GKS Katowice 1-0 GKS Bełchatów

03.04.2016, niedziela 12:45 – widzów 3000

Relacja GieKSiarza

Mecz z Bełchatowem to w naszej lidze kibicowsko jeden z tych lepszych. Zwłaszcza wśród nas, gdyż przyjeżdża GKS który również chciałby się zwać GieKSą! Jednak każdy szanujący się kibic w Polsce wie że GieKSa jest tylko jedna! Dlatego też na Blaszoku nie mogło zabraknąć flagi o tej samej treści. Na płocie po naszej stronie zawisły również takie płótna jak: Nasze miasto nasza krew nasze życie – GKS Katowice, Fanatyczny styl życia, Gieksiarze, UG, GKS Katowice (gardina), Reprezentacyjna, Duma Śląska, Pseudokibice kochają śląska stolice oraz Lędziny i Mysłowice. Ponadto na sektorze rodzinnym zawisł ładny trans „Młode Katowice” gdzie jak zwykle dzieciaki pod wodzą FE’64 świetnie dopingowali. Jednak doping z Blaszoka tego dnia miażdżył wszystko, a zwłaszcza ostatnie 10 min meczu to była petarda.

Wśród ok. 3000 publiczności (źródła podają od 2800-3500) znalazła się grupa 179 gości z Bełchatowa którzy ładnie się zaprezentowali. Dopingowali cały mecz, chociaż po bramce trochę osłabli to dalej wspierali swoją drużynę. Każdy kibic też był zaopatrzony w jednakowy szalik, co dało fajny efekt. Na płocie powiesili takie flagi jak: Eskapada, Valiant Boys i GKS Bełchatów.

Oflagowanie: NASZE MIASTO – NASZA KREW – NASZE ŻYCIE – GKS KATOWICE, FANATYCZNY STYL ŻYCIE, GIEKSIARZE, UG, GKS KATOWICE (gardina), POLSKA, GKS DUMA ŚLĄSKA, GIEKSA JEST TYLKO JEDNA, PSEUDOKIBICE KOCHAJA ŚLĄSKA STOLICE, oraz na gnieździe LĘDZINY i MYSŁOWICE.

W tym dniu swój mecz z wielką mobilizacją kibiców grała również koleżanka z Chorzowa. W takich dniach zawsze jest ciekawiej zwłaszcza na podzielonych dzielnicach i FC. Najciekawiej było w Żorach gdzie koalicja ksGks urządziła zasadzkę na buszujących Niebieskich. Było to drugie zwycięstwo trójkolorowych z Żor w ostatnim czasie, gdyż tydzień temu również Ruch zalicza tyły.

Relacja kibice GKSu

Nareszcie przyjechali do nas goście, którym chciało się śpiewać, klaskać, a nawet machać szalikami – identycznymi zresztą, przygotowanymi specjalnie na wyjazd. W minioną niedzielę odwiedziło Bukową 178 Bełchatowian, z czego 6 nie weszło na stadion. Mimo kiepskiej postawy swoich zawodników prowadzili doping przez prawie całe spotkanie, za co należy im się pochwała, bo mecz jest dużo ciekawszy gdy raz na jakiś czas słychać kogoś z sektora północnego.

Po raz kolejny można pochwalić sektor rodzinny, gdzie doping prowadziło sporo dzieciaków, tym razem stojących za flagą „Młode Katowice”. Bardzo pozytywny widok! Ogólnie frekwencja na Głównej była dość dobra – efekt pięknej pogody i niezłych wyników w poprzednich dwóch meczach?

Nareszcie trafił się mecz, po którego zakończeniu bawiliśmy się na Blaszoku jeszcze przez kilka minut. Prawdziwym hitem okazała się przyśpiewka o jedynym wartym naszej miłości klubie, któremu będziemy wierni aż po śmierć, śpiewana z siadaniem i wstawaniem. Kapitany efekt wizualny i wokalny! Trzeba jednak uczciwie przyznać, że w obu połowach zdarzały nam się momenty przestojów, w których śpiewaliśmy zbyt cicho. Doping był jednak nieprzerwany, co u nas jest standardem, a u niektórych pierwszoligowych rewelacji rzadkością…

Podsumowanie:
Oprawa: brak
Frekwencja: 2800
Goście: 178 (6 pod stadionem)

Źródło: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 03.04.2016 GKS Katowice – GKS Bełchatów DOPING

FILM: 03.04.2016 GKS Katowice – GKS Bełchatów KULISY

FILM: 03.04.2016 GKS Katowice – GKS Bełchatów KIBICE

FILM: 03.04.2016 GKS Katowice – GKS Bełchatów BRAMKA

FILM: 03.04.2016 GKS Katowice – GKS Bełchatów SKRÓT

Relacja sportowa

GKS Katowice: Kuchta – Czerwiński, Kamiński, Praznovsky, Flis (75. Iwan) – Leimonas, Duda – Bębenek (65. Szołtys), Wołkowicz (85. Zahorski), Frańczak – Goncerz.

