GKS Katowice 1-1 KS Cracovia Kraków

18.08.2012, sobota 19:45 – widzów 2500

Relacja Ultras GieKSa

Mecz z Cracovią od dłuższego czasu był zapowiadany jako pierwsze ciekawe kibicowsko wydarzenie bieżącego sezonu. Ultrasi zapowiadali oprawę, a na dzielnicach dzięki mobilizacji udało się sprzedać dużą ilość biletów na Blaszok. Na stadionie pojawiło się ok. 3 tysiące widzów, z czego znakomita większość na młynie.

Znów udała się akcja z żółtymi koszulkami, dzięki czemu prawie całe „B” i większa część sektora „C” była ubrana na żółto. Na płocie wywieszone zostało kilkanaście flag z czego na samym środku debiutująca replika starej flagi „Pseudokibice kochają śląska stolicę” w całości sfinansowana i uszyta przez ultrasów.

Od początku meczu doping stał na znakomitym poziomie, a sznurki zwisające z dachu zwiastowały ciekawe wydarzenia. Dopingu nie zmąciła nawet zdobyta przez Cracovię bramka. Należy przyznać, że doping z Blaszoka pociągnął za sobą również Trybunę Główną, która aktywnie uczestniczyła we wspieraniu naszych piłkarzy.

Druga połowa to dalszy popis umiejętności wokalnych Blaszoka i nerwowe przygotowania do głównego elementu tego dnia. W końcu udaje nam się zaprezentować oprawę pomimo wielu przeciwności. Niestety nie została zaprezentowana w całej okazałości poprzez zamknięty sektor „D”. Na podciąganej folii zaprezentowana została postać Rejtana, który miał symbolizować naszą walkę o klub. Dopełnieniem tego był trans „Jak Rejtan dostępu do świętości bronimy”. Na sektorach „B” i „C” rozdane zostały machajki, a za folią czarne sreberka. Całość okraszona racami i stroboskopami dała bardzo fajny efekt i jesteśmy umiarkowanie zadowoleni z zaprezentowanej oprawy.

Po prezentacji doping jeszcze przybrał na sile, a chwilę później padła bramka po fantastycznej akcji naszych piłkarzy, co powoduje wręcz ekstazę na trybunach. Takiego pierdolnięcia przy Bukowej nie było bardzo dawno. Po meczu trener podbiega pod Blaszok i dziękuje za doping, co po chwili robią również piłkarze. My długo dziękujemy im za fantastyczną walkę i ambicję jaką pokazują od początku sezonu.

Podsumowując mecz z Cracovią był tym, na co kibice przy Bukowej czekali od dłuższego czasu. Informacje o możliwej dymisji prezesa Krysiaka, waleczna postawa piłkarzy i wysoka forma kibicowska pozwalają z optymizmem patrzeć w przyszłość.

CAŁE NASZE ŻYCIE TO GKS KATOWICE!

Źródło: GieKSa.pl

Relacja GieKSiarza (Giszowiec)

Giszowiec tego dnia w dobrej liczbie, w większości ze wspólnej zbiórki. Większość jest ubrana w nowe żółte koszulki dzielnicowe i zasiada na sektorze „B”. Poza tym dobrze pokazuje się też duet z naszej dzielnicy na murawie, najpierw Kowal uderza z przewrotki, a następnie Wołek dobija i daje nam remis w 89 minucie meczu.

Oflagowanie: NASZE MIASTO NASZA KREW NASZE ŻYCIE – GKS KATOWICE, GLADIATORS, GKS KATOWICE, PIEROŃSKIE HANYSY, PISAK, PSEUDOKIBICE KOCHAJĄ ŚLĄSKA STOLICE (debiut – replika), GKS GKS KATOWICE-FANS JESTEŚMY JAK ZARAZA, GIEKSA&BANIK, FORZA GKS, GIEKSA&GÓRNIK i na gnieździe UG.

Relacja kibica GieKSy

Trzeci mecz u siebie po rząd. Mecz w godzinach wieczornych. Był dość głośno reklamowany – transy, plakaty itd. Przełożyło się to na frekwencję, która była najlepsza w tym sezonie. Na płocie pojawiła się replika legendarnej flagi nie tylko na Bukowej ale i w świecie kibicowskim: PSEUDOKIBICE KOCHAJĄ ŚLĄSKĄ STOLICĘ Doping stał na bardzo wysokim poziomie jak za najlepszych czasów naszej GieKSy. Pojawiła się również długo wyczekiwana oprawa, postać Rejtana, która miała symbolizować naszą nierówną walkę z wrogiem, nasz upór, dumę, godność i wiarę, że nawet w najgorszej zdawało by się sytuacji nie należy się poddawać tylko walczyć. Do tego doszły machajki i trochę rac co dało piorunujący efekt. Gdy już zdawało się, że Craxa wywiezie od nas trzy punkty, stało się to co dodaje smaku zawsze każdemu meczowi, padła bramka w ostatniej minucie meczu! To co się działo na trybunach trudno opisać, każdy kto był to wie, to trzeba przeżyć żeby móc w to uwierzyć. Mecz bardzo ciekawy, brakuje przy takich okazjach kibiców gości ale miejmy nadzieję, że problem ten zostanie szybko rozwiązany!

