GKS Katowice 0-2 RTS Widzew Łódź

06.04.2022, środa 20:30 – widzów 3257

Relacja GieKSiarza

Ostatnie spotkanie przy Bukowej, kiedy na trybunach byli obecni fani Widzewa, odbyło się prawie 20 lat temu. Mecz ten obfitował w wiele atrakcji, a na Trybunie Północnej, razem z gośćmi zasiadła już wtedy delegacja Ruchu, co zaowocowało kilka lat później przybiciem zgody pomiędzy obiema grupami. Fakt ten tylko wzmocnił nienawiść GieKSiarzy do RTS-u, który mimo braku obecności w regionie, wpisał się na listę naszych kos. Nic więc dziwnego, że w Katowicach ten mecz potraktowano priorytetowo, zwłaszcza przez fanatyczną część trybun.

Nie przeszkadzał nam nawet fakt, że mecz, z powodu powołań piłkarzy do reprezentacji przeniesiono na środę, a termin ten wpisał się w istny maraton dla katowickich kibiców, kiedy w jednym tygodniu przeplatały się spotkania piłkarskie oraz hokejowe, przy czym ci drudzy walczyli w finale o tytuł Mistrza Polski.

Fani Widzewa wraz z przyjaciółmi zebrali się w Chorzowie na AKS-ie, by stamtąd przez Park Śląski przemaszerować na Bukową. Swoją liczbę określili na 575, w tym wsparcie 20 fanów Elany, 25 Wisły oraz 200 Ruchu. Ci ostatni byli ubrani w okazjonalne koszulki z napisem „jesteśmy u siebie”, nawiązujące do tego, że część gruntów, na których znajduje się stadion GKS-u, należy do Chorzowa. Śmierdziele solidarnie jebli fochem i nie weszli na mecz, mimo że Widzew otrzymał maksymalną ilość wejściówek (409). Przez ten fakt w sektorze gości zasiadło tylko 330 kibiców, którzy mieli problemy na wejściu, które spowodowała ochrona coraz częściej wynajmowana przez kluby z regionu, przypominająca oddziały z Mariupolu (6 osób zawiniętych – CHWDP).

Niebiescy po chwili udali się w drogę powrotną, a u nas dowcipkowano, że odprowadzili swoich przyjaciół na rzeź. Tak dramatycznie nie było, lecz wielu Widzewiaków na pewno będzie miało traumę z wydarzeń tego dnia… Wróćmy jednak do początku…

Na ten mecz szykowali się wszyscy kibice GieKSy, a celem było zapełnienie Blaszoka, na którym każdy miał pojawić się na czarno z szalem klubowym. Ogłoszono również, by GieKSiarze nie palili zdobytych fantów na osiedlowych zbiórkach, tylko by zrobić jeden wspólny dywan. Zbiórka przerosła nasze najśmielsze oczekiwania, a wrogich szmat uzbierało się, tyle że moglibyśmy palić je na raty lub obwiesić cały płot wokół murawy. Podjęto decyzję, że tego dnia spłoną jedynie szmaty z Chorzowa z domieszką barw reszty WRWE.

Przed meczem, gdy pochód przyjezdnych podszedł pod stadion, doszło do pierwszej wymiany „uprzejmości”, z grupą GieKSy oczekującą ich pod stadionem. Trybuny powoli zaczęły się zapełniać, a Blaszok wyglądał tak, jak sobie tego życzyliśmy. Naród Dawida nie dopingował aż do 29. minuty. Czekali, aż wejdą wszyscy chętni, których jak wcześniej było wspomniane, było mniej niż zaoferowanych biletów.

Rozpoczęła się bluzgoteka, a fani RTS-u w swym przerywanym dopingu, zostali praktycznie zagłuszeni. Słyszały ich sporadycznie tylko sąsiadujące sektory. Mieli na ten mecz przygotowane chusty zgodowe z Ruchem, lecz nie było tego zbytnio widać na sektorze. Widocznie po tym, jak ich zostawiono na pastwę losu, wstydzili się swoich zgodowiczów.

