GKS Katowice 1-0 Zawisza Bydgoszcz

14.04.2013, niedziela 12:30 – widzów 5100

Relacja GieKSiarza

Na ten mecz czekaliśmy od dawna, godny rywal i wreszcie miała pojawić się zorganizowana grupa gości. Nawet przełożenie takiego szlagieru na godzinę 12:30 nie popsuło apetytów i frekwencja dopisała.
Blaszok pękał w szwach, kibice w większości byli ubrani na żółto, ultrasi prezentują oprawę składającą się z konfetti, serpentyn, machajek i pirotechniki. Całość dopełniona była transem „W samo południe spotkanie na szczycie, nas nie złamiecie bo to nasze życie”. Po oprawie na płocie pojawiają się flagi, w tym 2 debiutujące: Trójkolorowa Armia oraz Persona Non Grata.
Jeśli chodzi o wpuszczanie kibiców gości to nie szło zbyt sprawnie i w pewnym momencie kibice Zawiszy dali znak że nie chcą wpuścić reszty. Blaszok odpowiedział i po chwili nerwowej atmosfery na stadionie, wpuszczono resztę przyjezdnych. Na sektorze zameldowało się 351 kibiców z Bydgoszczy i ok. 30 nie weszło na stadion.
Mecz kończy się wynikiem 1:0 dla nas co wprawia nas w euforie, za co dziękujemy piłkarzom i każdy idzie świętować w swoją stronę. Na Giszowcu pewna grupa Gieksiarzy wraz z JKS-em (6) postanowiła przywitać Tyszan wspomagających WKS, jednak Ci ratują się ucieczką.

Oflagowanie: FORZA GKS, CAŁE NASZE ŻYCIE TO GKS KATOWICE, PSEUDOKIBICE KOCHAJĄ ŚLĄSKA STOLICE, VIP, PIEROŃSKIE HANYSY, UG, TRÓJKOLOROWA ARMIA (debiut), HAVIROV (FCB), trans HONDA PDW, GKS KATOWICE, PERSONA NON GRATA (debiut) oraz HERB na gnieździe.

Relacja GieKSy

Ciśnienie na ten mecz można było odczuć już na dwa tygodnie przed meczem. I z każdym dniem rosło.
Gdy tylko ruszyła przedsprzedaż biletów na mecz z bydgoskim Zawiszą można było być pewnym, że nawet przełożenie tego spotkania nie wpłynie w żaden sposób na frekwencję na stadionie.
Spodziewaliśmy się w końcu zorganizowanej grupy kibiców przyjezdnych. Z tego też powodu zamknięto sektor „D”.
Już w sobotę podano informację, że wszystkie bilety na Blaszok zostały wyprzedane. Ci którzy chcieli zakupić bilet w niedzielę mieli do wyboru tylko trybunę główną.
OK 40 minut przed pierwszym gwizdkiem pod stadion autokarami podjechała ok. 400 osobowa grupa fanów Zawiszy.
O 12:30 rozpoczął się mecz. Od pierwszego gwizdka piłkarzom towarzyszył głośny doping. Gdy tylko podpięłą się pod niego trybuna główna to był po prostu „ogień”.
Na płocie blaszoka zawisł jeden z elementów oprawy:
„W samo południe spotkanie na szczycie. Nas nie złamiecie, bo to nasze życie”.
Problemy z wejściem mieli fani z Bydgoszczy, część z nich pozostała poza stadionem. W 15 minucie w solidarnie chcieli opuścić trybunę, nie zostali jednak wypuszczeni z  sektora. Po chwili wrócili na swoje miejsca, a reszta fanów Zawiszy wchodziła do końca przerwy spotkania. Nie weszło ich ok. 20-30 osób. Na sektorze zameldowało się ich 351. Oflagowali swój sektor. Dopingowali swój zespól lecz nie mogli się praktycznie przebić przez GieKSiarzy.
W 25 minucie sędzia musiał przerwać na chwilę spotkanie. Z trybun poleciały setki serpentyn, konfetti. Przy kilkudziesięciu machajkach i racach na trybunach rozpoczęła się zabawa.
Po zakończonym meczu piłkarze GieKSy jak i Zawiszy podziękowali swoim kibicom za doping.
Oficjalna liczba widzów to 5100 choć wydaje się być sporo zaniżona.

Źródło: GieKSa.pl

Relacja GKSu

Mecz z Zawiszą był tym, na który wszyscy na GieKSie czekali. Po długich 7 rundach bez gości, w końcu na naszym stadionie miała pojawić się solidna ekipa. Choć sektor gości nie jest szczytem naszych marzeń i może pomieścić ponad 4 stówy, to jednak zapowiadał się jakikolwiek pojedynek na trybunach i w końcu impuls do lepszego dopingu.

Bilety na Blaszok rozeszły się już w piątek i notujemy na nim solidny nadkomplet. Szkoda, że zamknięty (na wniosek tych co zawsze) został sektor D, który znajduje się najbliżej sektora gości, bo chętnych było znacznie więcej i wyglądałoby to jeszcze lepiej. Na płocie debiutują dwie duże, nowe flagi – Trójkolorowa Armia (na wzór naszej oprawy) i nowa wersja Persona Non Grata. Obydwie oczywiście szyte.

