GKS Katowice 1-2 Górnik Polkowice

01.07.2020, środa 18:00 – widzów 749 (pandemia COVID-19)

Relacja GieKSiarza (Giszowiec)

Pierwszy mecz gdzie dopuszczono ograniczoną ilość widzów na trybuny przy Bukowej wypadł 1 lipca, w pierwszą rocznicę śmierci naszego kolegi z trybun Śp. Arka „Tasiego” Tasarka. Z uwagi na fakt że zarówno mecz, jak i msza w jego intencji rozpoczynały się równo o 18:00, część z nas udaje się na Bukową od razu, a reszta dopiero po modlitwie na drugą połowę.

Na trybunach ok. 750 widzów, głównie karnetowcy. Prowadzimy dobry doping jak na warunki w jakich przyszło nam wspierać piłkarzy i na poziom gry jaki przyszło nam oglądać. Lecz cieszy fakt że w końcu mogliśmy oglądać mecz z wysokości trybun. Na płocie wisi transparent „Śp. Tasi” oraz flaga „GÓRNICZY KLUB SPORTOWY”.

Po spotkaniu udajemy się na cmentarz by odwiedzić grób naszego kolegi, gdzie symbolicznie odpalono pirotechnikę. Dopóki pamiętamy, Ty żyjesz wciąż wśród Nas!

Relacja kibiców GieKSa.pl

Powrót na trybuny po czterech miesiącach przerwy, spowodowanych zagrożeniem epidemiologicznym, przypadł na środowy mecz z Górnikiem Polkowice. Z kronikarskiego obowiązku należy napisać, że powrót był możliwy jedynie dla liczby osób stanowiących 25% pojemności stadionu oraz że zastosowano specjalne środki ostrożności, takie jak obowiązkowa dezynfekcja rąk i konieczność noszenia maseczki przy wejściu na obiekt.

Zajmować można było teoretycznie co trzecie miejsce na trybunie, ale naturalnie każdy na Blaszoku stał tam, gdzie zwykle stoi. Tym razem określenie (często używane w relacjach z Bukowej), że na stadionie obecni byli „ci, co zawsze” nabrało jeszcze więcej znaczenia. Mając wokół siebie samych posiadaczy karnetów (oraz osoby, które załapały się na bilety z malutkiej ogólnodostępnej puli) można się było poczuć naprawdę swojsko. Wszystkie wyżej wymienione ograniczenia wpłynęły na obniżenie oczekiwań co do jakości dopingu i rzeczywiście bywało na meczach GieKSy znacznie głośniej. Natomiast na plus należy zaliczyć, że nadzwyczajne okoliczności nie stały się wymówką do zejścia poniżej pewnego poziomu i na wokalne wsparcie nasi piłkarze mogli liczyć od początku do końca spotkania.

Właśnie, piłkarze. Największą przeszkodą dla powstania pozytywnej otoczki wokół spotkania okazała się postawa naszej drużyny, która w ostatnim czasie wygląda dużo gorzej niż chociażby w końcówce rundy jesiennej. Krótko mówiąc: gramy piach! Niby powinniśmy się już przyzwyczaić do tego, że właśnie w tej fazie sezonu powoli zaczynają nas opuszczać złudzenia, ale jednak chciałoby się, by na tak niskim poziomie rozgrywkowym traumy z zaplecza Ekstraklasy nie miały racji bytu. Do końca sezonu czekają nas dwa mecze przy Bukowej i oby były to wciąż mecze o wysoką stawkę, czyli bezpośredni awans! W tym miejscu wypada tylko przypomnieć, że jeśli jakiś posiadacz karnetu nie może być obecny na meczu z Widzewem lub Resovią, może przekazać wejściówkę innemu kibicowi – do czego oczywiście zachęcamy! Piłka nożna bywa przewrotna i może się zdarzyć, że wbrew obecnej złej serii jednak czekają nas w najbliższych tygodniach mecze, w których każde wspierające gardło będzie miało niebagatelne znaczenie…

Podsumowanie:
Oprawa: brak
Frekwencja: 749
Goście: zakaz
Wydarzenia: brak

Źródło: Gieksa.pl

Relacja piłkarska

1 lipca GKS Katowice zmierzył się przy Bukowej z Górnikiem Polkowice w ramach 29. kolejki 2 ligi. Był to pierwszy mecz od czasu zawieszenia rozgrywek, na którym pojawili się kibice na trybunach.

