GKS Katowice 0-1 GKS Jastrzębie

25.08.2018, sobota 20:00 – widzów 3710

Relacja GieKSiarza

Mecze z Jastrzębiem od lat wyzwalają sporo emocji wśród kibiców. Choć niegdyś obie ekipy łączyły przyjazne stosunki (koniec lat 80tych i początek 90tych) to teraz śmiało można powiedzieć że obie ekipy łączy tylko kosa. Jak wiadomo Jastrzębia nie stawialibyśmy koło kos takich jak Ruch czy Zagłębie, ale jednak nienawiść jest ogromna. Świadczy choćby o tym że od 2006 roku zawsze gdy na trybunach zasiadały obie ekipy to zawsze dochodziło do chuligańskich ekscesów. Tym razem nie było inaczej, ale przejdźmy do początku. Od naszych ostatnich spotkań Jastrzębie straciło wszystkie stare zgody, a od niedawna łączy ich układ z Piastem i Stalówką. My zaś wzbogaciliśmy się o układ z ekipą Gladiators ROW-u Rybnik, co wzmacnia jeszcze bardziej niechęć miedzy nami. Jastrzębie wykorzystując przyjazne stosunki z Piastem wybrało się do Gliwic samochodami i z tamtejszego dworca przy wsparciu układowiczów wyruszyło pociągiem. Na Bukowej meldują się na 1,5 h przed meczem i powoli zajmują miejsca w sektorze gości. Łącznie jest ich 409 na sektorze + 20 pod stadionem (komplet). Dawno nie widziany widok na Bukowej. W tej liczbie jest 110 fanów Piasta, 15 Sigmy Ołomuniec i 4 Brna. Większość z nich ubrana jest w jednakowe zielone koszulki, poza ekipą Piasta która ubrana jest na czarno. Już przed meczem zaczyna się repertuar piosenek nienawiści, który często jest przerywnikiem podczas spotkania. Nasz śpiewnik wbit jest mocno ubogacony, ponieważ ostatnie nasze spotkania zawsze wychodziły na naszą korzyść, gdyż Jastrzębie zawsze spie*dalało. Takie już zwyczaje w ptasiej koalicji. Jednak najlepszą wbitą okazało się zaczepienie o kurczaków „rozwalcie płoty, a potem stójcie jak cioty”. Ta przyśpiewka zamknęła usta przyjezdnym na parę minut. Tyle dobrze że mają chociaż poczucie wstydu po ostatnich derbach z Górnikiem na własnym stadionie.

Przechodząc do Nas to na Bukowej zasiadło 3710 widzów, co trzeba uznać za słaby wynik. Pocieszające jest jednak to że Blaszok w końcu wyglądał dobrze. Mało tego, bo jeszcze lepiej dopingował. Widać było że brakowało takich spotkań katowickiej publiczności. W większości ubrani jesteśmy na żółto, jednak nie w zdecydowanej co powinno wielu dać do myślenia. Jest z nami tego dnia 145 fanów Banika (zasiedli na sektorze „A”) oraz 50 Gladiatorów z ROW-u Rybnik – dzięki za wsparcie. Przez całą pierwszą połowę przed Blaszokiem prezentuje się ogromny transparent „CHZB PNG TG’99 GRR”, by w drugiej części spotkania stał się elementem oprawy w skład której wchodziły machajki w barwach wszystkich czterech zaprzyjaźnionych ekip oraz odpalone stroboskopy. Całość dała super efekt. Goście też nie próżnowali i chwilę później wszyscy ubrali się w zielone pelerynki oraz maski lekarskie. Ściągnęli flagi z płotu i  można by było pomyśleć że będą chcieli ruszyć w naszą stronę (nie w tym życiu), jednak zamiast tego wyciągnęli starą zdobytą w 2004 roku flagę Banika. Z naszej strony natychmiastowa reakcja i następuje walka z ochroną. Goście też chwilę poszarpali płotem. U nas akcja głównie rozegrała się na górze Blaszoka by wtargnąć na sektor „D” (buforowy). Udaje się nam po chwili przepędzić ochronę, jednak chwilę później pod natężeniem gazu musimy się wycofać. Tyle tego było że ludzie zasiadający na sektorach „B” i „C” również odczuli skutki rozpylenia tego ścierwa. Jeśli chodzi o wydarzenia na murawie to nie ma o czym pisać. Nasi kopacze przegrywają ważny mecz co staje się u nas powoli tradycją, mimo to po spotkaniu z Blaszoka usłyszeć można było „czy wygrywasz czy nie…”.

