Flota Świnoujście 0-1 GKS Katowice

24.08.2014, niedziela 12:30 – widzów 1400

Relacja GieKSy

Wyjazdy na Flotę, które wypadają w trakcie okresu wakacyjnego zawsze są atrakcyjne. Tym razem szyki pokrzyżowała prognoza pogody, która zapowiadała deszcze i zimno. Na szczęście było inaczej, ale o tym za chwilę.

W podróż udaliśmy się pociągiem rejsowym z Katowic o godzinie 20:16 i bez większych przeszkód, w bardzo komfortowych warunkach, dotarliśmy do Świnoujścia przed 7:00. Tam na peronie tradycyjnie każdy był spisywany, ale metodą dużo szybszą – robiono nam zdjęcie z dowodem przy twarzy. Po wyjściu z promu przeżyliśmy szok, bo policja nie puściła nas jak zawsze na miasto, tylko otoczyła szczelnym kordonem i zaczęła prowadzić na plażę. Kilkaset metrów do plaży, na ostatniej prostej, zaczęła się pokazówka i mandaty za cokolwiek. Wydawać się mogło, że miało to za zadanie sprowokowanie awantury, ale to im się nie udało. Wlepiającym mandaty policjanci sami mówili, że muszą wyrobić normę i specjalnie po to przyjechali ze Szczecina… Na szczęście po dojściu na plażę nie mieliśmy z nimi więcej bezpośredniej styczności. Pogoda była mocno zmienna, ale było kilka słonecznych godzin, które większość wykorzystała na plażowanie i kąpiel w Morzu Bałtyckim.

Nasza liczba na tym wyjeździe to 261 osób z czego 208 w sektorze gości. W tej liczbie było 42 fanów Górnika Zabrze oraz 9 Banika Ostrava. Dziękujemy klubowi ze Świnoujścia za sprawną organizację wejścia na stadion. Mieliśmy ze sobą flagi – UG, SK 1964 i GKS Katowice oraz jedną flagę Górnika Zabrze. Prowadziliśmy ciągły doping – z lepszymi i gorszymi momentami. Najlepsza zabawa była w ostatnich minutach, gdy piłkarze zamknęli Flotę na własnej połowie i wygrali w samej końcówce. Miejscowi wystawili młyn około 25-40 osobowy z dwiema niepoprawnymi politycznie flagami (ACAB i celtyk). Dopingowali całe spotkanie i za to duży plus.

Po meczu poszliśmy na miasto, ale punktualnie o 17:20 zameldowaliśmy się na peronie by udać się do Katowic. Niestety pociąg był opóźniony i wyjechaliśmy dopiero po 18:00. Podróż bardzo spokojna i ostatecznie kibice GieKSy, po 34 godzinach od zbiórki, zameldowali się w Katowicach przed 6:00.

Źródło: GieKSa.pl

Giszowiec melduje się w 20 osób.

FILM: 24.08.2014 Flota Świnoujście – GKS Katowice DOPING

FILM: 24.08.2014 Flota Świnoujście – GKS Katowice SKRÓT

Relacja sportowa

Bramki: Stasiak (90-sam.)
Flota: Brljak – Stasiak, Opałacz, Sołowiej, Niewiada, Grzelak (72. Kort), Brud, Kamiński, Lisowski, Reca, Olszar (82. Retlewski)
GKS: Bucek – Pielorz, Kamiński, Jurkowski, Pietrzak – Duda (65. Bodziony), Cholerzyński, Bętkowski (85. Wołkowicz), Nawrot (76. Ceglarz), Pitry – Goncerz
Ż.kartki: Stasiak – Goncerz
Cz.kartki: Goncerz (90)

GKS Katowice po ostatnich meczach nie miał dobrego morale. Zawodnicy z Katowic przegrali ostatnie trzy mecze, co zaskutkowało sporymi nerwami kibiców. Liga jednak się toczy i trzeba było grać dalej, a zadanie nie było łatwe, bo przecież katowiczanie wybrali się na stadion w Świnoujściu, który zdecydowanie nie był szczęśliwy dla naszego zespołu, bo dotychczas GKS przegrał tam pięć razy i zaledwie raz zremisował.

