Flota Świnoujście 3-1 GKS Katowice ZAKAZ

04.06.2011, sobota 17:00 – widzów 1500

Relacja kibicowska

W przedostatnim meczu sezonu 2010/2011 GKS przegrał w Świnoujściu z Flotą 1:3. Jedyną bramkę dla GieKSy zdobył w pierwszej połowie Michał Zieliński. Fani GieKSy kolejny raz nie mogli pojawić się na wyjeździe swojej drużyny z powodu zamkniętego sektora gości przez POlityczne gierki.

FILM: 04.06.2011 Flota Świnoujście – GKS Katowice

Relacja sportowa

Flota Świnoujście: Żukowski – Krajanowski, Mazurkiewicz, Udarević, Tomasik, Falisiewicz, Pruchnik (83. Mickiewicz), Niewiada, Niedziela (71. Bodziony), Nwaogu, Arifović (76. Misan)

GKS Katowice: Gorczyca – Sokołowski, Ryś, J.Kowalczyk (55. Niechciał), Olkowski, Dziedzic, Cholerzyński, Pitry, Goncerz, Chwalibogowski (46. Sadowski), Zieliński (46. A.Kowalczyk)

Scenariusz spotkania GieKSy z Flotą znamy już dobrze z poprzednich meczów tej rundy. Jako pierwsi straciliśmy gola i trzeba było gonić wynik, a przed wyższą porażką niż końcowe 1:3 kilkakrotnie uchronił GieKSę Jacek Gorczyca. Trzecia z rzędu porażka stała się faktem.

Trudno gorzej rozpocząć mecz niż stało się to w sobotę w Świnoujściu. Od pierwszego gwizdka sędziego nie minęła nawet minuta, gdy Gorczyca po raz pierwszy musiał sięgać do siatki po piłkę. Kapitalną asystą popisał się Nwaogu, który przerzucił piłkę nad naszą linią obrony wprost do Krajanowskiego, który nie dał szans wychodzącemu z bramki Gorczycy. Pierwsza minuta, pierwsza akcja, pierwszy strzał i pierwszy gol w tym meczu. W kolejnych minutach Nwaogu udowadniał, że jest nie tylko świetnym snajperem, ale potrafi również dobrze przyjąć piłkę, zastawić ją, a kiedy trzeba świetnie podać partnerom. W 5 minucie ten ostatni element pokazał drugi raz w tym spotkaniu dogrywając do będącego 6 metrów przed bramką Arifovicia, jednak jego strzał w sobie tylko znany sposób obronił Gorczyca. W 9 minucie podanie Nwaogu do Krajanowskiego próbował skopiować Goncerz dogrywając piłkę górą do wbiegającego w pole karne Dziedzica, ale obrońcy Floty nie dali się oszukać. W 18 minucie na strzał z okolicy narożnika pola karnego GieKSy zdecydował się Niedziela, piłka otarła się o nogę Rysia i zmierzała w światło bramki tuż przy słupku, jednak Gorczyca wykazał się dobrym refleksem i wynik na tablicy wciąż się nie zmieniał.
Co nie udało się gospodarzom, udało się GieKSie, a konkretnie Zielińskiemu. W 24 minucie bramkarz Floty nie złapał piłki dośrodkowanej przez Dziedzica i „Zielu” wpakował ją do siatki dając GieKSie remis. Od tego momentu to GKS przejął inicjatywę, a szansę na objecie prowadzenia miał po akcji Pitrego, który biegnąc w poprzek pola karnego tuż przy jego linii końcowej oddał strzał, który jednak ofiarnie zablokował Mazurkiewicz. W 31 minucie szansę na drugą bramkę miał Zieliński, którego soczysty strzał sprzed pola karnego przed siebie odbił Żukowski, ale nie było komu dobić piłki i wybili ją obrońcy. Kiedy wydawało się, że GKS ma spotkanie pod kontrolą znów błysnął Nwaogu. Tym razem z lewej strony pola karnego dograł do środka do Pruchnika, który po raz drugi wyprowadził Flotę na prowadzenie. Była to niemal kopia sytuacji z 5 minuty, kiedy strzał Arifovicia obronił Gorczyca. Tym razem nie miał już jednak nic do powiedzenia. 5 minut przed końcem powinno być 3:1, ale golkiper GieKSy w jednej akcji dwukrotnie uchronił nas przed stratą gola. Najpierw odbił strzał Tomasika, a po chwili nie dał się zaskoczyć dobijającemu Arifoviciowi. Do przerwy zatem gospodarze zasłużenie prowadzili 2:1.

W przerwie trener Wojciech Stawowy dokonał dwóch zmian w ofensywie. W miejsce Chwalibogowskiego wszedł Sadowski, a Zielińskiego zmienił Arkadiusz Kowalczyk. Jak się później okazało zmiany te nie przyniosły spodziewanego efektu. W drugich 45 minutach GKS nawet rzadziej zagrażał bramce Floty niż w pierwszej części gry. Dość powiedzieć, że jedyną klarowną sytuację strzelecką miał w 51 minucie Sadowski, jednak niepilnowany 10 metrów przed bramką główkował niecelnie. Co gorsze minutę później GKS stracił kapitana Jacka Kowalczyka, który w powietrznym pojedynku tak niefortunnie zderzył się głową z Niewiadą, że na noszach opuścił plac gry i został przewieziony do szpitala. Wstępna diagnoza – wstrząśnienie mózgu. W miejsce kapitana wszedł Niechciał zajmując miejsce na lewej obronie. Na pozycję stopera przesunął się z drugiej linii Cholerzyński, a grający dziś znów na obronie Olkowski przeszedł do pomocy.
Zawodnicy Floty nadal grali jednak swoje i stwarzali kolejne groźne sytuacje. W 56 minucie piłkę z linii bramkowej po strzale Niewiady wybił Sokołowski. 2 minuty później Gorczyca na raty, ale obronił strzał Nwaogu. W 63 minucie ponownie golkiper GieKSy świetnie obronił strzał oddany w dużym zamieszaniu w naszym polu karnym. Bramka dla gospodarzy wisiała w powietrzu i w końcu miejscowi kibice doczekali się trafienia. Doczekał się też Arifović, który szukał gola od początku gry, a udało mu się w 74 minucie, kiedy otrzymał świetne podanie od Pruchnika i lekkim strzałem obok Gorczycy podwyższył prowadzenie na 3:1. Przy tym strzale Arifović miał sporo szczęścia, bo piłka zanim wpadła do siatki odbiła się jeszcze od słupka. Po stracie trzeciego gola GKS nie rzucił się do szaleńczych ataków, zaś Flota dalej grała swoje groźnie atakując. Najpierw z dystansu minimalnie pomylił się Bodziony, chwilę później Misan mocnym strzałem sprzed pola karnego trafił w słupek, zaś 2 minuty przed końcem regulaminowego czasu gry ten sam zawodnik przegrał pojedynek sam na sam z Gorczycą, a dobitkę Krajanowskiego zablokowali nasi obrońcy. Flota miałaby pewnie jeszcze jedną okazję do zdobycia gola w pierwszej z trzech doliczonych minut, gdyby nie taktyczny faul Goncerza, którym pomocnik GieKSy przerwał kontrę rywali. Za faul ujrzał drugą już w tym meczu żółtą kartkę i opuścił plac gry nieco wcześniej niż pozostali zawodnicy. W końcu sędzia zagwizdał ostatni raz i trzecia porażka z rzędu stała się faktem. Flota zwyciężyła w pełni zasłużenie będąc zespołem lepszym i kontrolując spotkanie od początku do końca.

Źródło: gkskatowice.eu