Chojniczanka Chojnice 2-2 GKS Katowice

04.03.2017, sobota 17:45 – widzów 2300

Relacja GzG

Na inauguracje rundy wiosennej przyszło nam jechać do Chojnic, gdzie miało odbyć się spotkanie na szczycie pomiędzy liderem, a wiceliderem. W podróż wyruszamy transportem kołowym ze sporą dyskoteką. Na trasie mamy kilka postojów i co ważne, zawsze z możliwością poprawy swoich zasobów spożywczych. Nie obyło się też bez poprawy statystyk mandatowych. W pewnym momencie psiarnia funduje nam objazd, który nieco wydłuża naszą podróż. Wszystko z powodu dwóch koalicji podróżujących tą samą drogą.

Na miejscu jesteśmy na niecałą godzinę przed pierwszym gwizdkiem i od razu wchodzimy na sektor. Większość melduje się tam przed rozpoczęciem, reszta dalej czeka lub ogląda mecz z naczepy wozu transmisyjnego, z której był dość dobry widok. W tej grupie są zakazowicze i osoby nie posiadające biletów. Otrzymaliśmy ich tylko 250. Na płocie wieszamy takie flagi jak: LĘDZINY, SIEMIANOWICE, GzG, konfederatka KSG, GOT, UG, TYLKO NIEŻYWI PRZESTANIEMY BYĆ MŚCIWI oraz SK1964. Dodatkowo w II połowie pojawia się transparent dla byłego piłkarza i wychowanka GieKSy z Giszowca z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia. Chociaż nie udaje się nam wnieść sprzętu nagłaśniającego, to od początku meczu prowadzimy dość dobry doping, w czym pomagali nam nasi piłkarze doprowadzając do prowadzenia na 2:0. Nikt w tej chwili nie wyobrażał sobie innej sytuacji jak zdobycie fotela lidera. Jednak jak często bywa w sporcie, gospodarze zdołali odrobić straty i doprowadzić do podziału punktów. Fani Chojniczanki dość dobrze wypełnili stadion i zaprezentowali chyba najliczniejszy młyn z dotychczasowych naszych wizyt w tej miejscowości. Widać że ten klub odnosi właśnie największe sukcesy w swojej historii. Na płocie pojawia się ogromna flaga: CHOJNICZANKA CHOJNICE „Historia tworzona przez pokolenia” oraz inne płótna GNLS (gniazdo), BRUSY, MF’07 oraz flaga Gryfa Słupsk. Fanatycy z grodu tura dopingują całe spotkanie z lepszymi i gorszymi momentami. Najlepiej wychodziło im to gdy dopingował cały stadion, a ta sytuacja nie była rzadkością. Dodatkowo machają kilkunastoma flagami na kij w barwach. Z ciekawostek warto dodać że jeden z pracowników klubu, ok. 70 letni dziadek pod wpływem emocji dostarczonych przez piłkarzy, „wdarł się” do bufora nawołując fanów gości do walki: „dajcie mi kogoś w moim wieku„. W nagrodę dostał „pociskiem ze śliny”, a ochrona zapobiegła dalszym ekscesom.

Ogólnie tego dnia w Chojnicach pojawiło się 285 fanatyków GieKSy. Z tej grupy 267 wchodzi na sektor. Wspierał nas Górnik Zabrze w 2 osoby – dzięki. Po meczu długo dziękujemy brawami piłkarzom za zdobycie punktu na ważnym terenie i podnosimy na duchu śpiewając „czy wygrywasz czy nie…„. Moment w którym widać zaufanie kibiców do piłkarzy i wiarę w odnoszenie przyszłych sukcesów.

Po meczu udajemy się do autokarów i ruszamy w stronę Górnego Śląska, tym razem bez objazdów. Jednak mimo to i tak nasza droga się nieco wydłużyła. Po drodze popsuł się jeden z autokarów, przez co tracimy ponad godzinę. Nasz kierowca ponieważ na wieść o awarii innego autokaru nie zatrzymuje się od razu by poczekać, został narażony na negatywny wpływ oddziałujący  na jego psychikę spowodowany przez fanów w autokarze (Gisz, Murcki, UG) – terror. W Katowicach meldujemy się dopiero o 4:30 nad ranem.

Giszowiec tego dnia zawitał na Kaszubach w 41 głów w większości w nowych bluzach, co ciekawe w tyle samo głów byliśmy tu w 2013 roku. Nasza liczba jest zaznaczona na płocie naszą flagą, a w przerwie meczu chrzcimy jednego z naszych nowych wyjazdowiczów i dajemy popis wokalny w wykonaniu GzG. Z ciekawostek dodamy że wielu kibiców zaopatrzyło się w 5 posiłków z jednej wiodącej marki zdrowego żywienia, co u reszty fanów wzbudzało sporę zainteresowanie, a hasło „tarty devolay” zostanie zapamiętane na długo. Jednocześnie zachęcamy do zdrowego i sportowego trybu życia – fanatycy GieKSy z Giszowca.