Na ten mecz bardzo długo szykowaliśmy oprawę, jednak stacja Orange Sport przełożyła mecz, na jakże piłkarską porę, niedzielę o 12:30, dlatego zmieniamy koncepcję i na płocie ląduje trans „W samo południe spotkanie na szczycie, nas nie złamiecie, bo to nasze życie!”. Prezentację planowaliśmy na wyjście piłkarzy, jednak nie udało się wszystkiego dograć logistycznie. Poza tym jak zwykle u nas kibice wchodzili na stadion do 20 minuty spotkania. Do tego dołożyły się problemy gości z wejściem na stadion i tym sposobem prezentacja odbywa się w 25 minucie spotkania. Do transa dołączają serpentyny i konfetti, do tego 600 machajek w barwach, jakie uszyliśmy w ciągu zimy (wcześniej było ich ok. 150 z tego wzoru) i pali się 25 rac. Całość wychodzi całkiem zgrabnie. Od tego momentu nasz doping się nieco poprawił. Bardzo pomaga nam również bramka zdobyta w końcówce pierwszej połowy. W drugiej Połowie doping naprawdę dobry, do którego podłącza się również trybuna kryta. Kibice gości zaprezentowali się mocno średnio, bardzo rzadko można było ich usłyszeć. Zdajemy sobie sprawę, że sektor na pewno nie pomaga w udanej prezentacji.

Warto odnotować, że na stadionie pojawia się 5100 widzów, czyli frekwencja jakiej nie było u nas od 3 lat. A jesteśmy przekonani, że będzie tylko lepiej!

Źródło: TMK

Relacja Zawiszy

Na niedzielny wyjazd do Katowic wybraliśmy się transportem autokarowo-samochodowym w 350 osób. Podróż do miejsca docelowego mija bez większych przeszkód.

W Łodzi dołączają do nas ełkaesiacy w liczbie 25 osób, a w Katowicach tyszanie w podobnej liczbie. Pod bramami stadionu meldujemy się godzinę przed meczem, jednakże godzina to znacznie za mało, by służby porządkowe poradziły sobie z wpuszczeniem naszej skromnej grupy. Wchodzenie na stadion trwa do końca pierwszej połowy, a i tak nie wszyscy z nas weszli na katowicki sektor.

Cały mecz staramy się dopingować niebiesko-czarnych piłkarzy, jednakże nasz doping w tym dniu nie należał do najlepszych. GieKSa podczas tego meczu z licznym młynem, głośnym dopingiem i fajna dla oka oprawą. Po meczu mamy wspólne podziękowania z piłkarzami, którzy mimo przegranej mogą liczyć na nasze wsparcie.

Źródło: TMK

FILM: 14.04.2013 GKS Katowice – Zawisza Bydgoszcz

FILM: 14.04.2013 GKS Katowice – Zawisza Bydgoszcz DOPING

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

Relacja sportowa

GKS Katowice: Budziłek – Sadzawicki, Kamiński, Napierała, Chwalibogowski – Duda, Fonfara – Radionov (77′ Cholerzyński), A. Kowalczyk (79′ Gancarczyk), Wołkowicz(90′) – Rakels

Zawisza Bydgoszcz: Kaczmarek – Drygas, Mąka (70′ Nather), Masłowski, Nawatczyński – Petasz (84′ Gevorgyan), Płonka, Skrzyński, Strąk – Wójcicki – Ziajka (64′ Ostalczyk)

Spotkanie rozpoczęło się od ataków z jednej i drugiej strony. Najpierw okazję miała GieKSa, jednak szybszy od Denissa Rakelsa okazał się bramkarz gości Kaczmarek. Dwie minuty później okazję mieli piłkarze Zawiszy. Szybka wymiana podań pod naszym polem karnym pomiędzy Masłowskim, a Ziajką spowodowała, że ten drugi znalazł się w sytuacji bramkowej. Jego uderzenie na nasze szczęście znacznie minęło bramkę. W 29 minucie stadion przy Bukowej eksplodował radością. Wszystko to za sprawą Krzysztofa Wołkowicza, który otrzymał dobre podanie od Grzegorza Fonfary i z dość ostrego kąta pokonał bramkarza gości. Niestety sędzia liniowy jednoznacznie wskazał, iż nasz zawodnik w momencie podania był na pozycji spalonej. Ta sytuacja nie zniechęciła piłkarzy GieKSy, którzy nadal dążyli do objęcia prowadzenia w tym meczu. W doliczonym czasie gry z rzutu rożnego fantastycznie dośrodkował Sławomir Duda. Błąd w defensywie Zawiszy sprytnie wykorzystał Mateusz Kamiński i głową umieścił piłkę w siatce.

