FC Baník Ostrava 0-0 SK Slavia Praga

19.05.2019, niedziela

Ostatni mecz sezonu rozgrywany w Ostrawie z jednym z największych rywali, z klubem napędzanym chińskimi pieniędzmi, który po tym meczu mógłby już w Ostrawie świętować kolejny tytuł mistrzowski. Slavii wystarczał remis i tak też się stało.
Mecz został poprzedzony uhonorowaniem piłkarzy Banika którzy zdobyli tytuł mistrzowski w 1976 roku. Dodatkowo, by podziękować kibicom za sezon, Pan Brabec (właściciel klubu) okrążył stadion. Ten człowiek wziął konający zespół i tchnął w niego życie, czego mu Chachary nie zapomną (dziękujemy).
Ogólnie tego dnia na trybunach zasiadło 11869 widzów, z czego dość dobrze uformował się młyn. Jednak z przygotowanej na sektorach „B” (na prostej) kartoniady musiano zrezygnować z powodu pustych miejsc, które nie pozwoliłby na optymalny przekaz. W drugiej połowie wyciągnięto flagi na kij i odpalono białe oraz niebieskie świece dymne. To jedyna prezentacja Ultras Banik.
Goście w tym aspekcie byli lepsi tego dnia. Przy wejściu mieli też problemy z ochroną i policją, co skutkowało tym że niektórzy fani nie mogli wejść lub w sektorze znaleźli się dopiero w 10 minucie meczu. Co do choreografii to prezentują sektorówkę z zamaskowanym fanem, pod która rozwinięto transparent „Pamiętaj, że my jesteśmy Slavia. Nas nic nie złamie!”. Poza tym odpalili świece dymne i zaprezentowali kartoniadę, gdzie na każdym z kartoników widniała klubowa grafika.
GieKSiarze obecni w ok. 15 głów z dwoma flagami „ONE NINE SIX FOUR” oraz ”GKS KATOWICE”.

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net