GKS Katowic 2-0 RKS Garbarnia Kraków

21.06.2020, sobota 17:00 – brak publiczności (pandemia COVID-19)

Relacja kibicowska

Choć w całej Polsce od 19 czerwca zdecydowano się już na wpuszczenie kibiców na trybuny, w ilości nieprzekraczającej 25% pojemności stadionu, to GieKSiarzom nadal dane było oglądanie spotkania zza płotu. Wszystko przez to, że na organizacje meczu z publicznością nie zgodzili się włodarze miasta… Chorzów! Nie pomogły starania klubu, który dokładnie obkleił krzesełka, wyznaczając miejsca, na których mogą przebywać kibice oraz to, że ten mecz chciano rozegrać z jeszcze mniejszą ilością widzów, niż to jest w tej chwili dopuszczalne. Klub chciał zorganizować imprezę niemasową do 999 widzów. Fani GKS-u najprawdopodobniej będą mogli zasiąść na Blaszoku dopiero 1 lipca, przy zachowaniu wszystkich restrykcji narzuconych przez sanepid, policje i urzędników.

Co do aspektów kibicowskich to na Blaszoku znów zawisł transparent ze wsparciem dla piłkarzy, znany z poprzednich spotkań podczas pandemii, a fani GieKSy w blisko 150 głów w szczytowym momencie wspierali katowicką 11-stkę zza płotu. Nie prowadziliśmy dopingu, co jakiś czas wznosiliśmy tylko po kilka okrzyków. Policja nie sprawiała nam kłopotów, jedynie podczas pierwszych pieśni przypomnieli przez megafon o stanie epidemii. Poza tym stali raczej z boku, nie wypisując żadnego mandatu. W końcu wybory prezydenckie już za tydzień. Spotkanie wygrali piłkarze GKS-u, podchodząc tradycyjnie po meczu z oklaskami do pustych trybun, a następnie zdecydowali się podejść bliżej, niż podczas ostatnich spotkań i weszli na łuk, by podziękować tym, którzy stali cały mecz pod stadionem.

FOTOGRAFIE: Jurgen FOTO

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net fot. Jurgen

Relacja piłkarska

Po meczu w Legionowie odczuwaliśmy spory niedosyt. Nie dość, że gra GieKSy nie zachwyciła, to z drużyną ze strefy spadkowej zaledwie zremisowaliśmy, mimo obejmowania dwukrotnie prowadzenia. W obliczu zdobyczy punktowych rywali do awansu ważnym było w meczu z Garbarnią wrócić na zwycięską ścieżkę.

Do składu GKS wrócił po pauzie kartkowej Adrian Błąd, ale z tego samego powodu nie mógł wystąpić Michał Gałecki (zastąpił go Jakub Habusta). Na lewej obronie za Wojciechowskiego zagrał Dampc.

Początek spotkania to groźny strzał Kołbona z dystansu, a potem lekka inicjatywa katowiczan, z której niewiele jednak wynikało. W 6. minucie po dośrodkowaniu Dampca na piłkę w polu karnym nachodził Michalski, jednak został wytrącony i do futbolówki nie doszedł. Najlepsze okazje dla GKS zmarnowali Kurbiel i Woźniak, obaj po bardzo dobrych dośrodkowaniach odpowiednio: Błąda i Michalskiego – trafiali głową prosto w bramkarza. W międzyczasie Garbarnia zaczęła bardziej grać piłką, choć też szału nie było. Dobry obraz gości w pierwszej połowie wynikał głównie z bardzo dobrej organizacji gry w obronie, choć kilka razy piłkarze Łukasza Surmy kontrę wyprowadzili. W ostatniej akcji pierwszej połowy po dośrodkowaniu Błąda z rzutu rożnego goście przejęli piłkę i ruszyli z szybką kontrą, ale sędzia… gwizdkiem nakazał zejście piłkarzom do szatni. To spotkało się z dużymi pretensjami krakowian, na czele z trenerem Surmą, który wbiegł na boisko i po reprymendzie dla arbitra otrzymał czerwoną kartkę. Do przerwy mieliśmy bezbramkowy remis.