Nas tego dnia wspierali kibice Banika (132), Górnika i ROW-u Rybnik (60) – wielkie dzięki za wsparcie! Na gnieździe wisiała niedawno debiutująca flaga „Persona Non Grata”, która zapowiadała oprawę w drugiej części spotkania. Pod dach Blaszoka podciągnięto sektorówkę z nazwą bojówki GieKSy, która w tym roku będzie obchodzić swój 20. jubileusz.

Odpalono do tego masę środków pirotechnicznych (race, ow, strobo, świece, fajerwerki). Po chwili kilka trefnych wyrzutni zostało skierowanych w stronę sektora gości, gdzie w momencie zerwano swoje flagi i padano na ziemie pod ostrzałem fajerwerków. Ostrzał trwał dobrych kilka minut, zapewniając Widzewiakom wystrzałowe wspomnienia. Myślę że w Sylwestra będą musieli zostać w domu, bojąc się huku petard niczym czworonogi. Co ciekawe na linii strzału znaleźli się fotoreporterzy, którzy mimo protestów zostali siłą skierowani w te miejsce przez ochronę na wniosek klubu i delegata.

W obu sektorach zawrzało, a ochrona, używając gazu, studziła zapędy chuliganów, chcących dostać się do siebie. Przerwano też mecz i wydawało się, że zakończy się on po 70 minutach walkowerem. Tym bardziej że nie było widać piłkarzy przyjezdnych. Spiker, jak popierdolony powtarzał różne kwestie, grożąc, że mecz zostanie rozstrzygnięty walkowerem, lecz GieKSiarze nie przejmując się tym, kontynuowali spektakl. Rozpoczęli wywieszać 72-metrowy dywan z wrogich barw. Niestety przez rozprzestrzeniany gaz w sektorze „C” nie udało się nam rozwinąć wszystkiego do końca płotu. Ponownie lwią część tego dywanu stanowiły fanty zdobyte przez Giszowiec. Piszę ponownie, bo przecież podobną ilość, spaliliśmy blisko 5 lat temu na derbach. To tylko obrazuje, kto jest największym Łowcą w regionie.

Po chwili wszystko wedle oczekiwań poszło z dymem, a w stronę klatki poleciało kilkanaście rac. Niestety większość nie doleciała do celu. Po 22 minutach od przerwania meczu, mimo iż wciąż na trybunach trwały walki najbardziej krewkich kibiców z ochroną, gdy tylko dym się ulotnił, spotkanie zostało wznowione. Warto zaznaczyć, że mimo tych wydarzeń nie wezwano policji. Brawa tu też dla drużyny gości, która nie skorzystała z możliwości wygrania poprzez walkower i dokończyła spotkanie, zasłużenie wygrywając.

Widzewiacy po tym wszystkim jeszcze na kilka minut, tak jakby chcieli przekazać, że nic się nie stało ich flagom, wywiesili dwa płótna: „DHW” oraz szmatę „Persona Non Grata” w barwach śmieRdzieli. Dziwi jedynie fakt, że nie wstyd im stać za flagą, z nazwą ekipy, która od tylu lat sprawia im, delikatnie mówiąc przykrości, co doskonale obrazowała meczowa prezentacja chuliganów z Bukowej.

Po meczu nie zostaliśmy na sektorze, by powymieniać się jeszcze słownymi argumentami, gdyż psiarnia szykowała obławę na wszystkich, którzy pozostaną na Blaszoku. Rozciągnęli nawet szpaler prewencji przed wyjściem, lecz obyło się bez ekscesów. Jedynie Banik miał problemy, wracając do siebie autokarami. Każdy został spisany i sfilmowany – ACAB!

Tak naprawdę, to dalej nikt nie wie, kto użył tych trefnych wyrzutni, które okazały się trafne. Wywiad jednak donosi, że mogli być to Ukraińcy, którzy mieli na ten mecz darmowe bilety, a cały ostrzał był wynikiem przyjaźni Widzewa z ruską ku*wą z CSKA.

Za te wydarzenia zostaliśmy ukarani zakazem rozgrywania dwóch meczów z udziałem publiczności na własnym stadionie, zakazem wyjazdów zorganizowanych grup kibiców przez sześciu miesięcy oraz karą pieniężną w wysokości 10 000 zł, mimo iż starty wyniosły jedynie 2500 zł. Co ciekawe na tej samej komisji, inna ekipa została ukarana tylko zakazem wyjazdowym o tym samym wymiarze, choć straty, jakie oszacowano po ich wizycie na stadionie RTS-u wyniosły 100 000 zł. FUCK THE SYSTEM!

