GKS Katowice 0-0 Raków Częstochowa

05.09.2006

Relacja Rakowa

To miał być dla nas jeden z lepszych wyjazdów od kilku lat. Jednak od samego początku wokół tego meczu działy się różne historie. Najpierw zmieniono termin z soboty na wtorek, a następnie przyszła informacja o zamknięciu trybuny północnej (sektor gości) przez nadzór budowlany. Włożyliśmy dużo starań, by móc wejść legalnie, ale się nie udało. Brak był dobrej woli i zdecydowania w trójkącie GKS-policja-Śląski Związek Piłki Nożnej. Ostatecznie dogadaliśmy się z kibicami GieKSy. Problem był tylko w tym, w jaki sposób wyprowadzić w pole służby mundurowe w Częstochowie, które za wszelką cenę chciały nie dopuścić do wyjazdu. Wyruszyliśmy ze sporym zapasem czasowym w niewielkich grupkach bocznymi drogami. Niedaleko Katowic uformowała się kolumna samochodów (ok. 120 osób), którą na stadion pilotowali GieKSiarze. Dzięki temu udało się ominąć również blokadę niedaleko samego stadionu. GKS udostępnił nam sektor na trybunie głównej (jeszcze za czasów naszej gry w 1 lidze tam zasiadali przyjezdni), który wedle policyjnej oceny nie mógł spełniać warunków w których moglibyśmy go zająć. Im bliżej do meczu, tym dojeżdżały grupki podróżujące na własną rękę (często w ogóle nie mający pojęcia o ustaleniach między obiema stronami). Łącznie na Bukowej w „sektorze gości” zameldowały się 173 osoby, w tym 10 Stalówka, 2 Góral i siedem niewiast. Na płocie wywiesiliśmy jedną flagę oraz trans „Piłka nożna dla kibiców”. GKS na płocie zaprezentował dość długie płótno o treści „Panie komendancie czy tak wygląda polska gościnność? STOP policyjnej prowokacji” skierowany do nowego szefa policji w województwie śląskim, który nie wyraził zgody by mecz odbył się  z naszym oficjalnym udziałem. Oprócz tego wisiał jeszcze trans „CHWDP”. Obie strony w czasie meczu kilkakrotnie wspólnie pozdrowiły policję oraz PZPN. Sam mecz niezły. GieKSa głośno dopingowała, my czasem się przebijaliśmy. Po spotkaniu zaintonowaliśmy „dziękujemy za gościnę” oraz „GKS szacunek”. Katowiczanie odpowiedzieli brawami i skandowali „Piłka Nożna dla kibiców”. Po spotkaniu dali o sobie znać mundurowi. Z sektora byliśmy wypuszczani po kilka osób. częstochowska kryminalna każdemu robiła zdjęcia i szukała osób z zakazami stadionowymi. Na szczęście GieKSiarze, widząc co się dzieje, otworzyli nam bramki na murawę i zdecydowana większość z nas w ten sposób opuściła sektor, omijając niepotrzebne kłopoty. Do Częstochowy auta zostały puszczone samopas, natomiast busy wracały w asyście radiolek z Częstochowy. Ogólnie zważywszy na okoliczności wyjazd całkiem udany, szkoda tylko, że mecz nie odbył się w pierwotnym terminie i w normalnych warunkach.

B98

Źródło: TMK

Relacja Rakowa

Miał to być najciekawszy nasz wyjazd w tej rundzie. Niestety nie był. Wszystko zaczęło się od przełożenia terminu spotkania z soboty na wtorek. Później zaczęły robić się problemy z naszym oficjalnym wejściem na stadion. Najpierw nadzór budowlany zamknął trybunę, która pełniła funkcję sektora gości, następnie komendant śląskiej policji nie wyraził zgody, by jakikolwiek inny sektor mógł służyć kibicom przyjezdnym. Dużo walki kosztowały nas próby oficjalnego załatwienia naszego wejścia. Gdy okazało się, że nie ma niestety takiej fizycznej możliwości rozpoczęły się poważne rozmowy między kibicami obu klubów. Obie k strony uzgodniły warunki na jakich zasiąść na katowickim estadio będą mogli kibice czerwono-niebieskich. Ogólnie do stolicy polskiego węgla zwartą kolumną pojazdów dotarło ok. stu dwudziestu osób, ponadto dojeżdżali też ci, którzy wybrali się na własną rękę. Dzięki uprzejmości kibiców GKS-u mecz w wydzielonym dla nas sektorze obejrzały 173 osoby, w tym 10 Stalówka, 2 Góral Żywiec i 7 niewiast. Ogólnie na stadion dotarliśmy z odpowiednim zapasem czasowym, i dzięki miejscowym ominęliśmy blokady tych co nie trzeba. Na meczu wywieszamy jedną flagę i transa – Piłka Nożna Dla Kibiców, a GieKSa m.in. transy o treści Panie komendancie, czy tak wygląda polska gościnność? STOP policyjnej prowokacji oraz CHWDP. Miejscowych w młynie sporo. Obie strony pozdrawiają resortowych i PZPN. Służby mundurowe, które opłacane są z naszych podatków, i w założeniu mają się troszczyć o nasze bezpieczeństwo, postanowiły po spotkaniu utrudnić nam życie. Na szczęście dzięki pomocy kibiców GKS-u udało się obejść i te niedogodności. Gieksiarzom należą się słowa podziękowania i wyrazy szacunku za okazaną pomoc. Szkoda tylko, że ten mecz nie odbył się w pierwotnym terminie i w normalnych warunkach.

Źródło: ULTRA nr 1