Branik

Źródło: zin SK1964 nr 47 (Katowice) sierpień 2012

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 18.08.2012 GKS Katowice – Cracovia Kraków – DOPING

FILM: 18.08.2012 GKS Katowice – Cracovia Kraków – BRAMKI

FILM: 18.08.2012 GKS Katowice – Cracovia Kraków SKRÓT

Relacja sportowa

GKS Katowice do meczu przystępował jako drużyna skazana na pożarcie. Teoretycznie nie przemawiało za naszym zespołem nic – zawirowania organizacyjne, osłabiona kadra, słabsza forma, a także wyższy poziom piłkarski Cracovii, reprezentanci krajów i ambicje walki o ekstraklasę…

Trener Górak dokonał jednej zmiany w składzie. Damiana Kaciczaka zastąpił Bartosz Sobotka. W barwach Cracovii natomiast mieliśmy okazję oglądać byłego piłkarza GKS i solenizanta tego dnia – Bartłomieja Dudzica.

Od początku meczu było widać większą kulturę gry i przewagę Cracovii, co nie mogło dziwić. Goście długo utrzymywali się przy piłce, ale nie stwarzali groźnych sytuacji. Witold Sabela praktycznie nie musiał interweniować, natomiast musiał być czujny, po częstych strzałach z dystansu – identycznie jak z Wartą. W 24. minucie jednak Vladimir Boljević zdecydował się na strzał z 30. metrów, strzał piękny, który wylądował w siatce naszego golkipera. To było coś do przewidzenia, a sposób gry obu drużyn nie zmienił się. Cracovia cały czas rozgrywała sobie piłkę w obronie, próbując co jakiś czas przejść do ofensywy. GKS nie miał atutów, żeby zrobić cokolwiek. Były jedynie pojedyncze akcje – raz Przemysław Pitry zbyt mocno dogrywał w pole karne do niskiego Denissa Rakelsa, a była szansa wyprowadzić go sam na sam. W drugiej sytuacji na indywidualną akcję zdecydował się Marcin Pietroń, ale jego strzał minimalnie minął słupek bramki Krzysztofa Pilarza.

W drugiej połowie wszystko wyglądało podobnie. Rozgrywanie piłki od tyłu przez krakowian i bicie głową w mur przez GKS. Koncepcji za wiele nie było, natomiast konsekwencja w defensywie była widoczna. Cracovia w drugiej części gry praktycznie nie stworzyła sobie klarownej sytuacji. Praktycznie raz wychodzili dwóch na jednego obrońcę, ale złe podanie zniweczyło tę akcję. GKS jakby próbował się odgryzać, podchodzić pod pole karne przeciwnika. Marcin Pietroń i Bartłomiej Chwalibogowski (wprowadzony w drugiej połowie) próbowali coś zrobić na skrzydle. GieKSa do 89. minuty pozostawała bez celnego strzału na bramkę. Wtedy to jeden, jedyny raz katowiczanie zamknęli rywali na własnym polu karnym. Kilka prób wrzutek, w końcu ta Chwalibogowskiego, przepiękne nożyce Arkadiusza Kowalczyka i dobitka Krzysztofa Wołkowicza wprawiły stadion przy Bukowej w prawdziwą euforię. GKS wyrównał z mocnym rywalem w meczu, który – nie oszukujmy się – w ofensywie w ogóle się nie układał. Kibice wpadli w ekstazę.

Dla takich momentów warto chodzić na Bukową. Zawsze! Wcześniej w drugiej połowie kibice zaprezentowali efektowną oprawę, a w ostatniej fazie meczu głośnym dopingiem wspierali piłkarzy. Zostało to wynagrodzone w sposób fantastyczny.

GKS nie zagrał wielkiego meczu, można powiedzieć, że zagrał słabo. Ale właśnie w tym momencie pokazał się charakter drużyny, która mimo tego wszystkiego potrafiła przeprowadzić jedną piękną akcję, która dała wyrównanie. Czy nie o to chodzi w piłce?

GKS Katowice – Cracovia 1:1 (0:1)
Bramki: Wołkowicz (89) – Boljević (25)
GKS: Sabela – Farkas, Napierała, Beliancin (75. Kamiński), Sobotka – Pietroń (77. A. Kowalczyk), Kruczek (58. Chwalibogowski), Cholerzyński, Pitry, Wołkowicz – Rakels.
Cracovia: Pilarz – Marciniak, Kosanović, Żytko, Struna – Straus (85. Suvorov), Szeliga, Danielewicz – Dudzic (83. Żołądź), Boljević – Steblecki.
Ż. kartki:Napierała – Szeliga, Kosanović
Cz. kartki:
Sędzia: Łukasz Szczech (Białystok).

Źródło: GieKSa.pl