Finał PP: Legia Warszawa 0-1 GKS Katowice

23.06.1991, niedziela 15:00 – widzów 7000 (Piotrków Trybunalski, stadion Piotrcovii)

Część kibiców ze stolicy Górnego Śląska wybrała się na finał autokarami i samochodami, jednak główna grupa pojechała specjalnym pociągiem. Drogę na stadion i z powrotem fani GieKSy przemierzyli w efektownej kolumnie, która przemaszerowała przez ulice Piotrkowa Trybunalskiego. Co ciekawe na czele kolumny w policyjnej Nysce jechał kibic wymachujący przez „szyberdach” flagą w barwach GKS-u. Dla ok. 2000 fanów GieKSy przeznaczono sektory na łuku pod zegarem. Legioniści w sile ok. 1800 zasiedli naprzeciwko trybuny głównej. Co ciekawe stadion Piotrcovii nie posiadał ogrodzeń, a trybuny od murawy oddzielały tylko barierki sięgające do pasa. Pomimo tego, że tak naprawdę sympatyków obu drużyn odgradzali jedynie policjanci, których w sumie około 300 zabezpieczało ten mecz, do żadnych starć na stadionie nie doszło. Przed meczem natomiast na wjeżdżający zaraz po pociągu z Katowic, skład z Warszawy zaczekała grupa tych fanów, którzy mieli z legionistami jakieś niewyrównane rachunki. Sytuacja ta spowodowała, że przez jakiś czas kolumnę kibiców ze Śląska szła przez miasto praktycznie bez obstawy policyjnej. Ośmieliło to kilkudziesięciu szalonych fanatyków Legii do zaatakowania GieKSiarzy, co musiało się skończyć dla warszawiaków źle. Przechodząc już obok kas, gdzie akurat bilety kupowali kibice ze stolicy, fani ze Śląska postanowili rozstrzygnąć już przed meczem kto jest lepszy, co w efekcie sporej grupie legionistów pozwoliło bez wejściówek znaleźć się na stadionie. Fanów GieKSy wspierali kibice zaprzyjaźnionego wtedy GKS Tychy oraz, co może się dziś wydać niewiarygodne, 30 fanów… Ruchu Chorzów. Kilka razy zaśpiewane: „GieKSa-Chorzów-Tysovia” po latach wydaje się czystą fantastyką. Warto również zaznaczyć że mieszkańcy Piotrkowa swoją sympatię okazywali Ślązakom, tak podczas przemarszu jak i na stadionie. Zostając jeszcze przy kibicach. Jeden z nich wrócił do Katowic nowiutkim małym fiatem, który był główną nagrodą w losowaniu przeprowadzonym wśród posiadaczy biletów. Reszta fanów zmęczona niesamowitym upałem, ale bardzo szczęśliwa ruszyła w powrotną drogę.

Źródło: Monografia GieKSy Tom II

Warto również zaznaczyć że tego dnia kibice Legii Warszawa i Zagłębia Sosnowiec odnowili swoją zgodę.

Film: Radość GieKSy po zdobyciu Pucharu Polski 1991

Relacja sportowa

Legia Warszawa: Szczęsny – Jóźwiak (73. Gmur), Bąk, Czachowski, Pisz, Kubicki, Czykier, Iwanicki, Sobczak (87. Sazanowicz), Cyzio, Kowalczyk

GKS Katowice: Jojko – Lesiak, Szewczyk, Maciejewski, M.Świerczewski, Nawrocki (69. Wołowicz), P.Świerczewski, Grzesik, Rzeźniczek, Strojek, Walczak (89. Książek)

Bramki: – Lesiak (77)
Ż. kartki: Bąk (45)

Dla obu drużyn jedyna droga do europejskich pucharów wiodła przez Puchar Polski. W lidze GKS zajął bowiem 4. miejsce, a Legia była dopiero 9. Stawka meczu ewidentnie spętała nogi piłkarzom. W grze widać było dużą nerwowość, a podania pozostawiały wiele do życzenia. Na papierze faworytem byli legioniści, ale przewaga psychologiczna była po stronie katowiczan, którzy w lidze ograli stołeczny zespół cztery dni wcześniej (1:0). Było to ich drugie ligowe zwycięstwo nad ekipą z Warszawy. Trzecie przyszło w finale krajowego pucharu. Dla GKS-u był to drugi w historii triumf w tych rozgrywkach (co ciekawe – oba za kadencji trenera Alojzego Łyski). Dla Legii porażka była prawdziwym ciosem. Zespół ze stolicy wygrywał Puchar Polski dwa sezony z rzędu. Teraz legionistów miało zabraknąć w Pucharze Zdobywców Pucharów, w którego edycji 1990/1991 doszli aż do półfinału.

Źródło: laczynaspilka.pl