GKS Katowice 0-2 Wisła Kraków

09.05.2004, niedziela 17:15 – widzów 5000

Relacja Ultras GieKSa

Do Katowic zawitała pociągiem specjalnym  niespodziewanie liczna grupa fanów Wisły! 1800 osób to ilość jaką na tym stadionie w ostatnich latach osiągał tylko chorzowski Ruch, a i to nie zawsze! „Armia Białej Gwiazdy” zameldowała się na terenie stadionu tuż przed rozpoczęciem meczu i wiele osób weszło na sektor już po pierwszym gwizdku. Po zakończeniu spotkania doszło do awantury, na policję z sektora dla przyjezdnych posypały się kamienie i inne przedmioty, ta odpowiedziała oczywiście… bronią gładkolufową. Do akcji wkroczyła też armatka. Obok sektora przy płocie fani zaatakowali mundurowych, z których kilku oberwało. W stronę kibiców rozpylono gaz łzawiący. Jeden z Wiślaków stracił oko od gumowej kuli (przebywał po meczu w szpitalu w Chorzowie). Cały dym został mocno rozdmuchany w mediach, które w tych gorących dniach każdą informację o awanturujących się kibicach traktowały priorytetowo. A to opis meczu okiem ultras GKS Katowice:

Tym razem przyszło nam się zmierzyć z krakowską Wisłą, która w tym sezonie pędzi z rozmachem po trofeum Mistrza Polski. Z góry można było założyć, że ten mecz również nie będzie łatwy dla podopiecznych trenera Lechosława Olszy. Gości z Krakowa w granicach 1800, co jednak potem się okazało, że liczba ta nie przerodziła się w jakość.Ciągłe bluzgi wywoływały tylko śmiech GieKSiarzy, którzy na ową prowokację zawsze odpowiadali głośnym dopingiem dla swoich piłkarzy.
W 10 minucie meczu z dachu spadają pasu materiału na sektorach A i C, a na B ukazują się transparenty w kolorze żółtym w kształcie 40 na tle zielonym i czarnym. Ta choreografia była spowodowana naszymi obchodami 40 lecia istnienia klubu. Około 35 minuty po sektorach „lecą” sektorówki a my w tym samym czasie na całej długości sektora odpalamy 60 kolorowych świec dymnych. Pod koniec drugiej połowy na całym sektorze B rozdajemy fanki w barwach, a na całej długości „Blaszoka” odpalamy bengalskie ognie a zaraz po nich race. Oprawa gości nie powaliła na kolana, ale była całkiem przyzwoita. Ciekawostką może być, że Wiślacy zaprezentowali taką samą kartoniadę jak Górnik Zabrze u nas sezon temu.

Źródło: TMK i nfg.prv.pl

Oflagowanie m.in.: GISZOWIEC – CAŁE NASZE ŻYCIE TO GKS KATOWICE, ULTRAS GIEKSA, VIP, PISAK, GKS KATOWICE (żółta), SK1964, PERSONA NON GRATA, FORZA GKS.

Relacja Wisły

Już od wyjazdu do Zabrza było wiadome, że do Katowic zawita naprawdę liczna Armia Białej Gwiazdy. Nikt nie wiedział dokładnie jaka to będzie liczba, ale szeroko zakrojona akcja propagandowa przyniosła zadowalający skutek.
Do jak najliczniejszego wyjazdu namawiano w postaci ogłoszenia na meczu, namawiania znajomych, zachęt na necie, plakatów na mieście, czy tez napisów na murach i billboardach.
Do Katowic zawitało ok. 1800 fanów Białej Gwiazdy (dla przypomnienia warto podać, że 3 lata temu na meczu w Katowicach, którym zapewnialiśmy sobie mistrza było nas 400). Wspaniale wyglądał pochód na stadion – niekończący się sznur Wislaków.
Na stadionie rozwieszamy 16 flag (Gieksiarze mają ich 11), do tego podnosimy 300 kartoników, które tworzą nasze barwy w kształcie krzyża.
Dalsza część meczu to kilkadziesiąt świec niebiesko-czerwonych i 90 dumnie podnoszonych transparentów w barwach. Z powodu późnego dotarcia na stadion i ogólnego rozprężenia ultrasów (czytaj zabawy) nie prezentujemy wszystkiego, co było przygotowane, ale i tak nie mamy się czego wstydzić.
Doping ciągniemy przez cały mecz. Zawsze można powiedzieć, że przy takiej ilości mogło być lepiej (bo w sumie tak było), ale i tak oglądając później relację w canal + możemy być z siebie zadowoleni – ciągły, urozmaicony doping przez cały mecz. Cóż, jesteśmy wyznawcami starych zasad w kibicowaniu i nie obyło się bez bluzgów, ale mecz to nie teatr.
Gieksiarze po kilkumiesięcznej przerwie pokazali się wreszcie z dobrej strony jeśli chodzi o oprawę meczu (sektorówki, szarfy spuszczone z dachu, transparenty, chorągiewki, bengale, race). Mogliśmy po raz kolejny się przekonać co znaczy dach nad trybuną – mimo dużej ilości pustych miejsc doping miejscowych niósł się nieźle.
Na koniec apel do tych wszystkich, którzy rzadko podążają za Białą Gwiazdą – nie zrażajcie się mimo wydarzeń pomeczowych.

