GKS Katowice 1-2 Termalica Nieciecza

17.08.2014, niedziela 18:00 – widzów 2055

Relacja GieKSiarza

Mimo uzyskania prowadzenia, nasi piłkarze tradycyjnie już przegrywają i Nieciecza staje się liderem I ligi. Chociaż zawodnicy znów zawiedli mogli liczyć na dobry doping ze strony kibiców GKS-u. Na płocie pojawił się także transparent „Lisa gratulacje” dotyczący ślubu jednej z kibicek z FE’64. Kibiców gości tradycyjnie brak.

Oflagowanie: transparent LISA GRATULACJE, UG, PIEROŃSKIE HANYSY, PSEUDOKIBICE KOCHAJA ŚLĄSKA STOLICE, FANATYCZNY STYL ŻYCIA, SK1964, GKS KATOWICE, TRÓJKOLOROWA ARMIA, PERSONA NON GRATA oraz na gnieździe GKS KATOWICE (gardina).

FILM: 17.08.2014 GKS Katowice – Termalica Nieciecza DOPING

FILM: 17.08.2014 GKS Katowice – Termalica Nieciecza BRAMKI

FILM: 17.08.2014 GKS Katowice – Termalica Nieciecza SKRÓT

Relacja sportowa

GKS Katowice: Bucek, Pietrzak, A. Czerwiński, Cholerzyński, Goncerz, Wołkowicz (82. Sobotka), Ceglarz (76. Januszkiewicz), Kujawa, Duda, Kamiński, Pitry (76. Nawrot).

Termalica Bruk-Bet Nieciecza: Nowak, Fryc, J. Czerwiński, Kopacz, Pleva, Biskup (90. Maslo), Kaczmarczyk, Sołdecki, Drozdowicz, Smuczyński (90. Kamiński), Foszmańczyk (73. Kupczak).

Katowiczanie przegrali drugi mecz ligowy z rzędu, wliczając pucharowy, to już trzecia porażka. Tym razem zbyt mocna dla Trójkolorowych okazała się Termalica Bruk-Bet Nieciecza, która nie dała złudzeń podopiecznym trenera Kazimierza Moskala i wygrała przy Bukowej 2:1.

Mecz mógł się z początku podobać. Od pierwszej minuty obie ekipy starły się niczym dwaj bokserzy i doszło do prawdziwej wymiany ciosów. Nikt nie miał zamiaru chować się za podwójną gardą, przez co już w pierwszej połowie mogliśmy oglądać dwie bramki.

Sposób gry GieKSy w tym spotkaniu zmienił trener Kazimierz Moskal. Ustawił z przodu dwóch nominalnych napastników: Grzegorza Goncerza i Rafała Kujawę, a także postanowił zagrać czwórką obrońców z tyłu. To po części zaskoczyło zespół gości i sprawiło, że GKS już po ośmiu minutach gry mógł cieszyć się z pierwszego gola. Dobre zagranie z prawej strony pola karnego Piotra Ceglarza wykorzystał na jedenastym metrze Goncerz, który strzałem z pierwszej piłki po ziemi nie dał szans między słupkami Sebastianowi Nowakowi.

Gdy wydawało się, że od tego momentu GieKSa złapie właściwy rytm, Sławomir Duda „popisał” się niepotrzebnym faulem w 12. minucie, popychając rywala w zamieszaniu podbramkowym. Sędzia wskazał na wapno, choć zapewne w Premier League arbiter nawet by na to nie zwrócił uwagi. Jesteśmy jednak na pierwszoligowym, polskim podwórku. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Jakub Biskup i do przerwy mimo kilku okazji z obu stron wynik nie uległ zmianie.

Po zmianie stron Termalica zepchnęła katowiczan do defensywy. Tylko dużemu szczęściu GKS zawdzięczał brak gola już w pierwszych kilku minutach po wyjściu w szatni. Sam Emil Drozdowicz zmarnował trzy setki, będąc sam na sam z Buckiem. Limit szczęścia został wyczerpany w 71. minucie, gdy Tomasz Foszmańczyk niepilnowany uderzył z główki z najbliższej odległości dobijając strzał w poprzeczkę kolegi z zespołu. GieKSa nie miała już żadnych atutów, żeby walczyć o zmianę wydarzeń na boisku. Chaotyczne próby szarży na bramkę rywali spełzły na niczym i to niecieczanie zasłużenie mogli cieszyć się z wywiezionego kompletu punktów.

