GKS Jastrzębie 1-1 GKS Katowice

14.09.2007, piątek 17:00

Nareszcie udało się rozegrać derby pomiędzy dwoma GKS-ami z udziałem kibiców gości (co nie doszło do skutku w poprzednim sezonie). Co prawda fani z Katowic dostali oficjalnie tylko 425 biletów, ale lepsze to niż nic… Gieksiarze na wyjazd udali się ośmioma autokarami i autami. Pod stadion dotarli spokojnie na około 40 minut przed meczem. Tu dołączyła ekipa Banika Ostrava i można było zacząć wchodzić na stadion, co niestety mocno się przedłużyło (otwarta tylko jedna bramka). Po małej „interwencji” udało się „udrożnić” wejście. Ostatecznie swoją liczbę katowiczanie określają na 580 osób (w tym 40 FCB). Na sektorze goście wywiesili kilka flag GKS-u i jedną Banika. Dobrze prezentowali się w żółtych koszulkach, które mieli na sobie prawie wszyscy uczestnicy wyjazdu. Doping z ich strony niezły, nie brakło też zaczepek pod adresem rywali. Zaskoczeniem było zaintonowanie w pewnej chwili okrzyku „jesteśmy u siebie”!.

Gospodarze utworzyli bardzo liczny jak na swoje możliwości młyn i wytrwale dopingowali . Obie strony zadbały o oprawę. Mecz rozpoczął się od rzucenia tysięcy serpentyn przez całą miejscową trybunę. Potem goście zaprezentowali ciekawą, choć niezbyt starannie rozłożoną choreografię „Zapamiętajcie ten widok, odbitek nie będzie”. W tym samym czasie gospodarze układają herb z kartonów, a kilka minut później pionowe barwy z flag na kijach. Katowiczanie na widok flagowiska zaśpiewali z drwiną „oprawa roku, o ku**a oprawa roku!”. Przesłanie o tej treści pojawiła się też w malowanej formie na sektorze. Potem była jeszcze podświetlona sektorówka Jastrzębia oraz niezłe choreo Katowic, poświęcone zgodzie z Banikiem. Tu w użyciu były m.in. race i sektorówka z herbami obu zaprzyjaźnionych klubów. Zaśpiewano przy tym kilkakrotnie pouczająco „to jest oprawa, hej ku**y to jest oprawa!”. Raz jeszcze goście próbowali dogryźć gospodarzom pod koniec meczu, wywieszając transparent „Kopiować, kserować mentalność gorolska.  GieKSa jest jedna, wie to cała Polska!”.

Najwięcej emocji wzbudziły jednak nie ultrasowskie popisy, tylko próby wydostania się chuliganki katowickiej z klatki tuż przed przerwą. Najpierw przyatakowano płot od strony trybuny gospodarzy (jednocześnie ściągając flagi), kilku osobom udało się przeskoczyć siatkę i na buforze zetrzeć się z mundurowymi, którzy jednak za pomocą gazu zmusili GieKSiarzy do wycofania się na sektor. W pobliżu klatki pojawiły się dwie polewaczki, ale nie zostały użyte. Potem katowiczanie odkryli, że bramka ewakuacyjna prowadząca na murawę jest zamknięta tylko na skobel. Otwarto ją, jednak inwazję szybko powstrzymała ochrona. Znów został użyty gaz, a na sektorze doszło do małej demolki i szarpaniny płotu. Wszystko to trwało dobre kilka minut, po czym przyjezdni, widząc że nie ma szans na wydostanie się, uspokoili się i ponownie wywiesili jedną flagę. Zresztą postawa miejscowych działała uspokajająco, fani  gospodarzy być może nie chcą dymić na własnym obiekcie. Przemieścili się co prawda w stronę klatki, jednak na tym się praktycznie skończyło. Swoje zrobiły też pewnie wycelowane w nich lufy shotganów.

Z powodu awantury pod koniec I połowy, GKS Katowice nie mógł przyłączyć się do ogólnopolskiej akcji protestacyjnej, zaplanowanej na ten właśnie weekend. I tak nie wywieszono przygotowanego transparentu „Zakazywać umiecie, rozmawiać nie chcecie -SZARE trybuny, czy tego chcecie?!”.