tslawek

Źródło: historiawisly.pl

Relacja kibica Wisły

Już od wyjazdu do Zabrza było wiadomo że do Katowic zawita naprawdę liczna Armia Białej Gwiazdy. Nikt nie wiedział dokładnie, jaka to będzie liczba, ale szeroko zakrojona akcja propagandowa przyniosła zadowalający skutek. Do jak najliczniejszego wyjazdu namawiano w postaci ogłoszenia na meczu, namawiania namawiania znajomych, zachęt na necie, plakatów na mieście, czy też napisów na murach i billboardach:)
Do Katowic zawitało ok. 1800 tanów fanów Białej Gwiazdy (dla przypomnienia warto podać że 3 lata temu na meczu w Katowicach, którym zapewniliśmy sobie mistrza było nas 400). Wspaniale wyglądał pochód na stadion – niekończący się sznur ok.1800 Wiślaków. Na stadionie rozwieszamy 16 flag (Gieksiarze mają ich 11), do tego podnosimy 300 kartoników. które tworzą nasze barwy w kształcie krzyża. Dalsza część meczu to kilkadziesiąt świec niebiesko-czerwonych i 90 dumnie podnoszonych transparentów w barwach. Z powodu późnego dotarcia na stadion i ogólnego rozprężenia ultrasów (czytaj zabawy) nie prezentujemy wszystkiego, co było przygotowane, ale i tak nie mamy się, czego wstydzić. Doping ciągniemy przez cały mecz. Zawsze można powiedzieć, że przy takiej ilości mogło być lepiej, (bo w sumie tak było), ale i tak oglądając później relację w canal + możemy być z siebie zadowoleni – ciągły, urozmaicony doping przez cały mecz. Gieksiarze po kilkumiesięcznej przerwie pokazali się wreszcie z dobrej strony, jeśli chodzi o oprawę meczu (sektorówki, szarfy spuszczone z dachu, transparenty, chorągiewki. bengale, race). Mogliśmy po raz kolejny się przekonać, co znaczy dach nad trybuną mimo dużej Ilości pustych miejsc doping miejscowych niósł się nieźle.
Niestety pod koniec spotkania, kilku młodym fanom. udało się sprowokować czekającą tylko na to policję i doszło to obrzucania namolnie stojących wzdłuż sektora ochroniarzy i policjantów. CI zaraz po zakończeniu meczu zrewanżowali się treningiem strzelniczym solidarnie na CAŁEJ grupie. W efekcie pozbawionej sensu kilkunastominutowej zawieruchy, jeden z młodych kibiców traci oko, a część kibiców, którzy być może częściej jeździłaby na wyjazdy zniechęcą się do tego pewnie na dobre. Zostaje zachwiana również dobra współpraca z klubem, jaką do tej pory, moglibyśmy się pochwalić. Stowarzyszenie jako współorganizator wyjazdu poniesie spore koszty, naprawy zniszczeń, jakie w trakcie podróży wyrządzi grupa… w tym momencie brakuje mi słów, jakimi mógłbym tych .,bohaterów” nazwać. Liczyliśmy się z tym, że może pojechać, grupa osób, które jeszcze nie wiedzą. o co w tym wszystkim chodzi, ale wydawało nam się, że każdy, choć trochę inteligentny wie, że we własne gniazdo się nie sra, i za straty powstałe w pociągu nie zapłaci nikt inny, tylko my sami. wyższymi opłatami za przyszłe pociągi, -  jeśli w ogóle takowe będą organizowane. Bo jak na razie to osoby poświęcające temu swój czas i nierzadko pieniądze grubo się zastanawiają, czy jest je, dla kogo organizować. Przemyślcie to.

