GKS Katowice 2-1 ROW Rybnik

14.09.2013, sobota 18:00 – widzów 5500

Relacja GieKSiarza

Mecz GieKSy z ROW-em zgromadził prawie komplet publiczności. Już w drodze na stadion dało się odczuć atmosferę zbliżającego się piłkarskiego święta. Blaszok wypełnił się w 100%. W sektorze gości kibice ROW-u – wszyscy w zielonych koszulkach. Na 6 sektorze Trybuny Głównej fani Górnika Zabrze. Kibice stworzyli wspaniałą atmosferę. Przed meczem i w przerwie zagrała Orkiestra górnicza KWK „Murcki-Staszic”.

Female Elite przed meczem dla najmłodszych przygotowało wiele atrakcji m.in. malowanie transparentu „MŁODZI KIBICE KOCHAJĄ GKS KATOWICE” który zawisł na sektorze „2″. Od tej pory FE’64 organizuje doping na sektorze rodzinnym dla dzieci.

Nie zabrakło również meczowej oprawy z obu stron. Najpierw kibice GieKSy, chwilę po bramce na 1:0 Przemysława Pitrego w 15 minucie, zaprezentowali oprawę „GÓRNICZY KLUB SPORTOWY KATOWICE”. Prezentacja ta oprócz transparentu składała się ze sreberek i folii w barwach GKS-u, tworząc na Blaszoku datę powstania klubu. Kibice gości swoją oprawę zaprezentowali w drugiej połowie, podczas której spaliło się jedno krzesełko i musieli interweniować strażacy. Prezentacja rybniczan również nawiązywała do górnictwa. Na płocie zawisł trans „Rybnicki Okręg Węglowy”, a nad głowami gości powędrowała sektorówka z hasłem „Grubiorze”.

Przed meczem wspólną zbiórkę organizuje Witosa i Załęże. Po drodze prezentują folię „VATOS LOCOS” i odpalają przy tym sporo pirotechniki.

Po meczu na Giszowcu miejscowi kibice robią sobie pochód przy głośnym dopingu. Kulminacja nastąpiła na ul. Miłej gdzie została odpalona pirotechnika i głośno zaznaczyliśmy miejsce koleżanek zza miedzy.

Oflagowanie: Trans MŁODZI KIBICE KOCHAJĄ GKS KATOWICE (S2), NASZE MIASTO NASZA KREW NASZE ŻYCIE – GKS KATOWICE (łuk), FANATYCZNY STYL ŻYCIA, PSEUDOKIBICE KOCHAJĄ ŚLĄSKA STOLICE, SLEZSKA OSTRAVA (Banik), PIEROŃSKIE HANYSY, GKS KATOWICE, trans ADRIAN TRZYMAJ SIĘ, TRÓJKOLOROWA ARMIA, SK1964, FORZA GKS oraz na gnieździe UG.

Prezes SK1964 o akcji Female Elite

Wspólnie ustaliliśmy że dzieciom oprócz samego festynu trzeba dać namiastkę kibicowskich emocji. Padł pomysł rozkręcenia dopingu i stworzenia na dole sektora miejsca dla najmłodszych. Taki małoletni odpowiednik Blaszoka. Ultrasi zapewnili bęben, klub materiały i folię do ogromnego transparentu, a dzieciaki razem z dziewczynami pomalowały go w trójkolorowe barwy. Hasło na „fladze” dzieci jednoznaczne – „Młodzi kibice kochają GKS Katowice”. Nic dodać, nic ująć. Na sektorze dziewczyny z Female Elite zabawiły się w młynowe i przy pomocy małego megafonu i bębna prowadziły wspólny doping z dziećmi, których na meczu zameldowało się kilkuset. W przerwie klub rozdał balony i inne gadżety, a wspólna akcja okazała się ogromnym sukcesem. Młynowe, oprócz dobrej zabawy, zdobyły także w kibicowskiej Polsce tytuł najładniejszych prowadzących doping w całym kraju.

