GKS Katowice 1-1 Resovia Rzeszów

25.07.2020, sobota 17:00 – widzów 1318 (pandemia COVID-19)

Relacja GieKSiarza

Od dzisiaj można ubiegać się o możliwość rozgrywania meczu przy wypełnionych trybunach w 50%, jednak żeby to było możliwe klub musi przedrzeć się przez ścianę biurokracji. Dlatego też póki co przy Bukowej nadal obowiązują minimalne ilości publiczności.

W ostatniej kolejce naszym przeciwnikiem była Resovia, z którą wygrana, przy dodatkowym potknięciu się rywali, wciąż dawała nam bezpośredni awans. Ciśnienie więc było spore i mimo iż fani GieKSy po zawodach których doświadczają są mocno znieczuleni na pozytywne wizje, to gdzieś tam wciąż zawsze tli się iskierka nadziei. Było to widać od początku, gdzie doping przypominał ten, gdzie w młynie meldowało się dwukrotnie więcej osób. Tłum żył każdą akcją na boisku, a gdy doszły informacje z Łodzi o prowadzeniu Znicza nad Widzewem, iskra nadziei roznieciła pożar który rozpalił znów serca fanatyków pragnących awansu. Doping nie ustawał nawet na chwilę, aż do momentu gdzie rzeszowianie, pod koniec pierwszej połowy uzyskali prowadzenie. Na szczęście, już po pierwszej wyprowadzonej akcji przez katowiczan, sędzie podyktował wapno i jeszcze przed przerwą cieszyliśmy się z wyrównania. Rzut karny pewnie wykonał Rogalski, co pozwoliło do końca wierzyć w awans z drugiego miejsca. Czas leciał, a nerwy udzielały się za równo na murawie, jak i na trybunach gdzie żywiołowe reakcje publiczności niosły się daleko poza stadion. Najbardziej wyczuwalne było to w końcówce, gdzie każdy modlił się o to by nie usłyszeń ostatniego gwizdka przed zdobyciem prowadzenia GKSu, który dwoił się i troił pod bramką gości. Niestety mimo widocznych starań piłkarzy, nie udało się. GKS będzie jeszcze miał szanse w barażach, a tym czasem awans uzyskał Górnik Łęczna i łódzki Widzew, który wydawałoby się że pod koniec sezonu, tak jak w ubiegłym roku, robił wszystko by zaprzepaścić I ligę. To im się nie udało, ponieważ mimo kilkukrotnych szans na wyprzedzenie, GKS nie potrafił wykorzystać okazji. Stąd wzięło się też powiedzenie że „Najlepszym zawodnikiem Widzewa, są piłkarze GKSu”.

Warto też wspomnieć że tego dnia na płocie debiutują aż cztery nowe flagi, w tym „SILESIAN FAMILY”, która jest nowym zgodowym płótnem z Banikiem. Czesi zresztą wspierali nas na tym meczu w 25 głów z flaga „CHACHARI”.

Oflagowanie: GKS KATOWICE, LEDZINY&HOŁDUNÓW, GzG’05, MAŁOPOLSKA, SILESIAN FAMILY (debiut), transparent OSTRY PDW, ŻORSKA GIEKSA, TRZEBINIA MIASTO GIEKSY (debiut), WITOSA – CHARAKTER BLOKOWISKA (debiut), JAWORZNO ON TOUR, WŁADCY MYSŁOWIC (mała), CHACHARI (FCB), oraz na gnieździe ONE NINE SIX FOUR i ANTYKOMUNA GKS KATOWICE (debiut).

Fotografie: Gieksiarze.pl

Swój przyjazd też planowali fani gości, którzy tak jak kibice GieKSy utrzymują pozytywne relacje ze Świrlandią na zasadach układu. Niestety zaliczyli niedojazd, z powodu zasadzki liczniejszej koalicji „La Familia” (Stalówka, Stal Rzeszów, Karpaty) z którą doszło do konkretnego starcia na autostradzie. Po tym wydarzeniu Resovia zrezygnowała z dalszej drogi do Katowic.

FILM: 25.07.2020 starcie \”La Familia\” vs. Resovia

FILM: 25.07.2020 starcie \”La Familia\” vs. Resovia

Relacja kibicowska GieKSa.pl

Wiedziałem, że może być trudno pisać o tym meczu. W związku z tym podjąłem działania nacechowane niezwykłym, jak na mnie, rozsądkiem – przygotowałem sobie zawczasu szkic artykułu, napisałem podsumowanie, wyznaczyłem kategorię, wpisałem „tagi”, nawet wgrałem już zdjęcie do miniaturki.

