GKS Katowice 1-1 Olimpia Grudziądz

03.11.2012, sobota 17:00 – widzów 3500

Relacja GieKSiarza

GKS Katowice po dobrym meczu w Gdyni chciał podkreślić swoją dyspozycję w meczu z silną Olimpią Grudziądz. Rywal do tej pory spisywał się bardzo dobrze w tym sezonie, ale na wyjazdach uległ już czterokrotnie. Do Katowic przyjeżdżał jednak w roli umiarkowanego faworyta.

Kolejny raz kibice GieKSy z dobrą frekwencją i dopingiem, szkoda tylko że nie udało się wygrać tego meczu. Tradycyjnie na meczu na początku listopada pamiętamy o zmarłych kibicach. Dlatego na płocie pojawiają się odpowiednie flagi i transparenty.

Oflagowanie: NASZE MIASTO NASZA KREW NASZE ŻYCIE – GKS KATOWICE, PISAK, transparent SALSA EMI MIKI OWSIK PIKINIK – PAMIĘTAMY!!!, DURA, TRÓJKOLOROWE KATOWICE, VIP, UG, GLADIATORS, GIEKSA JEST TYLKO JEDNA, PIEROŃSKIE HANYSY, FORZA GKS, transparent WSZYSCY DO ZĄBEK! (północna), oraz na gnieździe GKS DUMA ŚLĄSKA.

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 03.11.2012 GKS Katowice – Olimpia Grudziądz BRAMKI

FILM: 03.11.2012 GKS Katowice – Olimpia Grudziądz SKRÓT

Relacja sportowa

GKS Katowice: Sabela – Czerwiński (90′ Wołkowicz), Napierała, Kamiński, Chwalibogowski – Farkas, Cholerzyński, Fonfara, Pitry, Pietroń (59′ Kujawa) – A. Kowalczyk (82′ Sobotka)

Olimpia Grudziądz: Wróbel – Pisarczuk, Mazurkiewicz (46. Kryszak), Staniek, Woźniak – Łabędzki, Kłus, (84. Smoliński) Frańczak, Gawęcki (61. Cieśliński), Rogalski – Ruszkul

Kolejny mecz ligowy za nami. Niestety GieKSa dała sobie odebrać komplet punktów w ostatniej minucie spotkania. Katowiczanie tylko zremisowali przy Bukowej 1:1.

Początek spotkania był obiecujący dla naszego zespołu. Mianowicie już w pierwszej minucie Arkadiusz Kowalczyk otrzymał prostopadłą piłkę ze środka pola, którą idealnie przyjął i zdecydował się na strzał. Piłka dosłownie otarła się o poprzeczkę. Na odpowiedź gości czekaliśmy do 11 minuty. W bardzo dobrej sytuacji znalazł się Ruszkul, który nie wykorzystał swojej okazji i uderzył w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Witolda Sabele. W pierwszej połowie GieKSa zdecydowanie przeważała. Olimpia poza dwoma uderzeniami w poprzeczkę nie istniała na boisku. W 40 minucie GKS objął prowadzenie. Pitry swój rajd prawą stroną zakończył bardzo dobrym dośrodkowaniem na piąty metr. Fonfara znalazł się tam gdzie powinien i pewnie umieścił piłkę w siatce. W ostatnich minutach nasz zespół kontrolował wydarzenia na boisku i do szatni zszedł z jednobramkową zaliczką.

Druga połowa była równie interesująca jak pierwsza. Jednak już nie tak szczęśliwa dla nas. Ale po kolei… Pierwszą okazję na powiększenie przewagi miał Pitry. Uderzył bardzo mocno z okolic 30 metra jednak Wróbel z problemami wybił piłkę na rzut rożny. Pomimo tego, iż zawodnicy z Grudziądza przegrywali, nie rzucili się aby szybko odrobić straty. Czekali na własnej połowie czyhając na to, aż GKS popełni jakikolwiek błąd. To umożliwiło naszemu zespołowi konstruowanie akcji na połowie przeciwnika. Niestety brakowało dobrego wykończenia tych akcji, a poza tym bramkarz gości już nie popełniał błędów. A wręcz przeciwnie. Gdy mieliśmy doliczony czas gry zdecydował się aby zagrozić naszej bramce przy stałym fragmencie. Niepilnowany idealnie wyskoczył do dośrodkowania i ku zdziwieniu wszystkim pokonał naszego golkipera. Rzadko się zdarza żeby bramkarz strzelał bramki. Niestety w tym spotkaniu się tak stało i pewnie dla większości kibiców pozostał spory niedosyt, bo mieliśmy już zwycięstwo prawie w kieszeni. Należy zwrócić uwagę, że GieKSa nie była faworytem tego spotkania, a mimo to prezentowała się dużo lepiej niż rywale.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

GKS Katowice po dobrym meczu w Gdyni chciał podkreślić swoją dyspozycję w meczu z silną Olimpią Grudziądz. Rywal do tej pory spisywał się bardzo dobrze w tym sezonie, ale na wyjazdach uległ już czterokrotnie. Do Katowic przyjeżdżał jednak w roli umiarkowanego faworyta.