Źródło: GIEKSA.PL PLUS nr 1

Relacja z sektora rodzinnego

Wspominając wczorajszy mecz, pomiędzy dwoma świetnymi oprawami, spalonym krzesełkiem i naprawdę dobrą grą piłkarzy, trzeba zauważyć też co tym razem klub wraz z Female Elite’64 oraz Stowarzyszeniem Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” przygotował dla swoich najmłodszych kibiców.

Na dwie godziny przed meczem, dzięki dopisującej pogodzie (całe szczęście!), najmłodsi mogli zjeść watę cukrową i popcorn oraz poskakać na dmuchanych atrakcjach. Szczególnym zainteresowaniem cieszyła się możliwość malowania przez młodych transparentu, specjalnie na ten dzień przygotowanego przez grupę Ultras GieKSa’03 – „Młodzi kibice kochają GKS Katowice”

Na tym jednak nie zakończyły się atrakcje dla najmłodszych. Z pomalowanymi twarzami i obdarowani balonami, młodzi GieKSiarze zajmujący miejsca na sektorze drugim, mogli skorzystać z okazji… na przekrzyczenie Blaszoka. Dzięki dopingowi prowadzonemu przez dziewczyny z Female Elite’64 rozruszał się cały sektor rodzinny, do którego, po przerwie dołączyły rodziny z dziećmi z innych sektorów Trybuny Głównej. Po krótkiej nauce przyśpiewek „z Blachy”, młodzi uczyli się i wymyślali własne – wystarczyła chwila żeby mali kibice wykorzystali 100% potencjału swoich młodych głosików na okrzyki „Małolaci to wariaci!”, „Mimo, że młodzi – wiemy o co chodzi!” czy „Młoda GieKSa!”. Grono młodych kibiców powiększyło się jeszcze bardziej po przerwie, w czasie której najmłodsi odebrali nagrody za Paszporty Młodego GieKSiarza, czyli akcje zbierania naklejek za wytrwałe uczestniczenie w życiu GieKSy w czasie minionej rundy. Dowodem na to jak głośno było na rodzinnym, niech będzie doping prowadzony wzajemnie z obu stron stadionu… I słyszany na całym stadionie.

Ostatnią niespodziankę, młodzi fani otrzymali na sam koniec. Piłkarze po meczu nie tylko przyszli podziękować dzieciom za doping, ale również przyszli do maluchów w celu zrobienia sobie z Nimi zdjęć.

Po meczu pełnym tylu emocji i niespodzianek mamy nadzieję że nie tylko młodzi kibice postanowią nie raz wrócić na stadion, lecz również ich rodziny. W ramach zachęty Female Elite’64 zapowiada nie zwalniać tempa i wprowadzić doping maluchów na sektorze rodzinnym jako stały element spotkań na Bukowej 1.

Źródło: GieKSa.pl

Relacja GieKSy

Przy Bukowej była atmosfera wielkiego piłkarskiego święta. Na trybunach pojawiło się grubo ponad 5000 widzów. Do tego kibice ROW-u, którzy niemal w komplecie wypełnili sektor gości i zaprezentowali się najlepiej ze wszystkich ekip, które gościły na tej nowej „trybunie”.

U nas spora mobilizacja na ten mecz spowodowała, że już dzień przed meczem rozeszły się wszystkie bilety na Blaszok. Na sektorze 6 pojawiło się ponad 400 kibiców zabrzańskiego Górnika z vlepką i flagą Torcida Górnik.

U nas zawisło 10 flag, w tym debiutująca tego dnia replika naszej kultowej flagi GKS Katowice. Przygotowaliśmy również choreo, na które składał się trans Górniczy Klub Sportowy Katowice z wizerunkiem górnika i kibica w kominie po bokach. Niedługo przed meczem zdecydowaliśmy się również na zmianę koncepcji wypełniania Blaszoka i postanowiliśmy ułożyć na ludziach datę powstania naszego klubu. Jako, że wpadliśmy na to późno, sreberka przyszły do nas w dzień meczu. Gdy otworzyliśmy paczkę okazało się, że zamiast złotych dostaliśmy srebrne i zaczęła się nerwówka. Dzięki szybkiej reakcji udało znaleźć się zamienniki (choć kolor od złotego różnił się znacząco) i wszystko udało nam się rozłożyć na ostatni moment. Całość nie wyszła idealnie, ale i tak z całego efektu jesteśmy umiarkowanie zadowoleni, a trans oceniamy na jeden z najlepszych w historii naszej grupy. Jak udaje nam się cały czas pokazywać doświadczenie z tej choreografii na pewno zaprocentuje i w przyszłości łatwiej będzie nam stworzyć kolejną prezentację na ludziach. Na pewno zabierzemy się za nią wcześniej:).