Relacja Chojniczanki

Na sektorze C jest nas około 200, wspiera nas Gryf Słupsk w 25 i Lechia Gdańsk 5. Debiutuje nowa 24 metrowa flaga Chojniczanki „Historia tworzona przez pokolenia”.

Źródło: fb/FANATYCY Z GRODU TURA

Relacja GieKSy

W pierwszej lidze przerwa zimowa jest bardzo długa i nie jest większym problemem przygotowanie się do pierwszego wyjazdu na wiosnę. Ułatwieniem były także dobre wyniki drużyny podczas minionej rundy oraz atrakcyjny pod kątem piłkarskim rywal (lider tabeli). Jak to w ostatnim czasie bywa u nas – było więcej chętnych niż miejsc.

Pod koniec listopada 2016 roku zaczęliśmy w PKP Intercity sondować możliwość pojechania pociągiem specjalnym do Chojnic. Problemem był fragment trasy, który nie jest obsługiwany przez tego przewoźnika, ale podobnie było w Bielsku i PKP IC zdecydowało się wtedy zrobić tzw. rozpoznanie trasy. Cały czas byliśmy w kontakcie z przewoźnikiem, ale dochodziły też do nas informacje o planowanych zmianach w kierownictwie PKP. Tak też się ostatecznie stało – w styczniu doszło do dużych zmian w tej spółce i nie było z kim rozmawiać, a jak się niedługo później okazało nowe osoby w ogóle nie rozumieją na czym polegają kibicowskie wyjazdy. Pat trwa do dziś. Wobec tego zdecydowaliśmy się pojechać autokarami, a w międzyczasie dowiedzieliśmy, że nie mamy co liczyć na 500 biletów – Chojniczanka była gotowa udostępnić nam 200 miejsc. Po wielu rozmowach udało się tę liczbę zwiększyć do 250, ale to dalej było dla nas zbyt mało.

Ostatecznie w podróż do Chojnic wyruszyliśmy w niecałe 285 osób (w tym 2 fanów Górnika Zabrze), na które składało się pięć autokarów i kilka aut. Wszystko szło sprawnie, ale niestety w okolicach Grudziądza do akcji wkroczyła policja, która spowolniła nasz przyjazd pod sektor gości. Widać było, że jest mocno pospinana – musieli dość dobrze zapamiętać naszą ostatnią wizytę w tym mieście. Pod stadionem Chojniczanki pojawialiśmy się po godzinie 17:00 i zaczęliśmy wchodzić na obiekt. Przebiegało to dość sprawnie, choć miejscowy klub dalej nie może sobie poradzić z systemem kart magnetycznych. W mailach zapowiedzieli, że rezygnują z tego niedziałającego rozwiązania na rzecz zwykłych biletów. Przez te zmiany miała się opóźnić wysyłka biletów do Katowic (powinniśmy je dostać tydzień przed spotkaniem, a dostaliśmy trzy dni przed meczem), ale niestety dostaliśmy… karty magnetyczne. Zmiana kart na bilety papierowe, która miała uzasadnić te kilkudniowe opóźnienie, okazała się fikcją. Na szczęście już na samym stadionie ochrona nie korzystała z tego rozwiązania i wpuszczała na listę, a magnetyczne karty po prostu odbierała. Z naszych wizyt w Chojnicach i tak było najsprawniej w historii, więc możemy to uznać za dobrą zmianę. Udało się także dopisać kilkanaście dodatkowych osób.

Ostatecznie w sektorze gości znalazło się nas 267. Garstka została pod stadionem i skorzystała z wysięgnika, który służył kamerze. Osoby te miały lepszy widok niż fani, którzy zdecydowali się wejść na obiekt. Od samego początku prowadziliśmy dobry doping, który niósł się po stadionie przez całe spotkanie (niezależnie od sytuacji na boisku). Na płocie zawisło kilka flag oraz transparent. Miejscowych kibiców było dość dużo – podobno komplet. W mediach najczęściej przewija się liczba 2300 fanów. Chojniczanka wystawiła także młyn i dopingowała przez całe spotkanie, ale rzadko było ich u nas słychać. Obyło się praktycznie bez wzajemnych wrzutów, jedynie w samej końcówce, ale wynikło to z sytuacji na boisku. Po spotkaniu podziękowaliśmy piłkarzom za walkę długimi brawami, a oni nam za przejechane kilometry. Wszyscy czuli niedosyt, ale także ulgę – mogliśmy te spotkanie także przegrać. Życzymy sobie więcej tak dobrych spotkań.

