GKS Katowice 0-3 RKS Raków Częstochowa

09.03.2019, sobota 18:00 – widzów 3050

Relacja GieKSiarza

Inauguracja wiosny przy Bukowej, mecz z niekwestionowanym liderem, pełen sektor gości i coraz mniejsze nadzieje na utrzymanie się. Otóż nasza drużyna zamiast zacząć rajd w górę tabeli i walkę o utrzymanie, wbija kolejne przysłowiowe gwoździe. Jednak jak mawiają najwięksi optymiści „jeszcze piłka w grze…”, choć szanse coraz mniejsze to na Bukowej zjawiło się nieco więcej widzów (3050) niż bywało to jesienią i to co cieszy, większość zasiadła na Blaszoku.
Mecz rozpoczął się minutą ciszy by uczcić tragicznie zmarłego w wypadku górniczym Ś.P. Damian Florka z Giszowca, który niegdyś był wychowankiem i zawodnikiem GieKSy. Na meczu nie mogło zabraknąć jego rodziny która zasiadła na trybunie głównej. Przyjezdni również uszanowali ciszę, a nawet dłużej ponieważ doping i flagi w sektorze gości pojawiły się dopiero w ok. 13 minucie. Medaliki podróżowały koleją i zameldowały się w 397 osób, w tym 10 Lechia Gdańsk i 5 fanów którzy zostali pod stadionem. Ogólnie dobrze dopingują do końca spotkania, a część z nich bawi się nawet bez koszulek. Na płocie powiesili aż 10 flag, większość jednak to małe fany tzw. wizytówki.
Ultrasi GieKSy uczcili choreografią jubileusz klubu który wypadał 27 lutego. Zaprezentowano ogromny transparent z  napisem utworzonym ze złotej folii aluminiowej „55 LAT GKS KATOWICE – WIARA HONOR TRADYCJA” oraz podwieszaną sektorówkę z herbem gdzie do wypełnienia również użyto pazłotek w barwach. Tego dnia swoje 57 urodziny obchodził Jan Furtok, legenda klubu z Bukowej. Na meczu debiut zalicza nowe duże płótno UG’03 „Uznani Gentlemani”. Poza tym wśród flag zawisły dwa transy „Ś.P. D. FLOREK” oraz „JACA PDW”. Blaszok wspierał dopingiem drużynę cały mecz, choć po bramce na 0:3 po chwili ciszy można było usłyszeć „GieKSa to My!”. Nie obyło się też bez rozmów „motywacyjnych” po meczu, ale który to już raz…

Oflagowanie: FORZA GIEKSA, BANDITEN, UZNANI GENTLEMANI, trans Ś.P. D. FLOREK, GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, GIT BANDA, trans JACA PDW.

Giszowiec zakupił 60 karnetów na rundę wiosenną 2019.

Relacja GieKSa.pl

Zima powoli odpuszcza, nadchodzi wiosna, a wraz z nią mieszane uczucia. To bardzo sympatycznie, że jest cieplej, że dni są dłuższe i w ogóle łatwo o optymizm. Gorzej, że nadejście wiosny to także powrót pierwszej ligi, w tym meczów naszej GieKSy co powinno nas — kibiców — oczywiście cieszyć, ale w obecnej sytuacji cieszy jakby mniej. Utrzymanie wydaje się już prawie niemożliwe.

Co gorsza, nawet samo utrzymanie nie jest czymś, co można by traktować w charakterze jakiegokolwiek osiągnięcia. Nie czeka nas więc zbyt wiele pozytywnych emocji przy Bukowej — nie ma się co łudzić. Jednakże czy komuś ze stałych bywalców naszego stadionu robi to jakkolwiek różnicę? Czy moje sianie defetyzmu sprawi, że ktoś zrezygnuje z przychodzenia na mecze? Nie żartujcie. Kibiców sukcesu tu dawno nie ma.

