, cały stadion z wyjątkiem młyn sra z radości i biję barwo.
W czasie awantur młyn kilka razy intonuje anty policyjne śpiewy. Potem dochodzi do dziwnych sytuacji których nie jestem w stanie zrozumieć. Ci którzy dymili wracają przez trybunę do młyna gdzie siedziała cała GieKSa, i po drodze w środku trybuny są zawijani przez ochronę. Na co w majtki z radości spuszcza się pół trybuny nie wiem jak to opisać, ale brak mi słów. Dostało się też trochę po głowach tym co stali na drodze wracających awanturników.
Ogólnie awantura bardzo długa i okazała. GieKSa pokazała się z bardzo dobrej strony moim zdaniem. Kilka razy psy naprawę miały spore problemy i kilku ląduje w szpitalu – załapali się na przekopki i inne atrakcję. Pokazali co potrafią Polacy w tych sprawach i ze pepikom, jeszcze chyba do nas naprawę daleko.
W drugiej połowie nie działo się zupełnie nic. Bluzgi na Spartę trochę śpiewania ale bardzo marnego i tyle.
Co do Sparty to było ich jak pisałem 100-120 osób, z kilkoma małymi flagami. Jak zaśpiewali było ich słychać dość dobrze – momentalnie cały stadion gwizdał i wychodził z siebie.
Na samym meczu był komplet czyli około 15-17 tys ludzi. Bardzo dużo osób oglądało mecz z pobliskich górek, kładek i innych miejsc.
Po meczu udaje się na dworzec. Bardzo dużo kibiców Baniak tez udaje się do rożnych miast, co możne znaczyć ze mają sporo kibiców w regionie.
GieKSa ładuje się do speca, ale mój pociąg odjechał przed nimi i nie wiem czy coś się jeszcze działo.

Źródło: Kibice.net