GKS Katowice 1-1 Olimpia Elbląg

29.07.2011, piątek 19:00 – widzów 2900

Po nieudanej inauguracji z Niecieczą na Bukową zawitała Olimpia Elbląg. Już od pierwszych minut optyczną przewagę mają piłkarze gospodarzy. Jednak jako pierwszy na listę strzelców wpisuje się w 67 minucie zawodnik gości. Pomimo niekorzystnego wyniku na trybunach panuje gorąca atmosfera. Za sprawą fanatycznego dopingu GieKSa, strzela w 87 minucie bramkę i mecz kończy się remisem. Po raz kolejny przekonujemy się, że polscy sędziowie niczym nas już nie zaskoczą. Zawodnik gości w 86 minucie otrzymuje drugą żółtą kartkę a w konsekwencji… gra do końca spotkania.

Relacja kibica GieKSy

Nasza kochana GieKSa tylko zremisowała z beniaminkiem I ligi – Olimpią Elbląg. Goście wyszli na prowadzenie w 67 minucie po bramce Zaniewskiego, wyrównał strzałem z wolnego Ján Beliančin pod koniec spotkania. Mimo iż w stosunku do poprzedniego spotkania na Blaszoku wizualnie było mniej ludzi, to jednak doping był o niebo lepszy. Po straconej bramce nadal wszyscy głośno dopingowali, a apogeum przyszło kilka minut przed końcem spotkania gdy padła wyrównująca bramka. Nie bez echa obeszły się z poprzedniego meczu wrzuty na piłkarzy, tym razem wszyscy równo i głośno mieli dopingować naszą drużynę co w 99% doszło do skutku. Na pewno pomogły ostre słowa pana M, który przed meczem powiedział to i owo do ludzi na sektorze A. Teraz tylko czekać na zwycięstwo!

Źródło: zin SK1964 nr 36 (Katowice) sierpień 2011

Na płocie pośród flag zawisły transparenty dla naszego „sponsora” oraz Urzędu Miasta który bardziej wywiązuje się z obietnic CzentroZapu niż on sam.

Oflagowanie: BRACTWO WETERANÓW, BAD BOYS, FORZA GKS, PIEROŃSKIE HANYSY, GÓRNIK ZABRZE, PISAK, TRÓJKOLOROWE KATOWICE, GÓRNY ŚLONSK, GKS KATOWICE, NOVOICINSKO (FCB), UG, trans CZAS WYŁOŻYĆ REALNE PIENIĄDZE!, GIEKSA JEST TYLKO JEDNA, GKS KATOWICE&BANIK OSTRAVA, GLADIATORS, trans UM DZIĘKUJEMY, DURA i SK1964.

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 29.07.2011 GKS Katowice-Olimpia Elbląg DOPING

FILM: 29.07.2011 GKS Katowice-Olimpia Elbląg

Relacja sportowa

GKS Katowice: Gorczyca – Farkas, Rzepka, Kowalczyk, Kaciczak, Jarka (46. Goncerz), Beliancin, Hołota, Feruga (66. Chwalibogowski) – Pitry, Zachara (74. Pawlowski)

Olimpia Elbląg: Stodoła – Dremliuk, Pacan, Staniek, Szary – Sierant, Zaniewski (92. Pawlak), Muszalik(46. Banasiak) , Kaczmarczyk, Kołodziejski (78. Pietroń) – Buśkiewicz

Przed meczem wziąłbym remis w ciemno. Teraz czuję niedosyt – mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Olimpii Elbląg Grzegorz Wesołowski. O swoim niedosycie mówił również trener GieKSy Rafał Górak. Obaj trenerzy mają takie prawo, bo GieKSa była faworytem, Olimpia prowadziła, ale mecz skończył się remisem 1:1.

Mecze GieKSy z Olimpią Elbląg był pierwszym oficjalnym starciem obu drużyn w historii. GKS był gospodarzem i to zawodnicy trenera Rafała Góraka stawiani byli w roli faworyta pojedynku z beniaminkiem I ligi. Spotkania z beniaminkami zwykle nie należą do łatwych i nie inaczej było w piątkowy wieczór w Katowicach.

