Banik Ostrava 1-1 SK Sigma Olomouc

04.04.1999

Jak wiadomo na Widzewie nie byliśmy z powodów nam znanych. To też namawialiśmy Was abyście odwiedzili naszych ziomali. Fatalny dzień (święta i w dodatku niedziela) sprawił, że do Ostrawy wybrało się zaledwie 4 fanatyków. Z Katowic wyruszyliśmy we dwójkę, w pociągu dołączył kolejny. W 3 dotarliśmy do Cieszyna, skąd autobusem do Havirova, a następnie do samej Ostrawy. Na miejscu co jest już zwyczajem udajemy się do Parlamentu, gdzie wita nas Banik. Po zapełnieniu brzuchów złocistym napojem ekspedycja ostrawsko-katowicka wyrusza na miasto. Trochę się nam nudziło, więc Banikowcy wymyślili żeby dać o sobie znać… tylko że jako fani Sigmy. Celem takiego postępowania miało być uznanie nas za fanów Ołomuńca, a w konsekwencji wpuszczenie na sektor gości. Nie trzeba było długo czekać na reakcję psiarni.. Tylko że ta nie dała się nabrać. Po raz n-ty nas spisano, skasowano noże, łańcuchy itp i puszczono. W drodze na stadion nie dało się już nic wykombinować z powodu psiego ogona. Na stadionie spotykamy stałego bywalca Ostrawy. Sam mecz obył się bez historii, poza nieustającymi bluzgami z obu stron. Kibiców Sigmy przybyło niespełna 100. Powrót mógł być ciekawszy, gdyż mieliśmy nieco pół godziny po meczu, a w każdej chwili mogli zostać wprowadzeni na dworzec fani Sigmy. Choć każdy obrał sobie własny kosz to do niczego nie doszło. Jak się później okazało Sigma dotarła 10 minut po naszym odjeździe. Późnym wieczorem docieramy do Katowic.

Źródło: zin ULTRAS nr 3