Trener Rafał Górak po porażce z rezerwami Lecha dokonał dwóch korekt w składzie – o ile zastąpienie Szymona Kiebzaka Łukaszem Wrońskim dziwić nie mogło, to postawienie na młodego Patryka Szwedzika na środku ataku było sporym zaskoczeniem. Mecz rozpoczął się o godzinie 18:00.

Spotkanie od środka rozpoczęła GieKSa, jednak szybko straciła piłkę. Pierwsze minuty temu to spokojne próby konstruowania akcji z obu stron. W 10. minucie Janiszewski i Szwedzik minimalnie minęli się z piłką po dośrodkowaniu Błąda z rzutu wolnego. Dwie minuty później Woźniak uderzył głową obok słupka po przedłużonym rzucie z autu. W 18. minucie goście doszli do strzału w polu karnym, ale był on na tyle lekki, że nie mógł sprawić problemów Bartoszowi Mrozkowi. Trzy minuty później Wroński otrzymał żółtą kartkę za faul po tym, jak na skrzydle dał się ograć Michalski. Po dośrodkowaniu piłka trafiła pod nogi Wacławczyka, który uderzył ją tak, że ta od słupka wpadła do bramki. W 28. minucie po niskiej piłce w pole karne od Michalskiego do strzału doszedł Woźniak, ale źle się złożył i uderzył nad poprzeczką. Tuż po przerwie na uzupełnienie płynów Wroński i Szwedzik próbowali strzelać po wejściu Michalskiego w pole karne, ale żaden nie zdołał czysto kopnąć. W 35. minucie rywal popchnął Rogalę tuż przed polem karnym, za co obejrzał żółtą kartkę. Błąd ze stojącej piłki uderzył nad bramką. W 40. minucie Stefanowicz, ratując się po stracie piłki, także zarobił ,,żółto”. Po chwili Mrozek uratował nas przed stratą kolejnej bramki po okresie dominacji Polkowic.

W przerwie trener Rafał Górak dokonał dwóch zmian – miejsce Łukasza Wrońskiego zajął Szymon Kiebzak, a za Jakuba Habustę wszedł Michał Gałecki. Po powrocie do gry Szwedzik nabił rywala i wywalczył rzut rożny, a po wrzutce Błąda Woźniak mocno uderzył główką, ale prosto do rękawic bramkarza. Po chwili żółtą kartką został upomniany Wacławczyk, czyli strzelec bramki. Kiebzak był bliski wyjścia sam na sam po długiej piłce Gałeckiego, ale uprzedził go bramkarz. W 55. minucie Jędrych popełnił fatalny błąd i przy próbie wycofania do Mrozka oddał piłkę rywalowi, potem jednak go naprawił, wybijając ją sprzed linii. Po chwili jednak nie mieliśmy tyle szczęścia i w sytuacji sam na sam Bednarski po rękawicach Mrozka umieścił piłkę przy słupku. Jędrych mógł zdobyć bramkę kontaktową po rzucie rożnym, ale został zablokowany. Chwilę później Gałecki został sfaulowany w polu karnym i sędzia wskazał na jedenasty metr. Stefanowicz kolejny raz pewnie wykorzystał rzut karny. Jeszcze przed wznowieniem gry w 60. minucie wykorzystaliśmy limit zmian – weszli Pavlas i Rogalski za Woźniaka i Szwedzika. W drużynie gości miejsce Szuszkiewicza zajął Karmelita. Po niezłej akcji Kiebzaka strzał Pavlasa został zablokowany. W 70. minucie Kiebzaka mógł wypuścić Rogalę, ale zdecydował się na nieudany strzał z dystansu. W tej samej minucie miejsce Wacławczyka zajął Ekwueme, a po chwili za Azikiewicza wszedł Magdziak. Mocny strzał z dystansu oddał Błąd, bramkarz miał z nim problemy, ale Rogalski nie zdołał dojść do dobitki. W 79. minucie za Radziemskiego wszedł Ciupka. Dopiero w ostatnich minutach meczu goście nieco obniżyli swój pressing i bardziej skupili się na bronieniu wyniku niż szukaniu kolejnej bramki. GieKSa grała jednak zupełnie bez pomysłu. W 90. minucie Bednarski mógł strzelić na 3:1 po ośmieszeniu Rogali, ale górą był Mrozek. Do drugiej połowy meczu sędzia doliczył 5 minut. Dopiero pod koniec tego czasu udało się nam przekroczyć połowę boiska i wywalczyć rzut rożny, z którego nic nie wynikło. Spotkanie zakończyło się rezultatem 1:2.