GKS Bełchatów: Krakowiak, D. Szymański, Cverna, Zapalac, Kuban, Papikyan, Klemenz, Rachwał (85. Flaszka), Demianiuk (71. Gierszewski), Witasik (46. Ploj), S. Michalski.

Piłkarze GKS-u Katowice po dominacji w spotkaniu pewnie pokonali bełchatowian 1:0. To czwarty mecz GieKSy z rzędu bez porażki.

Katowiczanie dawno nie pokazali tak widowiskowej gry przy Bukowej. Para defensywnych pomocników Sławomir Duda (zastąpił pauzującego za kartki Łukasza Pielorza) – Povilas Leimonas zagrała na dobrym poziomie i nie tylko przerywała ataki rywali, lecz również dawała dużo podań stwarzających możliwość groźnych ataków.

Największą siłą GieKSy była jednak dokładność i znakomita wymienność podań przy zmienności pozycji. Goście nie radzili sobie ze sprawnie operującymi piłką GieKSiarzami. W rozgrywanie piłki włączali się nawet stoperzy z Bukowej, co sprawiło, że „Brunatni” zostali zdominowani w pierwszej połowie i zamknięci na własnej „połówce”.

GieKSa długo jednak nie mogła objąć prowadzenia i przekuć przewagi w posiadaniu piłki na własną korzyść. Prowadzenie gospodarzom mógł dać już w 8. minucie Krzysztof Wołkowicz, lecz jego strzał po wrzutce Marcina Flisa wybronił końcówką dłoni bramkarz Maciej Krakowiak. To nie był jednak koniec bombardowania bramki przyjezdnych. Swoją okazję miał także w 13. minucie Adrian Frańczak, który po centrze Povilasa Leimonasa stał na dłuższym, prawym słupku i tylko olbrzymi pech sprawił, że nie umieścił piłki głową z najbliższej odległości. Szkoda także szansy Grzegorza Goncerza, który był aktywny na przedpolu i nie tylko rozdzielał podania współpracując z grającym na „dziesiątce” Krzysztofem Wołkowiczem, ale także mógł dać wymarzonego gola, jednak został w ostatniej chwili zablokowany przy próbie strzału. Wszyscy już widzieli piłkę w siatce.

Ostatecznie GieKSa zdołała jednak objąć prowadzenie, lecz dopiero w 45. minucie. Podanie w pole karne od Macieja Bębenka otrzymał Marcin Flis, wstrzelił piłkę wzdłuż linii pola bramkowego. Przejął ją niepilnowany Oliver Praznovsky i przymierzył przy lewym słupku, wprawiając licznie zgromadzoną publikę w ekstazę. Do przerwy niebezpieczny na papierze Bełchatów nie był tak straszny, o czym świadczy fakt, że nie oddał ani jednego celnego strzału. Wciąż jednak trzeba było uważać na grających z kontry przyjezdnych.

Po przerwie GKS kontynuował bezbłędną grę w defensywie i dłużej utrzymywał się przy piłce. Mimo roszad w składzie trenera Rafała Ulatowskiego jego podopieczni wciąż nie potrafili znaleźć drogi do bramki katowiczan. W zasadzie serca kibiców z Bukowej zadrżały tylko raz w 62.mMinucie. Damian Szymański urwał się obrońcom z Katowic i oddał strzał, jednak na posterunku był Kuchta.

Trójkolorowi znów mogli podwyższyć prowadzenie w tej części spotkania. Doskonałe okazje szczególnie w końcowej fazie spotkania mieli wprowadzony Bartosz Iwan (udanie lobował, ale piłkę wybili z linii bramkowej obrońcy), a także Paweł Szołtys, jednak nie zdołał opanować futbolówki po błędzie Krakowiaka. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie, ale to zasłużone zwycięstwo katowiczan.

