GKS Katowice 1-2 Podbeskidzie Bielsko-Biała

31.03.2017, piątek 20:45 – widzów 4000

Relacja GieKSiarza

Kolejne spotkanie na Bukowej i kolejny piątek. Jak widać terminarz na wiosnę nas nie rozpieszcza. Mimo to na trybunach zasiadło ok. 4000 widzów, a atmosfera na trybunach mogła być gorąca. Kibice wyczekiwali w końcu pierwszego zwycięstwa na wiosnę i przełamania które miało być kolejnym krokiem w stronę ekstraklasy. Tak niestety się nie stało.Piłkarze przegrali i to w słabym stylu, coraz mniej też kibiców wierzy w historyczny awans, a doping choć miał też dobre momenty to jako całokształt trzeba się przyznać że wyszliśmy słabo. Mało tego nie zabrakło też momentu ciszy, gdyż to co widzimy na murawie po prostu nas „zgasiło”, grzebiąc wszelkie nadzieje na przyszły sezon. Jeśli mamy awansować to nasi piłkarze i trener muszą się obudzić ze snu i podążać w górę tabeli.

Jeśli chodzi o kibiców to poza tym że dopingiem dostosowali się do poziomu gry naszych piłkarzy, to zaprezentowali kolejną oprawę, a mianowicie flagowisko, do którego zawisł transparent „GRAJCIE NA STÓWĘ, JESTEŚMY Z WAMI – AWANS ZROBIMY WSPÓLNYMI SIŁAMI – Cała GieKSa Razem!!!”. Niestety choreografie UG w tej rundzie nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości, chociaż najwierniejsi fani dalej wierzą w awans i nie odwrócą się od piłkarzy. Poza tym na trybunach znów zawisł ogromny transparent dla chłopaków po drugiej stronie muru oraz trans z przekazem dla „koleżanek zza miedzy” którym już się w głowach pie*doli by tylko nie mówiono o ich krzywych akcjach „Afery bez białek kręcicie, z psami interesy robicie – PSYCHO CBŚ”.

Jeśli chodzi o gości to zaprezentowali się bardzo dobrze, mało tego chyba nikt nie spodziewał się tego po Podbeskidziu. Przyjechali w 321 głów, prowadzili ciągły doping, przebijając się czasem przez gospodarzy, a nawet zaliczyli jakieś starcia z ochroną, która to już nie pierwszy raz u nas, stwarza problemy.

Z ciekawostek można dodać że chociaż nasza maskotka – GieKSik nie zawiódł i kolejny raz wygrywa maskotkowy konkurs rzutów karnych, znów pokonując Beskidka.

Oflagowanie: trans PDW BZYKU HASEK JAGODA JASIU KAMIS LALA RADZIU SAŁATA TOMEK ZATOR PNG, transparent AFERY BEZ BIAŁEK KRĘCICIE, Z PSAMIINTERESY ROBICIE -PSYCHO CBŚ, FANATYCZNY STYL ŻYCIA, UG, BANICEK (FCB), GIEKSIARZE, trans PSYCHO CBŚ, TRÓJKOLOROWA ARMIA, PERSONA NON GRATA oraz na gnieździe LĘDZINY i VLEPKA KSG.

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 31.03.2017 GKS Katowice – Podbeskidzie Bielsko-Biała DOPING

FILM: 31.03.2017 GKS Katowice – Podbeskidzie Bielsko-Biała SKRÓT

Poza tym nasi kibice nie próżnowali tego dnia i wspólnie z Górnikiem i ROW-em przy okazji meczu tych ostatnich w Bytomiu, chcieli w 180 osób „przybić piątki” z Polonią pod ich stadionem. Niestety smutni panowie przeszkodzili i zapobiegli naszym odwiedzinom. Po wszystkim część naszej załogi udaje się pod areszt by odwiedzić naszego kolegę za murem.

Relacja sportowa

GKS Katowice: M. Abramowicz – Czerwiński, Kamiński, Praznovsky, D. Abramowicz – Kalinkowski, Zejdler (75. Lebedyński) – Foszmańczyk, Ćerimagić (75. Prokić), Jóźwiak (86. Jóźwiak) – Goncerz.