Źródło: historiawisly.pl

Fotogaleria m.in.: historiawisly.pl

Relacja sportowa

GKS Katowice: Klytta – Sadzawicki, Markowski, Adżem (75′ Kęska), Widuch, Fonfara, Adamczyk, Pluta, Owczarek (82′ Plizga), Muszalik, Gajtkowski
Trener: Lechosław Olsza

Wisła Kraków: Majdan – Baszczyński, Głowacki, Kłos, Mijailović, Uche (67′ Piotr Brożek), Szymkowiak, Cantoro, Gorawski, Frankowski, Żurawski (84′ Kukiełka)
Trener: Henryk Kasperczak

Bramki: – Gorawski (5), Cantoro (90)
Sędzia: Żyro (Bydgoszcz)
Ż. kartki: – Gorawski

Mistrzostwo coraz bliżej

„Biała Gwiazda” zrobiła kolejny krok w celu obrony mistrzowskiego tytułu. Dziś prowadzony przez Henryka Kasperczaka zespół pokonał na wyjeździe 2:0 GKS Katowice. Na listę strzelców wpisali się Damian Gorawski (4) oraz Mauro Cantoro (90). Wiślacy wspierani przez ponad 1,5 tys. kibiców z Krakowa mogli wygrać wyżej, jednak brakowało im precyzji w sytuacjach podbramkowych.

Gospodarze od początku spotkania skupili się przede wszystkim na obronie. Z przodu pozostawał osamotniony Krzysztof Gajtkowski. Zabrakło w składzie GKS wypożyczonego z Krakowa Pawła Brożka. Klauzule o jego absencji w tym meczu zawierała umowa pomiędzy obydwoma klubami.

Wiślacy obawiali się, że ciężko będzie o pierwszą bramkę meczu. Jednak z pomocą przyszedł im… golkiper GKS – Dariusz Klytta. Od pierwszego gwizdka sędziego goście zaatakowali i już w piątej minucie prowadzili po strzale Damiana Gorawskiego. Piłkę z lewej strony boiska wymienili Frankowski z Szymkowiakiem, „Szymek” wycofał do „Gory”, ten zszedł do środka i uderzył z rogu pola karnego (asysta: Szymkowiak). Klytta popełnił błąd i piłka wpadła do siatki. Następne minuty przyniosły ataki „Białej Gwiazdy”, które nie przyniosły jednak powodzenia.

W 30 minucie GKS, który od kilku minut wyrównał obraz gry, miał niezłą sytuację: po dośrodkowaniu Grzegorza Fonfary strzelał Mariusz Muszalik, ale trafił w Arkadiusza Głowackiego. Trzy minuty później mogło być 0:2. Po strzale Macieja Żurawskiego Klytta odbił piłkę przed siebie, ale dobitka głową Tomasza Frankowskiego była minimalnie niecelna.

Druga połowa przebiegła zdecydowanie pod dyktando Wiślaków. Dwie idealne sytuacje do podwyższenia wyniku miał Frankowski (54 i 65 minuta), jednak dziś nie dopisywało mu szczęście. Gospodarze spróbowali szczęścia w 62 minucie, gdy po rzucie rożnym Radosław Majdan wypuścił piłkę z rąk, ale strzał Krzysztofa Markowskiego został zablokowany.

W 83. minucie na boisku w miejsce Macieja Żurawskiego pojawił się Mariusz Kukiełka, dla którego był to powrót na boisko po dwóch miesiącach przerwy. – Zaliczyłem ledwie epizod, ale i tak bardzo się z tego cieszę. Trudno było przypuszczać, żebym po takiej przerwie wystąpił w podstawowym składzie – mówił po meczu zadowolony Kukiełka.

Gdy obie strony oczekiwały już na gwizdek arbitra, bramkę ustalającą rezultat spotkania w doliczonym czasie gry zdobył Mauro Cantoro. Argentyńczyk wywalczył piłkę na szesnastym metrze i uderzył płasko, precyzyjnie lewą nogą w krótki róg bramki gospodarzy (bez asysty).

Po meczu doszło do starcia kibiców Wisły z policją. „Gorąco” było także przez całą drogę powrotną do specpociągu.

Wisła na cztery kolejki przed końcem utrzymała więc pięciopunktową przewagę nad warszawską Legią. Jeśli „Biała Gwiazda” za tydzień upora się na własnym stadionie z dołującą Odrą Wodzisław, tytuł będzie już na prawdę blisko!

Źródło: wislakrakow.com