GKS Katowice 0-1 KS Skra Częstochowa

28.04.2023, piątek 18:00 – widzów 2177

Relacja GieKSiarza

Mimo że przed meczami ze Skrą GKS zanotował dwa zwycięstwa z rzędu, tłum kibiców nie był przyczyną zatłoczonych ulic przy Bukowej. Ludzie chcieli skorzystać z ładnej pogody i dostać się do Parku Śląskiego. Nawet „Strefa kibica GieKSy” dla najmłodszych nie przyciągnęła tłumu, choć została rozłożona pierwszy raz w tym roku. Jednak przy podobnej pogodzie, miejmy nadzieję, że będzie towarzyszyć już zawsze.
Na Blaszoku z pierwszym gwizdkiem ilościowy dramat! Trzeba było skupić wszystkich na sektorze „B”, aby trybuna jakoś wyglądała i wpłynęło to na moc decybeli. Rozsiane po całej trybunie osoby nie mobilizują się nawzajem. Powoli, puste miejsca znikały, ale do satysfakcji i tak było daleko. Był to najgorszy młyn od dawna, co wpłynęło na jakość dopingu. Z nami tego dnia 10 osób z Banika – dzięki!
Co gorsza, piłkarze też zagrali słabo. Ich gra była na tyle zła, że Blaszok w pewnym momencie głośno i wulgarnie domagał się większego zaangażowania, a utrata bramki w 68. minucie po strzale z połowy boiska tylko dolała oliwy do ognia. Tym bardziej, że to był jedyny gol tego dnia.
Fanatycy kreatywnie szydzili z piłkarzy, intonując m.in. „Jak to się stało, że w Tychach się wam zachciało”, „Zejdźcie z boiska, nie róbcie z nas pośmiewiska”, „Ku*wa mać, GieKSa grać” na dwie strony, „Rafał Górak do Sosnowca, tam szukają zawodowca”, „Hej sędzia, nic nie doliczaj…”.

Oflagowanie: FORZA GIEKSA, SZALEŃCY Z BUKOWEJ, JURAJSKA GIEKSA, PERSONA NON GRATA (mała).

FOTOGALERIA: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: gkskatowice.eu

FILM: 28.04.2023 GKS Katowice – Skra Częstochowa SKRÓT

FILM: 28.04.2023 GKS Katowice – Skra Częstochowa KONFERENCJA

Relacja sportowa

GKS Katowice: Dawid Kudła – Marcin Wasielewski, Grzegorz Janiszewski, Arkadiusz Jędrych, Michał Kołodziejski, Grzegorz Rogala – Adrian Błąd (78. Jakub Arak), Oskar Repka (75. Marcin Urynowicz), Daniel Dudziński (78. Antoni Kozubal), Dominik Kościelniak (66. Mateusz Marzec) – Sebastian Bergier (66. Marko Roginić).
Trener: Rafał Górak

Skra Częstochowa: Bursztyn – Czajka, Nocoń, Filip Kozłowski (82. Kitliński), Flak (70. Brusiło), Lukoszek (24. Winciersz), Szymon Szymański, Babiarz (82. Baranowicz), Olejnik, Krzyżak, Gołębiowski (70. Pyrdoł).
Trener: Jakub Dziółka

Bramki: – Radosław Gołębiowski (68)
Sędzia: Marek Opaliński (Legnica)
Ż. kartki: Daniel Dudziński (71) – Filip Kozłowski (75), Piotr Nocoń (89)

W ostatnim kwietniowym meczu GKS Katowice podejmował przy Bukowej Skrę Częstochowa, która walczy o wydostanie się ze strefy spadkowej. W składzie naszej drużyny doszło do jednej zmiany, która wynikała z przekroczenia limitu żółtych kartek przez Bartosza Jaroszka. Jego miejsce w pierwszej jedenastce zajął Michał Kołodziejski. Pierwsza połowa spotkania nie obfitowała w duże emocje. Niebezpiecznie było w 20. minucie, gdy Dawid Kudła niefortunnie wybił piłkę i ta znalazła się pod nogami Filipa Kozłowskiego. Strzał zawodnika Skry zatrzymał przed bramką Arkadiusz Jędrych. GKS swoją jedyną szansę miał w 25. minucie, gdy po rzucie rożnym jeden z zawodników Skry był bliski skierowania piłki do własnej siatki.

