GKS Katowice 1-1 Olimpia Elbląg

21.08.2019, środa 19:00 – widzów 2020

Relacja GieKSiarza

W środowy wieczór przy Bukowej zgromadziło się 2020 widzów czyli nieco lepiej niż podczas ostatniego spotkania domowego. Dało się to odczuć na trybunach gdzie pojawiło się większe oflagowanie i choć początkowo doping był strasznie słaby, to finalnie można uznać go za bardzo dobry. Po prostu w miarę czasu i z coraz lepszą grą piłkarzy, lepiej wyglądał także doping. Zwłaszcza po strzelonej bramce, gdzie tłum chwilowo oszalał z radości, a zabawa rozkręciła się na tyle że większość postanowiła wspierać drużynę bez koszulek. Na meczu wspiera nas Banik (20), Górnik (15) i JKS Jarosław (2) – dzięki za wsparcie!
Goście na sektor wchodzą w ok. 60 minucie z jedną flagą „OLIMPIA”. Jest ich dokładnie 30 głów, z czego 28 na sektorze. Nie dopingują, zarzucają tylko kilka okrzyków.

Oflagowanie: BANDITEN, transparent KOZIU PDW, UZNANI GENTLEMANI, POLSKA, PSEUDOKIBICE, GIT BANDA.

Po meczu „Śląska Trójca” ustawia się na GKS Jastrzębie (50) wracający z wyjazdu na Radomiak Radom. Niestety w trasie nasza obcina gubi cel, a rozmowa telefoniczna z Jastrzębiem sprawia że odpuszczamy i się rozjeżdżamy. Jednak wracając GieKSiarze zauważają autokar który ma postój na jednym z MOP-ów. Zatrzymujemy się i przebiegając ulicę wbiegamy na postój nawołując jastrzębian do walki, jednak ci poza osranymi minami w ogóle nie reagują. Ostatecznie ratuje ich obecna psiarnia która celuje do nas z gładkolufowej, zmuszając nas do odwrotu.

Relacja GieKSa.pl

Chłodny wieczór, schyłek lata. Dla tych, którzy wakacyjny wypoczynek mają już za sobą, monotonia tygodnia pracy powoli zaczyna na powrót stawać się dojmującą. Na szczęście mamy Bukową 1 i ukochaną drużynę, a terminarz rozgrywek, w której przyszło jej zagrać, rozpieszcza nas na tyle, że czasem nawet w środku tygodnia mamy okazję, by zgromadzić się wokół boiska i spędzić trochę czasu w swoim świecie. Choć los nas czasem „rzuca gdzieś w daleki świat” – zarówno w sensie dosłownym, jak i metaforycznym — zawsze wracamy.
Środowy mecz z Olimpią Elbląg zgromadził nieco więcej widzów niż weekendowa potyczka z Bytovią sprzed dwunastu dni. Doping stał na dobrym poziomie, a moment po zdobyciu bramki był naprawdę kapitalny — przynajmniej tak się to odczuwało na trybunach. Długie, radosne, głośne i — co ważne — melodyjne wykonanie jednej z przyśpiewek zasługuje tu na wspomnienie. Naprawdę dobry moment! Wokalnie Blaszok nie wyszedł w ogóle z formy. Nie ma zniechęcenia, nie wyczuwa się marazmu. Zahartowała nas ta pierwsza liga, ech, zahartowała… Lekkie obniżenie oczekiwań — mierzone, chociażby skalą entuzjazmu, jaki wywołała jedna z niezłych akcji, ale zakończona niecelnym strzałem — chyba wyjdzie nam na zdrowie. Ambicje oczywiście są i niejeden kibic wychodząc wczoraj ze stadionu sprawdzał układ tabeli w telefonie. Niemniej jednak jakoś tak lżej się kibicuje tej drużynie. Nie ma (na razie i oby jak najdłużej) kwasu, nie ma mieszanych uczuć. Liczba zawodników „skażonych” graniem w GieKSie w poprzednich sezonach jest minimalna, poza nimi występują w naszej drużynie raczej zawodnicy młodzi, do tego prowadzeni przez darzonego sympatią trenera Góraka. No i grają. Jakie to proste, prawda?

Podsumowanie:
Oprawa: brak.
Frekwencja: 2020.
Goście: 28.
Wydarzenia: brak.