Dzięki zwycięstwu GKS zrównał się punktami z czwartym Zagłębiem (37 pkt.) i aktualnie zajmuje piątą lokatę. W kolejnym spotkaniu Trójkolorowi zagrają z Sandecją w Nowym Sączu. Początek meczu 9 kwietnia o 16:00.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

GKS Katowice był w dobrych nastrojach po ostatnich meczach ligowych. Wygrane w Kluczborku, z Pogonią oraz remis w Legnicy po dobrej grze napawały optymizmem przed spotkaniem z GKS Bełchatów. Rywale natomiast byli bez wygranej na wiosnę i chcieli ten trend przełamać przy Bukowej, gdzie zazwyczaj wiodło im się nieźle.

W składzie nie było pauzującego za kartki Łukasza Pielorza, wrócił natomiast po absencji Grzegorz Goncerz, co teoretycznie miało podnieść siłę rażenia.

GKS od początku dominował i był bliski strzelenia gola po główce aktywnego Wołkowicza – tym razem grającego na dziesiątce. Katowiczanie grali atakiem pozycyjnym, bełchatowianie – wspierani przez sporą grupę kibiców ze swojego miasta – próbowali z rzadka wyprowadzać kontry. Nie zagrozili jednak oni bramce Mateusza Kuchty. GieKSa miała dość sporo rzutów rożnych, ale one akurat nie przynosiły długo skutku. Jeśli chodzi o inne stale fragmenty, to z rzutu wolnego bliski szczęścia był Duda, który po kombinacyjnym wykonaniu tego elementu gry strzelił tuż obok słupka. Pod koniec pierwszej połowy po wyrzucie z autu Czerwińskiego (świetnym) sam na sam z Krakowiakiem znalazł się Frańczak, ale jego strzał został obroniony. GieKSa dopięła swego tuż przed przerwą. W polu karnym po rzucie rożnym został Prażnovsky – mądrze rozegrał piłkę Bębenek, Flis po ziemi podał na piąty metr, a tam niepilnowany Prażnovsky dopełnił formalności.

Druga połowa nadal od początku toczyła się pod dyktando GieKSy. Bardzo dobrą okazję miał Goncerz, który świetnie uderzał z pierwszej piłki po dośrodkowaniu Czerwińskiego, ale interwencja Krakowiaka była skuteczna. Swoją okazję miał nutjący lepsze i gorsze momenty Leimonas, jednak jego strzał został zablokowany. Katowiczanie znów wykonali niekonwencjonalnie rzut wolny – pięciu piłkarzy było zaangażowanych w przepuszczanie piłki, podanie i strzał – ostatecznie Wołkowicz strzelił nad poprzeczką. Z czasem lekko do głosu zaczął dochodzić Bełchatów – Szymański zaskoczył Kuchtę, ale nasz bramkarz obronił. GieKSa grała dość… średnio, nieco do gry wnieśli wprowadzeni Szołtys i Iwan. Kilkanaście minut przed końcem mecz się bardzo mocno otworzył i GKS raz po raz wyprowadzał kontry, ale przez długi czas kompletnie nic nie potrafił z nich zrobić. Niepokoiło jednak to, że i rywalom takie kontry się zdarzały. W samej końcówce Iwan był bardzo bliski zdobycia gola, ale po jego lobie piłkę wybił obrońca, a dobitka Dudy była niecelna. W

GKS Katowice zagrał dobry mecz w pierwszej połowie, w drugiej spotkanie było… nudne z obu stron. Grzechem GKS było to, że nie potrafili wykorzystac licznych kontr i chyba za bardzo zwalniali akcję i narażali się na groźne sytuacje rywali. Na plus, że obrona spisywała się pewnie i rywale nie mieli wielu sytuacji. To niedzielne wczesne popołudnie można więc uznać za udane – trzy punkty pozostały w Katowicach.

GKS Katowice – GKS Bełchatów 1:0
Bramki: Prażnovsky (45)
GKS: Kuchta – Czerwiński, Kamiński, Prażnovsky, Flis (75. Iwan) – Bębenek (65. Szołtys), Duda, Leimonas, Wołkowicz (85. Zahorski), Frańczak – Goncerz.
Bełchatów: Krakowiak – Szymański, Cverna, Zapalac, Kuban, Papikyan, Klemenz, Rachwał (85 Flaszka), Demianiuk (71. Gierszewski), Witasik (46. Ploj), Michalski.
Ż.kartki: Frańczak, Kamiński, Prażnovsky, Zahorski – Klemenz, Cverna
Sędzia: Piotr Idzik

Źródło: GieKSa.pl