PP: GKS Katowice 0-1 Zawisza Bydgoszcz

16.10.2013, środa 18:30 – widzów 4000

Relacja GieKSiarza

Na ten mecz czekaliśmy bardzo długo, śledziliśmy poczynania rywali w ekstraklasie i rozważaliśmy, na ile nasz zespół może przeciwstawić się Zawiszy. Zespół Ryszarda Tarasiewicza nie zachwyca i w 11 kolejkach ligowych wygrał zaledwie dwukrotnie. Katowiczanie po dobrej serii wygranych trzy ostatnie mecze zremisowali.

Chociaż mecz był w środę to rywal z Bydgoszczy i nadzieja na korzystny wynik w Pucharze Polski po wyeliminowaniu Podbeskidzia i Wigier przyciągnął sporo fanów na Bukową. Doping tego dnia stał na bardzo dobrym poziomie, a dodatkowego smaku do meczu dodała fantastyczna oprawa. Ultrasi tego dnia na płocie powiesili transparent „Puchar Polski znowu będzie nasz”, a pod sam dach została rozwinięta sektorówka z obrazem zdjęcia zdobycia Pucharu Polski przez GKS. Całość w tle uzupełniły sreberka w barwach prezentowane na całej długości trybuny centralnej. Niestety Zawisza pokonał nas 1:0 i kończymy tegoroczną przygodę z pucharem.

Goście tego dnia zameldowali się w ok.80 głów z jedną flagą „ULTTRAS”. Dopingują w miarę swoich możliwości.

Oflagowanie: JAWORZNO, MYSŁOWICE, SIEMIANOWICE, HOŁDUNÓW & LĘDZINY, GKS KATOWICE, FANATYCZNY STYL ŻYCIA, SK1964, PIEROŃSKIE HANYSY, UG, VLEPKA 1948 (Górnik), PERSONA NON GRATA, oraz na gnieździe FAN-CLUB GKS KATOWICE.

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 16.10.2013 PP: GKS Katowice – Zawisza Bydgoszcz OPRAWA

FILM: 16.10.2013 PP: GKS Katowice – Zawisza Bydgoszcz DOPING (1)

FILM: 16.10.2013 PP: GKS Katowice – Zawisza Bydgoszcz DOPING (2)

FILM: 16.10.2013 PP: GKS Katowice – Zawisza Bydgoszcz DOPING (3)

FILM: 16.10.2013 PP: GKS Katowice – Zawisza Bydgoszcz DOPING (4)

FILM: 16.10.2013 PP: GKS Katowice – Zawisza Bydgoszcz DOPING (5)

FILM: 16.10.2013 PP: GKS Katowice – Zawisza Bydgoszcz BRAMKA

FILM: 16.10.2013 PP: GKS Katowice – Zawisza Bydgoszcz SKRÓT

Relacja sportowa

GKS Katowice: Budziłek – Chwalibogowski, Jurkowski, Kamiński, Czerwiński – Cholerzyński, Duda (81. Kowalczyk) – Figiel, Pitry (55. Gancarczyk), Wróbel – Zieliński (68. Wołkowicz)

Zawisza Bydgoszcz: Kaczmarek – Lewczuk, Goulon (46. Masłowski), Kuklis (65. Dudek), Hermes, Pereira, Petasz, Strąk, Ziajka (79. Luís Carlos), Wójcicki, Bernardo.

Koniec przygody pucharowej katowiczan w tym sezonie. Po pełnym walki i wyrównanym spotkaniu 1/8 finału Pucharu Polski GKS Katowice musiał uznać wyższość rywali z Zawiszy Bydgoszcz, którzy wygrali 1:0.

Starcie pucharowe przypominało z początku partię szachów. Obie ekipy były bardzo ostrożne i wymieniały dużo podań, gra była monotonna i niektórzy z widzów zaczęli ziewać. GKS próbował akcji uskrzydlających, Przemysław Pitry często schodził na lewe skrzydło, a Tomasz Wróbel szarżował to środkiem, to na prawą stroną. – Byliśmy dzisiaj dla Zawiszy równorzędnym rywalem. Chcieliśmy jak najbardziej grać dalej w tych rozgrywkach, ale mimo, że mieliśmy sytuacje, to niestety nie udało się ich wykorzystać. To na pewno boli nie tylko mnie, zawodników, ale i kibiców. Szkoda – mówił trener GKS-u Kazimierz Moskal.