Tak minął ten ciekawy kibicowski pojedynek. A już następnego dnia 45 GieKSiarzy zrewanżowało się ziomalom za pomoc i wspomagało Banik na prestiżowym wyjeździe na Slavii Praga.

Źródło: TMK

Relacja GieKSy

Wyruszamy z Katowic w sile 8 autokarów, 3 minibusów i dużej ilości samochodów. Droga do Jastrzębia mija spokojnie. Na miejscu jesteśmy około 40 minut przed pierwszym gwizdkiem. Ochrona jka zwykle robi problemy, wpuszczając tylko przez jedną bramkę. Po naszej „interwencji” już w 5 minucie meczu wszyscy jesteśmy w klatce. Od razu jedziemy z dobrym dopingiem. Nasza liczba to 580 osób (w tym 40 osób z Banika). Wywieszamy 4 flagi („GieKSa On Tour”, „VIP”, „GKS KATOWICE” i jedną Banika „ULTRAMANIACS”). Jak zwykle wszyscy w żółtych koszulkach. Na początku meczu prezentujemy 2 czarne pasy materiału + 2 obramówki (jak klisza filmowa), jakby fotka była na cały sektor. Do tego 2 transy: „Zapamiętajcie ten widok” „Odbitek nie będzie”. Potem mamy mały przestój z oprawą (czekamy co zaprezentuje Jastrzębie) i od razu mamy ripostę na ich prezentacją. Na naszym sektorze pojawiają się 2 transy: „O! K… oprawa roku”, a pomiędzy nimi ikonka z gg „SZOK” o wielkości 5 metrów. Efekt zajebisty. Około 40 minuty 3 miejscowych kibiców napina się zza płotu. To wywołuje naszą reakcję i dochodzi do spięć z ochroną. Przez 15 minut drugiej połowy na naszym sektorze „cisza po burzy”. Około 60 minuty wywieszamy transparent: „KOPIOWAĆ, KSEROWAĆ MENTALNOŚĆ GOROLSKA; GieKSa JEST JEDNA WIE TO CAŁA POLKA”. Od tego momentu praktycznie do końca meczu prowadzimy bardzo dobry doping. Na pewno nie raz było nas słychać, bo miejscowi czasami przysypiali. Na koniec prezentujemy jeszcze jeden element oprawy – sektorówkę z herbami GieKSy i Banika w towarzystwie małych flag i 9 rac, co dało dość fajny efekt. Po meczu jesteśmy trzymani 40 minut na sektorze, po czym spokojnie wracamy do domu. Niestety z powodu zajścia pod koniec pierwszej połowy nie przyłączamy się do ogólnopolskiej akcji protestacyjnej. Mieliśmy przygotowany trans „Zakazywać umiecie, rozmawiać nie chcecie – SZARE trybuny, czy tego chcecie?!” do tego mieliśmy zamiar ściągnąć na 5 minut żółte koszulki i nie prowadzić dopingu. Niestety w tym czasie było spięcie z mundurowymi.

