Boby Brno 3-0 Banik Ostrava

11.04.1999

Relacja GieKSiarza

W drodze powrotnej z Warszawy ustalone zostało, że na wyjazd Banika do Brna pojadą 4 osoby. Chętnych nie było więcej, więc pojechaliśmy samochodem. Do Ostrawy zajechaliśmy w południe, skąd mamy pociąg do Brna. Jak nam powiedziano rannym pociągiem wyruszyła grupa Banika w poszukoiwaniu przygód, lecz nic nie zdziałali, gdyż czeska psiarnia przechwiciła rozbójników. W ogóle prasa czeska rozpisywała się o tym meczu tak choćby to były Derby Śląska. Był to mecz podwyższonego ryzyka, w Brnie oczekiwano najazdu Polaków, pisano coś o 250 chuliganach z Polski, trochę nas to rozbawiło, ale może kiedyś… kto wie. Artykułami czeskiej prasy najbardziej chyba przejęła się psiarnia bo to co zobaczyły nasze oczy po dotarciu do Brna to przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Przyjęli nas lepiej niż prezydenta, około kilkuset palantów w tym czeska antyterrorka i chuj wie co jeszcze, a nas… zaledwie kilkudziesięciu. Kto był na Cracovii to wie ile nas eskortowało radiowozów, tam tego było kilka razy więcej. W naszym sektorze oczekiwali nas już Banikowcy. W sumie wszystkiego nie całe 400 osób w tym nas 4. Porozwieszaliśmy flagi, a było ich tyle co nas. Kibole Brna mieli gule widząc nasze flagi, nawet ten mały płot (taki jak u nas w 4 lidze) nie zachęcał ich do wjazdu na murawę, nawet te cykory nie były obstawione przez policje, zresztą słyną oni z szybkich nóg i szerokiego konfidenctwa. W drugiej połowie działy się już ciekawsze rzeczy, ale aktorami nie byli piłkarze (bo przegrywali z Brnem już 3-0) lecz chuligani z Ostrawy. Paru ekscybicjonistów z Brna postanowiło obnażyć się przed widownią, a że kierowali wymowne gesty w naszym kierunku nie czekali zbyt długo na naszą reakcję. Jeden z hoolsów Banika przeskoczył płot i sam ruszył na pajaców, tylko zrobił to tak szybko, że nawet nie zorientowaliśmy się o co chodzi i psiarnia zdąrzyła wjechać w nasz młyn, a on sam podbiegł z pięściami, tylko że te kurwy zamiast wyskoczyć na murawę to ciskały w niego kamieniami. Po chwili hoolsa skręcili, gdy prowadzili go tuż koło nas od razu wiara ruszyła by go odbić, lecz psiarni było za dużo i doszło tylko do przepychanek. Do starć z pałami doszło jeszcze na dworcu, gdzie jakiś piroman odpalił petardę w holu dworca. Wyjazd był całkiem udany, szkoda tylko, że nie zdołaliśmy odbić naszego kumpla.

Źródło: zin ULTRAS nr 3 (Katowice)

Relacja Banika

Nas 250 + 4 GKS + 1 Spartak.

Źródło: zin HOOLIGANS 2000 nr 2 (Legnica)