W kolejnym meczu katowiczanie zmierzą się na wyjeździe z Flotą Świnoujście. Początek spotkania 24 sierpnia o godzinie 12:30.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Bramki: Goncerz (8) – Biskup (12-k), Kaczmarczyk (71)
GKS: Bucek – Czerwiński, Kamiński, Cholerzyński, Pietrzak – Goncerz, Duda, Pitry (76. Nawrot), Ceglarz (76. Januszkiewicz), Wołkowicz (82. Sobotka) – Kujawa (76. Nawrot)
Nieciecza: Nowak – Fryc, Czerwiński, Kopacz, Pleva, Biskup (20. Maslo), Kaczmarczyk, Sołdecki, Drozdowicz, Smuczyński (90. Kamiński), Foszmańczyk (74. Kupczak)
Ż.kartki: Duda, Czerwiński – Sołdecki, Drozdowicz, Kaczmarczyk, Czerwiński
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Pskit (Łódź)
Rezerwowi GKS: Dobroliński, Januszkiewicz, Bodziony, Szołtys, Sobotka, Sylwestrzak, Nawrot
Rezerwowi Nieciecza: Olszewski, Janeczko, Kamiński, Kupczak, Maslo, Paluchowski, Płaneta

Po porażkach z Miedzią Legnica i zwłaszcza pucharowej klęsce z Chrobrym Głogów nie przyjmowaliśmy zupełnie innego rozwiązania jak trzy punkty w meczu z liderem z Niecieczy. Katowiczanie srodze zawiedli nasze pucharowe nadzieje, więc – mimo że racjonalnych przesłanek ku temu nie mieliśmy – wierzyliśmy w siłę tej pierwszej ligi, która jest nieobliczalna i „każdy może wygrać z każdym”. GKS nie ma na tyle słabego składu, żeby nie móc rywalizować z ekipami walczącymi nawet o ekstraklasę, co zostało pokazane choćby w poprzednim sezonie w potyczkach z GKS Bełchatów czy Górnikiem Łęczna. Nawet mimo zmian kadrowych mogliśmy liczyć na wygraną.

Zgodnie z oczekiwaniami katowiczanie zagrali ponownie czwórką obrońców, którą utworzyli Alan Czerwiński, Mateusz Kamiński, Kamil Cholerzyński i Rafał Pietrzak. Na skrzydłach pomocy zagrali Krzysztof Wołkowicz i Piotr Ceglarz, w środku Sławomir Duda, Grzegorz Goncerz i Przemysław Pitry, najbardziej wysuniętym zawodnikiem był Rafał Kujawa. Na bramce oczywiście Antonin Bucek.

Od początku meczu Kujawa był bardzo aktywny. To on oddał pierwszy strzał na bramkę w 2. minucie, a po kolejnych kilku popisał się świetną przewrotką, ale obok słupka. Co się odwlecze, to nie uciecze, bardzo dobra akcja na prawej stronie – najpierw Czerwiński wypuścił Ceglarza, ten wycofał na 10. metr do nadbiegającego Goncerza, który płaskim strzałem pokonał Sebastiana Nowaka. Radość katowiczan trwała bardzo krótko, bo już cztery minuty później mieliśmy wyrównanie. Po rzucie rożnym rywala w polu karnym pchnął Duda i sędzia podyktował rzut karny. Bezbłędnym egzekutorem jedenastki okazał się kapitan gości Jakub Biskup. Później gra się uspokoiła i w pierwszej połowie była w miarę wyrównała. Obie strony nie stwarzały sobie jakichś bardzo klarownych sytuacji. Po raz kolejny głupie zagranie ręką mogło dać rywalom gola – tym razem przewinił Pietrzak, a po strzale przeciwnika z wolnego Bucek wybił piłkę na róg. Chwilę później bardzo ciekawie rzut wolny wykonali katowiczanie – Duda wycofał na 18.metr do Pitrego, ale ten uderzył za lekko i to wprost w ręce bramkarza. W wielu momentach Nieciecza musiała się ratować faulami i przez to rywale zarobili cztery żółte kartki. Jedna z nich była za symulowanie faulu na środku boiska, kiedy to z impetem atakował Mateusz Kamiński, ale w rywala nie trafił.

