GKS Katowice 1-2 Okocimski Brzesko

20.10.2012, sobota 17:00 – widzów 1600

Relacja GieKSiarza

Był to jeden z tych meczów w których wstyd jest przegrać. Dlatego też, mimo iż kibice na Bukowej dopingowali swoją drużynę cały mecz, wyrazili również opinie na temat przegranego meczu u siebie z Okocimskim. Frustracja jest tym większa że wcześniej przegrali też z ŁKS-em, który aktualnie sportowo również nie prezentuje wysokiego poziomu.

Oflagowanie: NASZE MIASTO NASZA KREW NASZE ŻYCIE – GKS KATOWICE, TRÓJKOLOROWE KATOWICE, SIEMIANOWIECE, MAŁOPOLSKA, GKS KATOWICE, UG, MYSŁOWICE, JAWORZNO, ŻORSKA GIEKSA, HOŁDUNÓW & LĘDZINY.

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 20.10.2012 GKS Katowice – Okocimski Brzesko BRAMKI

FILM: 20.10.2012 GKS Katowice – Okocimski Brzesko SKRÓT

Relacja sportowa

GKS Katowice: Wierzbicki – Czerwiński, Kamiński, Napierała, Sobotka (68′ Wołkowicz) – A. Kowalczyk (46′ Farkas), Fonfara, Pietroń (46′ Cholerzyński), Rakels, Chwalibogowski – Kujawa

Okocimski Brzesko: Mieczkowski – Wieczorek, Jacek, Cagliński, Pyciak (84′ Trznadel), Jeriomenko, Darmochwał, Wojcieszyński, Lytvynyuk (81′ Szałega), Wawryka, Smółka (71′ Cisse)

Mecz 13 kolejki spotkań I ligi za nami. Niestety GieKSa przegrał z tegorocznym beniaminkiem 2:1. Jedyną bramkę dla naszego zespołu strzelił Mateusz Kamiński.

Nasi piłkarze rozpoczęli to spotkanie od straconej bramki. Już w 2 minucie na listę strzelców wpisał się Piotr Darmochwał, który wykorzystał błąd Wierzbickiego. Stracona bramka źle wpłynęła na nasz zespół. Zawodnicy byli zagubieni, a w ich grze było wiele niedokładności. Brakowało składnych akcji budowanych od tyłu. Natomiast piłkarze z Brzeska wykorzystywali nasze błędy wyprowadzając szybkie kontry. Po jednej z takich akcji, goście mieli kolejny rzut wolny. Niestety po raz drugi wykorzystali złe ustawienie naszego zespołu, a na listę strzelców ponownie wpisał się Darmochwał. W 32 minucie było już 1-2. Fonfara idealnie dograł piłkę z rzutu wolnego na głowę Kamińskiego, któremu pozostało tylko skierować ją do bramki. Po tej bramce nasze akcje były bardziej składne jednak brakowało wykończenia. W samej końcówce pierwszej połowy dwaj nasi zawodnicy Arek Kowalczyk oraz Marcin Pietroń zostali jeszcze ukarani żółtymi kartkami. Najwyraźniej otrzymane kartki spowodowały, że ci zawodnicy nie wyszli już na drugą połowę. W ich miejsce na boisku pojawili się  Cholerzyński oraz Farkas.

W drugiej połowie GieKSiarze grali zdecydowanie dynamiczniej jednak ciężko im było w tym dniu stworzyć dogodne sytuacje bramkowe. Również nieobecność Przemka Pitrego, który musiał pauzować za karki była bardzo widoczna. W 66 minucie po kolejnym rzucie rożnym Deniss Rakels strzelił bramkę głową. Na nasze nieszczęście sędzia liniowy dopatrzył się, że dogrywana piłka opuściła wcześniej pole gry. Nasi piłkarze podrażnieni decyzją  sędziego nadal usilnie dążyli do wyrównania. Okazję do strzelenia bramki mieli Kujawa po dośrodkowaniu Farkasa oraz Napierała, któremu nie udało się skierować głową piłki do bramki. W 86 minucie za opóźnianie gry drugą żółtą kartkę, a w efekcie czerwoną otrzymał Wieczorek. To był sygnał, że trzeba wszystko postawić na jedną kartę. Do przodu został przesunięty Adrian Napierała i to właśnie na niego były kierowane wszystkie piłki. Niestety ten manewr nie przyniósł zamierzonego efektu i naszym zawodnikom nie udało się doprowadzić do wyrównania.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Po czwartkowych korzystnych dla całego klubu decyzjach Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy morale zawodników podniosło się, o czym sami mówili w wypowiedziach dla mediów. W tym kontekście wydawało się, że piłkarze GieKSy wyjdą na Okocimskiego bardzo naładowani. Było kilka takich momentów, kiedy jakieś zapowiedzi czy obietnice (często bez pokrycia) wpływały na zawodników mobilizująco, tak jak choćby przed meczem z Łęczną w poprzednim sezonie, kiedy to nasi zawodnicy zaorali wręcz trawę i wygrali 1:0. Wydawało się, że od pierwszej minuty ruszą na popularnych Piwoszy.

