Bytovia Bytów 1-0 GKS Katowice

12.11.2016, sobota 18:00 – widzów 690

Relacja GieKSiarza (Giszowiec)

Do Bytowa jedziemy autokarami w 180 głów ( w tym 4 Banik Ostrava i 3 Górnik Zabrze – dzięki za wsparcie). Na sektorze wywieszamy kilka flag: GKS KATOWICE, POLSKA, GOT i UG. Przez całe spotkanie mimo prowadzenia gospodarzy od 11 minuty, prowadzimy dobry doping. Miejscowi ze skromnym młynem, nie słyszalni z naszej strony, poza momentem kiedy ryknął cały stadion. Po spotkaniu dziękujemy piłkarzom za walkę i ruszamy w drogę powrotną. Mecz niestety przegrywamy, a liderem zostaje Chojniczanka. Na tym wyjeździe melduje się 22 kibiców z Giszowca.

Warto wspomnieć że ponad 100 fanów GieKSy w tym samym czasie wracało z Rumuni gdzie w Bukareszcie grała reprezentacja Polski. Oba mecze udało się zaliczyć jedynie 2 fanom, w tym jeden to reprezentant naszej dzielnicy.

Relacja GieKSy

Istniało wiele powodów, by nie pojechać na wyjazd do Bytowa – m.in. niefortunny termin (przedłużony weekend), fatalna pogoda, nieatrakcyjny kibicowsko rywal, długa podróż itd. Mimo to GKS Katowice ma liczną grupę fanatyków, dla której wszystkie te problemy są niczym, bo najważniejsze jest hasło: „Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasza GieKSa gra!”.

W Bytowie mieliśmy okazję pojawić się tylko jeden raz. W sezonie 2014/15 zameldowało się nas tam 123 (5 KSG, 1 FCB), a na stadion weszło 120 fanów. Tym razem poprawiliśmy ten wynik – do Bytowa pojechało 180 fanatyków GieKSy (w tym 4 Banik Ostrava i 3 Górnik Zabrze). Warto dodać także, że w tym samym czasie ponad 100 osobowa grupa kibiców GKS Katowice wracała z wyjazdu na mecz reprezentacji Polski, która swoje spotkanie rozgrywała w Bukareszcie. Znalazło się też dwóch pozytywnych wariatów, którym udało się zaliczyć oba te spotkania – w piątek pojawili się na Rumunia – Polska, a w sobotę na Bytovia – GieKSa. Ogromny szacunek!

Podróż upłynęła spokojnie i sprawnie. Mieliśmy kilka postojów, ale wszystko zostało dobrze wyliczone czasowo. Pod stadion podjechaliśmy o 17:20 i w niecałe 20 minut znaleźliśmy się na obiekcie. Bardzo sprawnie i bezproblemowo przebiegało wejście na sektor gości – wielkie brawa dla pracowników i działaczy Bytovii. Przez całe spotkanie prowadziliśmy doping, a płot został dobrze oflagowany. Miejscowi mieli skromny młyn, ale nie byli u nas słyszalni. Jedynie pod koniec spotkania można było usłyszeć gromkie: „Bytovia”, gdy do dopingu włączyła się też trybuna główna. Po spotkaniu podziękowaliśmy piłkarzom za walkę, zbiliśmy „piątki” i zapewniliśmy o tym, że jesteśmy z nimi.

Podróż powrotna także była sprawna i spokojna. Teraz został nam ostatni wyjazd w tym roku – Suwałki. Zapisy na mecz z Wigrami trwają na dzielnicach, FC i w stowarzyszeniu kibiców. Dla fanatyków pozycja obowiązkowa, a dla tych, którzy dopiero chcą zacząć jeździć, to idealna próba charakteru. GieKSa on Tour!