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Leszczyński, Deja, Piacek, Magiera, Gumny, Moskwik, Hanzel, Sierpina (94. Sladek), Janota (72. Lewicki), Jaroch, Haskić.

W meczu 24. kolejki Nice 1 Ligi GKS Katowice przegrał na własnym terenie z Podbeskidziem Bielsko-Biała 1:2.

Trener Jerzy Brzęczek zdecydował się na kilka roszad w wyjściowym składzie po dwutygodniowej przerwie GieKSy w rozgrywkach. Do jedenastki meczowej wskoczyli Armin Cerimagić, Grzegorz Goncerz i Oliver Praznovsky.

Pierwszy kwadrans nie był porywający w wykonaniu obu zespołów, jakby zarówno katowiczanie i bielszczanie obawiali się szybkiej straty bramki. Nie ma co jednak się temu dziwić. Podbeskidzie nie cieszyło się z kompletu punktów od czterech wyjazdów, a w 4 meczach rundy wiosennej zgromadziło tylko 5 punktów. GieKSa także czekała na punkty, bo wiosną jeszcze nie wygrała.

Z czasem jednak GieKSiarze zaczęli wytwarzać sobie przewagę. W 21. minucie oko w oko w polu karnym stanął z bramkarzem Podbeskidzia Bartłomiej Kalinkowski, jednak trafił prosto w niego. Jeszcze bliżej trafienia do siatki był Grzegorz Goncerz, jednak wykończył precyzyjną wrzutkę Ćerimagicia strzałem z główki w polu karnym w lewy słupek.

Podbeskidzie także miało swoje sytuacje, jednak Adam Deja uderzył w 37. minucie technicznie z rzutu wolnego nad bramką. Podobny efekt miało uderzenie groźnego w tym meczu Nermina Haskicia, który w końcówce pierwszej odsłony mierzył z pierwszej piłki tuż nad spojeniem.

Po zmianie stron skuteczniejsze było Podbeskidzie. W 71. minucie Robert Gumny wykorzystał błąd obrońców i skierował piłkę z najbliższej odległości do bramki, a wynik na 2:0 podwyższył osiem minut później wprowadzony Szymon Lewicki strzałem w polu karnym po koźle stojąc w okolicach długiego, lewego słupka. Nadzieję w Trójkolorowe serca wlał w 85. minucie strzałem z główki pod poprzeczkę Grzegorz Goncerz, lecz wynik nie uległ już zmianie. A była na to znakomita okazja, bo Andreja Prokić nie trafił z dwóch metrów przy próbie głową. Swoje szanse mieli też Foszmańczyk i Kamiński, jednak zabrakło precyzji.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Po dwóch tygodniach przerwy katowiczanie zmierzyli się na własnym stadionie z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Po niemrawym początku sezonu, trener zdecydował się na kilka znaczących korekt w składzie. Na boisku zabrakło Tomasza Wisio, który nawet nie załapał się na ławkę rezerwowych. Przebudowany został również atak, na ławce zasiadł Prokić oraz Lebedyński. Ich miejsce zajęli Ćerimagić oraz Goncerz.

GKS: M.Abramowicz – D.Abramowicz, Kamiński, Prażnowski, Czerwiński – Jóźwiak, Zejdler, Kalinkowski, Cerimagic – Foszmańczyk- Goncerz

PBB: Leszczyński- Deja, Piacek, Magiera, Gumny, Moskwik, Hanzel, Sierpina, Janota, Jaroch, Haskic

