GKS Katowice 1-1 Termalica Nieciecza

21.05.2014, środa 19:00 – widzów 1500

Relacja GieKSiarza

Środek tygodnia, mecz o nic z drużyną bez historii, bez kibiców gości. To wystarczyło by na Bukowej pojawiło się mniej widzów niż zazwyczaj. Na dodatek przybyli skazani byli oglądać po raz kolejny bezbarwną grę piłkarzy, którzy myślami są już chyba na urlopach. Z naszej strony mocno średni doping i tradycyjnie dobrze oflagowany płot. Mecz bez historii.

Oflagowanie: PSEUDOKIBICE KOCHAJA ŚLASKA STOLICE, FANATYCZNY STYL ŻYCIA, PIEROŃSKIE HANYSY, UG, GKS KATOWICE (gardina), TRÓJKOLOROWA ARMIA, SK1964.

FILM: 21.05.2014 GKS Katowice – Termalica Nieciecza DOPING

FILM: 21.05.2014 GKS Katowice – Termalica Nieciecza SKRÓT

Relacja sportowa

GKS Katowice: Budziłek – Pietrzak, Jurkowski, Kamiński, Januszkiewicz – Duda, Cholerzyński (75. Fonfara) – Wołkowicz, Figiel (67. Chwalibogowski), Goncerz (83. Zieliński) – Pitry.

Termalica Bruk-Bet Nieciecza: Nowak, Fryc, J. Czerwiński, Kopacz, Jarecki (39. Kiełb), Ceglarz, Pleva, Sołdecki, Piotrowski (34. Biskup), Foszmańczyk, Schulmeister (79. Drozdowicz).

Katowiczanie mimo kilku dogodnych okazji i przewagi w starciu z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza nie zdołali zatrzymać kompletu punktów przy Bukowej i tylko zremisowali z rywalami 1:1.

Zawodnicy GKS-u od razu ruszyli do ataku w pierwszej połowie. Nie rozgrywali piłki ospale i bojaźliwie, tak jak to miało miejsce w poprzednich meczach. Termalica natomiast skupiała się na rozbijaniu akcji ofensywnych i czyhała na kontry. Trójkolorowi preferowali akcje prowadzone lewą stroną i przyniosło to efekty. Już w 22. minucie prowadzenie dał GieKSiarzom Grzegorz Goncerz, który strzałem głową zamknął precyzyjne dośrodkowanie w pole karne Rafała Figla.

Chwilę później mogło być już 2:0. Niestety, kapitalnego, prostopadłego podania Kamila Cholerzyńskiego, które uruchomiło Grzegorza Goncerza nie wykorzystał sam adresat. W sytuacji jeden na jeden w 31. minucie górą był bramkarz Termalici, Sebastian Nowak, który zablokował uderzenie pomocnika GieKSy. W odpowiedzi „Słoniki” przeprowadziły jedną groźną akcję w 37. minucie, zakończoną technicznym strzałem w polu karnym Jakuba Biskupa. Niezawodny Łukasz Budziłek jednak poradził sobie z tą próbą i do przerwy to katowiczanie mogli cieszyć się z prowadzenia.

Po przerwie GKS nie grzeszył skutecznością. Klarowne sytuacje mieli jeszcze Pitry, Goncerz i Jurkowski, ale ich nie wykorzystali. Kolegom jak się strzela pokazał niestety Mateusz Kamiński, który wpakował piłkę do bramki po podaniu w pole karne jednego z niecieczan. Katowickiego stopera nie należy jednak winić za tę interwencję, gdyż na podanie czekał już napastnik Termalici i dołożyłby tylko nogę w stuprocentowej okazji.

