GKS Katowice 1-0 GKS Olimpia Grudziądz

03.04.2021, sobota 17:00 – widzów brak (pandemia COVID-19)

Relacja kibicowska

Tego dnia na początku meczu pod stadionem zbiera się kilkadziesiąt osób by wspólnie wesprzeć dopingiem katowicka jedenastkę. Niestety to nie spodobało się mundurowym którzy rzucając teksty z telewizji o pandemii i rządowych rozporządzeniach, żądali rozejścia się. Gdy jednak wszystkie ich argumenty zostały odparte prawnymi  przepisami, stwierdzili że nie możemy dopingować, gdyż to zakłóca spokój (?)… Gadka z cyklu „głową w ścianę”, więc większość postanowiła się rozejść lub ulokowała przy stadionowym ogrodzeniu z innej stronę, gdzie również można było zobaczyć skrawek murawy. F#CK COVID!
FILM: 03.04.2021 GKS Katowice-Olimpia Grudziądz SKRÓT

Relacja sportowa

GKS Katowice: Mrozek – Wojciechowski, Jędrych, Kołodziejski, Rogala – Woźniak (71. Sanocki), Błąd (71. Kościelniak), Gałecki (83. Jaroszek), Figiel (71. Urynowicz), Kiebzak – Kozłowski (62. Kurbiel).
Trener: Rafał Górak

Olimpia Grudziądz: Sujecki – Widejko, Gabor, Criciuma, Popalzay (68. Romero), Leszczyński (68. Zawada), Jarosz, Płatek (88. Kalenik), Ciechanowski (88. Kruczkowski), Obst (83. Gulczyński), Witasik.
Trener: Zbigniew Smółka

Bramki: Urynowicz (86) -
Sędzia: Damian Gawęcki(Kielce)
Ż. kartki: Gałecki (66) – Popalzay (12), Jarosz (79), Witasik (94)

W Wielką Sobotę przyszło GKS-owi Katowice walczyć o kolejne trzy punkty. W meczu 25. kolejki podopieczni trenera Rafała Góraka podejmowali przy Bukowej Olimpię Grudziądz, która stara się uciekać przed strefą spadkową. W składzie katowiczan jedna zmiana względem poprzedniego meczu. Arkadiusz Woźniak zastąpił na skrzydle Krystiana Sanockiego. GieKSa w pierwszych fragmentach podkreśliła, że chce prowadzić grę. W 8. minucie Rafał Figiel próbował podawać w polu karnym. Piłka odbiła od pleców obrońcy i niewiele brakowało, by wpadła do bramki strzeżonej przez Nikodema Sujeckiego. Figiel próbował raz jeszcze w 26. minucie. Tym razem jego bomba sprzed szesnastki o centymetry minęła słupek bramki.

Goście z Grudziądza szukali swoich szans w kontratakach, jednak dobrze reagowała defensywa GieKSy. W gruncie rzeczy Olimpia nie stworzyła w pierwszej części meczu żadnej okazji bramkowej, ale cały czas czyhali na nasze błędy w rozegraniu, a te się niestety zdarzały. Cała pierwsza połowa stała pod znakiem niedokładnej gry obu ekip. Na drugie 45 minut wracaliśmy więc z bezbramkowym remisem. W 50. minucie wynik otworzyć mógł Filip Kozłowski. Dobrze odnalazł się z piłką w polu karnym, ale obrońca Olimpii zablokował uderzenie, które mogło sprawić Sujeckiego ogromne problemy.

W kolejnych minutach to goście doszli do głosu i wyprowadzili dwie groźne kontry, które skończyły się strzałami nad poprzeczką bramki Bartosza Mrozka. W 57. minucie Arkadiusz Woźniak wpadł w pole karne po dobrym podaniu Szymona Kiebzaka. Jego strzał był jednak za lekki i nie zaskoczył bramkarza. Gospodarze nacisnęli, co przejawiało się w kolejnych szansach z rzutów rożnych. Po jednym bramkarz musiał sparować piłkę na słupek, gdy miejsca szukał Woźniak. Obliczę meczu miała zmienić potrójna zmiana, gdy na boisku zameldowali się Krystian Sanocki, Marcin Urynowicz i Dominik Kościelniak. W końcu w 86. minucie Urynowicz otrzymał doskonałe podanie na głowę i w końcu piłka wpadła do siatki! Więcej bramek nie padło, to będą Wesołe Święta w Katowicach.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

W ramach 25. kolejki 2 ligi, GKS Katowice podejmował, na stadionie przy ulicy Bukowej, Olimpię Grudziądz. Mecz odbywał się bez udziału publiczności przy pięknej, słonecznej, choć mroźnej, pogodzie.

