Bohemians Praga 0-1 Banik Ostrava

26.04.2010, poniedziałek

Relacja kibica GieKSy

15-stu GieKSiarzy zdecydowało się wesprzeć naszych przyjaciół na wyjeździe w Pradze. Pierwsze przygody zaczęły się już w drodze do Ostravy, Czeska psiarnia bardzo zapragnęła mieć nasze wszystkie dane, więc podeszli… Wszystko szło jak po maśle, gdy po chwili okazało się, że jeden z nas zapomniał z domu dowodu… Zaczęły się długie negocjacje i tłumaczenia z happy-endem. Na zakończenie mundurowi powiedzieli, że bez dowodu GieKSiarz nie wejdzie na stadion i z uśmiechem na ustach poszli dalej. My zbytnio się tym nie przejęliśmy i pojechaliśmy dalej. W Ostravie dosiedli się Banikovcy i zaczęliśmy wspólną integrację. Nie zabrakło też kilkunastu toastów dla naszego kumpla, który kilka dni wcześniej obchodził urodziny. W tak miłym towarzystwie podróż minęła szybciutko i zameldowaliśmy się pod Pragą. Tam czekała na nas policja i znani już w całych Czechach ludzie ubrani w kamizelkach z napisem: „anti konfliktni tym”. Ziomki w tych kamizelkach byli tacy fajni, że dałem jednemu vlepkę…. na plecy :)

Po kilku minutach, w kordonie ruszyliśmy w stronę stadionu. Pora dosyć wczesna (około dwie godziny przed meczem), więc zastanawialiśmy się czy uda nam się gdzieś wyrwać. Nasze nadzieje „spłonęły”, gdy dotarliśmy pod stadion, zostaliśmy odgrodzeni i zamknięci w kordonie jak owieczki. Nie było nawet możliwości się wysikać – z jednej strony stała psiarnia, z drugiej ochrona stadionowa. Tylko kilku osobom udało się wybłagać wyjście do pobliskiego pubu, oczywiście każdy szedł w asyście dwóch niebieskich… Po jakimś czasie uznaliśmy, że trzeba wbijać się na stadion, pierwszy poszedł GieKSiarz bez dowodu i jak się okazało nie było tak źle. Coś tam posprawdzali, coś pospisywali, swoje zdanie wtrącił też „słynny” kukurzica i kibic GieKSy został wpuszczony. Reszta weszła bez problemów. Widoczność z sektora gości była fatalna (za bramką), ze względu na jakieś dodatkowe zabezpieczenia – siatki, płoty… Sam stadion prezentował się średnio, trybuna główna nawet fajna, ale ta naprzeciwko to istny dramat! Jeżeli ktoś był na meczu „A” klasy, gdzie są 3-4 rzędy krzesełek to wie o czym teraz piszę… Sektor najzagorzalszych kibiców Bohemiansa zapełnił się szczelnie i doping stał na dobrym poziomie. Na początku młynowym była… klubowa maskotka – kangur (po Czesku klokan:))

Banik pojawił się z liczbie – 700 głów, ale doping jak na taką liczbę nie był porywający. Podobnie można powiedzieć o samym spotkaniu. Banik zgarnął trzy punkty i to było najważniejsze. Warto jeszcze wspomnieć o oprawie, która pojawiła się w pobliskim oknie. Kilku typów odpaliło race i pokazali transa, który informował, by Czeski futbol był dla kibiców! Po meczu zostaliśmy zaraz wypuszczeni, natomiast kibice gospodarzy musieli czekać na stadionie… Nie kryli wściekłości, że ochrona ich nie chce wypuścić i „sprzedali” nam sporo „fuckersów”. Nie dziwię się takiej złości, bo też byłbym wkurzony, gdybym na własnym stadionie musiał czekać aż łaskawie wyjdą kibice gości:) Po drodze zrobiliśmy jeszcze zakupy i wbiliśmy się do cuga. Podróż mijała spokojnie dopóki nie zjawił się kanar… Okazało się, że wiele osób „zapomniało” kupić bilet powrotny i wszystkie te osoby zostały wyrzucone do ostatniego wagonu (był spory tłok). Kanar zaczął straszyć, że na najbliższej stacji odczepią wagon i zostaniemy na jakimś zadupiu.. Jednak Banikovcy podjęli temat biletów i wszyscy spokojnie dojechaliśmy do Ostravy. Korzystając z wolnej chwili zjedliśmy gulasz w knajpie i ruszyliśmy kolejnym cugiem w stronę domu :)

Źródło: zin SK1964 nr 21 (Katowice) maj 2010

Relacja Banika

Nie trzeba pisać, w który dzień był ten wyjazd… W sektorze gości 700 z Banika i 15 z GieKSy. Na meczu dobry, głośny doping po obuch stronach – stadion pełny. Bohemians na początku meczu pokazuje w młynie choreo na protest przeciwko temu, ze od nowego sezonu ma grać ze Slavią na stadionie w Edenu. My mamy herb „SK Slezská“ w środku sektora i po obu stronach niebieskie i białe balony. W pierwszej połowie gospodarze maja transparent „Piłka nożna dla kibiców“. My również w tym samym czasie prezentujemy taki sam transparent tylko w naszych barwach. W 70. minucie z jednego domu przy stadionie ultras Slavia wywiesza transparent z tym samym hasłem w barwach Slavii, napisem SKS, ich czerwoną gwiazdą i odpalają dwie race. Dobra akcja! Wspólnie z Bohemiansem klaskamy. Trzeba jeszcze dodać, że przed meczem policja trzymała nas trzy godziny przed stadionem i kto chciał iść do kibla to tylko w asyście dwóch ludzi z ochrony…

Źródło: zin SK1964 nr 21 (Katowice) maj 2010