FC Viktoria Pilzno 2-1 FC Baník Ostrava

13.04.2019, sobota

Relacja GieKSiarza

Na wyjazd do Pilzna jedziemy w kilku grupach. Pierwsza z fanami o zamiłowaniach do wszelakich przygód rusza wcześniej. Ok. 50 osób. W pociągu świętujemy urodziny jednego z fanatyków Banika. W Pradze mamy 1,5 godzinny postój, jednak tamtejsi fani są przejęci jutrem, czyli derbami Slavia-Sparta, co powoduje że nie są zainteresowani spotkaniem się z naszą grupą. Gdy docieramy do Pilzna ruszamy pod więzienie gdzie przebywa jeden z naszych czeskich braci (ŠTEFI PDW). Tam w pełnej obstawie mundurowych, oddziału AK, opancerzonego transportera i armatki wodnej głośno pozdrawiamy naszego przyjaciela. Następnie udajemy się na zwiedzanie miasta które słynie z browaru, tracąc powoli przy okazji niepotrzebny ogon. Pociąg z główną grupą Chacharów odnotowuje spóźnienie, ale ostatecznie wszyscy fani Banika meldują się w sektorze gości, wykorzystując wszystkie przyznane bilety. Łącznie jest nas 657 głów, w tym 27 osób z GieKSy. Na przedzie zawisły flagi takie jak: OSTRAVACI, ULTRAS i BANIK, choć nie zabrakło równie fan clubowych płócien czy flagi „RODZINNY WYJAZD”, który jest już tradycją wśród naszych braci i był organizowany właśnie na ten mecz. Co do dopingu to stał na bardzo wysokim poziomie, a dbało o to aż 3 młynowych. Na pewno pomogła również akustyka stadionu, która sprzyja wokalowi fanatyków. Co do choreografii to Ultras Banik postawił tym razem na prostotę, prezentując foliowe pasy materiału w barwach oraz umieszczonym herbem w prawym dolnym rogu. Całość dopełnił transparent „VÝJEZDOMÁNIE“ (WYJAZDOMANIA) oraz odpalona pirotechnika (12 rac). Następnie w sektorze pojawia się transparent dla wcześniej opisywanego fana, który przebywa za kratami „ŠTEFI, TRZYMAJ SIĘ”. Co do gospodarzy to nie wypełnili stadionu, a młyn był w ogóle nie słyszalny. Nie prezentują też żadnej oprawy, ogólnie mizernie się zaprezentowali.

Giszowiec obecny w 5 głów.