Źródło: TMK

Relacja Banika

5 dni przed tymi prestiżowymi derbami wybraliśmy się w 15 osób na mecz GKS Katowice – Wisła Płock. W drodze powrotnej na załogę jednego z aut czeka niespodzianka w postaci ekipy GKS-u Jastrzębie, która się na nas ustawiła na trasie. Nasi, gdy tylko zauważyli, że mają „ogon” zatrzymują furę i wybiegają podejmując walkę w 5 osób z ponad 30 osobową grupą GKSJ. Wynik starcia był łatwy do przewidzenia.
Na piątkowy mecz do Jastrzębia udajemy się w 42 osoby chuligańskiego składu. Niestety jedziemy w kilku grupach i  niektórzy solidnie spóźnieni. Zbiórkę wyznaczamy sobie na parkingu przy dworcu PKP w Zebrzydowicach, tuż za czesko-polską granicą. Jako  pierwsze przyjeżdżają 4 auta (18 osób) i czekają na resztę. Po około 20 minutach doczekali się ekipy z Jastrzębia, która przyjechała ich „przywitać”. Rywale zajechali autami w około 50 osób. Nasi i tym razem stawiają czoła dużo liczniejszemu przeciwnikowi. Wynik i tym razem jednak był łatwy do przewidzenia i po około 20-25 sekundach walki przegrywamy, zaliczając konkretne bicie. Po akcji GKSJ, wsiada w samochody i odjeżdżają. W tym momencie pojawiają się kolejne 3 nasze auta. Nasi wybiegają, GKSJ, także i wydawało się, że dojdzie do drugiego starcia, tym razem już w sensowniejszych liczbach. GKSJ, po chwili z powrotem ucieka do aut krzycząc, że „policja jedzie” (policji w ogóle nie było w tym momencie) i tyle ich widzieliśmy. Na miejscu zostaje 5 osób od nich, które atakujemy – uciekają w pole zostawiając na miejscu otwarte auto. Siedmiu naszych potem jeszcze patroluje okolice, czy nie spotkają kogoś z GKSJ, no i spotykają… 12 osób od nich, które jednak znowu uciekają, nawet nie próbują podjąć walki. Dziwne… Po jakimś czasie dojeżdża prewencja z Jastrzębi. Spisują i kamerują naszą grupę i mamy obstawę na mecz. W takim obrocie sprawy część naszych postanowiła wracać do Czech i reszta (27 osób) jedzie na mecz. W czasie meczu prowadzimy telefoniczne rozmowy z miejscowymi, którym proponowaliśmy walkę banda na bandę 3 godziny po meczu, lecz GKSJ. odmawia. Chcieli starcie tylko zaraz po meczu, co nie było możliwe. Dużo wygodniejsze dla nich było ustawienie się na niewielką grupkę Banika wracająca z meczu, lecz do niczego już nie doszło. Ekipa GKSJ. (ok. 14 aut) została przejęta przez policję.

Źródło: zin SK1964 nr 10 (Katowice) wrzesień 2007

Relacja Jastrzębia

Kolejne spotkanie z naszym niedawnym, 3-ligowym rywalem. Tego dnia zjawiło się na stadionie ok. 8000 widzów! Przed meczem można było odczuć unoszące się ciśnienie. Kibice z Katowic stawiają się na Harcerskiej w ok. 550 osób. W czasie meczu miało dość do protestu anty PZPN, lecz w momencie, w którym chcieliśmy wyjść z sektora, na sektorze gości zaczęła się awantura. Do niczego konkretnego nie doszło, bo dojść nie mogło. Wjeżdża ochrona i psy. Katowiczanie jeszcze raz próbują szczęścia, ale ponownie staje im na drodze ochrona z gazem. W dalszej części meczu spokój. Na stadionie pojawiły się delegacje naszych zgód (Chemik 17 głów) i układowiczów, za co im serdecznie dziękujemy. Mecz niestety tylko remisujemy i w spokojnej atmosferze udajemy się w różne strony regionu.

Źródło: ULTRA nr3

Relacja GieKSy

Wyjazd do najtańszego ksero na Śląsku – czyli na GKS Jastrzębie. Pomimo wyjazu w godzinach popołudniowych w dzień pracy, jakim jest piątek, w Jastrzębiu melduje się nas ok. 600 osób żółtej armii w tym kilkadziesiąt osób z Banika z flagą Ultramaniacs. W pierwszej połowie prezentujemy dwa elementy oprawy – w tym jedną odnoszącą się bezpośrednio do oprawy Jastrzębia – Szoka – naszą reakcję na ich bardzo nowatorską inaczej oprawę. Około 40 minuty 3 miejscowych kibiców napina się za płotu pokazując „to i owo”. To wywołuje naszą reakcję i dochodzi do małego spięcia z ochroną, zostajemy mocno zagazowani. Przez 15 minut drugiej połowy na naszym sektorze „cisza po burzy”. Około 60 minuty wywieszamy transparent: „KOPIOWAĆ, KSEROWAĆ – MENTALNOŚĆ GOROLSKA: GieksA JEST JEDNA WIE TO CAŁA POLSKA”. Od tego momentu praktycznie do końca meczu prowadzimy bardzo dobry doping. Na pewno nie raz było nas słychać bo miejscowi czasami przysypiali. W między czasie prezentujemy jeszcze jeden element oprawy – sektorówkę z herbami GieKSy&Banika w towarzystwie małych flag i rac, co dało dość fajny efekt. Na płocie flagi GOT, VIP, GKS KATOWICE oraz wspomniana flaga Banika, po zajściach wieszamy tylko GKS Katowice. Niestety po tym meczu zawisła nad nami groźba zakazu…

Źródło: ULTRA nr 3