Termalica BRUK-BET Nieciecza 1-3 GKS Katowice

„GieKSa On AgroTOUR”

27.10.2013, niedziela 12:30 – widzów 1200

Relacja GieKSiarza

Ostatnim wyjazdem w tej rundzie gdzie mogliśmy pojechać była Nieciecza, nie muszę nikomu tłumaczyć jak wielkie ciśnienie panuje wśród kibiców by jechać kolejny raz do tej wsi. Mimo to w kilka dni brakło już biletów do klatki. Do”stolicy kostki brukowej” wyruszamy w 5 autokarów i furami.

Po drodze jeden z naszych autokarów zjechał do rowu. Na szczęście autobus utrzymał się w pozycji pionowej dzięki wystającemu korzeniowi, bo mogło być wiele gorzej, a tak obyło się bez większych urazów.

W Niecieczy meldujemy się w 291 osób z czego 29 to fanatycy z Giszowca. Z nami jeden kibic Górnika i 6 Banika – dzięki za wsparcie. Warto zaznaczyć też rekordowy wyjazd Piotrowic którzy zameldowali się w 50 osób z okazjonalnym transem.

W klatce meldujemy się w 240 głów (tylko tyle przysługuje biletów gościom w Niecieczy), reszta zostaje w okolicach stadionu. Kilku niesfornych zostaje powiniętych przez mundurowych za „aferę o słonia”. W sektorze gości na płocie zawisły: Pierońskie Hanysy, Ultras GieKSa i Ultras Banik. W drugiej połowie UG prezentuje humorystyczną oprawę która nawiązuje do tego że od lat musimy odwiedzać takie miejscowości jak właśnie Nieciecza. Na płocie zawisł transparent GieKSa ON AgroTour a na sektorze zaprezentowane zostały transy na kij przedstawiające różne warzywa, owoce i zboża. Wszystko to w intonacji przyśpiewek „kaj jo ku*wa jest…”, „co to za miasto…”, ” jesteśmy ch*j wie gdzie…”, a nawet poleciał „ogórek, ogórek…”.

Po meczu dziękujemy piłkarzom i trenerowi za zwycięstwo dzięki któremu wskoczyliśmy na fotel wicelidera. Pakujemy się do środków transportu i ruszamy w stronę Katowic. Po drodze na jednym z postojów małe zamieszanie z psiarnią, ale skończyło się na kilku mandatach. Gdy już dojeżdżamy do celu i myśląc że już nic się ciekawego nie stanie, kolejny autokar zaklinował się pod mostem (myśląc chyba że na farta przejedzie). Niestety wiadukt okazał się za niski i 2 już tego dnia autokar poszedł się jeb*ć.

…Władcy Giszowca…

Relacja GieKSy

Mecz pomiędzy Niecieczą, a naszą GieKSą był dla nas ostatnim wyjazdem w tym roku (na Tychy nie wejdziemy, bo grają w Jaworznie). Przeciwnik kibicowsko nie istnieje, piłkarsko ostatnio też słabiej niż zwykle, ale mimo to bilety na mecz skończyły się w kilka dni. Jedyną przeszkodą w tym wypadzie była nocna zmiana godziny z trzeciej na drugą (albo z drugiej na trzecią – dalej nie umiem się tego nauczyć). Na szczęście prawie nikt nie zaspał i punktualnie odjechaliśmy w kierunku Niecieczy w pięć autokarów i kilka aut.  Po drodze jeden z autokarów miał wypadek, ale na szczęście poza opóźnieniem czasowym nikomu nic złego się nie stało.