Dodatkowo po prawie trzech tygodniach, 26 kwietnia, Wojewoda Śląski Jarosław Wieczorek podjął decyzje o zamknięciu Bukowej do końca sezonu!

Oflagowanie: PNG & GRR, JAWORZNO, SIEMCE, 1922-2022 HORNÍKY BYL BANÍK ZALOŽEN, WŁADCY MYSŁOWIC (duża), KAMRATY, BANIK, CRAZY BOYS, ONE NINE SIX FOUR, PSEUDOKIBICE, transparent DUDEK PDW, GzG’05, GIT BANDA, WITOSA, BANDITEN, transparent KREPEL WRACAJ DO ZDROWIA, oraz na gnieździe PERSONA NON GRATA (mała).

Relacja GieKSa.pl

Są mecze, które wiążą się z dodatkowym dreszczykiem emocji, czeka się na nie dłuższy czas, a jak przychodzi, co do czego, to można je skwitować stwierdzeniem, że z dużej chmury spadł mały deszcz. Było kilka takich przy Bukowej w ostatnich latach… Na szczęście spotkanie z Widzewem nie należało do tej kategorii.

Wypełnienie Blaszoka było bardzo dobre, nieco gorzej z Główną, czemu nie należy się dziwić, bo oglądaczy piłki GKS od dawna raczej nie przyciąga. Również na Głównej zasiadły więc osoby, które przychodzą na Bukową ze względu na klimat. I nie rozczarowały się – był dobry doping, oprawa, płonący dywan ze skrojonych barw i inne atrakcje. Zabrakło oczywiście ożywienia atmosfery przez akcenty czysto piłkarskie – niestety postawa naszych zawodników podobna była do tej, jaką obserwowaliśmy kilka dni temu w meczu z Polkowicami. Widać było, że po stronie Widzewa jest więcej piłkarskich argumentów. Dobrze, że wcześniejsze wyniki sprawiły, że o utrzymanie możemy być raczej spokojni.

Na trybunach warto podkreślić jeszcze bardzo porządne wsparcie zgód. Miło było zobaczyć liczne delegacje z Ostrawy (z dwiema flagami) czy Zabrza. Widoczni też byli układowicze z Rybnika i Jarosławia. Wśród osób na Blaszoku było też widać trochę nie-stałych bywalców Bukowej, którzy jednak już swoje na GieKSie przeżyli w przeszłości. Wpadajcie częściej! Mimo mieszanego składu w naszym młynie doping był bardzo dobry, wsparty dodatkowym głośnikiem na sektorze A, co dodatkowo pomogło w koordynacji śpiewu. Ponownie warto też podkreślić dłuższe śpiewanie poszczególnych pieśni. Pod tym względem idziemy w bardzo dobrą stronę. Cieszy też duża liczba szali – tutaj standard na meczach domowych zbliża się do tego znanego z wyjazdów.

Podsumowanie:
Oprawa: podwieszana sektorówka na wzór nowej flagi Persona Non Grata + pirotechnika
Frekwencja: 3257
Goście: 450
Wydarzenia: płonący dywan

Źródło: GieKSa.pl

Relacja Widzewa

575 fanatyków Widzewa obecnych wczoraj w Katowicach. W tę liczbę wlicza się 200 kiboli Ruchu Chorzów, 25 Wisły Kraków oraz 20 toruńskiej Elany. Wszystkim dziękujemy za konkretne wsparcie a szczególnie Niebieskiej Szarańczy, która wystawiła wczoraj konkretny skład.
Na sektor wchodzimy w 330 osób. Mamy ze sobą przygotowane tego dnia jednakowe chusty, które dodawane były do biletu. Klub z Katowic stwarza problemy z wpuszczeniem kibiców Ruchu.
Niebiescy wyznając zasadę, że albo wszyscy albo nikt – odpuszczają mecz i nie wchodzą na stadion.
Doping rozpoczynamy około 30 minuty, w momencie kiedy wszyscy nasi kibice pojawili się w sektorze. Większość meczu, to bluzgoteka z obydwu stron. Grajki strzelają cyganom dwie bramki, co skutecznie uciszało miejscowych a nam dawało możliwość ich kilkukrotnego przekrzyczenia. Innych atrakcji opisywać nie zamierzamy – kogo nie było, niech żałuje.
Konkretny wyjazd w stylu lat 90.