co do samego meczu, to doping w porównaniu do liczby i ścisku na „Blaszoku” na pewno nie powalił na kolana, jednak kilka pier***nięć było na najwyższym poziomie, a ogółem doping stał na niezłym poziomie. Bardzo fajnie kilka razy udało nam się pośpiewać z całym stadionem i naszymi przyjaciółmi z Zabrza. Na pewno cieszy ogromna ilość małolatów czy to na Blaszoku, czy na głównej, gdzie przygotowaliśmy dla nich naszkicowany trans „Młodzi Kibice Kochają GKS Katowice”, którzy pomalowali przed meczem i wywiesiliśmy przed sektorem nr 2, gdzie małolaci mieli swój własny młyn z megafonem i bębnem. Narybek rośnie:). Podsumowując: świetny mecz pod każdym względem, oby więcej takich.

Źródło: TMK

Relacja Górnika

Na ten mecz czekaliśmy od dawna. Nieczęsto się zdarza, że można wspomagać dwie ekipy zgodowe podczas jednego meczu. Od momentu awansu ROW-u do pierwszej ligi wiadomo było, iż to spotkanie wywołała spore ciśnienie również wśród kibiców Górnika. Na ten mecz były prowadzone normalne zapisy, jak na każdy jeden wyjazd. W Zabrzu zebrało się ok. 300 osób, które wspólnie pojechały do Katowic dwoma przegubowymi autokarami oraz samochodami. Część dojechała na stadion GieKSy na własną rękę, więc całkowita liczba Żaboli na tym spotkaniu jest trudna do oszacowania. Zasiadamy w zwartej grupie na sektorze 6, w którym swego czasu mieścił się sektor gości na stadionie GieKSy. ROW przyjechał na mecz pociągiem w sile 380 osób. Oczywiście swoje trzy grosze musiała dołożyć policja, przez co wchodzenie rybniczan na stadion się znacznie opóźniło. Spotkanie, na którym spotkały się trzy ekipy, wywołało mobilizację policji z trzech miast. Armatki, radiowozy na sygnale, parking na którym była przewaga samochodów marki Kia, tak chyba nie powinien wyglądać mecz zgodowy :) . GKS przygotował oprawę w postaci transparentów i folii całość podniesiona do góry tworzyła napis „1964″, a na dole rozciągnięty został starannie wykonany transparent o treści „GÓRNICZY KLUB SPORTOWY KATOWICE”. Efekt był bardzo miły dla oka, ultrasi GieKSy pokazali po raz kolejny, iż tworzenie ciekawych opraw to dla nich nic trudnego. Jako ciekawostkę należy dodać, i jedną z flag, które zawisły na płocie, była flaga narysowana przez najmłodszych kibiców GKS o treści „MŁODZI KIBICE KOCHAJĄ ŚLĄSKA STOLICĘ”. Kibice ROW-u zaczęli dopingować pod koniec pierwszej połowy, w tym czasie pomagała im bardzo delegacja Górnika. Górnik zaprezentował się konkretnie, prawi wszyscy byli ubrani w charakterystyczne młynówki, co jest naszym znakiem rozpoznawczym. Z sektorów Górnika doping leciał raz dla jednej, raz dla drugiej drużyny. W drugiej połowie na sektorach zajmowanych przez ROW została zaprezentowana oprawa. Na całej długości sektora gości rozciągnięta została sektorówka z napisem GRUBIORZE, a na płocie zawisnął transparent RYBNICKI OKRĘG WĘGLOWY. Całość została podświetlona pirotechniką, niestety nie wszystko wyszło zgodnie z planem, gdyż jedna świeca dymna nie odpaliła a od drugiej ogniem zajęło się krzesełko i część sektorówki. Oczywiście nie obeszło się bez interwencji straży pożarnej. Jednak zanim na dobre podjęli interwencję, sytuacja została już opanowana. Oprawy z pirotechniką cieszą, tylko szkoda, że trzeba ją odpalać w ukryciu, co czasem niestety prowokuje takie wpadki i jak z tego meczu. Na szczęście nikomu nic się nie stało, a całość wyglądała bardzo efektownie.