Relacja Olimpijczyków

Za nami środowy wyjazd do Katowic, w których meldujemy się w 30 osób z jedną flagą.
Z Elbląga ruszamy o godzinie 13 bez obstawy psów.
Podróż mija w miarę sprawnie do momentu minięcia Piotrkowa Trybunalskiego kto jeździ wie jak wygląda remontowana droga przez którą sprawny przejazd graniczy z cudem.
Remonty budowy korki… przez co pod stadion docieramy dopiero w przerwie meczu a tutaj swój popis dali smutni panowie (chyba zabolał transparent?-jebać was) spisując i nagrywając każdego z osobna. Na sektorze meldujemy się w 28 osób (dwóch zakazowiczów zostaje pod stadionem) w okolicy 60 minuty zaznaczając swoją obecność najpopularniejszą w Polsce przyśpiewką wyjazdową. Doping tego dnia ograniczamy do kilku okrzyków których i tak pewnie nikt nie usłyszał. Piłkarze zremisowali 1:1 po czym dziękujemy im za walkę i zawijamy do domu.

Powrót spokojny w obstawie dwóch policjantów z wydziału ruchu drogowego. Pozdro dla wszystkich obecnych !

Źródło: e-Olimpia.com

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net fot. Jurgen

FILM: 21.08.2019 GKS Katowice – Olimpia Elbląg SKRÓT

Relacja sportowa

GKS Katowice: Mrozek – Michalski, Jędrych, Janiszewski, Rogala – Woźniak (83. Wojciechowski), Habusta (54. Grychtolik), Gałecki, Błąd (30. Tabiś), Kiebzak – Rumin (74. Kompanicki).

Olimpia Elbląg: Madejski – Lewandowski, Wenger, Żołądź, Szuprytowski, Brychlik (81. Ryk), Miller (70. Prytuliak), Sedlewski, Balewski, Krasa, Demianiuk.

Mecze 5. kolejki 2 ligi zaplanowano na środę 21 lipca, GieKSa przy Bukowej podejmowała Olimpię Elbląg. Ostatni raz drużyny grały ze sobą w sezonie 2011/2012. Wówczas GKS również prowadził trener Rafał Górak. W składzie gospodarzy zadebiutował Grzegorz Janiszewski, a na ławce znalazło się aż ośmiu młodzieżowców. Obie drużyny zaczęły spokojnie, zarówno gospodarze, jak i goście szanowali piłkę rozpoczynając grę od linii obrony. Bardzo aktywny ze strony GKS-u był Kacper Michalski grając na prawej stronie z Szymonem Kiebzakiem. Niestety po pół godziny gry, przez kontuzję z boiska musiał zejść kapitan drużyny – Adrian Błąd.

Chwilowy przestój w grze nie podziałał na katowiczan najlepiej. W 38. minucie straciliśmy piłkę na środku boiska, co umożliwiło Olimpii przeprowadzenie kontrataku. Futbolówkę na piąty metr dostał Damian Szuprytowski. Dołożył nogę i otworzył wynik przy Bukowej. Piłkarze trenera Góraka nie byli w stanie stworzyć akcji, która przyniosłaby bramkę, więc na przerwę schodziliśmy z wynikiem 0:1. GieKSa w drugiej części aktywniej szukała gola, Olimpia broniła całym zespołem. W 61. minucie kontra poprowadzona przez Arkadiusz Woźniaka i Grzegorza Rogalę zakończyła się dograniem w pole karne do Szymona Kiebzaka. Jego strzał minął słupek bramki gości o centymetry.

W końcu w 67. minucie Woźniak wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i strzelił głową nie do obrony. Goście po utracie bramki od razu podeszli wyżej, rezygnując z obrony całym zespołem. Doskonałą szansę na drugiego gola miał Michał Gałecki. Po zamieszaniu w polu karnym dostał piłkę na głowę przy pustej bramce, niestety źle przymierzył i strzał przeleciał nad poprzeczką. W końcówce obu drużynom wyraźnie brakowało sił, nikt nie potrafił przełożyć długich akcji na okazje bramkowe. Mecz skończył się więc podziałem punktów.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

W środę 21 sierpnia GKS Katowice w ramach 5. kolejki 2. ligi zmierzył się na Bukowej z Olimpią Elbląg. Trener Rafał Górak w wyjściowej jedenastce musiał dokonać dwóch zmian z powodu kontuzji – Radka Dejmka zastąpił Grzegorz Janiszewski, dla którego był to debiut w barwach GieKSy, a miejsce Łukasza Wrońskiego zajął Arkadiusz Woźniak. Warto dodać, że na naszej ławce rezerwowych znalazło się aż ośmiu młodzieżowców – jedynym starszym zawodnikiem był na niej Mateusz Kompanicki.