Wszystko było gotowe. Ktoś życzliwy z redakcji dopisał nawet za mnie pierwsze zdanie, było coś o golu Błąda w 90. minucie… Jak się okazało po czasie, był to bardzo smutny żart. Rzeczywistość rzadko jest taka, jaką sobie naszkicujemy. Zwłaszcza w naszym domu przy Bukowej 1.

Cykl Echa Bukowej (wcześniej pod nazwą Rzut oka z Blaszoka), zawierający relacje kibicowskie z meczów przy Bukowej, dorobił się kilku motywów przewodnich. Najczęściej powtarzany to „gra o <coś> zwycięży wszystko”. To zdanie pojawiło się w tytule 26. tekstu tej serii, napisanego po pamiętnym spotkaniu z Sandecją w maju 2017 roku. Zawiera pogląd, który powtarzany był tutaj wielokrotnie – kibicowsko będzie dobrze jeśli będzie widoczny cel. Po latach bezskutecznego „gonienia króliczka” osoby zniechęcone do przychodzenia na mecze oraz nieufne wobec kolejnych grup piłkarzy przewijających się przez Katowice to już pokaźna grupa. Wobec tego cel musi być naprawdę bliski i realny by frekwencja znacząco się poprawiła.

Oczywiście pandemia zmieniła wiele i podejście do frekwencji, jako wyznacznika atmosfery, nie ma obecnie sensu. Podczas meczu z Resovią mieliśmy jednak okazję przekonać się, jak bardzo bliskość celu nakręca emocje. Kiedy w końcówce piłka co chwilę mijała bramkę Resovii lub zatrzymywała się na przeróżnych kończynach rywali, z Blaszoka i głównej słychać było niesamowity dźwięk – nie było to zwykłe wyrażenie dezaprobaty, bardziej coś jak pisk, krzyk rozpaczy. Poziom decybeli nie ustępował wielu meczom, na których na trybunach było nawet dwa czy trzy tysiące GieKSiarzy. Naprawdę żyło się meczem (a właściwie meczami, bo ten rozgrywany równolegle w Łodzi również był obserwowany i również budził emocje…), można było odczuć w końcu czyste piłkarskie emocje. To duży plus. Dziś już można powiedzieć, że jako kibice udźwignęliśmy ten trudny sezon na koszmarnym poziomie rozgrywkowym. Chodzi oczywiście o tę grupę stałych bywalców, która – w porównaniu z wieloma ekipami, które los również skazał na tułaczkę w niższych ligach – nie jest wcale taka mała…

Zwykle tego typu sprawy znajdują swoje miejsce w sekcji podsumowującej, ale tym razem kilka słów więcej się należy. Chodzi o debiut, który podczas meczu z Resovią zaliczyły aż cztery nowe flagi. Działania na trudnym terenie w Trzebini zaowocowały tym, że swojej flagi doczekał się tamtejszy fan club GieKSy. Podobnie wygląda sprawa z nową flagą katowickiego osiedla Witosa. Zadebiutowała także nowa, długa flaga z hasłem w języku angielskim,co niejako stanowi wstęp do przyszłorocznych obchodów 25-lecia zgody z kibicami Banika Ostrava. Na gnieździe natomiast zawisła flaga z przekreślonym sierpem i młotem, pokazująca stosunek katowickich trybun do wrogów wolności.

Podsumowanie:
Oprawa: brak
Frekwencja: 1318
Goście: zakaz
Wydarzenia: debiut flag: antykomunaTrzebiniaWitosaSilesian Family

Źródło: Gieksa.pl

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net fot. Jurgen

Relacja piłkarska

GKS Katowice: Frankowski – Wojciechowski, Jędrych, Dejmek, Woźniak – Kiebzak, Urynowicz (64. Stefanowicz), Gałecki, Błąd (73. Bętkowski), Pavlas (69. Wroński) – Rogalski (80. Szwedzik).

Resovia Rzeszów: Zapytkowski – Kubowicz (57. Wasiluk), Domoń, Twardowski, Adamski, Płatek (90. Feret), Krykun, Geniec, Dziubiński (74. Radulj), Hebel (83. Antkowiak), Zalepa.