Igor

Źródło: TMK

Relacja ROW-u

Na derbowy pojedynek do Katowic udajemy się pociągiem w 380 osób. Po dotarciu na dworzec główny pieszo kierujemy się w stronę Bukowej, jednak na Załęże docieramy na raty w 3 grupach korzystając z usług tramwajów w związku z czym pod kasami stadionu jesteśmy zaledwie 20 minut przed meczem. Ostatnie osoby na sektor wchodzą już w II połowie spotkania. Na płocie wywiesiliśmy 4 flagi: KS ROW RYBNIK, Concordia, „14″ oraz Grubiorze, ponadto każdy miał na sobie okazjonalną, zieloną koszulkę co wywoływało miły dla oka efekt. W trakcie górniczych derbów nie zabrakło również opraw nawiązujących do historii obu zespołów. Pierwsi zaprezentowali się GieKSiarze. My w drugiej połowie wywieszamy trans Rybnicki Okręg Węglowy a nad nasze głowy wędruje sektorówka „Grubiorze” uzupełniona machajkami oraz pirotechniką. Przez całe spotkanie wszystkie… 3 ekipy prowadzą fanatyczny doping. Trzy, bowiem prócz GieKSy i nas na Bukowej obecna również liczna grupa Żaboli, która na przemian dopingowała zielono-czarnych oraz trójkolorowych. Niestety piłkarze przegrywają prestiżowy pojedynek i to GieKSiarze w lepszych nastrojach rozchodzą się do domów. My jesteśmy trzymani na sektorze dłuższy czas i dopiero po uzupełnieniu policyjnych kartotek aktualnymi zdjęciami możemy opuścić Bukową skąd udajemy się na Załęże i dalej do Rybnika. Podziękowania za wsparcie zarówno dla tych obecnych na naszym sektorze (20 Concordia, 1 Wisłoka) jak i Żaboli na sąsiedniej trybunie!

Źródło: row.rybnik.pl

FILM: 14.09.2013 GKS Katowice – ROW Rybnik TRYBUNY

FILM: 14.09.2013 GKS Katowice – ROW Rybnik DOPING

FILM: 14.09.2013 GKS Katowice – ROW Rybnik DOPING

FILM: 14.09.2013 GKS Katowice – ROW Rybnik BRAMKI

FILM: 14.09.2013 GKS Katowice – ROW Rybnik SKRÓT

Relacja sportowa

GKS Katowice: Dobroliński – Pietrzak, Kamiński, Jurkowski, Czerwiński – Fonfara (Ż), Duda (69. Cholerzyński) – Wołkowicz, Pitry, Gancarczyk (71. Wróbel) – Zieliński (89. Figiel)

Energetyk ROW Rybnik: Kajzer, Krotofil, Jary, Grolik, Szary (Ż) (85. Staniczek), Kurzawa, Kostecki, Cisse, Muszalik, Nowacki (77. Buchała), Feruga (77. Słodowy)

Katowiczanie dalej niepokonani na własnym stadionie w tej rundzie. Dzisiaj pewnie wygrali z ROW-em Rybnik 2:1, a podwójne powody do radości ma trener Kazimierz Moskal, który dzisiaj debiutował przed katowicką publicznością.

GKS od pierwszych minut rozpoczął bombardowanie bramki ROW-u. Co chwilę swojego szczęścia próbowali Grzegorz Fonfara, Rafał Pietrzak, a także Michał Zieliński. Przewaga zaowocowała zdobyciem gola, już po kwadransie było 1:0 dla gospodarzy. Obrońców ROW-u na 15. metrze ograł ładnie Przemysław Pitry i uderzył precyzyjnie. Piłka odbiła się od prawego słupka i wpadła do siatki. – Wiedzieliśmy, że czeka nas trudne spotkanie z mocnym rywalem. Byliśmy przygotowani na to, że katowiczanie agresywnie na nas ruszą. Nie potrafiliśmy sobie jednak z tym poradzić, czego efektem była stracona bramka. Potem jednak szło nam lepiej i pokazaliśmy, na co nas stać – mówił trener ROW-u Ryszard Wieczorek.