Ostatecznie na sektorze zameldowaliśmy się w 240 osób (komplet), a pod stadionem było jeszcze 51 kibiców. Wsparły nas zgody w liczbach: jedna osoba z Górnika Zabrze oraz sześciu fanów Banika Ostrava. Prowadziliśmy ciągły doping, który apogeum osiągnął pod koniec meczu. Miejscowi nic nie śpiewali co jest dużym minusem w porównaniu do naszych poprzednich spotkań. Ultras GieKSa w drugiej połowie zaprezentowała oprawę z hasłem przewodnim „GieKSa On AgroTOUR”, które znalazło się na transparencie. Oprócz tego podnieśliśmy flagi na kijach, na których namalowane były wszystkie warzywa jakie napotkaliśmy w trakcie naszej tułaczki po wioskach (a jeździmy tak już od 2005 roku). Oflagowanie tego dnia to: Pierońskie Hanysy, UG i Ultras Banik. W drugiej połowie zawisł też transparent dzielnicy Piotrowice, która stawiła się w najlepszej liczbie tego dnia – 50 osób.

Po spotkaniu gromkim „Kazimierz Moskal” podziękowaliśmy trenerowi za to, że odmienił drużynę. Oczywiście nie zabrakło też wspólnych śpiewów i podziękowań dla piłkarzy. Kamil Cholerzyński przejął nawet na chwilę nasz megafon. Do Katowic wróciliśmy bez większych przygód, choć jeden z autokarów znowu uległ wypadkowi (kierowca myślał że zmieści się pod mostem – jednak ten okazał się za niski). Był to nasz ostatni wyjazd w tym roku, w którym to udowodniliśmy, że jesteśmy wyjazdowo najlepsi w całej lidze. Czas do ekstraklasy!

Źródło: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 27.10.2013 Termalica Nieciecza – GKS Katowice OPRAWA

FILM: 27.10.2013 Termalica Nieciecza – GKS Katowice BRAMKI

FILM: 27.10.2013 Termalica Nieciecza – GKS Katowice SKRÓT

Relacja sportowa

Termalica Bruk-Bet Nieciecza: Nowak – Piątek, Czerwiński, Pleva, Jarecki, Foszmańczyk (46. Sołdecki), Piekarski, Pielorz, Rybski (81. Biskup), Drozdowicz, Kujawa (74. Schulmeister).

GKS Katowice: Budziłek – Chwalibogowski (58. Gancarczyk), Kamiński, Jurkowski, Czerwiński – Duda, Cholerzyński – Pietrzak, Fonfara (89. Goncerz), Wołkowicz (72. Figiel) – Pitry

Katowiczanie po zaciętym meczu pokonali na wyjeździe Termalicę Bruk-Bet Nieciecza 3:1 i po raz pierwszy w rundzie jesienniej sięgnęli po komplet punktów na terenie rywali.

Spotkanie ułożyło się znakomicie dla podopiecznych trenera Kazimierza Moskala, który jeszcze w zeszłym sezonie był szkoleniowcem Termalici. Mimo, że katowiczanie występowali bez Tomasza Wróbla, który nabawił się niegroźnego urazu, to zagrali od pierwszego gwizdka porywająco. Już w 6. minucie prowadzenie dał GieKSie Kamil Cholerzyński po indywidualnej akcji lewą stroną i strzale z ostrego kąta. Prowadzenie podwyższył sześć minut później Grzegorz Fonfara, który wpadł w pole karne i uderzeniem z pierwszej piłki wpisał się na listę strzelców. – Jestem zdruzgotany postawą zespołu w obronie. Straciliśmy bramki po kardynalnych błędach, które nie powinny się przytrafić na tym poziomie. Nasz plan taktyczny na ten mecz legł w gruzach w ciągu dwunastu minut – denerwował się trener Mirosław Jabłoński, dla którego był to debiut na ławce trenerskiej Termalici.

Po straconych golach Termalica nie załamała się. Rzuciła się do odrabiania strat i GKS cieszył się tylko minutę z dwubramkowej zaliczki. Kontaktową bramkę dał niecieczanom Emil Drozdowicz i schodząc do szatni ekipa trójkolorowych nie mogła być jeszcze pewna zwycięstwa. – Po szybko uzyskanym prowadzeniu wydawało się, że będzie to łatwa i przyjemna przeprawa. Niestety, za szybko uwierzyliśmy, że zespół z Niecieczy nam już nie może zagrozić, co sprawiło, że straciliśmy gola i Termalica przejęła inicjatywę – stwierdził trener GKS-u Kazimierz Moskal.