GKS Katowice – Górnik Polkowice 1:2
Bramki: Stefanowicz – Wacławczyk, Bednarski

Źródło: Gieksa.pl

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

Relacja piłkarska

GKS Katowice: Mrozek – Michalski, Jędrych, Janiszewski, Rogala – Wroński (46. Kiebzak), Błąd, Habusta (46. Gałecki), Stefanowicz, Woźniak (61. Pavlas) – Szwedzik (61. Rogalski)

Górnik Polkowice: Furtak – Kolwaski-Haberek, Mucha, Radziemski (79. Ciupka), Szuszkiewicz (61. Karmelita), Bednarski, Fryzowicz, Baranowski, Wacławczyk (71. Ekwueme), Azikiewicz (73. Magdziak), Opałacz

Pięć miesięcy musieli czekać kibice GKS-u Katowice, by ponownie pojawić się na trybunach przy Bukowej. Środowe spotkanie z Górnikiem Polkowicie w ramach 29. kolejki było pierwszym po powrocie do gry, w którym piłkarze trenera Rafała Góraka mogli liczyć na wsparcie sympatyków GieKSy. Sporą niespodziankę mieliśmy już przed rozpoczęciem meczu. Szkoleniowiec GKS-u postanowił dać szansę zaledwie 18-letniemu Patrykowi Szwedzikowi, który po raz pierwszy w swojej karierze wyszedł na mecz szczeblu centralnego w podstawowym składzie. Gospodarze chcieli prowadzić piłkę i tak było w pierwszych fragmentach. Szwedzik mógł nawet otworzyć wynik po dośrodkowaniu Adriana Błąda, ale odrobinę spóźnił się z zamknięciem akcji.

Górnik Polkowice w swoich staraniach okazał się skuteczniejszy. W 22. minucie Kamil Wacławczyk znalazł piłkę w szesnastce po rzucie wolnym. Precyzyjnym strzałem znalazł długi słupek i futbolówka wpadła do bramki GKS-u odbijając się od słupka. Gospodarze mieli szansę na odpowiedź w 29. minucie, gdy po dograniu Kacpra Michalskiego piłka trafiła prosto pod nogi Arkadiusza Woźniaka. Ten jednak źle przymierzył i strzał przeleciał wysoko nad poprzeczką. Chwilę później do remisu mógł doprowadzić Szwedzik, ale ponownie zabrakło dokładności, bo w dogodnej sytuacji nasz napastnik nie trafił w piłkę.

Przed przerwą GieKSie nie udało się zmienić wyniku spotkania, a bliżej podwyższenia wyniku byli polkowiczanie. Agresywne wejście w szesnastkę Mariusza Szuszkiewicza zakończyło się podaniem na głowę kolegi, który zdołał oddać strzał, ale instynktowna interwencja Bartosza Mrozka uratowała nas przed utratą gola numer dwa. W 55. minucie spotkania Górnik mógł podwyższyć po błędzie Arkadiusza Jędrycha. Ten uratował się wybijając piłkę z linii bramkowej, ale w kolejnej akcji kolejny błąd i tym razem Michał Bednarski był już bezlitosny podwyższając na 2:0.

Katowiczanom udało się odpowiedzieć niemal natychmiast. Maciej Stefanowicz wykorzystał jedenastkę i zdobył gola kontaktowego. W 75. minucie Adrian Błąd próbował zza pola karnego. Bramkarz Górnika odbił piłkę przed siebie, niestety nikt nie zdołał do niej dopaść i dobić w kierunku bramki. GieKSa naciskała, ale nie potrafiła znaleźć skutecznego sposobu na doprowadzenie do sytuacji bramkowej. Seria zwycięstw przy Bukowej niestety została przerwana.

Źródło: gkskaowice.eu

FILM: 01.07.2020 GKS Katowice 1-2 Górnik Polkowice SKRÓT

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net fot. Jurgen