GKS Katowice 1-1 Śląsk Wrocław

16.05.1992, sobota 17:00 – widzów 3500

Na tym spotkaniu pojawiło się ponad 40 fanów z Jaworzna, co docenili kibice z Katowic śpiewając „Jaworzno też przyjacielem Katowic jest…”. Co do gości to pojawili się w ok. 400 głów.

Źródło: ULTRA nr 2

FILM: 16.05.1992 GKS Katowice – Śląsk Wrocław

Relacja sportowa

GKS Katowice: Janusz Jojko – Adam Ledwoń, Szewczyk, Maciejewski, Walczak (76′ Strojek), Grzesik, Piotr Świerczewski, Lesiak, Wolny, Guruli, Rzeźniczek

Śląsk Wrocław: Matysek – Tęsiorowski, Mandziejewicz, Brzoza, Twardygrosz, Ilski, Greczniew, Misztur, Mazur, Góra, Gałkowski (53′ Michaliszyn (87′ Walkiewicz))

Bramki: Piotr Świerczewski (45) – Janusz Góra (4) karny

Jeszcze mecz się na dobre nie zaczął, a kibice już mieli o czym dyskutować. Po „próbnych galopach” w 1 minucie kiedy to Piotr Świerczewski główkował celnie, ale Matysek był na posterunku i po niecelnym woleju Góry Waldemar Tęsiorowski zainicjował akcję prawym skrzydłem. Zagrał „klepkę” z Miszturem i niczym rasowy skrzydłowy zacentrował. Lot piłki przeciął Roman Szewczyk. Arbiter będący blisko akcji gwizdnął i wskazał na „wapno”. Obrońca katowiczan zapierał się, że piłka trafiła go w pierś, centrujący wrocławianin oświadczył natomiast, że nie widział momentu zetknięcia się piłki z ciałem Szewczyka. Z trybun wydawało się, że rację miał sędzia.

Uderzenie Góry z 11 metrów było formalnością i goście objęli prowadzenie już w 4 minucie. Niecały kwadrans później kolejny raz w roli głównej wystąpił sędzia. Piłka zmierzajaca na róg nagle odbiła się od słupka, na którym powiewała chorągiewka i została na murawie. Podbiegli w to miejsce Tęsiorowski i Maciejewski. Ten pierwszy kopnął piłkę na aut, a po chwili został ukarany przez Ryszarda Wójcika czerwoną kartką. Dlaczego? Gdy takie pytanie zadaliśmy piłkarzowi z Wrocławia powiedział : „Splunąłem. Niestety tak nieszczęśliwie, że akurat w to miejsce gdzie przebiegał zawodnik GKS. On pokazał sędziemu skutki i dodał, że go oplułem. Nie było to zamierzone oplucie rywala. To był przypadek. Kosztował mnie jednak zejście z boiska”.

Od 20 minuty katowiczanie mieli więc przewagę jednego zawodnika i rządzili na boisku. Cóż jednak z tego rządzenia skoro Roman Szewczyk uparł się by zmazać z siebie „plamę” za karnego i strzelał z każdej pozycji nie patrząc czy do bramki ma 40 czy 35 metrów i nie licząc rywali po drodze blokujących te strzały. Dość powiedzieć, ze tylko jeden strzał był celny! W 19 minucie libero GKS uderzył z 35 metrów, ale Matysek wybił piłkę na róg. Po nim główkował P.Świerczewski i znowu Matysek wybił piłkę na korner, po którym Maciejewski przestrzelił z 10 metrów.

Lista tych którzy nie trafili do bramki Śląska nawet z najbliższej odległości (albo przestrzelili, albo za długo czekali i zostali zablokowani) byłaby, bardzo długa. Nie będziemy ich więc wszystkich wymieniać i opisywać. Wspomnijmy tylko o najdogodniejszych: z 20 metrów w 25 minucie ostro strzelił z wolnego Guruli, ale Matysek pewnie złapał, w 40 minucie Wolny dojechał po serii zwodów z piłką na 5 metr gdzie został zablokowany bo za długo zwlekał z oddaniem strzału zamiast zdecydować się na kopnięcie z „dużego palca”. Wreszcie padła bramka. Guruli po kilku kiwkach zamarkował strzałi uśpił tym obrońców, którzy później już biernie przyglądali się tylko centrze i wolejowi z 5 metrów P.Świerczewskiego. Działo się to już w 48 minucie pierwszej połowy…

W drugiej części gry okazje zmarnowali : P.Świerczewski w 57 minucie z 10 metrów z kąta za mało sprytnie albo za słabo jak na umiejętności Matyska, w 59 minucie Walczak dostał piękne podanie od Lesiaka, ale na 5 metrze za długo składał się do strzału i obrońcy zdążyli, w 67 minucie miał swoją szansę Maciejewski strzelił jednak z 8 metrów z kąta wzdłuż bramki, w 73 minucie Guruli główkował w poprzeczkę i jeszcze w 85 minucie P.Świerczewski strzelił ostro z 18 metrów tuż obok słupka. Goście też atakowali. Ale tylko na początku drugiej połowy (strzał Gałkowskiego z 16 w 46 minucie i faul Maciejewskiego na MIszturze wychodzącym na czystą pozycję w 53 minucie).

Później bronili się tylko i rzadko robili błędy. Największy w 61 minucie. Brzoza podawał na środku boiska do Mandziejewicza zbyt krótko, ale i tę okazję Wolny, którzy przejął piłkę spartaczył. Dlatego był remis.

„SPORT” autor: Jerzy Dusik

Źródło: gkskatowice.eu