Pierwszy strzał w tym meczu – po 90 sekundach gry – oddał kapitan Olimpii Kaczmarczyk. Strzał był jednak mocno niecelny, podobnie jak wiele następnych w wykonaniu zawodników obu drużyn. GKS rozpoczął spokojnie, pozwalając rywalom na konstruowanie ataku pozycyjnego. Przy tym piłkarze trenera Góraka grali jednak wysokim presingiem, zawężając pole gry i skutecznie przerywając konstruowane przez gości ataki. GKS z początku nastawiony była na kontry. Taka taktyka mogła przynieść bramkę już w 13 minucie, kiedy Pitry dobrze wyskoczył zza pleców rywala przejmując piłkę, zagrał na wolne pole do Zachary, ale wychodzący z bramki Stodoła był szybszy. Dwie minuty później Beliancin wykonywał rzut wolny. Pomocnik GieKSy zgrał ostro piłkę w pole karne, tej nie sięgnął wbiegający Rzepka a piłkę lecącą w światło bramki w ostatniej chwili złapał bramkarz gości Stodoła. Pierwszy raz naprawdę groźnie w naszym polu karnym zrobiło się w 26 minucie, kiedy trzej obrońcy GieKSy nie zatrzymali w polu karnym Szarego, te oddał piłkę do niepilnowanego Buśkiewicza, który uderzył technicznie, ale słabo i Gorczyca pewnie złapał piłkę. Nie minęło 60 sekund a groźnie na bramkę Stodoły uderzał Rzepka, po strzale którego piłka spadła jednak na górną siatkę bramki. 10 minut przed końcem pierwszej połowy niewiele brakło Zacharze, by doszedł do dobrego podania Ferugi, ale lepiej ustawieni byli obrońcy.  Tuż przed przerwą po rzucie rożnym szczupakiem strzelał Pitry, ale piłka o dobre dwa metry minęła słupek bramki Stodoły i po 45 minutach mieliśmy na Bukowej bezbramkowy remis.

Druga część gry zaczęła się od mocnego strzału Zachary z pola karnego, jednak i tym razem piłka nie leciała w światło bramki. W 53 minucie groźnie z rzutu wolnego strzelał Beliancin, który wyraźnie szukał gola. Tym razem jednak piłkę złapał Stodoła. Po godzinie gry coraz groźniej było w polu karnym GieKSy. Najpierw spore zamieszanie zrobiło się w naszym polu karnym po rzucie rożnym. Piłkę chciał wyprowadzić Pitry, ale faulował rywala i sędzia odgwizdał rzut wolny. Piłkę ustawił sobie Pacan i huknął w kierunku bramki GieKSy. Gorczyca z najwyższym trudem sparował piłkę na poprzeczkę a sytuację wyjaśnił Kaciczak ekspediując piłkę daleko poza pole karne. To jednak było tylko ostrzeżenie przed tym, co stało się w 67 minucie. Piłkę z lewego skrzydła dośrodkował Kołodziejski, w polu karnym obrońcom urwał się Zaniewski i głową dośrodkowanie zamienił na gola. Było 0:1 i niespełna 25 minut do końca meczu. GKS nie od razu rzucił się do odrabiania strat. Mało tego, to goście mogli podwyższyć prowadzenie za sprawą Banasiaka, jednak jego strzał z rzutu wolnego obronił Gorczyca. Po tej akcji do ataku ruszyli gracze GieKSy. Zaczęło się od wrzutek Farkasa z lewej strony, jednak w polu karnym najwyżej skakali obrońcy zażegnując niebezpieczeństwo. Później świetną okazję po dośrodkowaniu Chwalibogowskiego miał Pitry, jednak nie zrozumiał się z Pawłowskim, efektem czego był słaby strzał, z którym – nie bez kłopotów – poradził sobie golkiper z Elbląga. W 80 minucie na strzał zdecydował się, dający dobrą zmianę Pawłowski, ale strzał był niecelny. Decydująca dla losów meczu akcja miała miejsce w 86 minucie. Wtedy blisko narożnika pola karnego Goncerza faulował Pacan. Za to zagranie sędzia pokazał defensorowi Olimpii żółtą kartkę. Wszyscy na Bukowej oczekiwali czerwonego kartonika, gdyż Pacan pierwszą żółtą kartkę obejrzał w 50 minucie gry po faulu na Pitrym. Sędzia jednak się pogubił i czerwonej kartki nie pokazał. Nie wyprowadziło to jednak z równowagi Jana Beliancina, który przymierzył przy krótki słupku zaskakując Stodołę i doprowadzając do wyrównania. Od tego momentu rozpoczął się szturm bramki Olimpii przy ogłuszającym dopingu kibiców. Najpierw z bliska obok bramki uderzył Rzepka. Po chwili Beliancin próbował zaskoczyć bramkarza gości strzałem bezpośrednio z rzutu rożnego, jednak golkiper Olimpii przerzucił piłkę nad bramką. W ostatniej akcji meczu dośrodkowanie z rzutu rożnego najlepszego na placu gry Beliancina na bramkę mógł zamienić Kowalczyk, ale piłka po jego atomowym uderzeniu głową przeleciała nad poprzeczką. Po wznowieniu gry sędzia zakończył pierwszy w historii pojedynek o punkty GieKSy z Olimpią Elbląg.

GKS pokazał w tym meczu walkę, zaangażowanie i determinację. Kibice udowodnili, że potrafią mocno wspierać drużynę nawet w trudnych momentach. W końcówce zabrakło trochę szczęścia, by trzy punkty zostały przy Bukowej. Tak się jednak nie stało i na pierwsze w tym sezonie zwycięstwo przyjdzie nam jeszcze poczekać. Widać jednak postępy w grze drużyny, co dobrze rokuje na przyszłość.

Źródło: gkskatowice.eu