Po uzyskanym prowadzeniu przez GieKSę obraz gry niewiele się zmienił. ROW był stłamszony i rzadko wybierał się w okolice pola karnego gospodarzy. Jednak chwila nieuwagi kosztowała drogo katowiczan. W 31. minucie poszła kontra lewą stroną boiska, Idrissa Cisse wpadł w pole karne i uderzył nie do obrony w długi róg. – Gdy wydawało się, że mamy sytuacje i wszystko układa się po naszej myśli, dostaliśmy bramkę na 1:1. Na szczęście udało się to odwrócić. Zespół zostawił kawał zdrowia na boisku i należą im się brawa za ambicję i zaangażowanie do końca – stwierdził trener GKS-u Kazimierz Moskal.

Po przerwie ekipa z Katowic nie zwalniała tempa. Już w 49. minucie gości skarcił po raz drugi Pitry, który popisał się kapitalnym strzałem z rzutu wolnego tuż przed polem karnym. ROW próbował odwrócić losy spotkania, odsłonił się i katowiczanie tylko na to czekali. Wyśmienite sytuacje mieli Zieliński i Fonfara, ale piłka jak zaczarowana omijała bramkę rybniczan. Goście jednak nie zagrozili poważniej dobrze dysponowanej tego dnia GieKSie i spotkanie zakończyło się skromnym, ale pewnym zwycięstwem gospodarzy. – Dwie bramki na pewno cieszą, bo w Pucharze Polski jakoś to szło, a w lidze jeszcze nie strzeliłem. Najważniejsze jest jednak to, że trzy punkty zostają w Katowicach – cieszył się Przemysław Pitry.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

GKS Katowice – ROW Rybnik 2:1
Bramki: Pitry (14, 49) – Cisse (30)
GKS: Dobroliński – Czerwiński, Kamiński, Jurkowski, Pietrzak – Gancarczyk (71. Wróbel), Duda (69. Cholerzyński), Fonfara, Pitry, Wołkowicz – Zieliński (89. Figiel)
ROW: Kajzer – Krotofil, Jary, Grolik, Szary (86. Staniczek), Kurzawa, Kostecki, Cisse, Muszalik, Nowacki (77. Słodowy), Feruga (77. Buchała).
Ż.kartki: Fonfara – Szary, Staniczek

Po dwutygodniowej przerwie rozgrywki wznowił GKS Katowice. W pierwszym odcinku swoistej trylogii na Bukowej katowiczanie mieli zmierzyć się z ROW Rybnik, zespołem, który w pierwszej lidze niemal wyłącznie remisował. Wiadomo było, że po jednym punkcie zdobywa zarówno z mocnymi, jak i słabymi, zarówno u siebie, jak i na wyjeździe. Najbardziej prawdopodobnym wynikiem dzisiejszego spotkania był więc remis.

W bramce z powodu absencji kartkowej Łukasza Budziłka ujrzeliśmy Rafała Dobrolińskiego. W obronie na skrzydłach wystąpiła młodzież – Alan Czerwiński i Rafał Pietrzak, na środku Adrian Jurkowski z Mateuszem Kamińskim. Na prawym skrzydle powrócił pauzujący przez dwa mecze Janusz Gancarczyk, po drugiej stronie grał Krzysztof Wołkowicz. W środku tradycyjnie Sławomir Duda, Przemysław Pitry i Grzegorz Fonfara, a na szpicy zawodnik, który ostatnio grał Miedzią Legnica, czyli Michał Zieliński.