Oflagowanie: BANDITEN, KONFLIKTNÍ TÝM (Banik), GIT BANDA, WŁADCY MYSŁOWIC, CZASZKA, GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, GLADIATORS (ROW) oraz na gnieździe ONE NINE SIX FOUR i GzG’05.

Relacja GieKSa.pl

„Pierwsze spotkanie z tym rywalem od wielu lat”, „derby”, „ważny mecz” – gdy przeciętny kibic piłkarski słyszy te sformułowania zaciera ręce a bywa, że aż trzęsie się z ekscytacji. Jednak gdy słowa te słyszy kibic GieKSy, reaguje inaczej: robi się nieswój, w kościach zaczyna czuć charakterystyczne łamanie, a w ustach nadchodzący, dobrze znany smak porażki. Kolejni szkoleniowcy i piłkarze sprawili, że powoli przestaje już dziwić fakt, że na teoretycznie atrakcyjny mecz przy Bukowej nie udaje się ściągnąć nawet czterech tysięcy kibiców. Tyle dobrze, że ci, którzy jeszcze przychodzą, wiedzą po co to robią. Można by napisać, że w sobotni wieczór Blaszok śpiewał jak nakręcony przez cały mecz. Prawie tak było, niestety rozpylony tuż po przerwie gaz oraz utrzymujący się długo niekorzystny wynik, nie pozwoliły na utrzymanie świetnego poziomu z pierwszej połowy do samego końca.

Paradoksalnie wieczór uratowali w pewnym stopniu kibice gości. Chciałoby się więcej meczów z wypełnioną północną trybunką, atrakcjami, szermierką słowną. Nieczęsto mamy szansę na prawdziwy pojedynek wokalny a w sobotę przynajmniej pod tym względem nie było na co narzekać. Fani z Jastrzębia mogli być zadowoleni z wyniki dzięki czemu utrzymali poziom dopingu do końca by po ostatnim gwizdku zaliczyć eksplozję radości.

Podsumowanie:
Oprawa: tranaprent ChzB PNG TG’99 GRR + machajki + stroboskopy
Frekwencja” 3710
Goście: 409 + 20 pod stadionem
Wydarzenia: starcia z ochroną, spalenie flagi Banika przez gości

