GKS Katowice 1-1 Puszcza Niepołomice

23.09.2018, niedziela 12:45 – widzów 1730

Relacja GieKSiarza

Niedzielny mecz rozgrywany o wczesnej porze (12:45) zgromadził przy Bukowej 1730 widzów. Blaszok skupił się znów tylko na sektorze „B” skąd prowadzono doping przez całe spotkanie. Na płocie pojawiły się trzy płótna: BANDITEN, GÓRNICZY KLUB SPORTOWY i GIT BANDA. Nasza 11-stka zdobyła prowadzenie po golu z karnego, jednak wydarzenia z poprzedniej kolejki studziły wciąż nasze emocje. Niestety nie pomyliliśmy się i goście zdołali wyrównać. Z trybun wtedy dość często niosło się „WALCZYĆ, BIEGAĆ ZAPIE*DALAĆ – ALBO Z GIEKSY WYPIE*DALAĆ!”. Wynik nie zmienił się, co poskutkowało gorzkimi słowami w stronę naszych grajków.

Relacja GieKSa.pl

Po tym jak niezbyt korzystnie zakończył się środowy mecz z Odrą, terminarz 1. ligi dał naszej drużynie szansę na szybką – częściową – rehabilitację. Drużyna z tej szansy nie skorzystała a garstka ludzi, którzy pojawili się w niedzielę na stadionie nie doczekała się na przełamanie. Tym razem nawet na pomeczowe bluzgi w kierunku piłkarzy nikt nie miał ochoty i gdy rozbrzmiewał ostatni gwizdek wielu GieKSiarzy było już w drodze na roladę i kluski.

Niedziela, wczesne popołudnie. O tym, że to lepsza pora na piłkarskie emocje niż środek tygodnia niech świadczy fakt, że wczoraj przy Bukowej pojawiło się więcej kibiców niż na poprzednim meczu, a przecież mamy za sobą kolejną stratę punktów. Blaszok dobrze dopingował przez cały mecz tym razem włączając do repertuaru sporo przyśpiewek skierowanych bezpośrednio do piłkarzy, wyrażających zniecierpliwienie publiczności. Tak jak w poprzednich sezonach staramy się zmierzając na mecze szukać symptomów nadejścia lepszych czasów, tym razem można było sobie wmawiać, że skończyło się kiepskie lato a zaczynająca się jesień będzie dla nas zupełnie innym okresem. Chyba nie będzie… Mimo wszystko spotkamy się znów za kilka dni w tym samym miejscu by obserwować pucharowe starcie z Pogonią Szczecin. Mam przeczucie, że frekwencja będzie znów nieco wyższa. Oby i kolejne spotkanie – które już w weekend – także wpisało się w ten trend. Musimy się odbudować, ze szczególnym uwzględnieniem naszej wizytówki, czyli Blaszoka. To my – najwierniejsi!

Podsumowanie:
Frekwencja: 1730
Goście: 0

Źródło: Gieksa.pl

FILM: 23.09.2018 GKS Katowice – Puszcza Niepołomice DOPING

FILM: 23.09.2018 GKS Katowice – Puszcza Niepołomice SKRÓT

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net

Relacja sportowa

GKS Katowice: Pawełek – Frańczak, Lisowski, Remisz, Puchacz – Błąd (73. Anon), Piesio, Poczobut, Kurowski, Woźniak (24. Michalik) – Śpiączka (75. Rumin).

Puszcza Niepołomice: Mleczko – Szczepaniak (77. Ryndak), Czarny, Uwakwe, Drzazga (63. Orłowski), Tomalski, Stefanik, Furtak, Stawarczyk, Żytek (90. Bartków), Mikołajczyk.

Pierwszy mecz GKS-u Katowice pod wodzą trenera Jakuba Dziółki przypadł na domowe starcie z Puszczą Niepołomice, która po 10 kolejkach zajmowała miejsce w środku tabeli. W składzie gospodarzy względem poprzedniego meczu doszło do dwóch zmian. Wojciech Lisowski zastąpił na środku obrony Mateusza Kamińskiego, natomiast opaskę kapitana przejął Mariusz Pawełek. Pierwszą dogodną okazję mieli w tym meczu goście, gdy w 8. minucie po rzucie wolnym jeden z piłkarzy Puszczy znalazł się tuż pod bramką Pawełka. Oddał jednak nieprecyzjny strzał.

