GKS Katowice 1-2 Ruch Radzionków

17.03.2012, sobota 18:00 – widzów 3700

Relacja GieKSiarza

Mecz z Cidrami można nazwać derbami, jednak do atmosfery prawdziwych derbów jeszcze daleko, może to ranga rywala sprawia, może coś innego. Jednak pierwszy mecz w roku 2012 przy Bukowej ściągnął wielu fanów Trójkolorowej Armii. W powietrzu bardzo wyraźnie było czuć napięcie na linii kibice – Centrofałsz, podkreślały to transy, które ochrona postanowiła ściągnąć prawdopodobnie na wyraźne życzenie wyżej zainteresowanych. Jednak opinia na temat działania panów KKK jest znana nie od dziś i kilkukrotnie głośno została wyrażona. Co do dopingu to był niekiedy lepszy i niekiedy średni, wymieszany z pozdrowieniami dla Rockiego, który jest bardzo rozpoznawalną postacią na Bukowej:) Oberwało się też innemu piłkarzowi z RR co wywołało mieszane komentarze po meczu, moim osobistym zdaniem mecz na GieKSie to nie spektakl w teatrze i jak ktoś zasługuje na gwizdy to musi je usłyszeć, a jeśli mu to przeszkadza to niech poszuka innego zajęcia. Tyle! Mecz nie był porywający, a wynik dający 3 pkt drużynie Cidrów jeszcze bardziej podniósł i tak już ogromne ciśnienie i trzeba liczyć, że od następnego spotkania gra i wyniki się poprawią, panowie KKK zrobią poważny rachunek sumienia, a co najważniejsze pójdą za tym poważne decyzje, które są tak bardzo potrzebne jak każdy zdobyty na boisku punkt!

Źródło: zin SK1964 nr 40 (Katowice) kwiecień 2012

Relacja GieKSy

Mecz z Ruchem Radzionków inaugurował piłkarską wiosnę w wykonaniu piłkarzy GieKSy. Wśród kibicowskiej braci dało się wyczuć szczególny rodzaj oczekiwania, w końcu ostatni mecz przy Bukowej odbył się 19 listopada.

Po prawie 4-miesięcznej przerwie na stadionie pojawiło się ok. 4 tysiące kibiców spragnionych piłkarskich i kibicowskich emocji. Jeszcze przed samym spotkaniem na obiekt decyzją zarządu klubu nie została wpuszczona „Bukowa”, czyli magazyn „od kibiców dla kibiców”. Od wczorajszego spotkania „Bukowa” zmienia swoją formułę i będzie rozdawana dzień przed meczem w centrum Katowic oraz w niewielkich ilościach na (bądź przed, jeśli panowie z Centrozapu nie postanowią w końcu odejść) stadionie. Płot został ozdobiony 11 flagami (jedna mała flaga kibiców Górnika), a na gnieździe zawisła flaga GKS „Duma Śląska”.

Od początku Blaszok bardzo głośno wspierał piłkarzy, do czego czasem przyłączała się również Trybuna Główna. W 10 minucie spotkania na płocie zawisł pierwszy z wywieszonych transów. Jego treść doskonale przedstawiała nastroje panujące na trybunach, mianowicie „jebać centrozap”. Po kilku chwilach ochrona przemieściła się w jego stronę próbując go zerwać, dlatego ten trans wrócił na stronę Blaszoka, a w innym miejscu przerzucony został trans o treści „preCZ z oKKKupantem”, gdzie wyszczególniono na czerwono duże litery. Ostatni z transów, który zawisł na płocie był bardzo wymowny i wzywał panów Króla, Krysiaka i Karczewskiego do opuszczenia klubu. Jako, że ochrona za bardzo przejęła się swoją rolą, przez długi czas transy były prezentowane nad głowami kibiców z pierwszych rzędów Blaszoka. Cała sytuacja bardzo zmotywowała kiboli z Blaszoka do głośnych śpiewów i był to chyba pod względem wokalnym najlepszy fragment całego wieczoru.