Relacja GKS-u Jastrzębie

2 tygodnie temu gdy pojawiła się informacja, że mecz będzie transmitowany w Polsacie żartowaliśmy, że przynajmniej zobaczymy mecz na żywo…Nikt nie wierzył , że wpuszczą nas na Bukową, a jednak udało się, szybkie zapisy, lista zamknięta i oczekiwanie do samego końca czy się czasami wojewoda nie zesra.
Wyjazd zaplanowaliśmy z dużym balastem czasowym i z Jastrzębia wyruszamy chwilę po godzinie 15 ( mecz na 20) w Gliwicach gdzie czeka na nas Piast przesiadka na pociąg. Wchodzenie w miarę sprawne, jednak ostatnie osoby pojawiają się na sektorze dopiero w czasie meczu. Mecz o dziwo nie był festiwalem bluzgów ( choć tych oczywiście nie zabrakło) . Piłkarze dość szybko objęli prowadzenie co nakręciło towarzystwo. W drugiej połowie przebieramy się w jednakowe pelerynki oraz maski lekarskie i podczas oprawy gospodarzy wywieszamy zdobyte w 2004 roku płótno Banika Ostrava, które tego dnia kończy swój żywot. Trochę się atmosfera jeszcze podkręciła. Jednak zarówno My jak i gospodarze nie mieliśmy na stadionie za bardzo szansy do jakiejkolwiek bezpośredniej konfrontacji. Doping w Ostatnich minutach meczu poświęciliśmy swojej drużynie, która po raz pierwszy w historii wygrała na Bukowej. Po meczu długo świętowaliśmy z piłkarzami, jeszcze dłużej na przyjazd pociągu jednak nic tego dnia nie liczyło się bardziej niż wygrana nad odwiecznym rywalem.
Gospodarze po meczu odwiedzili parking, w Gliwicach gdzie zaparkowaliśmy auta. Pod jednym z nich zostawili prezencik w postaci nadajnika GPS. Szczęście sprawiło, że dwóch naszych kibiców było już wtedy na parkingu i przyglądało się temu. Tyle atrakcji pomimo hucznych zapowiedzi sprawiła nam koalicja.
Na sektorze gości zameldowała się 409-osobowa załoga, w tym 110 kibiców Piasta Gliwice, 15 Sigmy Ołomuniec i gościnnie 4 osoby ze Zbrojovki Brno, którym dziękujemy za wsparcie!
Dla wielu młodszych kibiców to było pierwszy derbowy wyjazd w życiu, który zapamiętają na długo. Długo też zapewne nie pojawimy się w Katowicach na kolejnych derbach!

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net (2)

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net (3)

FILM: 25.08.2018 GKS Katowice – GKS Jastrzębie DOPING

FILM: 25.08.2018 GKS Katowice – GKS Jastrzębie DOPING II Połowa

FILM: 25.08.2018 GKS Katowice – GKS Jastrzębie SKRÓT

Relacja piłkarska

GKS Katowice: Pawełek – Lisowski, Kamiński, Wawrzyniak, Słomka (80. Tabiś) – Anon (46. Rumin), Poczobut, Łyszczarz (46. Bronisławski), Piesio, Błąd – Woźniak.

GKS Jastrzębie: Drazik – Pacholski, Spychała, Jadach (74. Kawula), Ali (85. Ali), Kulawik, Szymura, Tront, Adamek (68. Żak), Gancarczyk, Gojny.

Po dziesięciu latach od ostatniego meczu tych drużyn na Bukowej, GKS Katowice i GKS Jastrzębie zmierzyły się w ramach 7. kolejki Fortuna 1 ligi. GieKSa po porażce w Częstochowie wróciła do gry przed własną publicznością. Goście natomiast dotąd nie zanotowali na wyjeździe porażki. W wyjściowym składzie gospodarzy debiutowali Jakub Wawrzyniak oraz David Anon. Pierwszą dogodną okazję mieli goście, gdy w 14. minucie po strzale sprzed szesnastki Mariusz Pawełek wybił piłkę przed siebie. Dopadł do niej Kamil Adamek, ale jego poprawka przeleciała obok słupka.

Wynik w 21. minucie otworzył Krzysztof Gancarczyk, który wykorzystał rajd lewą stroną Kamila Adamka i dołożył nogę do podania. W pierwszej połowie to goście z Jastrzębia kreowali znacznie groźniejsze sytuacje, co chwilę testując czujność Mariusza Pawełka. GieKSa szukała podań w pole karne, ale szczelna defensywa gości każdą próbę przerywała. Wynik przed przerwą nie uległ zmianie.

GieKSa drugą część otworzyła z większym animuszem. Grzegorz Piesio próbował zaskoczyć bramkarza gości strzałem z 20 metrów i piłka przeleciała tuż nad poprzeczką bramki jastrzębian. Z kolei w 55. minucie Arek Woźniak dośrodkował piłkę na głowę Daniela Rumina i ten przymierzył prosto w poprzeczkę. W tej części gry to katowiczanie byli częściej przy piłce, kontrolując grę na połowie rywala. Mimo tej przewagi, gospodarzom nie udało się doprowadzić do wyrównania i w drugiej połowie bramka nie padła.

Źródło: gkskatowice.eu