GKS Katowice 1-2 ŁKS Łódź

05.08.2012, niedziela 17:00 – widzów 2800

Relacja GieKSy

Po wielu zawiłościach udało się naszemu zespołowi wystartować w 1 lidze. Na inaugurację przypadło nam zagrać z ŁKS-em Łódź. Bardzo szkoda, że sektor gości będzie (chyba) otwarty dopiero na wiosnę, gdyż ze sporą grupą łodzian mecz byłby na pewno atrakcyjniejszy. Nie zmienia to faktu, że na sektorze gości zasiadło 25 kibiców ŁKS (liczby od 20 do 30 są podawane). Na spotkaniu pojawiło się ok. 3 tysięcy kibiców GieKSy, z czego zdecydowana większość na Blaszoku, ze względu na chore ceny jakie ustalili panowie Krysiak i Bryłka. Mamy nadzieję, że od następnego spotkania ceny ulegną zmianie, bo poziom sportowy jak i standard naszego stadionu na pewno nie odpowiada biletom za 20 lub 30 zł… Duża część kibiców na Blaszoku było ubranych w żółte koszulki, co dało jak zawsze fajny efekt. Na płot powróciły flagi, których zawisło 10.

Poza żółtymi koszulkami i jak na wynik całkiem niezłym dopingu należy podkreślić, że udało nam się zebrać prawie 1500 zł na oprawę meczu z Cracovią Kraków. Najważniejszą kwestią jest to, że na trybuny przy Bukowej wraca normalność i liczymy na dalsze zmiany w strukturach, które będą zwiastowały polepszenie również w innych aspektach działalności klubu.

Po meczu mimo porażki dziękujemy piłkarzom za bardzo ambitną walkę. Należy pamiętać, że jeszcze niedawno mieliśmy zniknąć z piłkarskiej mapy Polski, a teraz mamy swój własny klub walczący o punkty w 1 lidze. Do zobaczenia na meczach z Wartą i Cracovią!

Źródło: GieKSa.pl

Oflagowanie: NASZE MIASTO NASZA KREW NASZE ŻYCIE – GKS KATOWICE, GLADIATORS, PIEROŃSKIE HANYSY, TORCIDA’99 (mała-czekolada), UG, GKS KATOWICE, GIEKSA JEST TYLKO JEDNA, GIEKSA&BANIK, FORZA GKS, SK1964 i GKS KATOWICE-FANS JESTEŚMY JAK ZARAZA.

Relacja kibica GieKSy

Inauguracja sezonu przy Bukowej i od razu ze znanym zarówno sportowo jak i kibicowsko rywalem. U nas przez przerwę wakacyjną każdy wie co się działo, była to jedna z najtrudniejszych chwil dla naszego zespołu, ale pokazaliśmy w Polsce, że nasza kibicowska armia ma się świetnie i potrafi wygrać z każdym. Piłkarsko no cóż, sezon zapowiada się ciężko jak nie wiem. Doping na stadionie co prawda mieszany – raz lepszy raz gorszy, dopiero po wejściu Juniora na gniazdo poszło pierdolnięcie jak za dawnych lat. Również pod koniec meczu gdy nasi piłkarze strzelili bramkę kontaktową doping na bardzo wysokim poziomie. Niestety porażka, ale dobrego złe początki jak to mówią. Pojawiło się też kilkunastu kibiców z Łodzi na naszych trybunach, oraz około 60 naszych braci z Ostravy za co im serdecznie dziękujemy!

Źródło: zin SK1964 nr 47 (Katowice) sierpień 2012

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 05.08.2012 GKS Katowice – ŁKS Łódź

FILM: 05.08.2012 GKS Katowice – ŁKS Łódź BRAMKI

FILM: 05.08.2012 GKS Katowice – ŁKS Łódź SKRÓT

Relacja sportowa

Do meczu z ŁKS Łódź GKS przystępował po burzy, prawdziwym tornadzie, które przeszło przez klub w trakcie przerwy letniej. To był pierwszy mecz przy Bukowej, mecz GieKSy odrodzonej albo… urodzonej na nowo. Kibice oczekiwali tego spotkania, każdy zastanawiał się, jak będzie wyglądała postawa osłabionej GieKSy w nowym sezonie.

Pierwszy mecz katowiczanie rozegrali kilka dni wcześniej w Luboniu i niestety odpadli z Pucharu Polski. W porównaniu z tamtym spotkaniem trener dokonał dwóch zmian. Damiana Kaciczaka – co przewidywaliśmy – zastąpił Mateusz Kamiński, a kontuzjowanego Jana Beliancina – Krzysztof Wołkowicz, który i tak jako młodzieżowiec musiał wystąpić (trudno było się spodziewać kogo innego z młodzieżowców).