Trener Kazimierz Moskal dość zaskakująco zestawił skład. Na prawej obronie zagrał Łukasz Pielorz, w środku Mateusz Kamiński i Adrian Jurkowski, na lewej Rafał Pietrzak. W pomocy Sławomir Duda, Kamil Cholerzyński i Przemysław Pitry oraz – bardzo niespodziewanie Kamil Bętkowski oraz Michał Nawrot. W ataku zobaczyliśmy Grzegorza Goncerza.

Pierwsza połowa była wyrównana, ale to gospodarze mieli lepsze sytuacje do zdobycia bramki. Zwłaszcza końcówka tej części gry należała do gospodarzy. Najpierw chcieli oni wjechać z piłką do bramki i mając praktycznie już miniętego bramkarza niepotrzebnie zamiast strzelać jeden z nich jeszcze próbował podawać i skończyło się ofiarnym wybiciem naszych obrońców z linii bramkowej. W innej sytuacji źle rozprowadzał akcję Adrian Jurkowski, piłkę przejęli rywale i wyprowadzili akcję sam na sam jednym precyzyjnym podaniem. Na szczęście Antonin Bucek wyszedł na 40 (!) metr i wyprzedził Sebastiana Olszara. Katowiczanie akcji bramkowych praktycznie nie mieli, jedynie Kamil Bętkowski próbował uderzać z rzutu wolnego, ale trafił w mur.

W drugiej połowie niewiele się zmieniło tempo gry, ale przynajmniej gospodarze wielu sytuacji sobie nie stwarzali. Katowiczanie nadal z przodu nie mieli wielu aktywów. W 50. minucie na strzał zza pola karnego zdecydował się Goncerz, ale uderzył mocno nad poprzeczką. Widać było, że pojawia się zmęczenie u zawodników, ci którzy w pierwszej połowie spisali się z dobrej strony, jak Nawrot czy Bętkowski, popełniali coraz więcej technicznych błędów. Wszystko co najciekawsze w tym meczu wydarzyło się w ostatnim kwadransie. Najpierw ostro rywala bramkarza gospodarzy potraktował Grzegorz Goncerz i dostał żółtą kartkę. Na tym jednak nie koniec, na boisku rozpętała się bijatyka, w której – co ważne – uczestniczyła większość naszych zawodników. Widać podziałało to mobilizująco na naszych piłkarzy, bo zaczęli atakować coraz śmielej. Najpierw Goncerz z ostrego kąta uderzał na bramkę po dobrym podaniu Pitrego. Ostatnie 5 minut to była absolutna dominacja GieKSy, która miała przełożenie na 5 rzutów rożnych w ciągu 2-3 minut. Dobrze bite z kornerów piłki przez Bętkowskiego czy Wołkowicza powodowały zamieszanie, a najlepszą sytuację miał Kamil Cholerzyński, który przełożył piłkę na lewą nogę przed polem karnym i pięknym technicznym strzałem próbował pokonać golkipera Floty. Katowiczanie naprawdę byli blisko strzelenia bramki, a była to 88. minuta. W końcu po kolejnym rogu do wycofanej piłki doskoczył wprowadzony w drugiej połowie były zawodnik Floty Krzysztof Bodziony, uderzył zza pola karnego, piłka trafiła w Michała Stasiaka, który zupełnie zmylił swojego bramkarza. GieKSa w 90. minucie prowadziła 1:0 powodując euforię w sektorze gości. Flota próbowała jeszcze doporowadzić do wyrównania i po rzucie wolnym wykonywanym przez Dawida Korta dwóch rywali minęło się z piłką w naszym polu karnym. Chwilę wcześniej za drugą żółtą kartkę boisko opuścił Grzegorz Goncerz, ale nie miało to już większego znaczenia. GKS dowiózł zwycięstwo do końca, a w szeregach piłkarzy i kibiców zapanowała radość.

Udało się odczarować stadion Floty i w siódmej próbie po raz pierwszy wygrać. Zwycięstwo przyszło z trudem, ale za kapitalną końcówkę należało się GieKSie. Widzieliśmy ten szturm na bramkę i taki zespół chcielibyśmy oglądać. Brawo GieKSa!

Źródło: Gieksa.pl