Najgroźniejsze zagrożenie pod bramką bydgoszczan katowiczanie jednak stworzyli po szarżach przeprowadzonych środkiem boiska. Niestety, dwukrotnie strzał Pitrego z dystansu wybronił Wojciech Kaczmarek. Zawisza odpowiedział bardzo groźną akcją Piotra Kuklisa, który z kilku metrów próbował lobować Łukasza Budziłka, ale ten nie przysnął i kapitalnie wybronił strzał rywala. Nic jednak do zejścia na przerwę nie wpadło. – GKS w większości spotkania dotrzymywał nam kroku. Zagroził nam po naszych prostych błędach technicznych. Zależało mnie i mojej drużynie, żeby pokonać katowiczan na ich własnym stadionie i dalej kontynuować pucharową przygodę – podkreślał trener Zawiszy, Ryszard Tarasiewicz.

Po przerwie obraz gry nie zmienił się, znów dużo było walki cios za cios i niewiele klarownych sytuacji strzeleckich. Na dwadzieścia minut przed końcem padło rozstrzygające trafienie. Z rzutu wolnego podyktowanego w granicach 20. metra uderzył płasko Piotr Petasz. Śliska piłka zaskoczyła Łukasza Budziłka, któremu zsunęła się po ręce i wpadła do bramki. Mimo, iż Łukasz przyznał, że to był jego błąd i tak nie powinien przypisywać sobie porażki, bo wcześniej uratował kilkukrotnie GieKSę przed stratą bramki po doskonałych próbach Sebastiana Dudki i Carlosa. Wynik nie uległ już zmianie do końca. – Szkoda, że nie udało się awansować dalej, bo czekałby nas ciekawy dwumecz w ćwierćfinale z renomowanym rywalem. Niestety, walczyliśmy z Zawiszą jak równy z równym i  w pechowych okolicznościach straciliśmy bramkę. Mogliśmy się pokusić o zmianę wyniku, ale zabrakło szczęścia – żałował po meczu obrońca GKS-u Adrian Jurkowski.

Zawisza zmierzy się w ćwierćfinale ze zwycięzcą meczu pomiędzy Górnikem Zabrze a Legią Warszawa. Złą wiadomością jest fakt, że urazu stawu skokowego doznał lider ekipy GKS-u Przemysław Pitry, który zszedł z boiska tuż po przerwie kulejąc. Więcej wyjaśni się po badaniach.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

GKS Katowice – Zawisza Bydgoszcz 0:1
Bramki: Petasz (69)
GKS: Budziłek – Czerwiński, Kamiński, Jurkowski, Chwalibogowski – Wróbel, Duda (81. Kowalczyk), Cholerzyński, Pitry (55. Gancarczyk), Figiel – Zieliński (68. Wołkowicz)
Zawisza: Kaczmarek – Lewczuk, Goulon (46. Masłowski), Kuklis (65. Dudek), Hermes, Pereira, Petasz, Strąk, Ziajka (79. Luis Carlos), Wójcicki, Vasconcelos
Ż.kartki: Zieliński, Gancarczyk, Jurkowski – Goulon, Dudek
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork)

Na ten mecz czekaliśmy bardzo długo, śledziliśmy poczynania rywali w ekstraklasie i rozważaliśmy, na ile nasz zespół może przeciwstawić się Zawiszy. Zespół Ryszarda Tarasiewicza nie zachwyca i w 11 kolejkach ligowych wygrał zaledwie dwukrotnie. Katowiczanie po dobrej serii wygranych trzy ostatnie mecze zremisowali.

Trener Kazimierz Moskal podobnie jak przed meczem z Podbeskidziem, tak i tutaj dokonał kilku niespodziewanych zmian. Na lewej obronie ujrzeliśmy Bartłomieja Chwalibogowskiego, w pomocy w miejsce Grzegorza Fonfary pojawił się Kamil Cholerzyński, w jedenastce znalazło się także miejsce dla Rafała Figiela i Michała Zielińskiego. Do składu powrócili Mateusz Kamiński i Alan Czerwiński, którzy w Chojnicach pauzowali z powodu kartek.