Szczerze mówiąc, spodziewałem się dużo gorszej frekwencji na spotkaniu z Rakowem, tymczasem chyba lekko zadziałał efekt inauguracji i całkiem nieźle to wyglądało. Ucieszyłem się, bo smutny to widok, gdy na Blaszoku zapełnia się tylko sektor „B”, a właśnie taki widok obserwowałem w poprzedniej rundzie kilka razy z naprzeciwka. Tym razem zapowiada się runda (albo „rundka”, to raptem kilka meczów!) spędzona w młynie (w kameralnym głosowaniu wśród znajomych wygrała opcja kupna karnetów na Blaszok) co mnie cieszy, bo jakoś tak przytulniej pod tym niskim dachem i jakoś bardziej się człowiek czuje jak u siebie.

Doping prowadzony przez cały mecz to powrót do normalności i muszę przyznać, że — przynajmniej w pierwszej połowie — było momentami naprawdę dobrze, jeśli chodzi o poziom decybeli. Raków pojawił się w Katowicach w dużej liczbie, ale właściwie nie było ich słychać na wysokości sektora „A”, co sprawiło, że pozwoliłem sobie nadać taki tytuł niniejszego newsa. Wbrew pozorom nie ma w nim ironii. Kibice stanęli w sobotę na wysokości zadania i mimo całej naszej tragicznej pod kątem piłkarskim sytuacji, pogorszonej jeszcze tydzień temu wynikiem w Suwałkach, zapełnili Blaszok w przyzwoitym stopniu i nie dali się przekrzyczeć.

Podsumowanie:
Oprawa: Transparent „55 lat GKS Katowice — wiara honor tradycja”
Frekwencja: 3050
Goście: 397 (w tym 10 Lechia i 5 pod stadionem)

Relacja Rakowa

Wyjazd do bliskich Katowic postanowiliśmy zaliczyć rejsowym pociągiem. Zapisy ruszyły pełną parą i bardzo szybko rosła liczba na wyjazdowej liście. Okazało się, że zamknięte przedwcześnie, z powodu braku biletów, zapisy do Opola czegoś nauczyły i wszyscy chętni zapisali się praktycznie od razu. Z biegiem czasu ilość dopisujących się mocno malała. Ostatecznie w Katowicach meldujemy się w 397 osób, w tym 10 Lechia, za co dzięki. 5 osób pozostaje po za stadionem. Mimo, iż z Gieksą graliśmy wielokrotnie, pierwszy raz zagościliśmy na sektorze za bramką. Wcześniej jakoś nie było nam to dane z powodu różnych zakazów czy też po prostu faktu, iż sektor gości mieścił się na końcu prostej pod dachem. Wejście w miarę sprawne i chwilę po rozpoczęciu spotkania rozpoczynamy doping. Szedł on nieźle, ale ogólnie potencjał jest większy i pasowałoby w końcu go z siebie wykrzesać. Gospodarze z oprawą jubileuszową na 55-lecie istnienia klubu. Cały mecz mimo niekorzystnego wyniku całkiem konkretnie dopingują swoją jedenastkę. Po meczu my cieszymy się z grajkami z kolejnego zwycięstwa. “Ekstraklasa będzie nasza” skandowane z trybun pożegnało schodzących do szatni graczy Rakowa. Mimo, iż do tej pory byliśmy oszczędni w ocenie szans na awans, po udanym starcie wiosny, innego scenariusza po prostu już nie dopuszczamy. Po meczu dość długo jesteśmy przetrzymywani w sektorze, przez co nie udaje się zdążyć na zaplanowany wcześniej pociąg powrotny i do Częstochowy udajemy się późniejszym. Na naszym dworcu meldujemy się około godziny 23.