Podróż w obie strony była spokojna, choć sama autostrada była bardzo gorąca. Wiele ekip kibicowskich z różnych części kraju podróżowało w tym samym czasie przez nasz kraj, ale ostatecznie nic wielkiego się nie działo (a nas nie dotyczyło wcale). Nam jedynie przydarzyła się awaria jednego z autokarów, co spowodowało 1,5 godzinne opóźnienie podczas powrotu. Niedługo wyjaśnić ma się wypad do Sosnowca, ale z napływających informacji nie powinniśmy się łudzić – na Stadionie Ludowym znowu się nie pojawimy. Podobnie ma się sytuacja z Mielcem (remont hali przy sektorze gości), dlatego do końca sezonu będziemy obecni najprawdopodobniej w Pruszkowie, Puławach, Siedlcach, Zabrzu i Grudziądzu. Z czego jedynie Zabrze i może Grudziądz będą w ogólnodostępnej sprzedaży. A potem już tylko Ekstraklasa

Źródło: gieksa.pl

FILM: 04.03.2017 Chojniczanka Chojnice – GKS Katowice -DOPING

FILM: 04.03.2017 Chojniczanka Chojnice – GKS Katowice

FILM: 04.03.2017 Chojniczanka Chojnice – GKS Katowice SKRÓT

Relacja sportowa

Chojniczanka Chojnice: Budziłek, Lisowski, Kieruzel, Biernat, Pietruszka, Podgórski (77. Gierszewski), Zawistowski, Kryszak (82. Grzelak), Rybski, Biskup (86. Jakóbowski), Mikołajczak.

GKS Katowice: M. Abramowicz – Czerwiński, Kamiński, Wisio, D. Abramowicz – Foszmańczyk (77. Frańczak), Zejdler, Kalinkowski, Jóźwiak (59. Garbacik) – Prokić, Goncerz (62. Lebedyński).

W meczu inaugurującym rundę wiosenną GKS Katowice zremisował na wyjeździe z Chojniczanką 2:2.

W składzie GieKSy na mecz z niepokonanym w tym sezonie w Chojnicach liderem znalazło się dwóch nowych zawodników – stoper Tomasz Wisio i skrzydłowy Kamil Jóźwiak. W ataku widzieliśmy natomiast Grzegorza Goncerza wraz ze strzelecką rewelacją okresu zimowego w osobie A. Prokicia.

Spotkanie ułożyło się po myśli katowiczan. Już w 17. Minucie zabójczą kontrę rozpoczął Kamil Jóźwiak lewym skrzydłem, dograł do stojącego na środku Tomasza Foszmańczyka. Pomocnik GieKSy idealnie uruchomił Prokicia, który nawinął jeszcze obrońcę i płaskim strzałem w polu karnym przy lewym słupku dał GieKSie upragnione prowadzenie.

Chwilę później było już 2:0. W 25. minucie Dawid Abramowicz zdecydował się na akcję lewym skrzydłem, zagrał groźnie wzdłuż bramki, a błąd popełnił Marcin Biernat. Tak niefortunnie przeciął to zagranie, że umieścił piłkę we własnej siatce i wydawało się, że GieKSa ma trzy punkty na wyciągnięcie ręki.

Nadzieję na korzystny rezultat dał jednak gospodarzom w 42. minucie wspomniany wcześniej Biernat. Zrewanżował się strzałem z najbliższej odległości przy prawym słupku po akcji prawą flanką. GieKSa mogła jeszcze dwukrotnie dołożyć trzecie trafienie w pierwszej odsłonie, jednak Prokić z najbliższej odległości trafił głową piłkę zmierzającą w Budziłka, a potem minimalnie nie sięgnął jej na krótkim, prawym słupku. Mimo to, GieKSa zasłużenie cieszyła się z jednobramkowego prowadzenia.

Po zmianie stron Chojniczanka przejęła inicjatywę, Mateusz Abramowicz kilkukrotnie musiał ratować swój zespół. Ostatecznie jednak gospodarze wyrównali po bramce Andrzeja Rybskiego głową w 69. minucie. GieKSa w końcówce mogła zadać decydujący cios, ale Budziłek zatrzymał strzały Mateusza Kamińskiego z główki w polu karnym i Dawida Abramowicza z ostrego, lewego kąta. Natomiast Mikołaj Lebedyński trafił z bliska w słupek.Hit 20. kolejki wobec tego zakończył się remisem.

Źródło: gkskatowice.eu