Pierwsze minuty spotkania pokazały, że żadna z drużyn nie będzie ograniczała się do bronienia własnej bramki. Katowiczanie starali się przedrzeć w pole karne przeciwnika dokładnymi prostopadłymi podaniami a Podbeskidzie szukało swoich szans w stałych fragmentach gry i w ataku pozycyjnym. Pierwsza groźna sytuacja miała miejsce w 20. minucie. Foszmańczyk wypuścił Jóźwiaka w uliczkę, ten odegrał mu w pole karne i w tym momencie obrońcy gości zdołali w ostatniej chwili przechwycić piłkę. Mimo dużych chęci brakowało w rozegraniu dokładności i na pierwszy celny strzał musieliśmy czekać do 22 minuty. Goncerz dobrze wypatrzył Kalinkowskiego a ten będąc sam na sam z bramkarzem w trudnej sytuacji uderzył prost w niego. Kilka minut później w dogodnej sytuacji znalazł się Foszmańczyk, ale zamiast strzelać próbował wymusić rzut karny za co został ukarany żółtą kartką. W 31. minucie Ćerimagić pokazał co potrafi idealnie dośrodkowując na głowę Goncerza, nasz kapitan uderzył niestety tylko w słupek. Podbeskidzie odpowiedzią szarżą Gumnego na skrzydle, który minął Dawida Abromowicza jak pachołek treningowy, jednak jego podanie w pole karne zostało wybite przez naszych obrońców. Chwilę później Podbeskidzie wykonywało rzut wolny z 25 metra. Na całe nasze szczęście piłka nieznacznie minęła poprzeczkę. W ostatnich minutach to właśnie goście przejęli inicjatywę i mięli kolejną sytuacje. Po dośrodkowaniu z głębi pola Nermin Haskić minimalnie się pomylił.

GieKSa rozpoczęła drugą połowę od bardzo dobrego podania Zejdlera do Jóźwiaka, niestety nasz młody pomocnik naciskany przez przeciwnika nie uderzył czysto w piłkę.  Kilka chwil później GieKSa przeprowadziła kombinacyjną akcję w której główną role odegrał Foszmańczyk. Pomocnik GieKSy odegrał do Jóźwiaka, a ten zbyt lekko uderzył na bramkę. Katowiczanie dalej atakowali, ale brakowało 100% sytuacji. Swoich sił próbował jeszcze Ćerimagić oraz z dystansu Kalinkowski. GieKSa grała a rywal strzelił bramkę. Ten scenariusz przerabialiśmy w poprzednich spotkaniach i znów przeżyliśmy to w meczu z TSP. Po rzucie wolnym piłka poodbijała się przypadkowo od  zawodników i trafiła pod nogi Gumnego, który z kilku metrów pewnie pokonał Abramowicza. Pierwszy strzał Podbeskidzia i gol.  Trener długo się nie zastanawiał i wprowadził zmiany w składzie. Boisko opuścił Ćerimagić oraz Zejdler a ich miejsce zajęli Prokić oraz Lebedyński. Niestety szczęście opuściło nas całkowicie i kilka minut później goście podwyższyli prowadzenie. Dośrodkowanie na bramkę zamienił Szymon Lewicki. GieKSa złapała kontakt z rywalem po golu Goncerza, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego. Katowiczanie nawet zdołali zdobyć wyrównującego gola, lecz sędzia odgwizdał spalonego.  GieKSa pokazała charakter i walczyła do końca o punkt. Niestety najdogodniejszą sytuację zmarnował Prokić, który nie potrafił pokonać bramkarza z 2 metrów.  Mecz kończy się naszą porażką i piłkarze żegnani są gwizdami.

Katowiczanie przegrywają drugie spotkanie z rzędu i tracą kolejne cenne punkty. Niestety zmiany nic nie wniosły do gry.  Gramy ładnie, ale nieskutecznie. Szczęście również nas opuściło na dobre.

GKS Katowice – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:2
GKS: M.Abramowicz – D.Abramowicz, Kamiński, Prażnowski, Czerwiński – Jóźwiak (86min. Mandrysz), Zejdler (71. min Lebedyński), Kalinkowski, Cerimagic (71 min. Prokic) – Foszmańczyk- Goncerz
PBB: Leszczyński- Deja, Piacek, Magiera, Gumny, Moskwik, Hanzel, Sierpina (90 min.Sladek), Janota (72 min. Lewicki) , Jaroch, Haskic
Bramki: 85 min. Goncerz 71 min. Gumny, 77 min. Lewicki
Żółte kartki: Foszmańczyk, Zejdler -Deja
Sędzia: Dominik Sulikowski

Źródło: GieKSa.pl