Źródło: GieKSa.pl

FILM: 12.11.2016 Bytovia Bytów – GKS Katowice DOPING

FILM: 12.11.2016 Bytovia Bytów – GKS Katowice BRAMKA

FILM: 12.11.2016 Bytovia Bytów – GKS Katowice SKRÓT

FILM: 12.11.2016 Bytovia Bytów – GKS Katowice SKRÓT (2)

Relacja sportowa

Bytovia Bytów: Bieszczad, K. Bąk, Cseh, Opałacz, Wilczyński, Serafin, R. Mandrysz, Rzuchowski, Efir (66. Surdykowski), J. Bąk (88. S. Kamiński), Klichowicz (82. Formela).

GKS Katowice: M. Abramowicz – Czerwiński, Kamiński, Praznovsky, D. Abramowicz (80. Wołkowicz) – Foszmańczyk, Zejdler, Kalinkowski, P. Mandrysz (51. Garbacik) – Lebedyński, Goncerz.

W meczu kończącym rundę jesienną GKS Katowice przegrał na wyjeździe z Drutex-Bytovią Bytów 0:1. Tym samym passa pięciu meczów bez przegranej odbiegła końca, ale GKS zajął w niej drugie miejsce.

Trójkolorowi spotkali się z wymagającym rywalem, który mimo dziesiątej lokaty postawił im trudne warunki.  Bytowianie ustawili się wysoko i przeszkadzali GieKSie w rozgrywaniu piłki, co jak się później okazało, było kluczem do wygrania. Katowiczanie z początku byli cofnięci, odpierali ataki gospodarzy, ale nie zdołali powstrzymać Jakuba Bąka w 11. minucie. Ten wpadł w pole karne na lewym jego skraju, minął interweniującgo Mateusza Abramowicza i z ostrego kąt umieścił piłkę w siatce.

Po straconym golu GKS nie podłamał się. Stworzył sobie w pierwszej połowie kilka dogodnych okazji, by wyrównać. Znakomite dwie szanse miał Dawid Abramowicz, ale jego pierwszy strzał w 7. minucie został zablokowany, a w 35. minucie trafił w polu karnym z kilku metrów prosto w bramkarza. Wyrównanie GieKSie mógł dać także Mikołaj Lebedyński, ale główkował tuż obok prawego słupka w 19. minucie, a tuż przed końcem pierwszej połowy uderzył z ostrego kąta nad spojeniem.

Po zmianie stron oglądaliśmy typowy mecz walki. Na boisku trzeszczały kości, łokcie wędrowały nie tam gdzie powinny, czego efektem były mocne stłuczenia Grzegorza Goncerza, Mateusza Kamińskiego i Pawła Mandrysza. Najlepszą sposobność do trafienia miał w 68. minucie Alan Czerwiński, ale minimalnie chybił z rzutu wolnego obok prawego słupka. GKS robił co mógł, by wyrównać, Bytovia nastawiła się na kontry skrzydłami, ale wynik nie uległ już zmianie i to gospodarze cieszyli się z trzech punktów.

GKS zajął po 17 meczach w rundzie jesiennej drugie miejsce (32 pkt.), ze stratą dwóch punktów  do lidera Chojniczanki. W następnym meczu GieKSa zagra z Wigrami w Suwałkach.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Ligową jesień GKS Katowice kończył w mroźnym Bytowie. Oczywiście do rozegrania pozostaną jeszcze dwie kolejki awansem z wiosny, ale półmetek sezonu osiągnęliśmy właśnie dzisiaj. Katowiczan czekało trudne zadanie, mimo że rywale nie imponują w tym sezonie. W ostatnim czasie Bytovia przegrała dwa mecze z rzędu, my natomiast notowaliśmy serię 5 meczów bez porażki.

Po zwycięskim meczu z Olinpią Grudziądz trener Jerzy Brzęczek nie dokonał żadnej zmiany w składzie. W Bytovii za żółte kartki pauzował Łukasz Wróbel. W obu ekipach mieli zagrać bracia Mandryszowie, co dodawało smaczku tej potyczce.

