Dozamet (Arka) Nowa Sól 1-0 GKS Katowice

24.03.2007

Relacja GieKSy

Już kilka tygodni przed wyjazdem chłopaki ze Stowarzyszenia Kibiców „SK1964″ postanawiają że do Nowej Soli udamy się pociągiem specjalnym. Są obawy, czy bedzie tylu chętnych na wyjazd żeby pociąg się opłacał. Jednak wątpliwości okazują się zupełnie bezpodstawne, gdyż do momentu prezentacji drużyny na 4 dni przed wyjazdem jest już zapisanych 350 osób, a przez kolejne dni zapisuje się jeszcze około 200. Także jest nas niecałe 550!!! głów (w tym kilku chłopaków z Banika Ostrava).
Zbiórkę wyznaczamy na godzinę 7:15 rano na dworcu PKP w Katowicach i o 7:50 wyruszamy. Podczas podróży panuje fantastyczna atmosfera, a to za sprawą różnego rodzaju napojów wysokoprocentowych i co najważniejsze: jedziemy bez białych kasków. Także bawimy się zajebiście! Cała podróż mija dość szybko i praktycznie bez przygód, choć podczas krótkiego postoju we Wrocławiu stoi kilku typków z WKS-u, ale nic ciekawego się nie dzieje.
Do Nowej Soli przyjeżdżamy kilka minut po 14 i w eskorcie białych kasków udajemy się na stadion, na który wchodzimy bez specjalnego przeszukania i kontroli (ochroniarze i mundurowi wraz ze swoją „panią komendant” są przerażeni naszą liczbą). Tuż po wejściu zajmujemy w całości jedną z trybun. Każdy z nas ma na sobie żółtą koszulkę, co przy tak dużej liczbie osób daje naprawdę zajebisty efekt. Tego dnia debiutuje nasza nowa flaga „GKS KATOWICE”. Na uwagę zasługuje rekordowa liczba kibiców z naszego fan clubu Mysłowice, których przyjechało aż 90-ciu! Na swoim stałym poziomie zaprezentowali się fani z Jaworzna w sile 52 głów. Z dobrej strony pokazali się również GieKSiarze z Żor – 21 osób i Siemianowic – 16. Co do przebiegu samego meczu to szkoda gadać. Nasi piłkarze nie pokazują zbytniej ambicji i zaangażowaniaw grze. I zamiast pewnych 3 punktów, które nam już dopisano przed meczem, przegrywamy 1-0. Doping z naszej strony nie najlepszy, ale na pewno miała na to wpływ postawa piłkarzy i zmęczenie podróżą. Jeśli chodzi o miejscowych to nie wywieszają żadnej flagi (jeśli takowe w ogóle posiadają) i co najlepsze ujawniają się dopiero na 10 minut przed końcem meczu, prowokując nas jakimiś „burackimi” tekstami. Jedyne na co ich stać tego dnia to napinanie się zza pleców białych kasków podczas naszej eskorty na pociąg powrotny.
Podczas oczekiwania na odjazd pociągu miejscowa psiarnia cały czas nas prowokuje, ale w końcu kilka minut przed 18 odjeżdżamy. Również i tym razem jedziemy bez mundurowych, a cała podróż bez jakichkolwiek specjalnych atrakcji. Choć podobno w Rudzie Śląskiej oczekiwała nas 30-osobowa grupa smRodów. Zaciągamy ręczny (nie pierwszy i nie ostatni tego dnia), lecz nikogo nie widzimy. W Katowicach meldujemy się około 24:00. Oby jak najwięcej takich wyjazdów.

Źródło: zin SK1964 nr 2, 2007 (Katowice)

Relacja GieKSiarza

Na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej spore poruszenie wśród fanów z Bukowej, którzy do Nowej Soli podróżują pociągiem specjalnym w sile 540 fanów. Na miejscu z dworca na stadion czekał nas pół godzinny przemarsz przez to małe miasteczko. Strumień kibiców w żółtych koszulkach zalał ulice Nowej Soli by głośnym śpiewem zaznaczyć kto zawitał w te rejony.

Na stadionie zasiadamy obok sektora gości i zajmujemy całą trybunę wzdłuż boiska. Na klatce ląduje flaga „GKS Katowice”, jednak oddział prewencji wchodząc na płytę boiska stanął tak że zasłaniał całe nasze płótno. Ta sytuacja wzbudziła spore poruszenie wśród trójkolorowej wiary, co natychmiast wyłapała pani komisarz z Nowej Soli i wycofała swoich podwładnych. W zamian usłyszała tekst od jednego z kibiców „jesteś w pizdę babka”, co uznała za komplement. Mało tego, by uniknąć jakichkolwiek problemów z tak wielką grupom kibiców kazała by jeden radiowóz pojechał z 2 kibicami na zakupy na podróż powrotną. Wiadomo że głównym ekwipunkiem jaki wybrali fani był złocisty trunek, co spowodowało krytyke wśród miejscowych mediów.

Na stadionie przez pełne 90 min prowadzimy bardzo dobry doping, wyśmiewając tylko zaczepki kilkunastoosobowego młynka gospodarzy. Jednak po meczu, podczas przemarszu powrotnego fani Dozametu którzy napinali się za mundurowych musieli sprintem się ewakuować by uniknąć klapsów. Podczas zamieszania psy zawijają jedną osobę od nas, jednak postawiliśmy ultimatum że bez tego kibica nie wyjedziemy z Nowej Soli i po kilkudziesięciu minutach nerwowej negocjacji Pani komisarz znowu tańczy tak jak jej zagraliśmy i w komplecie wracamy do Katowic.