GKS Jastrzębie 0-1 GKS Katowice

05.06.2009, piątek 17:30 – widzów 7000

Relacja GieKSiarza

Kiedy w terminarzu przydzielono nam w ostatniej kolejce wyjazd do Jastrzębia, było wiadomo, że będzie to mecz, który każdego fana GieKSy przyprawi o skok adrenaliny. Nikt jednak nie spodziewał się, że w tym spotkaniu piłkarze obu zespołów będą walczyć o uniknięcie baraży, o utrzymanie w 1 lidze. Jednak kiedy tak się stało, jasne było iż na ten wyjazd będzie panowała w naszej ekipie ogromna mobilizacja. Przygotowania do wyjazdu zaczęły się już na 2 tygodnie przed nim. Już tydzień wcześniej mieliśmy prawie 800 chętnych na ten wyjazd, jednak zaczęły się problemy z liczbą biletów na to spotkanie. Zarząd z Jastrzębia upierał się, że da nam 500 biletów i ani jednego więcej. Wtedy zapadła u nas decyzja, że 500 osób z biletami będzie podróżowało na mecz przegubami, zaś Ci bez biletów wybiorą się do Jastrzębia na auta. Tak też się stało i na zbiórce zaplanowanej na parkingu OBI na Brynowie zebrała się ogromna ilość aut. Szybki i bezproblemowy przejazd pozwolił nam zameldować się pod bramami naszego sektora już na godzinę przed meczem. Ochrona bardzo drobiazgowo sprawdzała i chwilę przed rozpoczęciem meczu 500 osób było na sektorze, reszta czekała pod bramami na dodatkowe bilety. Pod kasami dochodzi do zamieszek i ostatecznie dostajemy bilety dla wszystkich. Około 30 minuty meczu byliśmy pełną 1227 osobową grupą na sektorze dla gości. Co ciekawe, kiedy jeszcze większość wyjazdowiczów stało za bramą, gola dla GieKSy zdobył popularny Miki, co ostatecznie zadecydowało o naszym utrzymaniu. Doping tego dnia był naprawdę dobry, na płocie zawisły 4 flagi, wszyscy z nas byli ubrani w żółte koszulki, co dało fajny efekt. W 60 minucie spotkania ultrasi zaprezentowali oprawę z transem Silesian Hunters, zaś na sektorówce znalazło się 4 typów w barwach GieKSy i Banika. Ponadto na bieżni wylądowało ok. 20 ogni wrocławskich. Później nasz doping był jeszcze lepszy, bawiliśmy się jak rzadko aż do końca tego zwycięskiego dla nas meczu. A po szpilu nadszedł czas na radość wraz z piłkarzami, która była świetną nagrodą dla nas i dla nich za ten trudny sezon. Po meczu chwilę jeszcze zostaliśmy na sektorze i w doskonałych humorach wróciliśmy do Katowic, gdzie większość z nas udała się na imprezy świętować utrzymanie GieKSy.

