Flota Świnoujście 2-0 GKS Katowice

13.09.2008, sobota 16:00 – widzów 2500

Najdalszy wyjazd w kraju w historii kibiców z Bukowej, czyli podróż do Świnoujścia. Jedziemy pociągiem, na miejscu pełno policji którzy prowadzą nas na prom gdzie dajemy próbkę wokalnych możliwości. Następnie jesteśmy prowadzeni na plaże gdzie jesteśmy zostawieni bez obstawy! Mimo niesprzyjającej pogody zaczyna się plażowe szaleństwo, nie zabrakło śmiałków korzystających z morskich kąpieli, a plaża została całkowicie opanowana przez kibiców z Katowic.

Po kilku godzinnym zwiedzaniu promenady i korzystaniu z nadmorskich atrakcji zbieramy się w całość i ruszamy na stadion miejscowej Floty. W sektorze gości meldujemy się w 195 osób, w tym 18 wariatów z Giszowca. Z nami kilka osób z Górnika za co wielkie dzięki. Na płocie wieszamy flagę GKS KATOWICE i jedziemy z dopingiem, który w pierwszej połowie był dobry, w drugiej zaś z uwagi na postawę kopaczy siada. Po stronie gospodarzy formuje się ok. 250 osobowy młyn, na płocie wisi 5 flag Floty i jedno płótno Falubazu. Po meczu jesteśmy trzymani jeszcze kilkanaście minut, po czym ruszamy na dworzec, znów zaliczając wycieczkę promem i wracamy w stronę Katowic. Ogólnie cały wyjazd trwał 31 godzin.

Relacja kibica GKS-u

Kolejny wyjazd był do Świnoujścia, który był najdalszym w historii GieKSy na mecz ligowy w Polsce. Trochę mobilizacji i mogliśmy ruszać w Polskę w 195 osób. Myślę, że można by podsumować stwierdzeniem, że wszystko byłoby dobrze gdyby nie ten mecz… Człowiek jedzie za klubem ponad 700 km, a piłkarze nawet nie potrafią dać z siebie wszystkiego. Na szczęście nie jeździmy tylko dla piłkarzy. Kąpiel w morzu, ryba na promenadzie, mecz na plaży, przeprawa promem – tak spędziliśmy czas przed meczem… Wyjazd pozostanie w pamięci wszystkich i już teraz można śmiało namawiać ludzi do Świnoujścia w sezonie 2009/2010.

Źródło: zin SK1964 nr 11 (Katowice) sierpień 2009

Wspomnienia kibica z Manhattanu

W dniu wyjazdu było zapisane 95 osób, zapowiadał się wyjazd w małej liczbie. Gdy pojawiamy się na dworcu już było widać, że nie będzie tragicznie i pojedziemy w dość przyzwoitej liczbie. Zbiórka na wyjazd była o 23 a pociąg miał odjechać o 23:45, właśnie miał odjechać ale nie odjechał bo przeznaczyli nam jeden wagon na co My się nie godzimy i nie chcemy w takim ścisku jechać 13 godzin. „Organizator wyjazdu” ( kierownik pociągu choćby z wyjazdu na Stalówkę – kibic GieKSy, który sam się nazwał organizator). Ruszamy o 00:45 w 185 osób z GieKSy (4 osoby z Manhattanu I, Sz, M. i S.), w Zabrzu dosiada się delegacja z Górnika Zabrze (10 osób). Podróż mija bardzo szybko, większość delektuje się trunkami procentowymi. Na początku nie mieliśmy za bardzo miejsc siedzących no ale z czasem cały Manhattan siedział (no niektórzy leżeli nie wiadomo gdzie). W Poznaniu zaczynamy poszukiwania Sz. który gdzieś się zgubił, dzięki temu znajdujemy miejsca w przedziale gdzie wcześniej policja zajmowała miejsce, no i usiedliśmy sobie tam, zaprosiliśmy jeszcze dwóch kompanów z Brynowa do naszego przedziału. W Poznaniu jeszcze M. kupuje 4 browary które zamówił Sz. a że się zgubił to nie odebrał i ktoś musiał je wypić, chętny tylko był M. który z uśmiechem na ustach wypił. Potem czas przyszedł na spanie i budzimy się w Szczecinie. M. znalazł Sz. i przyprowadził go do przedziału.