Spotkanie rozpoczęło się o godzinie 19:00. Sporo w pierwszych minutach było fauli i rzutów z autu, ale wszystko w środkowej strefie boiska. Groźnie zrobiło się w 5. minucie po rzucie rożnym Olimpii, ale sytuację wyjaśnił Janiszewski. Kilka minut później Kiebzak przeprowadził indywidualną akcję, zostawił piłkę Błądowi, ten wycofał do Habusty, który fatalnie uderzył. Do piłki wyszedł bramkarz, ale uprzedził go Woźniak i głową skierował piłkę w stronę bramki, lecz tam wybił ją obrońca Olimpii. W 16. minucie dryblingiem Michalski wszedł w pole karne przeciwnika, ale na koniec zbyt mocno wypuścił sobie piłkę, którą złapał Madejski. 8 minut później rajd Kiebzaka zakończył się stratą i kontrą, którą zawodnicy Olimpii zakończyli niecelnym strzałem. Po chwili Habusta z około 17. metrów uderzył nad poprzeczką. Niewiele później Błąd podał prostopadle do Rumina, a w momencie podania doznał kontuzji nogi i potrzebna była zmiana. Podczas gry w dziesięciu Kiebzak podał w pole karne do Rumina, ale ten zgubił piłkę między nogami. Adriana Błąda zastąpił Kacper Tabiś. Zajął miejsce na prawym skrzydle, a na 10-tkę przeszedł Kiebzak. W 31. minucie strzał Demianiuka po kontrataku obronił Mrozek. Pierwszą osobą, której sędzia pokazał żółtą kartką w tym spotkaniu był… trener Rafał Górak. W 36. minucie Balewski już po gwizdku sędziego wszedł wślizgiem od tyłu w Tabisia i otrzymał żółtą kartkę. Po chwili Habusta stracił piłkę w środku pola, Olimpia wyszła z kontrą, którą skutecznie wykończył Szuprytowski. Niedługo mogło być już 0:2, ale Janiszewski zablokował strzał Millera. Po pierwszej połowie GKS przegrywał 0:1.

Już po kilkunastu sekundach od gwizdka rozpoczynającego drugą połowę Lewandowski otrzymał żółtą kartkę za sfaulowanie Woźniaka. Przy kolejnym rzucie wolnym, tym razem po faulu na Kiebzaku, poszkodowany dograł nisko do Jędrycha, a kryjący go zawodnik niemal strzelił do własnej bramki. Niemal każda próba przedostania się pod pole karne Olimpii kończyła się faulem w okolicach 30. metra. W 52. minucie kolejny karygodny błąd Habusty na środku boiska tym razem naprawił go przewinieniem na ,,żółtko’. Dla trenera Góraka to było już za dużo i zastąpił go Patrykiem Grychtolikiem. 56. minuta to kolejny ostry wślizg zawodnika Olimpii na żółtą kartkę — tym razem był to Żołądź. Niedługo sędzia ponownie musiał sięgnąć do kieszeni, bo Michalski przerwał kontrę Olimpii po stracie Tabisia. Po zablokowanym strzale z wolnego po drugiej stronie murawy Woźniak wypuścił Rogalę, ten mądrze wycofał w okolice 13. metra do Kiebzaka, zawodnik wypożyczony z Cracovii uderzył z pierwszej piłki, lecz obok bramki. Chwilę później miał drugą świetną okazję — po rzucie wolnym główką uderzył w kozioł, ale piłka odbiła się zbyt wysoko. W 65. minucie po rzucie rożnym strzał Gałeckiego zablokował Wenger, ale już kolejne dogranie z kornera zakończyło się bramką. Do wyrównania doprowadził Arkadiusz Woźniak. W 70. minucie miała miejsce pierwsza zmiana w Olimpii — za Millera wszedł Prytuliak. 3 minuty później Rumina zastąpił Kompanicki, a chwilę wcześniej Żołądź był bliski zdobycia bramki samobójczej, przy której asystowałby Rogala. Po rzucie różnym zamieszało się w polu karnym Olimpii, a gdy piłka kilka sekund później tam wróciła Gałecki mając niemal pustą bramkę uderzył nad jej poprzeczką. To powinna być bramka na 2:1. W 80. minucie Ryk zastąpił Bychlika. Niedługo potem w ramach czwartej zmiany Zbigniew Wojciechowski wszedł w miejsce strzelca bramki Arkadiusza Woźniaka. W ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry na strzał z dystansu zdecydował się Kiebzak, ale bramkarz Olimpii nie miał z nim żadnego problemu. Mecz zakończył się wynikiem 1:1.

GKS Katowice – Olimpia Elbląg 1:1
Bramki: Woźniak – Szuprytowski

Źródło: GieKSa.pl