FOTOGALERIA: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)

FOTOGALERIA: gkskatowice.eu

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net

FILM: 06.04.2022 GKS Katowice – Widzew Łódź KIBICE

FILM: 06.04.2022 GKS Katowice – Widzew Łódź DOPING

FILM: 06.04.2022 GKS Katowice – Widzew Łódź OPRAWA I ZAMIESZKI

FILM: 06.04.2022 GKS Katowice – Widzew Łódź OPRAWA I ZAMIESZKI (2)

FILM: 06.04.2022 GKS Katowice – Widzew Łódź DYWAN Z BARW WRWE

FILM: 06.04.2022 GKS Katowice – Widzew Łódź GOŚCIE

FILM: 06.04.2022 GKS Katowice – Widzew Łódź SKRÓT

FILM: 06.04.2022 GKS Katowice – Widzew Łódź KONFERENCJA

Relacja sportowa

GKS Katowice: Dawid Kudła – Arkadiusz Woźniak, Arkadiusz Jędrych, Bartosz Jaroszek, Hubert Sadowski, Danian Pavlas (74. Zbigniew Wojciechowski) – Adrian Błąd (85. Krystian Sanocki), Marcin Stromecki (46. Marcin Urynowicz), Rafał Figiel, Patryk Szwedzik (46. Marko Roginić) – Filip Szymczak (84. Jakub Karbownik).
Trener: Rafał Górak

Widzew Łódź: Henrich – Danielak, Terpiłowski (68. Kita), Guzdek (68. Gołębiowski), Pawłowski (58. Hansen), Lipski (87. Nowak), Kun, Hanousek, Kreuzriegler, Nunes (68. Nunes), Stępiński.
Trener: Janusz Niedźwiedź

Bramki: – Marek Hanousek (41) karny, Przemysław Kita (84)
Sędzia: Jacek Małyszek (Lublin)
Ż. kartki: Marcin Urynowicz – Marek Hanousek, Martin Kreuzriegler, Karol Danielak

Mecz pomiędzy GKS-em Katowice i Widzewem Łódź to zawsze starcia po dużym ciężarze gatunkowym. Tym razem zespoły spotkały się przy Bukowej, by nadrobić zaległości z 25. kolejki spotkań Fortuna 1 Ligi. Obecność kibiców obu zespołów zwiastowała naprawdę gorące widowisko. Trener Rafał Górak dokonał czterech zmian względem poprzedniego meczu. Na boisku w pierwszym składzie zameldowali się Bartosz Jaroszek, Danian Pavlas, Marcin Stromecki oraz Patryk Szwedzik. Spotkanie od samego początku toczyło się głównie w środkowej strefie boiska. Żadna z drużyn nie stwarzała poważnego zagrożenia, choć Widzew aktywnie szukał swoich szans prawą stroną boiska.

W 22. minucie piłkę w polu karnym dostał Filip Szymczak. Jego uderzenie z woleja przeleciało jednak nad poprzeczką bramki Ravasa Henricha. Kluczowy moment pierwszej części miał miejsce w 34. minucie, gdy w polu karnym przewrócił się Bartłomiej Pawłowski. Sędzia początkowo uznał, że nie było kontaktu pomiędzy nim i nogą defensora. Dostał jednak sygnał z wozu VAR, by sprawdzić sytuację na monitorze. Po długiej analizie wskazał na jedenastkę, którą pewnym strzałem wykorzystał Marek Hanousek. Od 40. minuty łodzianie prowadzili 1:0 i ten wynik do przerwy nie uległ zmianie.