Od początku drugiej połowy gra zrobiła się nieco bardziej dynamiczna, ale mnożyły się błędy techniczne i złe decyzje. Garbarnia raz na jakiś czas próbowała zaatakować i najgroźniej było po strzale Marszalika, ktory doszedł do odbitej przez Mrozka piłki i trafił w słupek. Gdy wydawało się, że katowiczanie nic w ofensywie nie ugrają, Stefanowicz zagrał prostopadłą piłkę do Michalskiego, który został sfaulowany w polu karnym. Jedenastkę pewnie wykorzystał Maciej Stefanowicz. GieKSa nabrała wiatru w żagle i po kilkunastu minutach podwyższyła prowadzenie. Do długo zagranej przez Mrozka piłki doszedł Wroński, wyszedł sam na sam i pewnie od słupka pokonał Frątczaka. Goście opadli z animuszu i końcówka już była pod kontrolą katowiczan.

To było kolejne wymęczone zwycięstwo, GieKSa nie grała dobrze, ale ciągle konsekwentnie. W końcu ta „jedna” akcja doprowadziła do karnego i pewnego strzału Stefanowicza. Gra nadal wymaga wielkiej poprawy, ale parafrazując znane powiedzenie piłkarskie, możemy powiedzieć – „jeśli nie potrafisz meczu zremisować, to go wygraj”. I o to w tym wszystkim chodzi. GieKSa ciuła, ciuła te punkty w mękach i bólach, ale te punkty są!

Źródło: Gieksa.pl

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

Relacja piłkarska

GKS Katowice: Mrozek – Michalski, Janiszewski, Jędrych, Dampc – Kiebzak (88. Szwedzik), Stefanowicz, Habusta, Błąd (86. Urynowicz), Woźniak (80. Wroński) – Kurbiel (74. Rogalski)

Garbarnia Kraków: Frątczak – Klimek (74. Wyjadłowski), Mruk (83. Feliks), Włodyka, Masiuda, Radwanek (63. Szewczyk), Kuczak, Marszalik, Kostrubała, Kołbon, Nakrosius

Nad Katowicami wisiały szare chmury, w powietrzu natomiast atmosfera zapowiadająca kolejną trudną batalię o ligowe punkty. GieKSa jako wicelider tabeli przystępowała do meczu z drużyną, która walczy o pozostanie na szczeblu centralnym. W składzie gospodarzy zabrakło pauzującego za kartki Michała Gałeckiego, wrócił z kolei kapitan Adrian Błąd. Pierwsza połowa spotkania w dużej mierze toczyła się w środkowej strefie boiska. Obie drużyny chciały narzucić swój styl, spokojnie rozgrywając od linii obrony.

GieKSie udało się dojść do dwóch bardzo dogodnych sytuacji. Pierwsza miała miejsce we fragmencie otwierającym mecz. Adrian Błąd znalazł dośrodkowaniem Piotra Kurbiela na 10 metrze. Ten uderzył głową, ale trafił prosto w bramkarza Garbarnii Doriana Frątczaka. Kolejna sytuacja miała miejsce w końcówce pierwszej części, gdy Kacper Michalski świetnie obsłużył Arkadiusz Woźniaka. Pomocnik GKS-u wygrał pojedynek główkowy, ale efekt był podobny, jak w przypadku strzału Kurbiela, Frątczak pewnie złapał futbolówkę. Na przerwę drużyny schodziły więc z bezbramkowym remisem.

W drugiej połowie znacznie bliżej była Garbarnia, gdy w 59. minucie Grzegorz Marszalik dobijał piłkę wybitą przez Mrozka i szczęśliwie dla nas trafił w słupek bramki. Katowiczanie grali bardzo niedokładnie i napędzali kontry gości. Jednak w 71. minucie w polu karnym faulowany był Kacper Michalski, jedenastkę na gola zamienił Maciej Stefanowicz otwierając w ten sposób wynik spotkania. Gospodarze poszli za ciosem. W 83. minucie Łukasz Wroński wykorzystał dobre długie podanie Mrozka, a przy tym błąd ustawienia obrony krakowian i podwyższył wynik meczu. Ostatecznie trzy punkty zostały w Katowicach.

Źródło: gkskatowice.eu

FILM: 21.06.2020 GKS Katowice – Garbarnia Kraków SKRÓT