W drugiej połowie obraz gry wywrócił się do góry nogami. Termalica zwarła szyki, przegrupowała się i ruszyła do ataku. Gospodarze mieli wiele okazji, a GKS przyczajony czekał na kontrę, która dobiłaby przegrywających graczy „Słoni”. Kilka razy Łukasz Budziłek stanął na wysokości zadania, a w najmniej oczekiwanym momencie GieKSa zadała decydujący cios. Na kwadrans przed końcem wspaniałym, prostopadłym podaniem popisał się Przemysław Pitry, a w sytuacji sam na sam nie zawiódł ponownie Fonfara i było po wszystkim. – Cieszymy się ze zwycięstwa, bo wszyscy wiemy, jak ciężko przychodzi nam zdobywanie punktów na wyjazdach. Termalica to solidny zespół, który zagroził nam kilkukrotnie, ale na szczęście nie zawiodła nasza skuteczność i to my przywieziemy komplet punktów z wyjazdu – powiedział szczęśliwy Grzegorz.

Dzięki zwycięstwu GKS awansował na drugie miejsce w tabeli z 25 punktami. Liderem pozostaje GKS Bełchatów (27). Na ostatnim stopniu podium plasuje się Olimpia Grudziądz (23).

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Nieciecza – GKS Katowice 1:3
Bramki: Drozdowicz (13) – Cholerzyński (6), Fonfara (12,75)
Nieciecza: Nowak – Piątek, J.Czerwiński, Pleva, Jarecki, Foszmańczyk (46 Sołdecki), Piekarski, Pielorz, Rybski (81. Biskup), Drozdowicz, Kujawa (Schulmeister).
GKS: Budziłek – Czerwiński, Kamiński, Jurkowski, Chwalibogowski (55. Gancarczyk) – Wołkowicz (Figiel), Duda, Cholerzyński, Fonfara (89. Goncerz), Pietrzak – Pitry.
Ż.kartki: J.Czerwiński, Pleva – Pitry
Cz.kartki:
Sędzia: Marek Opaliński (Legnica).

GKS Katowice do Niecieczy jechał przełamać wyjazdową niemoc w tym sezonie. Katowiczanie regularnie punktują u siebie, a do bycia liderem tabeli właśnie brakuje im oczek zdobywanych na wyjazdach. Po efektownym zwycięstwie z Olimpią Grudziądz wierzyliśmy, że zespół odczaruje nieszczęśliwy dotychczas stadion w Niecieczy.

W poprzednich sezonach drużyna spod Żabna biła się o awans do ekstraklasy i to było widać, gdy katowiczanie przyjeżdżali na ten obiekt. Ostatnie dwa mecze to były porażki 0:2 i 0:1, wcześniej za czasów Wojciecha Stawowego udało się zremisować 3:3. Postawa niecieczan w tym sezonie dawała jednak nadzieję na to, że w końcu uda się sięgnąć po pełną pulę.

W składzie GKS zabrakło jednego z architektów wygranej z Olimpią – Tomasza Wróbla. Zawodnik odniósł kontuzję na jednym z treningów w tygodniu, ale na spotkanie ze Stomilem powinien już być gotowy. Do zespołu wrócił natomiast Przemysław Pitry. Trener Kazimierz Moskal pokombinował trochę ze składem – na lewej stronie mieliśmy i Bartłomieja Chwalibogowskiego i Rafała Pietrzaka, na prawej natomiast był Krzysztof Wołkowicz. Ponownie na pozycji ofensywnego pomocnika zagrał Grzegorz Fonfara, a w ataku wspomniany Pitry.