Katowiczanie byli ustawieni bardzo nisko, czekając na błędy Skry w rozegraniu. Te się jednak rywalowi nie przydarzały, więc podopiecznym trenera Góraka trudno było stworzyć poważne zagrożenie w okolicach pola karnego częstochowian. Na przerwę zespoły schodziły z bezbramkowym remisem. Na drugie 45 minut obie ekipy wróciły bez zmian. W 61. minucie Dominik Kościelniak ambitnie wpadł w pole karne z lewej strony, lecz jego mocne podanie zatrzymało się na głowie obrońcy. Chwilę później Kościelniak świetnie obsłużył Sebastiana Bergiera. Ten oddał strzał z ostrego kąta, który zatrzymał Jakub Bursztyn. Okazało się jednak, że nasz napastnik był na spalonym.

Zmiana wyniku przyszła w 67. minucie, gdy Radosław Gołębiowski zdecydował się na strzał z połowy boiska i całkowicie zaskoczył Dawida Kudłę. Nasz bramkarz nie zdążył do piłki, która po pięknym uderzenie ugrzęzła w siatce. GKS próbował ruszyć do ataku, częściej goszcząc na połowie Skry, ale dobrze reagująca obrona gości nie pozwala nam stworzyć szans na doprowadzenie do remisu. Wynik nie uległ zmianie. Skra zdobyła bardzo ważne dla siebie trzy punkty.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

W ramach 29. kolejki Fortuna 1. ligi GKS Katowice podejmował na własnym stadionie Skrę Częstochowa. Przed meczem to trójkolorowi byli faworytem tego spotkania.

Pierwszą groźną okazję mieli goście. W okolicach 10. minuty na lewej stronie został ograny Rogala, a później Kołodziejski, ale po dośrodkowaniu Wasielewski przyblokował rywala. W pierwszej fazie akcji wydawało się, że pod bramką GieKSy może być zdecydowanie cieplej. W 17. minucie trochę szczęścia miał Nocoń, kiedy po nieudanym wstrzeleniu piłki w pole karne, obrońca pechowo odbił ją w jego stronę, ale jego uderzenie było mocno niecelne. 20. minuta to był chwilowy zawrót głowy Kudły, który skiksował i podał piłkę pod nogi… rywalowi na linii pola karnego, mając ją na spokojnie w rękach i wznawiając grę. Szczęśliwie Skra nawet tego nie potrafiła wykorzystać i jeden z obrońców wybił piłkę z linii, po nieudolnym strzale. Pierwsza dobra akcja GieKSy miała miejsce w 25. minucie gry, kiedy po rzucie różnym piłkę w stronę bramki skierował obrońca, ale Bursztyn był na posterunku. Pięć minut przed końcem Babiarz wywrócił się i oddał piłkę Bergierowi, ten pomknął na bramkę przeciwników w asyście trzech obrońców, ostatecznie został zablokowany, a piłkę złapał Bursztyn, ale z problemami, bo przez prosty błąd potoczyła się ona w kierunku bramki. Tak właśnie wyglądała pierwsza połowa tego spotkania – obustronne błędy, fatalny obraz gry GieKSy, przez większość czasu obrona całym zespołem na wysokości 30-35 metra (przeciwnik zdobył w tym sezonie 17 bramek) oraz ogromne problemy z wyjściem spod pressingu Skry. Gwizdek arbitra w akompaniamencie gwizdów z trybun zakończył pierwszą część tego fatalnego spektaklu.

Na drugą połowę oba zespoły wyszły w takich samych zestawieniach, co mogło dziwić kibiców zasiadających tego dnia przy Bukowej. Po godzinie gry uaktywnił się Kościelniak, który ładnie ograł rywala na linii końcowej pola karnego, ale jego mocna wrzutka została zablokowana. Trener Górak próbował zmienić obraz gry w 66. minucie, kiedy zmienił najlepszego na murawie w drugiej połowie Kościelniaka i osamotnionego na szpicy Bergiera. Dwie minuty później Gołębiowski przelobował Kudłę z praktycznie połowy boiska i dał Skrze prowadzenie. Ta bramka była kwintesencją tego meczu i tylko GieKSa mogła ją stracić. Dalsze minuty wskazywały na to, że Rafał Górak nie będzie miał tęgiej miny na konferencji pomeczowej. Katowiczanie byli niemrawi, statyczni i grali bez pomysłu. W okolicach 80. minuty pierwszy strzał, w dodatku wybitnie niecelny, zanotował Arak. Blamaż, katastrofa, żenada, żałość, brak słów na określenie tego, co byliśmy zmuszeni oglądać przy Bukowej.

Źródło: GieKSa.pl