Do składu GKS powrócił Adrian Napierała. My liczyliśmy przede wszystkim na Przemysława Pitrego, który tak dobrze spisuje się w tym sezonie. Znów w składzie znalazł się Michal Farkas, zabrakło natomiast miejsca dla Rafała Kujawy.

Początek meczu był bardzo dobry w wykonaniu GKS. Już w pierwszej minucie gola mógł zdobyć Arkadiusz Kowalczyk. Potem przez kilkanaście minut GieKSa wyraźnie przeważała. Co ciekawe groźniejsze sytuacje stworzyli sobie jednak goście, którzy dwukrotnie trafiali w poprzeczkę. Po pewnym czasie to Olimpia przejęła inicjatywę, naszych obrońców próbował oszukać Piotr Ruszkul, ale raczej spisywali się oni poprawnie. Mimo to raz po raz kotłowało się pod naszą bramką, raz świetnie interweniował Sabela, raz ofiarnie piłkę przyjął na ciało Farkas. Gdy GKS miał problemy z przeprowadzeniem ataku, na szarżę lewą stroną zdecydował się Pitry, dorzucił piłkę wzdłuż linii bramkowej, a tak nabiegający Fonfara, skierował ją do siatki – sam wpadł również do niej, doznając drobnego urazu, po którym jednak szybko wrócił do gry. Gol został zadedykowany Marcinowi Pietroniowi, który kilka dni temu został szczęśliwym ojcem.

W drugiej połowie gra w większości wyglądała tak samo jak w Gdyni. Czyli ataki pozycyjne Olimpii i kontry GieKSy. Niestety znów mieliśmy problem z wykończeniem tych sytuacji. Jak zwykle brylował Pitry, choć nie wszystkie jego podania dochodziły do partnerów. Aktywny był Kowalczyk, dużo po zmianie wniósł Kujawa. Najwięcej pracy mieli jednak defensywni pomocnicy i obrońcy. Fonfara, który trochę piłek stracił z przodu bardzo mocno udzielał się w grze obronnej i to skutecznie. A ataki Olimpii szły raz po raz. W końcówce kilka stałych fragmentów powodowało zagrożenie pod bramką bardzo dobrze grającego i pewnego Witolda Sabeli. Nasi zawodnicy konsekwentnie wybijali piłkę poza pole karne. W końcówce Olimpia już ruszyła wszystkimi siłami i była to bardzo dobra okazja na przeprowadzenie zabójczej kontry. Piłkarze GKS jednak tego nie potrafili. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry trener Rafał Górak dokonał ostatniej taktycznej zmiany. Za chwilę był rzut rożny, a w pole karne powędrował bramkarz gości Michał Wróbel. Raz na tysiąc meczów zdarza się, że golkiper w takiej sytuacji strzela gola. Niestety właśnie to się wydarzyło na Bukowej – najwyżej z wszystkich po dośrodkowaniu wyskoczył Wróbel i pięknym strzałem pokonał Sabelę, wywołując euforię w szeregach gości. Sędzia nie wznawiał już gry…

Piłkarze GKS pokazali się w tym meczu z dobrej strony, ale znów szwankowały kontry. Katowiczanie nie potrafią dobić przeciwnika. Ten grzech ma miejsce już drugi raz z rzędu. Owszem sędzia nieco (być może) pomagał gościom w końcówce, ale nie miałoby to miejsca, gdyby katowiczanie prowadzili 2:0.

Należy pochwalić kibiców GKS za frekwencje i doping. Mało brakowało, a wszyscy w super humorach wracalibyśmy do domów…

GKS Katowice – Olimpia Grudziądz 1:1 (1:0)
Bramki:
Fonfara (39) – Wróbel (90)
GKS: Sabela – Czerwiński (90. Wołkowicz), Napierała, Kamiński, Chwalibogowski – Farkas, Cholerzyński, Fonfara, Pitry, Pietroń (61. Kujawa) – A. Kowalczyk (82. Sobotka).
Olimpia: Wróbel – Pisarczuk, Mazurkiewicz (46. Kryszak), Staniek, Woźniak – Łabędzki, Kłus, (85. Smoliński) Frańczak, Gawęcki (63. Cieśliński), Rogalski – Ruszkul.
Ż. kartki: Gawęcki – Pietroń, Chwalibogowski, Kowalczyk, Fonfara, Czerwiński
Sędzia: Artur Ciecierski (Warszawa).

Źródło: GieKSa.pl