Domowy mecz z Resovią Rzeszów był dla GKS-u Katowice ostatnią szansą na wywalczenie bezpośredniego awansu. Katowiczanie musieli wygrać licząc na potknięcia swoich rywali. Zadanie był tym trudniejsze, że w składzie zabrakło czterech podstawowych graczy – Bartosza Mrozka, Grzegorza Rogali, Kacpra Michalskiego oraz Piotr Kurbiela. To zmusiło trenera Rafała Góraka do przemodelowania składu i w ten sposób Arkadiusz Woźniak znalazł się na boku obrony, gdzie ostatni raz grał będąc zawodnikiem Zagłębia Lubin. Spotkanie układało się lepiej dla GKS-u. W 30. minucie po strzale z rzutu wolnego Adriana Błąda, piłka zatrzymała się na słupku bramki rzeszowian.

Tamta niewykorzystana okazja zemściła się jednak w 43. minucie, gdy Karol Twardowski wykorzystał zamieszanie przed bramką Szymona Frankowskiego i po stałym fragmencie wpakował piłkę do siatki z najbliższej odległości. Czasu na odrobienie strat przed przerwą było mało, ale GieKSie dopisało szczęścia, gdy w 45. minucie jeden z rywali zagrywał ręką w polu karnym. Do jedenastki podszedł Dawid Rogalski i pewnym strzałem doprowadził do wyrównania. Na przerwę drużyny schodziły więc z remisem 1:1.

W 49. minucie Kiebzak znakomicie okiwał rywala w polu karnym i nagrał piłkę przed bramkę, groźnego podania niestety nikt nie zdołał zamknąć. Katowiczanie chcieli grać konsekwentnie piłką, jednak brakowało ostatniego podania otwierającego drogę do bramki. Chwilę później to GKS mógł strzelić drugiego gola, ale Adrian Błąd za późno podawał do wbiegającego przed bramkę Dawida Rogalskiego. Chwilę później groźnie strzelał Szymon Kiebzak po tym, jak wpadł w pole karne, niestety dobrym refleksem popisał się Marceli Zapytkowski. GieKSa długo biła głową w mur.

Próbowaliśmy z wszystkich sił doprowadzając do kilku dogodnych sytuacji, podczas gdy Resovia cały czas się broniła. Niestety szansy nie udało się wykorzystać. GKS zagra w barażach.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja piłkarska

W ostatniej kolejce Drugiej Ligi GKS Katowice zmierzył się na Bukowej z Resovią Rzeszów. Pauzujących za kartki Mrozka, Rogalę, Michalskiego i Kurbiela zastąpili Frankowski, Pavlas, Wojciechowski i Rogalski. Miejsce na prawej obronie zajął Woźniak, a Wojciechowski na lewej. Dodatkowo trener Rafał Górak w wyjściowej jedenastce Grzegorza Janiszewskiego zastąpił Radkiem Dejmkiem, a Macieja Stefanowicza Marcinem Urynowiczem. Spotkanie rozpoczęło się o godzinie 17:00.

Od początku meczu GieKSa znacznie dłużej utrzymywała się przy piłce i tradycyjnie próbowała budować akcje od tyłu. W 6. minucie Gałecki został przyblokowany pod własną bramką i rywal przejął piłkę, ale ta groźna sytuacja szybko została wyjaśniona. 3 minuty później wyszliśmy z groźną kontrą, która zakończyła się rzutem rożnym. Pierwsze dogranie było za krótkie, jednak Resoviacy ponownie wybili na rożny, a za drugim razem akcja zakończyła się faulem Kiebzaka. W 11. minucie mogło być 1:0 dla gości, ale po wrzutce z rzutu rożnego Kubowicz z metra nie trafił do bramki. Rzeszowianie często szukali długich piłek za linię obrony, ale najczęściej kończyło się to tym, że Frankowski zaczynał grę z 5 metra. W 22. minucie Kiebzak otrzymał żółtą kartkę po kopnięciu rywala w okolice twarzy po próbie przerwania kontry. W 29. minucie wydawało się, że GieKSa musi objąć prowadzenie, ale po dośrodkowaniu Adriana Błąda z rzutu wolnego piłka odbiła się od słupka i wróciła przed bramkę, zamiast do niej wpaść. Chwilę potem Dziubiński pokusił się o strzał z dystansu, ale piłka minęła bramkę Frankowskiego. W 36. minucie Kiebzak oszukał paru rywali na skrzydle, po czym wycofał na szesnasty metr do Wojciechowskiego, ale ten uderzył nieczysto z pierwszej piłki. W 43. minucie Resovia wyszła na prowadzenie. Po rzucie wolnym z koła środkowego piłka została zagrana na skraj pola karnego, a stamtąd zgrana na sam jego środek, gdzie z bliska gola zdobył Twardowski. Szybko otrzymaliśmy okazję do wyrównania. Błąd zagrał długą piłkę do Woźniaka, tamten podał ją głową, a rywal zablokował te zagranie ręką. Piłkę na 11 metrze ustawił Rogalski, pewnie wyczekał bramkarza i doprowadził do wyrównania. Po pierwszej połowie mieliśmy remis 1:1, ale Bukowa eksplodowała dwukrotnie – przy golu na 1:1… i przy golu dla Znicza w Łodzi.