Początek meczu był pod wyraźne dyktando gospodarzy. Grali oni szybko, składnie i wyglądali tak, jakby… było ich więcej. Próbowali prostopadłych podań, a nasi zawodnicy nie wiedzieli, co z tym zrobić. Szybko, bo już w 11. minucie przyniosło to wymierne efekty. Właśnie prostopadłe podanie otrzymał Jakub Bąk i pewnie pokonał Abramowicza. Kilka minut wcześniej nasz bramkarz wybronił stuprocentową sytuację. Gra nie układała się po naszej myśli, ale z czasem osiagnęliśmy optyczną przewagę. Stwarzaliśmy sobie zwłaszcza sytuacje po stałych fragmentach gry i tych sytuacji było naprawdę sporo. Raz blisko był Abramowicz, który uderzał z powietrza, ale obronił Bieszczad, potem blisko był ponownie obrońca, ale najlepszą okazję miał chyba Kamiński, który już uderzał głową do pustej bramki, ale w ostatniej chwili na linii pojawił się obrońca, który wybił piłkę. Bytovia w tej fazie meczu miała masę szczęścia. W końcówce zakotłowało się w naszym polu karnym. Kontuzjowanego Kamińskiego próbował szybko podnieść zawodnik rywali, ale doskoczył do niego Goncerza i wywiązała się szamotanina. Gonzo dostał żółtą kartkę. Na przerwę schodziliśmy przegrywając.

Po zmianie stron liczyliśmy na utrzymanie dominacji z ostatniego kwadransa pierwszej połowy. Tymczasem GKS przestał stwarzać sobie sytuacje, konstruowanie akcji ofensywnych przychodziło z wielkim trudem. Na domiar złego kontuzję odniósł Paweł Mandrysz i musiał opuścić boisko – zastąpić go musiał młodzieżowiec Damian Garbacik. Na lewą pomoc powędrował Dawid Abramowicz. Gra była toporna, nie potrafiliśmy stworzyć jednej groźnej sytuacji. Najbliżej był chyba Alan Czerwiński, który minimalnie niecelnie uderzył z rzutu wolnego. Niestety Garbacik nie udźwignął ciężaru spotkania. Najpierw w akcji ratunkowej dostał żółtą kartkę, a potem za głupi faul drugą i końcówkę graliśmy w dziesiątkę. Bytovia zaczęła groźnie kontrować, a my nadal nie potrafiliśmy nic zrobić. Nie pomogli wprowadzeni Prokić i Wołkowicz, ale cała drużyna tak naprawdę grała bardzo słabo, więc nie osłabili też tego poziomu.

GKS Katowice przegrał w Bytowie zasłużenie. Nasz zespół co prawda mógł wyrównać w pierwszej połowie i naprawdę brakowi szczęścia można „zawdzięczać”, że nie udało się trafić do siatki. Jednak w przekroju całego spotkania to Bytovia kontrolowała mecz przez większą część czasu. Ekipa Jerzego Brzęczka zaliczyła jedno ze słabszych spotkań i jak mówi szkoleniowiec – miejmy nadzieję, że to podziała na zawodników mobilizująco i w podobnych warunkach klimatycznych w Suwałkach uda się zagrać dużo lepiej i przede wszystkim zgarnąć trzy punkty. Porażki też szkoda z jednego powodu – może to i nie ma znaczenia, ale fajnie byłoby się poszczycić tytułem mistrza jesieni.

Bytovia Bytów – GKS Katowice
Bramki: 10′ Bąk 1:0
Bytovia: Bieszczad – Bąk, Cseh, Opałacz, Wilczyński, Serafin, Mandrysz, Rzuchowski, Efir (66″ Surdykowski), J.Bąk( 88″ Kamiński), Klichowicz(81″ Formela)
GKS: M.Abramowicz – Czerwiński, Kamiński, Prażnovsky, D.Abramowicz (79″ Wołkowicz) – Foszmańczyk, Zejlder, Kalinkowski, Goncerz, Mandrysz ( 50′ Garbacik) – Lebedyński ( 74″ Prokic)
Ż.kartki: Cseh, Wilczyński- Goncerz, Kalinkowski, Garbacik
Cz.kartki: Garbacik
Sędzia: Mariusz Korpalski (Toruń).

Źródło: GieKSa.pl