Ok godziny 12stej jesteśmy w Świnoujściu gdzie „organizator wyjazdu” załatwił nam spacer na plażę gdzie mamy spędzić około 2h. W eskorcie policji ruszamy do promu, którym płyniemy ok 5min do miasta. Potem spacerem po mieście no i dochodzimy do plaży gdzie policja nas zostawia. Parę osób wskakuje do morza wykąpać się. My udajemy się w poszukiwaniu sklepu, trafiamy jak reszta GieKSy na miasto, gdzie nie było widać policji. Spokojnie Sz. kupuje piwka w sklepie i udajemy się na ławkę w celu degustacji Leszka (dodam że Ja nie pije). Po pewnym czasie policja się pokapowała i z plaży przenieśli się do miasta. Pijoki z Manhattanu dostały upomnienie od policji, że tu nie wolno spożywać alkoholu i że mamy przenieść się 10m dalej pod taras od baru. Na 14stą została wyznaczona zbiórka na plaży, gdy wszyscy się zbieramy zostaje wyciągnięta fana GKS Katowice i robimy zdjęcie ekipy wyjazdowej na tle morza Następnie w kordonie policji udajemy się na stadion, tam wolne wpuszczanie do klatki ale nas to nie smuci gdyż czekamy na Jacusia któremu mamy dać pieniądze na alkohol na drogę powrotną. Mecz przemilczę bo nie było nic ciekawego.

Po meczu od razu wypuszczają nas i udajemy się w kierunku promu i potem pociągu. Jacuś przynosi gorzołę i zapite. M. cały uradowany chodził. Tym razem udało się od nas 3 osobom usiąść w pociągu. Mnie niestety nie jest to dane i szukam sobie placu w 1 klasie ale nie udaje się i muszę postać trochę. Ekipa alkoholowa z Manhattanu znalazła sobie kompanów do picia i dalej piją na sen wódkę. Gdy alkohol się skończył wszyscy zapadają w sen i ja zostaje bez miejsca do siedzenia i musiałem się położyć na korytarzu gdzie zasypiam. Gdy ktoś mi zafundował pobudkę z kolegami z Brynowa poszedłem do wagonu gdzie były przedziały z 1 klasy i dosiedliśmy się do dwójki ludzi ( kobieta ok 25 lat i jakiegoś starszego- chyba jej ojciec). I zaczęła się gadka o chuliganach z GieKSy, jacy My to źli i w ogóle, no i przychodzi wredna pani kobuch, która wyrzuca nas z przedziału pod groźbą wezwania policji. Wracamy do swoich gdzie Brynów zostaje a ja dalej próbuje sobie wygodnie znaleźć miejsce i znowu wracam do tej dwójki ludzi gdzie spokojnie siedzę parę minut i zadzwonił do Mnie S. i pytał gdzie jestem i przyszedł do mnie i we dwójkę przez jakiś czas siedzieliśmy w przedziale gdy znowu przyszedł kobuch i nas wyprosił do Swoich. No i znowu czas na odczekanie gdy Policja zniknie z pociągu i w Wrocławiu na dobre pakujemy się do przedziału i tam do końca drogi zostajemy. W Katowicach jesteśmy o 5:40 i pakujemy się do autobusu nr 10 i wracamy na Piotrowice pod Bank i z buta na osiedle. Wyjazd trwał ok 30h a trzy pijackie osoby z Manhattanu w ogóle nie miały chwili by były trzeźwe.

Iras

Źródło: zin SK1964 nr 14 (Katowice) wrzesień 2009