Od początku spotkanie było dość wyrównane z lekką przewagą GieKSy, z której jednak nie klarowały się stuprocentowe okazje. Mimo to dość szybko udało się objąć prowadzenie. Bardzo dobrym podaniem popisał się Janusz Gancarczyk, futbolówkę na 17. metrze przejął Przemysław Pitry i po krótkim zwodzie uderzył bardzo precyzyjnie. Piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki Kajzera. GieKSa jednak wcale nie miała łatwo po tym golu, bo coraz śmielej zaczęli poczynać sobie rybniczanie. Bardzo aktywny był Marcin Nowacki, próbował pokazać się Daniel Feruga, a Idrissa Cisse ze swoimi niesamowitymi warunkami fizycznymi przepychał się z obrońcami. Kilkukrotnie nasi defensorzy dali wymanewrować się przy grze krótką piłką, ale gol dla gości padł po długim podaniu. Właśnie z głębi pola zagrywał jeden z zawodników gości, a Cisse wyprzedził Kamińskiego i bardzo precyzyjnym strzałem pokonał Dobolińskiego. Szkoda było bardzo tej akcji, bo chwilę wcześniej na dużej szybkości w pole karne wbiegał Fonfara i zamiast strzelać prawą nogą, zdecydował się na zwód na lewą. Do końca pierwszej połowy utrzymał się wynik remisowy.

Wydawało się, że spotkanie dalej będzie wyrównane od początku drugiej połowy. Tymczasem wszystko zaczęło się po myśli gospodarzy. Faul na 17. metrze i do piłki podszedł Przemysław Pitry. Wiele razy – nawet w tym sezonie – próbował uderzyć z wolnego, ale nie było z tego efektów. W końcu leciutki, ale bardzo precyzyjny strzał nad murem zakończył się zdobyciem drugiego gola. – To można było obronić nawet nogą – mówił po meczu trener gości Ryszard Wieczorek. Od tego czasu to ROW objął inicjatywę. Gdy na trybunach trwała zabawa w najlepsze, coraz śmielej poczynali sobie goście. Raz po raz szybkimi akcjami próbowali rozmontować defensywę GKS.Średnio pewnie spisywał się Dobroliński, który raz czy dwa minął się z piłką lub nie wybił jej wystarczająco mocno. Na szczęście pudłowali rywale. Swoje okazje mieli też po rzutach rożnych, czasem piłka zbyt łatwo przedostawała się po nogi przeciwników. Na szczęście z czasem słabł Cisse i zaliczył on kilka błędów technicznych. Straty przydarzały się także Nowackiemu. W ostatnim kwadransie mimo, że to ROW ciągle był więcej w posiadaniu piłki, to jednak nie stwarzali oni już tylu sytuacji pod bramką Dobrolińskiego, a GKS kilkukrotnie próbował wyprowadzić kontry. Trochę ożywienia wniósł wprowadzony na boisko Tomasz Wróbel. To po jego akcji i kapitalnym podaniu to Fonfary, ten ostatni zawodnik wyszedł sam na sam, ale fatalnie przestrzelił nad poprzeczką. Rybniczanie w końcówce nie umieli zagrozić GieKSie i wkrótce sędzia zakończył spotkanie.

Na pewno było to lepsze widowisko niż ostatnie. Wiadomo, że porażki były w dość fatalnym stylu, ale także zwycięstwo z Miedzią nie porwało katowickiej publiczności. Tym razem mecz był nieco lepszy, a kilka akcji mogło się podobać. W końcu GKS strzelił gola z rzutu wolnego. Z mankamentów należy wymienić przede wszystkim oddanie pola rywalom przez spory okres meczu. Zespół, który jeszcze w lidze nie wygrał spotkania nie może przez tak długi okres prowadzić gry na Bukowje. Tak po prawdzie jednak, ROW pokazał się momentami z dobrej piłkarskiej strony i może dziwić, że jeszcze nie zaliczył meczu „za 3 punkty”.

GieKSa wygrała i to jest najważniejsze. W najłatwiejszym – wydaje się – meczu z trzech najbliższych zdołał wywalczyć komplet trzech oczek. Teraz podopiecznych piłkarzy Moskala czekają trudniejsi rywale – Arka Gdynia i Dolcan Ząbki. Jeśli katowiczanie zagrają przynajmniej na takim poziomie jak dziś – mają szansę na zdobycze punktowe, ale… wcale to nie musi wystarczyć.

Źródło: GieKSa.pl