Tymczasem dosłownie od pierwszej sekundy spotkania to goście ruszyli na bramkę Wierzbickiego. Najpierw próba dośrodkowania, potem wypuszczenia prostopadłym podaniem – dwie akcje w pierwszej minucie były dość zaskakujące. A jeszcze bardziej to co wydarzyło się w drugiej minucie – dośrodkowanie z prawej strony, Wierzbicki próbuje wypiąstkować piłkę i po prostu nabija nogi Piotra Darmochwała, po odbiciu od którego piłka wpadła do bramki. Początek fatalny, ale do końca meczu pozostało jeszcze 88 minut. Gra katowiczanom jednak się bardzo nie kleiła. Posiadali piłkę, ale potrafili skonstruować choćby jednej groźnej akcji. Piłka od obrońców wędrowała do pomocników, czasem do Denissa Rakelsa, który jednak cofał się po nią, po czym znów wracała do obrońców i tak w kółko. Bardzo dobrze zdyscyplinowana taktycznie drużyna Krzysztofa Łętochy nie pozwalała naszym zawodnikom podejść pod bramkę rywala. Dlatego też Mieczkowski praktycznie był bezrobotny. W 31. minucie kolejny rzut wolny dla Okocimskiego praktycznie z tego samego miejsca, co w drugiej minucie. Piłka na krótki słupek i znów niepilnowany Darmochwał uderzeniem tym razem głową zdobył drugiego gola. W tym momencie było już bardzo źle, ale na szczęście katowiczanie odpowiedzieli po minucie. Tym razem bardzo dobrze rzut wolny wykonał Grzegorz Fonfara, a na piłkę naszedł Mateusz Kamiński i głową zdobył kontaktową bramkę. Wydawało się, że GieKSa pójdzie za ciosem, ale do przerwy nie udało się wyrównać. Trzeba dodać, że Okocimski mimo że nieco przyczajony, od czasu do czasu wyprowadzał kontry i nie ograniczał się tylko do obrony Częstochowy.

O drugiej połowie można napisać, że było to jedno wielkie bicie głową w mur. Goście atakowali coraz rzadziej, GKS natomiast to z lewej, to z prawej strony, to środkiem próbował dostać się do pola karnego rywala. Z minuty na minutę pojawiało się jednak coraz więcej błędów, grania na aferę, podań na pamięć – niecelnych. Jedyne zagrożenie GKS stwarzał sobie po stałych fragmentach gry, m.in. po rzucie rożnym Bartłomieja Chwalibogowskiego Rakels skierował piłkę do bramki, ale sędzia uznał, że przy dośrodkowaniu futbolówka opuściła boisko. Z minuty na minutę było widać coraz mniej pomysłu. Tak jak w meczu z Miedzią w końcówce do przodu przeszedł Adrian Napierała. Okocimski oprócz tego, że bardzo dobrze się bronił, dość ostentacyjnie grał na czas, za co Konrad Wieczorek otrzymał drugą żółtą kartkę i GKS przez ostatnie kilka minut grał w przewadze, ale nie miało to większego znaczenia. Piłki meczowej katowiczanie sobie nie stworzyli i mecz zakończył się niespodziewanym zwycięstwem gości.

Ten mecz pokazał kilka spraw. Po pierwsze, że gra w środku pola bez Przemysława Pitrego praktycznie nie istnieje. Do tego dziwne jest, że o ile w kilku meczach ostatnio widzieliśmy jakiś pomysł na grę, to tym razem absolutnie go nie było, jedynie gra „a nuż się uda”. Dodatkowo nie było widać gryzienia trawy, takiego jak choćby w meczu z Tychami – i to najbardziej dziwi. Ogólnie GKS zagrał to, do czego niestety swego czasu się przyzwyczailiśmy, czyli nic. Na szczęście (w tym przypadku) ta forma jest chimeryczna i za tydzień może być lepiej. Oby.

W trzech meczach u siebie z rzędu liczyliśmy na co najmniej 7 punktów. Okazało się, że z najlepszym rywalem – Tychami – GKS zagrał najlepiej i wygrał, a z przeciętną Miedzią i słabym Okocimskim schodził z boiska pokonany.

Kibiców znów pojawiło się na Bukowej bardzo mało, ale tym razem przynajmniej doping był nienajgorszy. Liczymy, że w pozostałych meczach u siebie – z Olimpią Grudziądz i Stomilem Olsztyn – nasz zespół będzie wspierany przez liczniejszą rzeszę kibiców, zachęcony awizowanymi niższymi cenami biletów.

GKS Katowice – Okocimski Brzesko 1:2 (1:2)
Bramka: Kamiński (32) Darmochwał (2, 31)
GKS: Wierzbicki – Czerwiński, Kamiński, Napierała, Sobotka (68. Wołkowicz) – A. Kowalczyk (46. Farkas), Fonfara, Pietroń (46. Cholerzyński), Kujawa, Chwalibogowski – Rakels.
Okocimski: Mieczkowski – Wieczorek, Jacek, Cegliński, Pyciak (84. Trznadel), Jermolenko, Darmochwał, Wojcieszyński, Łytwyniuk (81. Szałęga), Wawryka, Smółka.(71. Cisse)
Ż. kartki: Pietroń, Kowalczyk, Napierała – Jacek, Wieczorek, Wojcieszyński, Pyciak
Cz. kartki: Wieczorek (87 – za drugą żółtą)
Sędzia: Wojciech Krztoń (Olsztyn).

Źródło: GieKSa.pl