Źródło: rakow.com

Relacja kibica Rakowa

Pierwszy po 20 latach mecz na Bukowej na który mogliśmy udać się na legalu. I to w dodatku historyczny, albowiem po raz pierwszy mieliśmy zasiąść na sektorze za bramką. Dostaliśmy cztery stówki biletów i gdy wydawało się, że będzie potrzeba walczyć o dodatkową pulę okazało się, że nie każdy zapisujący robił to z głową. Trudno. Lecimy pociągiem rejsowym. Razem z nami 10 osób z Lechii Gdańsk. Podróż spokojna, mundurowi o dziwo nieelektryczni. Podróż spokojna, za to na Załężu chwilę po wysiadce posypały się mandaty za byle co. Ciśnienie skoczyło bardziej, gdy okazało się, że jeden z legitymowanych jest poszukiwany i go zawinięto. Koniec końców ruszyliśmy w stronę stadionu, ale już minus jeden, a na plusie kwity na kilka stówek u kilku osób. Wejście na stadion stosunkowo sprawne, mimo zamotanej ochrony, ale powolne przez fakt, że długo tylko jedną bramką wpuszczano. Tutaj też wykazać musieli się miejscowi mundurowi i oprócz mandatów znów zawinięto kolejne osoby. Ostatecznie na sektorze w komplecie meldujemy się jakoś w 10-15 minucie gry. Z 397 osób (387 Raków + 10 Lechia) pięć na obiekcie się nie melduje (w tym zawinięci). Niski i długi sektor utrudnia nieco prowadzenie dopingu, ale jakoś dajemy radę. Inna sprawa, że daje się nam we znaki również szalejący wiatr, który co chwilę zrywa flagi. Ogólnie mimo faktu, że obecny sektor gości nie umywa się do poprzedniego jakoś dawaliśmy radę. W drugiej połowie spora część dopinguje topless. Miejscowi nienajgorzej. Blaszok głośny, do tego podwieszana oprawa. Po wygranym meczu świętowanie z grajkami i motywacja na środowy puchar. Droga na stacje została urozmaicona przez najeżaną grupę kabaretową spod znaku niebieskiej erki. Kilku akurat było na weselu, które obywało się na trasie naszego przemarszu. Trochę nas rozbawili wokalnie, usłyszeli riposty, a mundurowi zaczęli szaleć. Po krótkim incydencie dotarliśmy na swój peron po czym ruszyliśmy bezproblemową drogę powrotną.

Źródło: rbfzine.pl

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net (2)

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net (3)

FILM: 09.03.019 GKS Katowice – Raków Częstochowa DOPING

FILM: 09.03.2019 GKS Katowice – Raków Częstochowa SKRÓT

Relacja sportowa

GKS Katowice: Baran – Jędrych, Rzonca (55. Piesio), Mączyński, Anon (68. Bronisławski), Błąd, Puchacz, Śpiączka, Lisowski, Habusta, Dejmek.

Raków Częstochowa: Gliwa – Petrasek, Niewulis, Sapała, Malinowski (80. Bartl), Schwarz, Listkowski (85. Friday Eze), Zachara (59. Szczepański), Kun, Kasperkiewicz, Musiolik.

Po nieudanej inauguracji rundy wiosennej w Suwałkach, GKS Katowice wrócił na Bukową, by zmierzyć się z liderem tabeli Fortuna 1 ligi – Rakowem Częstochowa. Z powodu nadmiaru żółtych kartek nie zagrali Kacper Tabiś oraz Arkadiusz Woźniak. Natomiast do pierwszej jedenastki po raz pierwszy na wiosnę zameldowali się Wojciech Lisowski, Mateusz Mączyński i Tymoteusz Puchacz.

W pierwszym fragmencie Raków starał się kontrolować ruch piłki, a GieKSa liczyła na kontry. W 27. minucie przed szansą stanął Bartosz Śpiączka po dobrym podaniu w szesnastkę od Davida Anona. W ostatnim momencie uprzedził go obrońca, który dotykał piłki ręką. Sędzia nie zdecydował się jednak użyć gwizdka. Chwilę później Bartosz miał jeszcze jedną szansę w pojedynku z obrońcą, ale jego lob przeleciał nad bramkarzem i nad poprzeczką.

Wynik otworzyli jednak częstochowianie. W 37. minucie Tomas Petrasek pokonał Krzysztofa Barana strzałem głową po rzucie wolnym. Raków ma jednych z najlepiej grających głową piłkarzy w lidze, co po kilku próbach udało im się potwierdzić. Do szatni schodzili z jednobramkowym prowadzeniem stawiając GieKSę w bardzo trudnej sytuacji. Podopieczni trenera Dariusza Dudka nacisnęli i pierwsze minuty drugiej połowy toczyły się na połowie Rakowa. W 59. minucie strzał głową po rzucie rożnym GKS-u odbił się od poprzeczki bramki Michała Gliwy! Niewiele zabrakło, by doprowadzić do wyrównania.