Mecz rozpoczął się znakomicie dla GKS. Już w 6. minucie świetnie lewą stroną przedarł się w pole karne Kamil Cholerzyński i z ostrego kąta strzelił do bramki Sebastiana Nowaka. Nie minęło 7 minut, a było już 2:0. Przemysław Pitry dojrzał niepilnowanego Fonfarę i zagrał mu prostopadłą piłkę, ten minął jeszcze rywala w polu karnym i strzelił w długi róg. Początek kapitalny i wydawało się, że GKS będzie miał ten mecz pod kontrolą. Tymczasem minutę później gospodarze zdobyli kontaktową bramkę, po uderzeniu pod poprzeczkę Emila Drozdowicza. Trzy bramki na początku spotkania zapowiadały ciekawe widowisko. Do końca pierwszej połowy oba zespoły atakowały i stwarzały sobie lepsze bądź gorsze sytuacje podbramkowe. W GKS z dystansu uderzał dwukrotnie Wołkowicz, były to soczyste uderzenia, ale w środek bramki. Natomiast w 31. minucie Wołek miał najlepszą sytuację, gdy po rzucie wolnym świetnie zacentrował mu na głowę Pietrzak – pomocnik mając przed sobą pustą niemal bramkę uderzył obok słupka. W końcówce pierwszej części gry z wolnego uderzał Jakub Czerwiński, ale Łukasz Budziłek sparował piłkę na róg.

W drugiej części gry od początku z impetem zaatakowali gospodarze. Raz po raz zbliżali się pod nasze pole karne, atakowali środkiem i skrzydłami. Po jednej z akcji lewą stroną piłkę w pole karne wstrzelił Andrzej Rybski i gdyby nie ofiarna interwencja Chwalibogowskiego, rywal trafiłby do pustej bramki. Kilka minut później jeden z rywali wyszedł sam na sam i tutaj bardzo dobra interwenecja Budziłka zapobiegła utracie bramki. Po tej sytuacji nasz golkiper odniósł drobny uraz, ale po interwencji masażystów mógł grać dalej. W ogóle nasi medycy mieli sporo pracy, bo podczas meczu musieli też opatrywać Fonfarę czy Cholerzyńskiego. GKS w tej fazie meczu miał problem z utrzymaniem piłki w środku boiska, a większość prób rozegrania kończyło się stratami i atakami podopiecznych Mirosława Jabłońskiego. Dobrą sytuacją dla GKS był rzut wolny, jednak Pitry przeniósł piłkę tuż nad poprzeczką. Jedyną szansą dla GKS były stałe fragmenty gry lub ewentualna szybka kontra. I właśnie taka kontra się nadarzyła, choć bardzo wysokie ustawienie obrońców Niecieczy ułatwiło zdobycie bramki. Piłkę w środku boiska miał Pitry, uwolnił się spod pressingu rywala i kapitalnie wypuścił Fonfarę sam na sam z Nowakiem – pomocnik technicznie, podcinką pokonał rosłego golkipera i GKS znów wyszedł na dwubramkowe prowadzenie. Od tego momentu animusz Niecieczy osłabł, atakowali dalej, ale już bez takiego przekonania, a GKS grał już spokojnie. Do końca meczu nic już się nie wydarzyło i GKS po raz pierwszy wygrał w tym sezonie na wyjeździe.

Licznie przybyli kibice z Katowic mogą naprawdę być optymistami przed kolejnymi meczami. GKS potrafi grać ofensywnie i nawet jeśli gra się nie układa, tak jak na początku drugiej połowy, nasz zespół potrafi wygrać mecz. Po strzelonej bramce, walczy o następne. No i w dwóch ostatnich meczach GKS strzelił siedem bramek.

To co pozytywne to fakt, że piłkarze Moskala potrafią grać bez swoich liderów. W poprzedniej kolejce nie grał Pitry, teraz absencję miał Wróbel. Piłkarze, którzy ich zastępują pokazują, że da się wygrywać nawet bez kluczowych zawodników.

Po 14. kolejce GKS Katowice zajmuje pozycję wicelidera i ma dwa punkty przewagi nad trzecim miejscem oraz dwa oczka straty do lidera. Dawno katowiczanie nie byli w tak dobrej sytuacji w tabeli. Oby tak dalej!

Źródło: Gieksa.pl