W 35. minucie na płocie chcieliśmy wywiesić trans dla naszego kolegi o treści „Ostry trzymaj się”, jednak jeszcze zanim zdążyliśmy go przewiesić ochrona zaczęła go zrywać. Na szczęście trans pozostał w naszych rękach, a ochroniarze nasłuchali się argumentów z naszej strony. Nie wymagajmy od takich ludzi, zaprogramowanych przez włodarzy naszego klubu do utrudniania nam życia, zdolności czytania ze zrozumieniem treści zawartych na transparentach…

Można powiedzieć, że po „zabawie” z transami i bramce zdobytej przez zespół z Radzionkowa doping siadł i jedyny zryw zanotowaliśmy po wyrównującej bramce. Do samego końca było już tylko gorzej. Mecz przegrywamy 1-2, a piłkarzy schodzących do szatni żegnają gwizdy. Włodarze naszego klubu opuszczali zaś lożę VIP przy akompaniamencie głośnego „jebać, jebać, jebać Centrozap!”. Najprawdopodobniej czeka nas kolejna smutna runda, miejmy jednak nadzieję że marazm sportowo-organizacyjny nie przyniesie nam spadku i pokażemy, że kibicowsko zasługujemy na ekstraklasę, a nie drugą ligę.

Berki

Źródło: GieKSa.pl

Oflagowanie: GKS GKS KATOWICE-FANS JESTEŚMY JAK ZARAZA, FORZA GKS, GLADIATORS, TRÓJKOLOROWE KATOWICE, TYLKO NIEŻYWI PRZESTANIEMY BYĆ MŚCIWI, GIEKSA&GÓRNIK, trans OSTRY TRZYMAJ SIĘ, GIEKSA JEST TYLKO JEDNA, transparent OSTRY TRZYMAJ SIĘ, GIEKSA&BANIK, PIEROŃSKIE HANYSY, TG’99 (KSG czekolada), GKS KATOWICE i na gnieździe GKS DUMA ŚLĄSKA.

WYDARZENIA NA LINII ZARZĄD -KIBICE PO MECZU

Dwa dni po spotkaniu z Ruchem Radzionków nadal nie milkną echa meczu. Na łamach internetowego wydania DZ ukazała się informacja, iż Ireneusz Król domaga się ukarania kibiców zakazami stadionowymi. Nie za ultra niebezpieczne race, nie za żadne środki pirotechniczne. Podczas meczu nikt nie wybiegł na murawę, nikt nie pobił piłkarzy, nikt nie rzucił serpentyną w sędziego, nikt nawet nie pofatygował się, żeby opluć prowokatora grającego z numerem 8 w drużynie przeciwnej. Co więc skłoniło naszego wielce panującego do podjęcia takiej decyzji?

Otóż uważa on, iż kibic nie ma prawa do wyrażania swojej opinii na temat sposobu zarządzania przez niego profesjonalnym klubem sportowym. W związku z tym nakazał ukaranie osób, które podczas prezentacji drużyny oraz na sparingu z Szombierkami Bytom manifestowały swoje niezadowolenie z zaistniałej sytuacji. Ponadto, zakaz ma zostać nałożony na osoby, które dopuściły się haniebnego głoszenia haseł przeciwko zarządowi podczas sobotniego spotkania przy Bukowej. Pana Ireneusza zabolały transparenty „Precz z okkkupantem”, „Król Krysiak Karczewski – WON” oraz bardziej dosadny „Je**ć centrozap”. Gdyby jednak był w stu procentach czysty i wkładał swoje pieniądze do klubowego sejfu, na pewno za nic miałby sobie takie śmieszne teksty, a tak po raz kolejny pokazuje jak zakłamanym jest człowiekiem. Bo to właśnie druga część tego oświadczenia wywołuje największe oburzenie wśród kibiców. Król obiecał pieniądze, których dać nie zamierza, a następnie stwierdził, że to przez protest złych kiboli (dotyczący braku owych pieniędzy) nie zasilą one konta GKS-u Katowice.

Po wyrzuceniu „Bukowej” ze stadionu, to kolejna wyrafinowana próba pozbycia się tych, którzy „GKS Katowice” mają wyryte na sercach oraz zatuszowania w iście rządowym stylu brak organizacji w klubie. Wypada tylko pogratulować panu Ireneuszowi i życzyć kolejnych powodów do zakręcania kurka. Dodajmy, że nigdy nie odkręconego.

Źródło: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 17.03.2012 GKS Katowice – Ruch Radzionków

FILM: 17.03.2012 GKS Katowice – Ruch Radzionków BRAMKI

FILM: 17.03.2012 GKS Katowice – Ruch Radzionków SKRÓT

Relacja sportowa

Długa przerwa z rozgrywkach ligowych w Polsce sprawia, że pierwsza wiosenna kolejka jest dla kibiców czymś długo wyczekiwanym. W zapomnienie odchodzi słaba forma z jesieni (to było prawie pół roku temu), a wszyscy żyją nadzieją i mobilizacją po ciężkim, ale naznaczonym pracą okresie przygotowawczym.