Do drugiej połowy obie drużyny przystąpiły bez zmian. W 49. minucie Kiebzak groźnie dogrywał spod linii końcowej w pole karne, ale nikt nie dopadł do piłki, by skierować ją do pustej bramki. Niewiele działo się w kolejnych minutach – gra toczyła się głównie w środku pola. W 57. minucie miała miejsce pierwsza zmiana w Resovii – Kubowicza zmienił Wasiluk. GieKSa w międzyczasie nieco mocniej postawiła na strzały sprzed pola karnego, ale albo były one blokowane, albo niecelne. Po jednym z naszych wyrzutów z autu Twardowski ruszył z kontrą, ale jego strzał poleciał prosto we Frankowskiego. Po chwili Stefanowicz zajął miejsce Urynowicza, a w tym samym czasie Wojciechowski i Hebel otrzymali żółte kartki za małą przepychankę. Mieliśmy świetną okazję po długiej piłce Stefanowicza. Piłkę przejął Błąd i chciał dograć do Kiebzaka w pole karne, ale w ostatniej chwili akcję na wślizgu przeciął obrońca. Już po kilkunastu sekundach było groźnie po drugiej stronie. Z kontrą szedł Krykun, ale spowolnił go Wojciechowski, a następnie piłkę na rzut rożny wybił Błąd. W 68. minucie Zapytowski uchronił Resovię przed stratą bramki po akcji Kiebzaka, a po chwili za Pavlasa wszedł Wroński. W 72. minucie Adrian Błąd doznał kontuzji i musiał go zastąpić Kamil Bętkowski, a w tym kolejnej przerwie Kamil Radulj wszedł za Kamila Dziubińskiego. Groźnie pod naszą bramką było w 88. minucie, ale nikt nie przeciął piłki lecącej przez pole karne i ostatecznie złapał ją Frankowski. Naszą ostatnią zmianą było zastąpienie Dawida Rogalskiego przez Patryka Szwedzika. W 82. minucie za Hebla wszedł Antkowiak. Tuż po tej zmianie Bętkowski uderzył mocno z rzutu wolnego wywalczonego przez Wrońskiego, ale prosto w Zapytowskiego. W 89. minucie już niemal unosiliśmy ręce w geście triumfu, ale Woźniak minął się z piłą, którą atakował wślizgiem, a już kilka sekund później przeżywaliśmy to ponownie, ale po rzucie rożnym, gdy piłka minimalnie przeleciała obok słupka. Do drugiej połowy sędzia doliczył 5 minut. Już w doliczonym czasie gry czerwone kartki otrzymali trener i kierownik Resovii. Szymon Kiebzak z rzutu wolnego uderzył w słupek. Po tej sytuacji za Płatka wszedł Feret. Strzał Stefanowicza z 18 metrów otarł się o nogę obrońcy i piłka minęła słupek. Dośrodkowanie z rzutu rożnego wyłapał Zapytowski. Uderzał także Gałecki, ale wprost w rywala. Otrzymaliśmy kolejny rzut wolny na wprost bramki. Uderzał Bętkowski, ale ten strzał także nie dotarł do bramki. Mecz zakończył się wynikiem 1:1. Czekamy na baraże.

GKS Katowice – Resovia Rzeszów 1:1
Bramki:
Rogalski (45 min) – Twardowski (43 min)

Źródło: GieKSa.pl

FILM: 25.07.2020 GKS Katowice – Resovia Rzeszów SKRÓT