GKS od początku spróbował zaatakować i bardzo szybko mógł objąć prowadzenie, ale strzał Pietronia świetnie obronił Wyparło. Wkrótce na prawej stronie szarpnął Goncerz, który po efektownym rajdzie wyłożył piłkę Pitremu do narożnika szesnastki, a ten oddał mocny strzał. Próby Pietronia i Wołkowicza na lewej stronie i Goncerza na prawej mogły się podobać. Z rzadka próbował jednak atakować ŁKS i jeden z tych ataków przyniósł bramkę. Jeden z rywali minął w polu karnym Napierałę i mocno wstrzelił piłkę w pole bramkowe. Nieszczęśliwie zainterweniował jednak Farkas, który na wślizgu skierował piłkę do własnej bramki. To nie był koniec złego. Po kilku minutach dobrą akcję z partnerami przeprowadził Sasin, w polu karnym nawinął obrońcę i znów strzelił do bramki, a rozpaczliwie interweniujący Kamiński wybił ją już zza linii. Po pół godzinie gry GKS przegrywał więc 0:2 i był to wynik bardzo niespodziewany. Wydawało się bowiem, że targany kłopotami organizacyjnymi ŁKS nie postawi aż tak ciężkich warunków. Tak po prawdzie nie postawił, ale był szalenie skuteczny. W końcówce pierwszej połowy sędzia podyktował rzut karny dla GKS za zagranie piłki ręką przez jednego z gości. Do futbolówki podszedł Kamiński i niestety Wyparło wyczuł jego strzał i obronił. To już było prawdziwe fatum, a jak dodamy do tego strzał w słupek Wołkowicza to mamy pełen obraz pecha, który towarzyszył katowickiej drużynie w pierwszej połowie.

Druga rozpoczęła się już dużo lepiej. Pechowiec Farkas idealnie dośrodkował w pole karne na nogę Pitrego, a ten ładnie z powietrza uderzył obok bezradnego Wyparły. Potem niestety bramkarz ŁKS bronił bardzo pewnie i szczęśliwie. Faktem jest, że piłkarze GKS często trafiali w niego. Bardzo dobre sytuacje mieli jednak Pietroń (po błędzie obrońcy ŁKS), Goncerz (idealna piłka na główkę tuż obok słupka) czy Pitry (atomowy strzał w Wyparłę). ŁKS próbował z rzadka atakować, ale nie stworzył sobie groźnych sytuacji poza strzałami z dystansu, które w niewielkiej odległości mijały bramkę Sabeli. Czas mijał, minuty uciekały. Piłkarze GKS opadali już z sił, ale walczyli. W końcu w doliczonym czasie gry kapitalną okazję miał Wołkowicz – uderzył głową, ale rozgrywający niesamowite zawody Wyparło znów kapitalnie obronił. GKS miał jeszcze rzut rożny, przy którym w pole karne rywala powędrował Sabela. Po zamieszaniu podbramkowym przejął piłkę i nawet uderzył na bramkę, ale Wyparło znów obronił. Chwilę wcześniej wydawało się, że za nogę łapany przez rywala był w polu karnym Napierała, ale sędzia nie dopatrzył się przewinienia.

GKS Katowice przegrał na inaugurację z dość słabym ŁKS Łódź. Wynik nie odzwierciedla przebiegu meczu – katowiczanie byli nieco lepsi od przeciwnika, ale błędy w obronie i brak skuteczności zadecydowały o porażce.

Paradoksalnie można być umiarkowanym optymistą po tym meczu. GKS miał być przecież chłopcem do bicia w tej lidze, a tymczasem pokazał, że grać w piłkę momentami potrafi. Mogli się podobać zawodnicy, którzy wskoczyli do składu w tym sezonie – Kruczek czy Wołkowicz.

Teraz GKS ma 10 dni przerwy do meczu 2. kolejki z Wartą Poznań. W tym czasie trener Rafał Górak zapewne liczy na jakiekolwiek wzmocnienie kadry. Nie da się bowiem ukryć, że na ten moment zawodnicy rezerwowi w większości pełnią funkcję ozdobną ławki rezerwowych. Mamy jednak nadzieję, że szkoleniowiec będzie sukcesywnie ich wprowadzał do pierwszoligowej piłki.

GKS Katowice – ŁKS Łódź 1:2 (0:2)
Bramka: Pitry (49) – Farkas (23-sam.), Sasin (29)
GKS:
Sabela – Farkas, Kamiński, Napierała, Sobotka – Goncerz, Cholerzyński, Pietroń (77. A. Kowalczyk), Kruczek, Wołkowicz – Pitry.
ŁKS: Wyparło – K. Kaczmarek (65. Pawlak), Borsukow, Gieraga, Cyzio – P. Kaczmarek, Sasin, Sarafiński (75. Golański), Żółtowski, Więzik (63. Stąporski) – Kuklis.
Ż. kartki: Gieraga, SarafińskiNapierała
Sędzia: Grzegorz Jabłoński (Kraków).

Źródło: GieKSa.pl