Nie inaczej było w naszym zespole. Piłkarze wypowiadali się, że wykonali kawał dobrej roboty i czują się w formie i mocni. Trener Górak również był optymistą, ale zaznaczał, że sparingi i mecze ligowe to dwa różne światy.

Gdy ujrzeliśmy skład na mecz chwytaliśmy się niemal za głowy. Trener wobec absencji Tomasza Rzepki na prawej stronie postanowił zaeksperymentować i wystawił Kamila Cholerzyńskiego. Na lewej w miejscu spodziewanego Bartosza Sobotki zagrał Damian Kaciczak. W pomocy po lewej stronie mogliśmy oglądać Przemysława Pitrego, a w środku zagrał Jan Beliancin. Poza tym niespodzianek nie było i na szpicy zagrał Deniss Rakels.

Od początku gra nie kleiła się naszym zawodnikom. Wydawało się jednak, że ta „spokojna” gra może być typowymi szachami, po których rozpocznie się bój na poważnie. Tak jednak nie było, za to pojawiło się kilka błędów indywidualnych. Adrian Napierała i Jan Beliancin po razie podali do rywali, widać było „elektryczność” w poczynaniach naszej defensywy. Mimo to, momentami udawało się przedostać pod bramkę Seweryna Kiełpina, ale ten – mimo że często wypluwał piłki – jakimś sposobem zapobiegał utracie bramek. Ruch z rzadka atakował, jednak sygnałem ostrzegawczym był już błąd naszej defensywy, po którym sam na sam z Witoldem Sabelą wyszedł Idrissa Cisse – golkiper jednak obronił ten strzał. Za drugim razem w takiej sytuacji był jednak bezradny – tym razem sam na sam wyszedł Adam Giesa i wyprowadził gości na prowadzenie. Bramka do szatni podłamała katowiczan.

Trener Górak w przerwie nie dokonał zmian. Katowiczanie nie zmienili jednak znacząco swojego sposobu gry, który był przeciętny. W końcu jednak kilkanaście minut po wznowieniu gry udało się doprowadzić do wyrównania. Sprytnie wykonany rzut wolny – piłka trafiła na szesnasty metr do Kamila Cholerzyńskiego, który co prawda nie trafił czysto w piłkę, ale kilka metrów przed bramką znalazł się niezawodny w takich sytuacjach Jacek Kowalczyk i na wślizgu trafił do bramki. Wydawało się, że GKS pójdzie za ciosem, jednak nic z tych rzeczy. Gra dalej była niemrawa, a Radzionków konsekwentnie realizował swój plan. I po jednej z akcji goście zdobyli drugiego gola. Sprytny strzał Sebastiana Radzio z narożnika pola karnego odbił przed siebie Sabela, a czujny Cisse posłał piłkę do bramki. Radzionków bynajmniej się nie cofnął do „obrony Częstochowy” tylko mądrze bronił się, rozgrywając piłkę w środku pola. GKS nie miał pomysłu na rozmontowanie defensywy rywala. Mógł jednak wyrównać w doliczonym czasie gry, kiedy to nasi zawodnicy (bardzo późne zmiany) trafili w poprzeczkę. Cidry jednak wyszły z tej opresji i dowiozły wynik do końca.

GKS zagrał słabe zawody i po tym meczu nie można być optymistą. Wydawało się, że mecze sparingowe mogą napawać optymizmem jeśli chodzi o ofensywę. Nic z tego. Za to potwierdziły się grzechy z gry obronnej i jak w meczu z Szombierkami Bytom, tak i z Ruchem indywidualne błędy zadecydowały o utracie bramek.

Ten mecz potwierdził, że nie czeka nas walka o spokojne utrzymanie, tylko prawdziwa walka o życie, gdyż w tej lidze nie odpuści nikt – nawet Flota, która polegał dziś w Łęcznej 2:5.

GKS Katowice – Ruch Radzionków 1:2 (0:1)
Bramka: Kowalczyk (58) – Giesa (44), Cisse (65)
GKS: Sabela – Cholerzyński, Napierała, Kowalczyk, Kaciczak – Zachara (80. Stefański), Beliancin (72. Chwalibogowski), Gierczak, Hołota, Pitry – Rakels.
Ruch: Kiełpin – Kopacz, Kowalski, Nalepa, Trzcionka – Dziewulski, Giesa (86. Cieluch), Cisse (79. Tumicz), Muszalik, Radzio (70. Danielewicz) – Rocki.
Ż. kartki: Hołota, Pitry – Kowalski, Tumicz
Sędzia: Erwin Paterk (Lublin)

Źródło: GieKSa.pl