Początek meczu miał przebieg adekwatny do potencjału drużyn. GieKSa posiadała piłkę, a Grudziądz nastawił się na grę z kontry. Do ciekawszych fragmentów pierwszego należał rzut wolny dla Olimpii, po którym przeprowadziliśmy kontrę, zakończoną rykoszetem i rzutem rożnym dla GieKSy. Jedyną zółtą kartę otrzymał w 12. minucie Popalzay, która była pokłosiem trzech kolejnych fauli w odstępie paru sekund. Sędzia po utemperowaniu nastrojów zawodników nie miał problemów z dalszą agresją z grze.
Na pierwszy celny strzał musieliśmy czekać do 20 minuty. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, wykonywanego przez Błąda, piłka trafiła na głowę Woźniaka, który strzałem w środek bramki nie zaskoczył Sujeckiego.
Pierwszą dobrą okazją Olimpii w pierwszej połowie była dość zaskakująca akcja, w której 40. metrowe podanie dostał Gabor, który popędził prawą stroną boiska, następnie odegrał do środka, gdzie nasi obrońcy agresywnym pressingiem wybili piłkę na połowę przeciwnika.
Drugą była kontra 4 na 3, która na nasze szczęście została zmarnowana na skutek zwlekania z podejmowaniem decyzji. Pomocnik Grudziądza długo holował piłkę, szukając dobrego momentu do podania, a nasi obrońcy zdążyli wrócić.

W drugiej połowie ruszyliśmy z większym animuszem, który był wyraźną odmianą w stosunku do sennej pierwszej połowy. W pierwszym kwadransie działo się więcej niż przez całą pierwszą połowę.
Widać było zmianę taktyczną obu drużyn. GieKSa zaczęła grać prostopadłymi podaniami, a Olimpia przeprowadzała odważniejsze kontry.
W 55. minucie doskonałą okazję zmarnował Woźniak, który dostał podanie na lewą stronę pola karnego, zakończone bardzo lekkim strzałem wprost w bramkarza.
W 63. minucie Sujecki broni strzał głową po rzucie rożnym GieKSy. Bramkarz wymagał interwencji medycznej po zderzeniu ze słupkiem. W następstwie tej akcji kolejna dobra okazja GieKSy, po której brakło dołożyć nogi, żeby z najbliższej odległości wpakować piłkę do bramki.
Kolejne 15. minut meczu to kontrola posiadania piłki w naszym wykonaniu, bez stuprocentowych sytuacji. Na nasze nieszczęście Grudziądz zaprezentował bardzo dobrę grę w obronie. Nastawieni na przecinanie akcji i dowiezienie remisu goście, sami nie wyprowadzali groźnych kontr, ale skutecznie bronili dostępu do własnej bramki.
W 83. minucie przeprowadziliśmy kontrę, w której brakło nam paru centymetrów do wyjścia sam na sam. Najpierw niefortunnie wywrócił się Sanocki, któremu udało się odegrać piłkę, a następnie szczęśliwie wybili goście.
W 86. minucie po akcji prawym skrzydłem prowadzenie objęła GieKSa. Bardzo dobrą zmianę dał Kościelniak, który był aktywny po wejściu na boisko. W akcji bramkowej zagrał „z klepki” z Sanockim, który dośrodkował na 6. metr przed bramką Sujeckiego, tam do piłki dopadł Urynowicz, który strzałem głową blisko prawego słupka zapewnił prowadzenie gospodarzom.
Do końca meczu wynik nie uległ zmianie. GKS Katowice wrócił na pozycję lidera, a jednocześnie wykorzystał potknięcie Chojniczanki Chojnice, powiększając przewagę nad trzecim miejscem do sześciu punktów.

Źródło: GieKSa.pl