GKS Katowice 0-0 Sandecja Nowy Sącz

02.12.2018, niedziela 16:00 – widzów 1410

Relacja GieKSiarza

Ostatnie spotkanie przy Bukowej zgromadziło 1410 widzów. Młyn skupił się głównie na sektorze „B” i mimo mroźnej aury dał dobry pokaz dopingu. Głośno było zwłaszcza przy akcjach na bramkę gości. Niestety nie udało się trafić do siatki, nawet gdy podyktowano 11-stkę dla katowiczan. Kończymy ten rok zajmując przedostatnią pozycję w tabeli i ciężko będzie się wzbić w jej górę. Klatka pozostała pusta ponieważ fani Sandecji mają zakaz wyjazdowy.

Oflagowanie: GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, BANDITEN, trans GROSIK PDW, PSEUDOKIBICE oraz na gnieździe LĘDZINY&HOŁDUNÓW, ONE NINE SIX FOUR.

Relacja GieKSa.pl

W Katowicach zaczyna się właśnie dwutygodniowe spotkanie ważnych ludzi ze świata dotyczące zmian klimatu na ziemi. Zwykle przy omawianiu tego tematu telewizja pokazuje poruszające obrazki: trąby powietrzne pustoszące miasta, fale oceaniczne wdzierające się głęboko na ląd czy odrywające się od lodowca bryły lodu, powoli i spektakularnie osuwające się w dół by w końcu wpaść do wody. Właśnie tego rodzaju kamień osunął się z serc kibiców GieKSy gdy wybrzmiał ostatni gwizdek spotkania z Sandecją. Uff, jeszcze tylko przebrnąć świąteczne życzenia utrzymania w lidze od rodziny i cały ten bolesny rok będzie można odesłać w zapomnienie.

I pomyśleć, że 2017 rok, naznaczony klęską kluczborską i porażką w domowych derbach żegnany był mimo wszystko w lepszych nastrojach! Tymczasem po niedzielnym, nienajgorszym spotkaniu w wykonaniu podopiecznych Dariusza Dudka, większość osób zgromadzonych na stadionie obojętnie skierowała swoje kroki do wyjścia. Pojawiły się słabe gwizdy a ze strony garstki osób, które zostały na Blaszoku słychać było jeszcze trochę śpiewów i okrzyków. Sezon w plecy, proszę się rozejść (ale oczywiście wrócić na wiosnę)! Kolejny rok znów w całości spędzimy poza Ekstraklasą, co oznacza, że życzenia „szczęśliwego nowego roku” znów mogą mieć zabarwienie ironiczne… przynajmniej w czysto kibicowskim kontekście.

Mecz z Sandecją miał swoje plusy. Po pierwsze: nie przegraliśmy. Po drugie: nie przegraliśmy po karnym w ostatniej minucie lub po tym jak zadowoleni z remisu rywale grali w końcówce na czas (a grali!). Po trzecie: prowadziliśmy dobry doping. Po czwarte: nie było tak zimno jak wszyscy się spodziewali patrząc latem na terminarz. Po piąte: to już koniec. Ufff!

Podsumowanie:
Oprawa: brak
Frekwencja: 1410
Goście: 0 (zakaz)

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net (2)

FILM: 02.12.2018 GKS Katowice – Sandecja Nowy Sącz DOPING

FILM: 02.12.2018 GKS Katowice – Sandecja Nowy Sącz SKRÓT

Relacja sportowa

GKS Katowice: Baran – Tabiś, Lisowski, Remisz, Wawrzyniak, Mączyński – Błąd (67. Anon), Piesio, Łyszczarz, Puchacz – Śpiączka (66. Woźniak).

Sandecja Nowy Sącz: Kozioł – Basta, Piter-Bucko, Szufryn – Dudzic, Chmiel, Małkowski, Kasprzak, Kałahur – Flaszka (90. Baran), Klichowicz (76. Gabrych).

GieKSa piłkarski rok 2018 kończyła domowym meczem 21. kolejki Fortuna 1 liga z walczącą w czołówce tabeli Sandecją Nowy Sącz. W składzie gospodarzy względem poprzedniego meczu nastąpiła jedna zmiana. Z powodu żółtych kartek zagrać nie mógł Adrian Frańczak i jego miejsce zajął Wojciech Lisowski. To właśnie on stanął przed szansą w 16 minucie, gdy dostał na głowę doskonałe podanie od Adriana Łyszczarza. Strzelił jednak prosto w bramkarza gości. 10 minut później Tymoteusz Puchacz znakomicie ograł jednego z rywali i znalazł się sam na sam z Markiem Koziołem. Strzał w nogi nie zaskoczył bramkarza i choć Adrian Łyszczarz poprawiał, bramkarz Sandecji popisał się kolejną dobrą interwencją oddalając zagrożenie.