Goście sposobiący się do meczu z Wisłą Kraków w sobotę przyjechali do Katowic w zaledwie 15-osobowym składzie. Straszyć GieKSę miał głównie Bruno Vasconcelos, ale my mogliśmy obawiać się zawodników, którzy GieKSie już w przeszłości bramki strzelali jak Piotr Petasz, Piotr Kuklis czy Jakub Wójcicki.

Od początku spotkania mecz był wyrównany i obie strony pokazywały, że chcą zaatakować. Dlatego na boisku sporo się działo. Najlepszą okazję w tej fazie meczu miał Przemysław Pitry, który przyjął piłkę przed polem karnym, jeszcze dziubnął ją sobie nad przeciwnikiem i huknął z dystansu, ale Wojciech Kaczmarek obronił. Po dobrym dośrodkowaniu Pitrego szansę miał również Zieliński, ale źle poszedł na piłkę i nie trafił głową do bramki z kilku metrów. Swoich szans próbowali Alan Czerwiński i Rafał Figiel, ale ich strzały były zbyt lekkie dla golkipera gości. Goście próbowali przedostać się pod bramkę Łukasza Budziłka, ale brakowało im dokładności. Najlepszą okazję miał Kuklis, ale Budziłek instynktownie obronił jego strzał. Zawisza dominował jeśli chodzi o rzuty rożne, jednak nie przynosiły one efektu.

Po przerwie na boisku nie ujrzeliśmy już kontuzjowanego Goulona, który w pierwszej połowie toczył fizyczne pojedynki z naszymi zawodnikami. Wiele ożywienia w poczynania bydgoszczan wniósł jednak jego zmiennik Michał Masłowski, który raz po raz rozprowadzał akcje Zawiszy. Niestety 10 minut po wznowieniu gry również z powodu urazu boisko opuścił Pitry i było to kluczowe dla postawy katowiczan w tym spotkaniu, bo od tego czasu zaczęły się spore problemy w rozgrywaniu piłki. Na domiar złego w 69. minucie po faulu Gancarczyka sędzia zarządził rzut wolny. Do piłki podszedł Petasz, który znał już smak strzelonej bramki z wolnego przy Bukowej, kiedy to w barwach Pogoni Szczecin pokonał Jacka Gorczycę. Wówczas był to strzał w okienko, tym razem zawodnik huknął po ziemi, a piłka po rękach Budziłka wpadła do bramki. GKS miał 20 minut na odrobienie strat, ale po chwili Petasz ponownie ze stałego fragmentu gry odpalił petardę – tym razem obok słupka. Katowiczanie zupełnie nie mieli konceptu, próbowali grać środkiem i skrzydłami, ale czasem podejmowali złe decyzje. Sporo było rzutów rożnych i wolnych, raz nawet centra Figiela i trącenie Jurkowskiego o mało nie skończyło się golem. Brakowało jednak dokładności. W końcówce GKS nie miał praktycznie już żadnej groźnej sytuacji, skontrować próbowali natomiast goście, jednak poprzestali na jednym golu.

Zawisza wygrał w Katowicach i awansował do ćwierćfinału, gdzie zmierzy się z Górnikiem Zabrze lub Legią Warszawa. Katowiczanie natomiast zrobili co mogli, ale tym razem zabrakło umiejętności, zwłaszcza po zejściu Pitrego. Sezon w Pucharze Polski pozostaje jednak najlepszym od 9 lat – udało się przecież przebrnąć dwie rundy… Mimo wszystko to spotkanie pokazało, że nieradzący sobie najlepiej w ekstraklasie Zawisza, który mecz w Pucharze Polski traktuje jako mecz drugiej kategorii, potrafi wygrac z solidnym zespołem I ligi, jakim jest GKS.

Pozostaje się skupić na lidze, bo w niedzielę bardzo ważny mecz z Olimpią Grudziądz.

Źródło: GieKSa.pl