Chwilę później Bartosz Śpiączka w samotnej akcji wszedł w pole karne, gdzie był faulowany przez dwójkę obrońców. Jedenastkę na gola zamienił Adrian Błąd. Puszcza odpowiedziała w 26. minucie. Piłka wybita z autu trafiła pod nogi Huberta Tomalskiego i ten pewnym strzałem doprowadził do wyrównania. W międzyczasie boisko opuścił Arkadiusz Woźniak. Zmiana została wymuszona przez uraz naszego zawodnika. Na boisku zameldował się Damian Michalik. Do przerwy więcej bramek nie padło, choć to zespół gości stwarzał poważniejsze zagrożenie pod bramką GKS-u.

W drugiej części gry GKS starał się dominować grę i szukać podań otwierających drogę do szesnastki rywala. Szczelna obrona Puszczy niczego jednak nie przepuszczała, pewnie broniąc dostępu do bramki Miłosza Mleczki. Goście skupili się na mocnej defensywie i szukaniu szans w kontrataku. GieKSa z kolei próbowała długo rozgrywać. Wynik ostatecznie nie uległ zmianie.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Po zremisowanym meczu z Odrą Opole doszło w Katowicach do zmiany trenera. Jakub Dziółka miał zadebiutować w meczu z Puszczą Niepołomice. Ciekawiliśmy się, czy dokona zmian w składzie i da zespołowi powiew świeżości. Jak się okazało zmiany dokonał tylko jednej, wymuszonej – Kamińskiego zastąpił Lisowski.

W wietrzne, zimne jesienne południe katowiczanie w obecności niewielkiej liczby zawodników rozpoczęli zmagania. Choć zmagania to zbyt duże słowo, bo obraz pierwszej połowy był dość żenujący. Jeszcze na początku było widać momentami pressing i bieganie, jak w sytuacji, kiedy Śpiącza wywalczył rzut karny. Pewnym egzekutorem w 13. minucie okazał się Błąd. Niestety potem było już gorzej. GieKSa oddała pole i w 26. minucie po fatalnym ustawieniu w polu karnym rywal zdobył gola po wrzucie z autu. Niepilnowany Tomalski otrzymał zgraną głową piłkę trzy metry przed Pawełkiem i bez problemu go pokonał. Końcowe 10 minut należało już do rywali, którzy raz po raz czy to z akcji, czy stałych fragmentów gry siali zamęt pod bramką Pawełka. Na dobrą sprawę mogliśmy stracić gola tuż przed przerwą, ale skończyło się na szczęście remisem. Słabej postawy nie tłumaczy kontuzja Woźniaka, którego zmienił Michalik. Inna sprawa, że trzymanie kulejącego Woźniaka jeszcze 10 minut na boisku tylko mogło pogłębić uraz. Wprowadzony Michalik na skrzydle nie potrafił się kompletnie odnaleźć.

Druga połowa rozpoczęła się odrobinie bardziej ambitnie, ale piłkarsko nadal był dramat, którego ukoronowaniem był strzał z woleja Piesia 20 metrów od bramki. Po przerwie tak naprawdę największą uwagę przyciągały zmiany, były to najbardziej dynamiczne momenty meczu. Bo poza tym mieliśmy jedynie kilka niecelnych uderzeń oraz protesty o rękę w polu karnym Puszczy.

Po żenującym w każdym względzie spotkaniu GKS zremisował z Puszczą 1:1 i przedłużył swoją passę bez wygranej do sześciu. Po trenerze Paszulewiczu zostały zgliszcza, ale kopacze też wiele „dodają” od siebie. W spotkaniu z Puszczą zagrali na totalnie zerowej ambicji.

Wstyd, po prostu wstyd. Trudno się dziwić, że piłkarzy żegnały gwizdy i gromkie „wypierdalać”.

Źródło: GieKSa.pl