Druga część dzisiejszego spotkania pokazała, że GieKSa potrafi również bardzo dobrze grać z kontry. Na początku drugiej  połowy katowiczanie mieli kilka sytuacji, aby strzelić drugą bramkę. W 54 minucie nasz zespół próbował przeprowadzić szybką kontrę. Rakels podał do Radionowa, który miał przed sobą tylko jednego obrońcę, niestety za mocno wypuścił piłkę i Kaczmarek szybko oddalił zagrożenie od własnego pola karnego. Końcówka spotkania zdecydowanie należała do zawodników Jurija Szatałowa. Zawisza zamknęła GKS na swojej połowie przez co nasi piłkarze po raz kolejny zafundowali nam nerwową końcówkę. Najgroźniejszą sytuację goście mieli w 89 minucie, kiedy to Nather przedarł się przez defensywę zespołu z Katowic i z okolic 8 metra trafił w spojenie słupka z poprzeczką. W ostatniej minucie spotkania z boiska musiał zejść Wójcicki, który otrzymał drugą żółtą a w efekcie czerwoną kartkę za faul na Gancarczyku. Dzisiejsze spotkanie można nazwać pojedynkiem bramkarzy, ponieważ Łukasz Budziłek oraz Wojciech Kaczmarek pokazywali swoje znakomite umiejętności. Jednak to katowicki bramkarz wyszedł z niego zwycięsko zachowując czyste konto. Warto wspomnieć też o kibicach, którzy stworzyli wspaniałą atmosferę na trybunach i przez całe spotkanie wspierali nasz zespół oraz zaprezentowali fantastyczną oprawę. GKS po 23 kolejkach zajmuje 9 miejsce w tabeli I ligi z dorobkiem 33 pkt.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Dzień zapowiadał się bardzo dobrze. Piękna pogoda, frekwencja i kibice gości nie zawiedli. Na Bukowej zjawiło się 5100 kibiców, z czego 300 to fanatycy Zawiszy.

Obydwie drużyny grały w osłabionym zestawieniu, Zawisza nie mógł skorzystać z Abbotta, a GieKSa z Pitrego, który to nabawił się kontuzji podczas treningu. W jego miejsce trener Górak wystawił od pierwszej minuty Radionova, kolejną zmianą było wystawienie Arka Kowalczyka w miejsce Czerwińskiego.

Pierwsza część pierwszej połowy była wyrównana, obydwie drużyny stworzyły sobie sytuacje, lecz brakowało ostatniego podania bądź celnego uderzenia. Optyczną przewagę w tym fragmencie gry mieli goście. W 25 minucie kibice rzucili na boisko serpentyny, odpalili race, a przy tym towarzyszyły im „machajki”. Sędzia zarządził krótką przerwę, aby sprzątnąć boisko. Chwilę później idealną piłkę z głębi pola otrzymał Wołkowicz, huknął w kierunku bramki, piłka znalazła się w bramce lecz gol nie został uznany ponieważ nasz zawodnik był na pozycji spalonej. W doliczonym czasie gry, niespodziewanie GieKSa strzeliła gola do szatni. Wszystko zaczęło się od dośrodkowania, który powinien zakończyć się karnym dla GieKSy ponieważ piłka uderzyła zawodnika Zawiszy w rękę i wylądowała na aucie bramkowym. Sędzia jednak podjął inną decyzję i podyktował rzut rożny. Duda precyzyjnie dośrodkował w pole karne, a tam Kamiński uprzedził bramkarza gości i umieścił głową piłkę w siatce.

Druga połowa była lepsza w wykonaniu GieKSy, częste ataki zmusiły Zawiszę do obrony.  Jedynym atutem gości były kontry, lecz w tym dniu nasza defensywa nie popełniła żadnego błędu.  GieKSa kilkakrotnie miała sposobność podwyższenia wyniku, lecz w bramce dobrze spisywał się Wojciech Kaczmarek. Najgroźniejszą sytuację goście stworzyli w 89 minucie, bardzo ładną akcje przeprowadził wprowadzony kilka minut wcześniej Gevorgyan lecz strzał Nathera zatrzymał się na spojeniu bramki z poprzeczką. W ostatnich minutach Zawisza zamknął GieKSę w swoim polu karnym, piłkarze trenera Góraka trochę spanikowali i nie potrafili uspokoić gry, na szczęście Zawisza nie potrafił tego wykorzystać i mecz zakończył się zwycięstwem GieKSy 1:0.

GKS Katowice – Zawisza Bydgoszcz 1:0
Bramki:
Kamiński (45)
GKS: Budziłek – Sadzawicki, Kamiński, Napierała, Chwalibogowski – A.Kowalczyk (79. Gancarczyk), Duda, Fonfara, Radionov (77. Cholerzyński), Wołkowicz (90. Sobotka) – Rakels.
Zawisza: Kaczmarek – Płonka, Nawotczyński, Skrzyński, Petasz (84. Geworgian) – Ziajka (62. Ostalczyk), Strąk, Drygas, Mąka (70. Nather), Masłowski – Wójcicki
Ż. kartki: Kamiński, Napierała, Sadzawicki – Skrzyński, Drygas, Masłowski, Petasz
Cz. kartki: Masłowski (90)
Sędzia: Jacek Małyszek

Źródło: GieKSa.pl