GKS Katowice 1-0 Jeziorak Iława

19.03.2000

Na meczu GKS – Jeziorak buty zbiera ochrona FOSA, której już od dawna należała się żółta kartka. Tym razem jednak ochrona zostaje całkowicie wyparta ze stadionu. Goście nie pojawili się w Katowicach.

Źródło: ULTRA nr2 i zin BLACK BRIGADE

Oflagowanie m.in.: FC…, MYSŁOWICE – JESTEŚMY JAK ZARAZA – GKS KATOWICE, GISZOWIEC – CAŁE NASZE ŻYCIE TO GKS KATOWICE, RADZIONKÓW, GLADIATORS, CRAZY BOYS, TYLKO NIEŻYWI PRZESTANIEMY BYĆ MŚCIWI, GKS KATOWICE, BANDITEN, PSEUDOKIBICE KOCHAJĄ ŚLĄSKA STOLICE, GKS KATOWICE (Buldog), ULTRAS FANS WE ARE ALWAYS WITH GKS!

Wspomnienia kibica GieKSy

Zawsze myślałem, że jak będę miał 18 lat to spokojnie sobie pojadę na mecz GKS-u Katowice. Będę dorosły i rodzice nie mogą mi zabronić jechać tam gdzie tylko będę chciał.

Jednakże los sprawił, że w wieku 16 lat i na kilka tygodni wcześniej przed meczem z Jeziorkiem, poznałem gościa, który miał na plecaku namalowaną flagę GKS-u Katowice. Tak się dogadaliśmy, że jedziemy na GieKSę. Kumpel był już na Bukowej dwa razy, lecz za każdym razem samochodem z ojcem. Uznaliśmy, że pojedziemy do Katowic pociągiem i tam będziemy szukali kogoś w szaliku GKS-u, by za nimi iść w stronę stadionu. Mecz z Jeziorakiem, GKS grał w niedzielę o godzinie 12.00. Wyjechaliśmy coś ok. 8.00 rano z Czechowic-Dziedzic, w Pszczynie dosiedli się kibice GieKSy, a następni w Piasku i w Kobiórze. No to jesteśmy uratowani! W Katosach podążamy za tą kilkunastoosobową grupą, chłopaki zorientowali się, że ich śledzimy – trochę pogadaliśmy z nimi, ale jakoś zbytnio nie byli do nas przekonani. Wsiadamy za nimi do tramwaju. Wysiedli na przystanku za Spodkiem, poszli do pobliskiego parku, usiedli na ławkach, otworzyli „jabole” i zaczęła się degustacja… Nie przyjechałem tu na picie w parku, tylko na mecz…

Wracamy na przystanek i wsiadamy do następnego tramwaju. W nim jechała dziewczyna z szalikiem GieKSy i jak mi się wówczas wydawało szalem ruchu chorzów. Wysiedliśmy wszyscy przy „Wesołym Miasteczku” i śledzimy dziewczynę. Kumpel wtedy wyjaśnił mi, że ona ma łączony szal GKS-u Katowice i Banika Ostrawa – naszej zgody. Dotarliśmy pod stadion, pełno śniegu dookoła, kibice z szalami stali pod kasami i zajebista trybuna główna – zrobiła na mnie wtedy duże wrażenie. Podeszliśmy do kasy i poprosiliśmy o bilety, pani dała nam na „Blaszok” na sektor „C” (i tak mi zostało do dzisiaj że zawsze tam chodzę). Zaraz po wejściu na teren stadionu „atakujemy” sklepik, kupuję szalik „Katowice – Super Fans” (do dziś go mam) i udaliśmy się na sektor. Zaczął się mecz, ja potrafiłem jedynie zaśpiewać GKS Katowice, ale chwytałem inne piosenki. W przerwie coś zaczęło się dziać na łuku, zaczęła się zadyma pomyślałem – to nie mogło i nas tam zabraknąć… kibice najpierw rzucali śnieżkami w „FOSĘ”, a później pogonili ich.

Bramkę GieKSa strzeliła w 95 minucie i zaczął się szał na trybunach. Po meczu idziemy z tłumem, wsiadamy w tramwaj (ścisk w nim jak cholera…) i jedziemy do centrum Katowic. Następnie ze śpiewem idziemy na dworzec PKP poszukać jakiegoś pociągu na Czechowice-Dziedzice. Spodobało mi się to tak bardzo, że na następne mecze: z Polarem Wrocław, Siarką Tarnobrzeg itd. pojechałem już sam, gdyż kolega nie mógł i tak mi z tym jeżdżeniem zostało do dziś :-)

Sajpress

„Sport”: Nudzący się przez cały mecz kibice GKS w przerwie urządzili sobie „corridę”, goniąc się po obrzeżach stadionu z ochroniarzami z „FOSY”. Ci ostatecznie „wzięli nogi za pas”, choć równocześnie ostro kontrolowali legitymacje prasowe i klubowe przy wejściu do budynku. zawracając widzów z byle powodu. Taka już jednak specyfika tejże ochrony… W II połowie z kolei katowiccy „szalikowcy” bombardowali śnieżkami arbitra bocznego i piłkarzy Jezioraka. Najgorzej głupia zabawa skończyć się mogła dla Zbigniewa Kobura, który ugodzony został jak mówili po meczu iławianie – zapalniczką w głowę, co zresztą spowodowało kilkuminutową przerwę w grze.

Źródło: zin SK1964 nr 27

FILM: 19.03.2000 GKS Katowice – Jeziorak Iława