Niestety katowiczanie nie byli w stanie stworzyć więcej dogodnych sytuacji. W 73. minucie drugą żółtą w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Arkadiusz Jędrych. Gospodarze do końca grali w dziesiątkę. W 83. minucie Sławomir Musiolik dobił GieKSę po znakomitej kontrze gości. Nic więcej katowiczanie nie byli w stanie już zrobić. W 90. minucie Musiolik strzelił dla Rakowa trzecią bramkę zamykając spotkanie.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Po kilku miesiącach przerwy katowicka GieKSa wróciła do swojego domu na B1. Humory, w jakich wróciliśmy nie były najlepsze, bowiem GieKSa przegrała pierwsze spotkanie w tym roku 0:2 w Suwałkach i przybliżyła się do spadku. Trener Dudek na spotkanie z liderem – Rakowem Częstochowa desygnował do gry nieco zmienioną 11-stkę. Wymuszona zmiana Tabiś – Lisowski była spodziewana, ale oprócz tej roszady Wawrzyniaka zastąpił Mączyński a Bronisławskiego – Puchacz.

Pierwsze minuty spotkania rozpoczęły się od ataków z obu stron. Obie drużyny wywalczyły sobie szybko stałe fragmenty gry i próbowały zaskoczyć przeciwnika. Bliżej byli katowiczanie, którzy oddali strzał na bramkę Gliwy, ale był on niecelny. Chwilę później po kolejnej akcji Mączyński wszedł w pole karne, oddał strzał i po rykoszecie piłka minimalnie minęła słupek bramki rywali. GieKSa w tym okresie grała dobrze, agresywnie i była nastawiona na kontrę.  Raków mocniej zaatakował w środkowej części połowy i w 22 minucie miał najlepszą okazję w tej części spotkania. Skrzydłem urwał się Malinowski, podał w pole karne, gdzie Musiolik dołożył nogę i oddał techniczny strzał w róg bramki Barana. Nasz bramkarz świetnie się zachował i wybronił strzał napastnika. W odpowiedzi próbował Śpiączka w indywidualnej akcji lobując bramkarza, ale piłka spadła nad poprzeczkę bramki rywali. W 36 minucie Raków prowadził 1:0. Seria stałych fragmentów gry doprowadziła do wrzutki w pole karne z wolnego, gdzie Petrasek przepchał obrońców GieKSy i umieścił piłkę w siatce Barana. Do końca połowy niewiele się działo i do przerwy goście prowadzili 1:0.

Drugą połowę GieKSa rozpoczęła bez zmian w składzie. Katowiczanie nieco odważniej zaczęli grać i dobry pressing pozwalał na szybkie przejęcia piłki. W 58 minucie po strzale Śpiączki po rzucie rożnym gości uratowała poprzeczka. Raków skupiał się na obronie wyniku i wyprowadzaniu kontr oraz stałych fragmentów gry. Po jednym z nich Niewulis stanął przed Baranem z piłką, ale zagubił się kompletnie przy oddawaniu strzału. Zadanie z odrobieniem strat zrobiło się trudniejsze w 73 minucie, gdzie Jędrych za głupie dwa faule wyleciał z boiska i GieKSa grała w 10tkę.  W 82 minucie było po meczu, do prostopadłej piłki posłanej w pole karne wyskoczył Musiolik i strzelił obok bezradnego Barana. Dzieła zniszczenia GieKSy ten sam zawodnik dokonał w 90 minucie, strzelając swoją drugą bramkę w spotkaniu. Więcej bramek nie padło i GieKSa zaliczyła kolejny falstart w I ligowej piłce. Katowiczanie tym samym zrobili kolejny krok ku II ligowej rzeczywistości.

Źródło: GieKSa.pl