Po przerwie obraz gry niestety mocno się zmienił i o ile przed przerwą był sprawiedliwy remis, to po zmianie stron zdecydowanie lepiej piłkarsko prezentowali się goście. Już na samym początku rozklepali oni naszą obronę i po dośrodkowaniu Emil Drozdowicz trafił w poprzeczkę. Kilka minut później cała (dosłownie cała) nasza linia obronna została objechana przez jednego (!) zawodnika z piłką, który na koniec oddał strzał – na szczęście obok słupka. GKS atakował rzadko, ale raz wydawało się, że Goncerz był faulowany w polu karnym, jednak sędzia nie zdecydował się wskazać na wapno. Widać było, że z każdą minutą nasi zawodnicy słabną i brakuje im przysłowiowej pary, aby ataki były zdecydowane, a podania precyzyjne. Niecieczanie natomiast prowadzili grę i całkiem nieźle technicznie pogrywali sobie na naszej połowie. Kibice GKS w pewnym momencie głośniejszym dopingiem wsparli zawodników i na chwilę to przyniosło efekt, zwłaszcza gdy Pitry efektownie powalczył przy linii końcowej i zdołał jeszcze dośrodkować. Niestety chwilę później goście wyszli na prowadzenie. Dośrodkowanie z prawej strony i strzał z bliska głową w poprzeczkę – piłka odbiła się od obramowania bramki i spadła pod nogi Krzysztofa Kaczmarczyka, który z dwóch metrów wpakował futbolówkę do pustej bramki. Katowiczanie powoli przestawali mieć argumenty na cokolwiek w tym meczu. Na domiar złego katastrofalne zachowanie Cholerzyńskiego i Czerwińskiego w jednej z sytuacji spowodowało, że rywal wyszedł sam na sam z Buckiem. Na szczęście znów strzał minimalnie minął bramkę. W końcówce trener wprowadził Aleksandra Januszkiewicza i Michała Nawrota i widać było, jak ten pierwszy rozruszał nieco grę zespołu. Sam jedną indywidualną akcją omal nie strzelił bramki, bramkarz wybił piłkę na rzut rożny. W końcówce przy jednym z kornerów w pole karne poszedł nawet Bucek, ale bez efektu.

GKS Katowice po raz piąty w historii grał u siebie z Niecieczą i po raz piąty nie wygrał. Z tym rywalem odnieśliśmy u siebie zaledwie dwa remisy i trzy porażki.

Nie ma znaczenia, że GKS dziś zagrał z „nieco większą” niż zwykle ambicją. Za tą bandą tragikomików ciągnie się cała runda wiosenna, a także poprzednie mecze, jak odpadnięcie z Pucharu Polski, kiedy to „rywalowi chciało się bardziej”. Niestety coraz bardziej widzimy też winę w sztabie trenerskim, który nie umie poukładać zespołu ani taktycznie, ani motywacyjne, ani fizycznie. Do tego materiał ludzki w drużynie jest najwyraźniej bardzo kiepski i nawet jeśli zagrali dzisiaj „nieco bardziej” ambitnie, to gryzienia trawy nie było.

Nic dziwnego, że kibice po meczu dali swój wyraz niezadowoleniu. Ile możemy słuchać, że będzie lepiej, że postaramy się w następnym tygodniu. GKS w tym roku kalendarzowym na rozegranych 20 spotkań wygrał tylko 3. Trzy! Tyle samo razy przegrał w ciągu ostatniego pieprzonego tygodnia! Przegrał w Legnicy, przegrał z Chrobrym i przegrał dzisiaj!

Niech to wystarczy za komentarz do wyczynów tych wypełniaczy koszulek…

Źródło: Gieksa.pl