Źródło: zin SK1964 nr 11 (Katowice) sierpień 2009

Relacja GieKSy

Wyjazd do Jastrzębia na szpil z tamtejszym GKS-em elektryzował każdego GieKSiarza już na długo przed dniem, w którym miało odbyć się to arcyważne spotkanie. Nie trzeba chyba nikomu przedstawiać relacji, jaka jest między obydwiema ekipami, zresztą relacje te nawet udzielają się działaczom, szczególnie tym z Jastrzębia. Najpierw dogadali się z naszymi, na mocy czego Jastrzębie dostało 800 wejściówek na szpil w Katowicach i tyle samo mieliśmy dostać my. Sprawdziło się stare powiedzenie, że z gorolami żadnych układów się nie robi, bo zawsze będą starać się wykolegować drugą stronę, tak też było tym razem i na kilka dni przed spotkaniem dowiadujemy się, że pula wejściówek została ograniczona do 500 sztuk. Liczba śmieszna, tym bardziej, że spotkanie to decydowało o pozostaniu w lidze bez konieczności gry w barażach. Oczywiście nie było mowy o dostosowaniu się do chamskiej zagrywki goroli i planujemy najazd na Jastrzębie w znacznie wyższej liczbie. Zaczynając od początku… w Katowicach ciśnienie na szpil bardzo duże, wiele osób kombinowało sobie wolne w pracy lub szkole na długo przed datą wyjazdu. Zapisy na dzielnicach potwierdziły, że mogliśmy się spodziewać nowego rekordu wyjazdowego do Jastrzębia. Spotykamy się wszyscy w Katowicach pod OBI. Już tamto miejsce wskazywało, że ten wyjazd będzie jednym z lepszych w tym sezonie. Po pewnym czasie ruszamy w podróż, najpierw ruszają 4 busy przegubowe, które zostały szczelnie wypełnione, a za nimi kordon ekipy samochodowej w obstawie sporej ilości suk. Mimo bliskości Jastrzębia, na trasie robimy postój w celu załatwienia potrzeb, co dezorganizowało ruch na drodze. Po ponad godzinnej podróży docieramy do Jastrzębia, gdzie dość sprawnie jesteśmy kierowani na parking przy stadionie, który okazał się za mały tego dnia. Na stadion najpierw zostaje wpuszczona grupa autobusowa, która była już w posiadaniu biletów. Reszta wiary musiała niestety przejść małą drogę przez mękę aby wejść na stadion, działacze Jastrzębia chyba nie wyciągają żadnych wniosków jak takie sytuacje się kończą i dochodzi do małego spięcia z ochroną, małe gazowanko, trochę zamieszania i po chwili dowiadujemy się, że będą bilety dla nas. Słowa zmieniają się w czyn i wchodzimy od około 20 minuty na szpil.Niestety, cała ekipa samochodowa nie zobaczyła tego dnia jedynej bramki spotkania, która dała nam utrzymanie w lidze. Jednak nie zmienia to faktu,że zabawa na trybunie była wyśmienita. Doping rewelacyjny, tylko chwilami słabł, ale bardziej za sprawą unoszącej się chmury gazu, aniżeli braku chęci. Ostatecznie sektor wypełniliśmy w liczbie 1227 osób, wspierała nas zabrzańska Torcida w sile 80 osób, Banik około 40 osób i JKS Jarosław 10 osób. Wielkie dzięki za wsparcie! Na płocie wieszamy kilka flag m.in. „GKS KATOWICE”, „GieKSiarze”, „SK1964″ oraz prezentujemy kozacką oprawę: sektorówkę, trans „Silesian Hunters” oraz trochę pirotechniki. Pod koniec szpilu kibole Jastrzębia i ich zgody wszczynają mała walkę ze Scorpionami, na naszych sektorach również krótkie spięcie z ochroną. Znowu sektor pokrywa się wonią gazu i trochę nam to przeszkadza w prowadzeniu dopingu. Po chwili wszystko wraca do normy, a my wyczekujemy ostatniego gwizdka sędziego, rozładowując ogromne napięcie głośnym dopingiem. Po chwili już wszyscy cieszą się, jakbyśmy co najmniej zdobyli awans o klasę wyżej i co tu by dużo nie mówić, gdyby nie fatalna gra pseudo grajków w pierwszej rundzie, to może właśnie w Jastrzębiu cieszylibyśmy się nie z utrzymania, a z awansu. Przez kilkanaście minut świętujemy wraz z piłkarzami coś co po rundzie jesiennej wydawało się cudem, potem jesteśmy jeszcze trochę trzymani w klatce. Następnie wszyscy pakujemy się w nasze środki transportu i udajemy się do swoich miast, nasza ekipa w większości przypadków postanowiła przeciągnąć świętowanie do białego rana, co czynimy w większości swoich lokali i osiedli. Wyjazd jak najbardziej udany, cieszy progres wyjazdowy i miejmy nadzieję, że w przyszłym sezonie również licznie stawimy się na stadionach naszych ligowych rywali.

Źródło: TMK

Relacja kibica GKS-u Katowice

Tak nerwowego tygodnia poprzedzającego jakiś wyjazd nie pamięta chyba nikt z nas. Postanawiamy, że nie zwracamy uwagi na przyznaną nam śmieszną liczbę biletów i udajemy się do Jastrzębia wszyscy. W końcu ze zbiórki pod OBI na Brynowie ruszają 4 nabite przeguby i mnóstwo aut, a w Żorach do całej ekipy dojeżdża pokaźna grupa FC Żory i Skoczów. W końcu gdy wszyscy zbieramy się w okolicy wejścia na sektor, wpuszczane zostało 500 osób z biletami, zaś reszta miała czekać na dodatkową ilość biletów. W końcu po małych przepychankach i problemach, około 30 minuty meczu wszyscy stawiamy się w klatce dla gości. Okazuje się, że jest nas 1227, w tym delegacje KSG, JKS-u i FCB, za co wielkie dzięki! Co ciekawe już od 5 minuty meczu GieKSa prowadziła 1:0, co wprawiło nas w bardzo dobre nastroje. Do końca nasz doping tego dnia był dobry, a momentami świetny. Piłkarze nie oddali już prowadzenia i mimo fatalnej sytuacji przed rundą wiosenną utrzymali I ligę dla Katowic! W czasie spotkania nie obyło się bez obustronnych bluzgów, zaś Ultras GieKSa zaprezentowała sektorówkę przedstawiającą grupę kibiców GieKSy i Banika z hasłem „Silesian Hunters”. Ponad 20 Ogni Wrocławskich wylądowało na betonie przed sektorem dla gości. Tym akcentem skończyliśmy sezon 2008/2009.

Źródło: zin SK1964