Katowiczanie byli aktywni i szukali wyrównania. W 60. minucie piłka w polu karnym spadła na nogę Arkadiusza Woźniaka, który przymierzył z pierwszej piłki. Futbolówka otarła się o poprzeczkę i wypadła poza boisko, było naprawdę blisko. Ta sytuacja GKS ożywiła. Chwilę później rajd Daniana Pavlasa zakończył się uderzeniem obok słupka bramki gości. Niestety w 70. minucie mecz został przerwany przez wydarzenia pozaboiskowe. Na szczęście sędzia po kilkunastu minutach wznowił grę. W 81. minucie fantastyczną interwencją uratował nas przed stratą gola Dawid Kudła po strzale Mateusza Michalskiego. Niestety w 84. minucie Przemysław Kita wykorzystał niefrasobliwość naszej defensywy i podwyższył prowadzenie Widzewa strzałem tuż pod poprzeczką.

Katowiczanie mieli okazję złapać kontakt, gdy w 88. minucie Marko Roginić wyprzedził obrońcę i stanął przed stuprocentową sytuacją. Niestety napastnik GKS-u nie trafił w światło bramki. Wynik do końca spotkania nie uległ zmianie.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

6 kwietnia 2022 roku, w piękny środowy wieczór, GieKSa podejmowała Widzew Łódź. Trybuny stadionu zapełniły się znaczną liczbą sympatyków, którzy od pierwszej minuty wspierali piłkarzy głośnym dopingiem.

Pierwsza połowa to była zachowawcza gra obu drużyn. Obraz gry przypominał ten z meczu z Polkowicami. Przeciwnicy nie kwapili się z atakami, a my nieudolnie próbowaliśmy się przebić przez dobrze ustawioną obronę przeciwnika. W 22. minucie Błąd przebiegł 30 metrów i został sfaulowany przez Hanouska. Do piłki podszedł Figiel, który trafił w głowę wyskakujących zawodników Widzewa. Piłka trafiła do Szymczaka, który z 11 metrów z półwoleja próbował pokonać bramkarza Widzewa. Piłka uderzona mocno, ale niecelnie, przeleciała trzy metry ponad poprzeczką. W 41. minucie pogubili się nasi obrońcy. Widzew wykorzystał przewagę liczebną, przeprowadził szybą akcję, po której sfaulowany został Pawłowski. Długo trwała analiza VAR, która zaprzeczyła wcześniejszym ustaleniom sędziego o symulowaniu. Sędzia podbiegł do monitora, a następnie podyktował karnego. Z 11. metrów strzelił Hanousek. Kudła był bliski obrony, ale zabrakło paru centymetrów. Nie była to zła połowa, ale kolejny raz nie ustrzegliśmy się błędów w ustawieniu, co wykorzystali dobrze technicznie dysponowani zawodnicy Widzewa.

W drugiej połowie obraz gry był podobny jak w pierwszej. Asekuracyjna gra, szarpane ataki, liczne auty. Pierwsza ciekawa akcja miała miejsce w 60. minucie. Pavlas pociągnął skrzydłem, dośrodkował na dalszy słupek, a tam Woźniak z pierwszej piłki uderzył minimalnie nad bramką. Chwilę później z animuszem ruszył Pavlas, który w indywidualnej akcji strzelił na raty. Najpierw został zablokowany przez obrońców, a dobitka poleciała blisko słupka, obok bramki. Najlepsza okazja Widzewa miała miejsce w 80. minucie. Michalski z 7 metrów oddał bardzo mocny strzał w środek bramki. Kudła instynktownie odbił piłkę na rzut rożny. Mieliśmy w tej sytuacji bardzo dużo szczęścia. Kolejny raz zawaliła obrona. W 85. minucie Widzew podwyższył na 2:0. Strzałem lobem popisał się Kita. Piłka wpadła prawie w samo okienko, odbijając się jeszcze od słupka. Kudła nie miał w tej sytuacji żadnych szans. Odpowiedź GieKSy miała miejsce chwilę później. Roginic przebiegł znaczną długość boiska, znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale nie trafił w bramkę. Była to najlepsza okazja dla nas w drugiej połowie.

Przegraliśmy kolejny mecz po bardzo słabej grze. Nie mieliśmy pomysłu na zagrożenie bramce Widzewa. Stworzyliśmy parę sytuacji, ale żadna nie zakończyła się bramką. Wynik ciut za wysoki, ale porażka w pełni zasłużona.

Źródło: GieKSa.pl