Finał PP: Legia Warszawa 2-0 GKS Katowice

29.06.1997

Finał Pucharu Polski został rozegrany na stadionie ŁKS-u Łódź przy Al. Unii Lubelskiej. Na tym meczu było ok. 6000 widzów, w tym 1000 fanów z Katowic. Z nami również obecni kibice Banika Ostrava. Na meczu dużo bluzgów. Wynik spotkania był powtórką sprzed 2 lat, kiedy to te same drużyny rywalizowały na tym samym szczeblu Pucharu Polski.

Źródło: magazyn ULTRA i zin CRAZY BOYS


Finał Pucharu Polski na stadionie ŁKS-u oglądało: Legia 1500, GKS 900, ŁKS 500, Widzew 150. Na meczu niszczymy fanę Zagłębia Sosnowiec „Mydlice” zdobytą wcześniej. Natomiast Widzew niszczy fanę ŁKS-u „Dąbrowa”.

Źródło: zin GLADIATOR

Relacja GieKSy

Już w Katowicach zaczęła się totalna kira. Na finałowy mecz mieliśmy specjalny pociąg, jechało w nim około 1000 osób. Niestety jechały z nami również mendy, jedyny postój mieliśmy w Częstochowie i tam miejscowe psy wyciągnęły kilku naszych z cugu. Po krótkim dymie z policją w dalszą podróż udajemy się w komplecie. Na stadionie melduje się nas około 1100 osób (dojechały dwa autokary i prywatne samochody). Legii było ze swoimi sojusznikami około 1500 osób. Na meczu były również żydki z ŁKS-u około 300 osób i Widzewa około 100. Z naszej strony gorący doping dla ukochanej drużyny, który trwał przez cały mecz mimo upału jaki panował około 30 . Mimo porażki zdecydowanie lepiej bawiliśmy się i dopingowaliśmy od Legii. Po skończonym meczu, piłkarze podbiegli do nas podziękować za atmosferę jaką stworzyliśmy im. Kilkunastu od nas dziękuje im za grę wbiegając na murawę. Powrót do Katowic spokojny.

Źródło: zin SZALEŃCY Z BUKOWEJ nr 2

Relacja Zagłębia Sosnowiec

Na mecz ten wybieraliśmy się różnymi sposobami (samochody prywatne, autostop, pociąg przez Warszawę, pociąg bezpośrednio do Łodzi) w różnych grupach i o różnych porach. Kibice Legii przyjechali specjalnym pociągiem w sile do 1,5 tysiąca osób. Kibice GKS-u również przyjechali podstawionym pociągiem, ale ich było około 800. Nas – kibiców sosnowieckiego Zagłębia było co najmniej 80 osób. Z innych grup kibiców obecni byli również miejscowi: ŁKS – 500 i Widzew – 70. Na stadionie ogólnie było spokojnie. Prawie nikt nie bluzgał na Legię. ŁKS wyzywał GKS, a wszyscy (nieraz także razem) wyzywali Widzew. Widzewiacy za to podarli skrojoną flagę „ŁKS – DĄBROWA”. Legioniści po bramkach odpalają kilka rac. Zaskakiwała postawa psów, którzy nie prowokowali. Spowodowane było to obecnością na trybunach Prezydenta RP A. Kwaśniewskiego. Po meczu eksplozja radości w warszawskim sektorze. Kucharski i spółka rzucają swym kibicom koszulki. W sektorze mała wojna. Kilku kiboli GieKSy wbiega na boisko. Szybka reakcja ochrony i policji, ale bez brutalności. Piłkarze z Katowic również rzucają swe koszulki swoim fanom. Pierwsi do domów odjeżdżają warszawiacy. Od nas blisko 30 osób jedzie z nimi. Reszta (55 osób) zostaje na drugim peronie, gdzie podstawiony już jest pociąg do Zakopanego (przez Zawiercie). Legioniści odjeżdżają i na ten sam peron za chwilę wchodzą Gieksiarze. Ich pociąg odjeżdża pierwszy, ale zatrzymuje się na każdej stacji. My jedziemy pośpiechem, w nim planujemy akcję na fan-club GKS-u z Dąbrowy Górniczej. W Zawierciu mamy nad nimi 15 minut przewagi. Jednak nic z tego „Batory” z Warszawy spóźnił się 25 minut. W Zawierciu policja każe nam wyjść z peronu. Przejazd pociągu z hanysami oglądamy zza stacji. Ogólnie impreza dość udana.

Źródło: zin ARCYŁOTRY nr 5

FILM: Finał PP: Legia Warszawa – GKS Katowice