Jedenasty remis w tym sezonie katowiczan sprawił, że pozostali oni na ósmym miejscu (44 pkt.). Nowym liderem został Górnik Łęczna (57 pkt.), który wyprzedził GKS Bełchatów (54 pkt.). W kolejnym meczu GieKSa zmierzy się w Olsztynie z miejscowym Stomilem. Początek meczu 25 maja o godzinie 14:00.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Bramki: Goncerz (22) – Kamiński (66-sam.)
GKS: Budziłek – Januszkiewicz, Kamiński, Jurkowski, Pietrzak – Goncerz (82. Zieliński), Duda, Cholerzyński (75. Fonfara), Figiel (68. Chwalibogowski), Wołkowicz – Pitry.
Nieciecza: Nowak – Fryc, Czerwiński, Kopacz, Jarecki (39. Kiełb), Ceglarz, Pleva, Sołdecki, Piotrowski (35. Biskup), Foszmańczyk, Schulmeister (80. Drozdowicz).
Ż.kartki: Goncerz, Cholerzyński – Ceglarz
Sędzia: Artur Aluszyk.

Gdzie te zmiany trenerze?! Takie zapytanie kierujemy do trenera Moskala, który podczas ostatniej konferencji oświadczył, że w meczu z Niecieczą zobaczymy zupełnie inną jedenastkę. Jednak poza jedną nowością w składzie (Januszkiewicz) znów na Bukowej zobaczyliśmy te same twarze.

Skład GieKSy: Budziłek – Januszkiewicz, Kamiński, Jurkowski, Pietrzak – Goncerz, Duda, Cholerzyński, Figiel, Wołkowicz – Pitry.
Skład Niecieczy: Nowak – Fryc, Czerwiński, Kopacz, Jarecki, Ceglarz, Pleva, Sołdecki, Piotrowski, Foszmańczyk, Schulmeister.

Długo czekaliśmy na pierwszą klarowną akcję w tym meczu. Mimo optycznej przewagi, GieKSa nie potrafiła zagrozić Nowakowi (nie licząc strzału z dystansu Juszkiewicza, piłka ledwo dokulała się do bramkarza).  Niespodziewanie GieKSa wyszła na prowadzenie w 22 minucie, dośrodkowanie Figiela wykorzystał Goncerz. Ta bramka miała znaczący wpływ na dalsze losy meczu, Nieciecza zaczęła grać odważniej, a GieKSa spokojnie kontrolowała spotkanie i kontrowała rywala. Po jednej z kontr Goncerz powinien drugi raz wpisać się na listę strzelców, jednak w sytuacji  ‘sam na sam’ trafił wprost w interweniującego bramkarza Termaliki. Nieciecza miała swoją sytuację w 37 minucie, do dośrodkowania z głębi pola Ceglarza doszedł Biskup, ten zgubił kilku piłkarzy GieKSy i strzelił w kierunku bramki GieKSy. Strzał był jednak za lekki by pokonać naszego bramkarza, który popisał się dobrą interwencją.

Druga połowa zaczęła się o wiele lepiej niż pierwsza część spotkania. Obydwie drużyny zagrały bardziej agresywnie i zobaczyliśmy niezłą wymianę ciosów. Trzeba przyznać, że to GieKSa przeprowadzała groźniejsze akcje, jednak brakowało dokładnego ostatecznego podania.  W 61 minucie świetną indywidualną akcję przeprowadził Pitry, który minął kilku rywali lecz brakło sił na oddanie mocnego strzału. W  66 minucie po głupiej stracie na połowie rywala Nieciecza wyprowadziła szybką kontrę i niestety piłkę do własnej bramki ponownie skierował Kamiński. Winić za bramkę jednak nie możemy naszego defensora, który rozpaczliwie próbował wybić piłkę, która zapewne dotarłaby do zawodnika z Niecieczy.  Stracona bramka przez GieKSę podłamała naszą drużynę. Przez długi okres czasu podopieczni trenera Moskala nie zdołali przeprowadzić składnej akcji, jedynie strzał Goncerza po dośrodkowaniu z rzutu rożnego mógł zagrozić Nowakowi. Bliżej zdobycia bramki była Nieciecza, szczególnie podobać się mogła akcja z 81 minuty, kiedy to dośrodkowanie z lewej strony trafiło do Ceglerza ten jednak w dogodnej sytuacji przestrzelił. W końcówce spotkania dobrą okazję przeprowadziła dwójka rezerwowych Fonfara–Zieliński, jednak ten ostatni uderzył tylko w boczną siatkę. Kilka minut później sędzia Artur Aluszczyk zakończył spotkanie.

Źródło: Gieksa.pl