W 30. minucie przed szansą otworzenia wyniku stanął Adrian Błąd, który wykonywał rzut karny po zagraniu ręką obrońcy gości. Niestety znakomicie spisujący się w tym spotkaniu Kozioł wyczuł jego intencję i zatrzymał strzał. GieKSa nie przestawała atakować, głównie grożąc lewą stroną boiska, gdzie bardzo aktywni byli Mateusz Mączyński i Tymoteusz Puchacz. Przed przerwą wynik nie uległ mimo wszystko zmianie i schodziliśmy z bezbramkowym remisem. Na początku drugiej części GKS starał się kontrolować piłkę i rozgrywać akcję na połowie Sandecji. Cały czas brakowało jednak dogodnej sytuacji.

W 64. minucie to Sandecja wyprowadziła groźną kontrę zakończoną dwoma próbami. Pierwsza została zablokowana przez naszą obronę, a dobitka przeleciała nad poprzeczką. Był to dla katowiczan sygnał ostrzegawczy. Chwilę później Mateusz Klichowicz strzelał głową z 5 metrów. Szczęśliwie dla GKS-u źle obliczył tor lotu piłki. W kolejnej akcji GieKSy znakomitym dryblingiem popisał się David Anon odgrywając piłkę do nabiegającego Łyszczarza. Strzał młodzieżowego reprezentanta Polski został jednak obroniony przez Kozioła. Ataki gospodarzy ostatecznie nie przyniosły skutku i mecz skończył się bez bramek.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

GKS Katowice przed meczem z Sandecją był w fatalnej sytuacji, jeśli chodzi o tabelę. Rywale powygrywali swoje mecze i „zapewnili” zimę na przedostatnim miejscu nawet w przypadku ewentualnej wygranej z zespołem z Nowego Sącza. Miejsce w tabeli to jednak jedno, na ten moment najważniejsze były punkty, które pozwoliłyby zminimalizować straty przed ciężką wiosną.

Trener Dariusz Dudek dokonał jednej wymuszonej zmiany w porównaniu z meczem z ŁKS. Wykartkowanego Frańczaka zastąpił wracający deo składu Lisowski. W zespole gości w podstawowej jedenastce obserwowaliśmy dwóch eks-GieKSiarzy: Bartłomieja Dudzica i Damiana Chmiela.

Od początku meczu lekką przewagę optyczną miała GieKSa. W pierwszym kwadransie najlepszą akcję mieliśmy wówczas, gdy na sprincie skrzydłem poszedł Puchacz i dośrodkował w pole karne, ale za plecy rozpędzonego Śpiączki. Po chwili świetną okazję miał Remisz, ale po dośrodkowaniu Łyszczarza niepilnowany posłał głową piłkę prosto w ręce Kozioła. W 19. minucie mieliśmy kuriozalną sytuację, gdy po naszym rzucie rożnym Kozioł ręką wyprowadził swojego napastnika… sam na sam, ale na szczęście Klichowicz źle opanowywał i Mączyński zdążył odebrać mu piłkę. W 26. minucie świetną okazję miał Puchacz, który minął obrońcę już w szesnastce, jego strzał obronił Kozioł, a Łyszczarz dobijał w obrońcę. W 30. minucie mieliśmy najlepszą okazję w pierwszej połowie. Za zagranie ręką sędzia podyktował rzut karny dla GKS. Do piłki podszedł Adrian Błąd, ale jego intencje wyczuł Kozioł, który sparował piłkę na poprzeczkę. Do przerwy mieliśmy bezbramkowy remis, ale to GKS był przed przerwą drużyną lepszą.

Do drugiej połowy GieKSa przystąpiła bez zmian. Pierwszy kwadrans to nadal lekka przewaga GieKSy, ale nie było już groźnych akcji, jak przed przerwą. W 64. minucie rozpędził się niesamowicie Dudzic, minął Remisza i Wawrzyniaka, oddał piłkę do Małkowskiego, ale ten na szczęście został zablokowany. GKS bił już raczej głową w mur, nie stwarzając sobie groźnych sytuacji, a Sandecja ciągle grała schowana. W 89. minucie Łyszczarz uderzał z dystansu, ale za lekko.

GieKSa zagrała dobrze (jak na siebie) w pierwszej połowie i to wtedy powinna prowadzić. W drugiej połowie ta gra już stała się przeciętna, choć nadal z przewagą. Kolejny wicelider nic na Bukowej nie pokazał i tym bardziej szkoda punktów. Punktów tak potrzebnych do utrzymania, a traconych na potęgę. Na wiosnę zaczynamy od Wigier na wyjeździe i Rakowa, więc o punkty znów będzie szalenie ciężko. Na razie jesteśmy w otchłani i spadek to rzecz bardzo realna i zagrażająca naszemu klubowi. Czas na zmiany na samej górze.

Źródło: GieKSa.pl