GKS Katowice 1-3 Lech Poznań

15.08.1992, sobota 17:00 – widzów 4000

Relacja sportowa

GKS Katowice: Jojko – Ledwoń, Piekarczyk, Maciejewski, Szewczyk, Witkowski (64. Wołowicz), Grzesik, M.Świerczewski, Borawski (71. Wolny), Rewiszwili, Kucz
Trener: Adolf Blutsch

Lech Poznań: Sidorczuk – Rzepka (80. Kornijec), Wojtala, Bereszyński, Kryger, Moskal, Koftyn (26. Trzeciak), Skrzypczak, Remień, Podbrożny, Araszkiewicz
Trener: Henryk Apostel

Bramki: Szewczyk (7) – Rzepka (48), Trzeciak (61), Araszkiewicz (67)
Sędzia: Dąbrowski (Warszawa)

Zdenerwowani kibice GKS Katowice już na wiele minut przed końcowym gwizdkiem arbitra zaczęli głośno domagać się powrotu Alojzego Łyski na Bukową. Oczywiście ich krzyki były głosem wołającego na puszczy, ale swój pogląd na ten temat zmiany szkoleniowca przedstawili nader dosadnie. Obrzucili błotem przede wszystkim prezesa Mariana Dziurowicza, który z pewnością nie miał zbyt szczęśliwej miny. Podobnie jak wszyscy zwolennicy jedenastki z Bukowej.

Początek spotkania nie zapowiadał łatwego i stosunkowo wysokiego zwycięstwa gości. Wręcz przeciwnie – stroną dyktującą warunki gry byli gospodarze i oni też pierwsi fetowali zdobycie bramki. Debiutujący w ekstraklasie Grzegorz Borawski przedarł się lewym skrzydłem,  obsłużył dokładnym podaniem Dariusza Grzesika, a ten oddał piłkę Romanowi Szczewczykowi. Przy atomowym uderzeniu z 20 metrów w okienko Kazimierz Sidorczuk był bezradny.

Odpowiedź poznaniaków była błyskawiczna, lecz Janusz Jojko wyszedł obronną ręką z sytuacji sam na sam z Jarosławem Araszkiewiczem (15 min). Potem golkiperowi Katowic zagrozili kolejno : Moskal (22 min), Remień (24 min), Podbrożny (32 min) i ponownie Moskal (45 min). Gospodarze mogli podwyższyć wynik na dziesięć minut przed przerwą, lecz Adam Kucz finalizując akcję duetu Revichvili – Witkowski przeniósł piłkę nad poprzeczką bramki Sidorczuka.

W przerwie mistrzowie Polski obudzili się z letargu i zaczęła się „samba”. Trzy minuty po zmianie stron Araszkiewicz odnalazł w polu karnym Trzeciaka, ten zakręcił obroną GKS, po czym wyłożył piłkę nadbiegającemu Markowi Rzepce. Obrońca Lecha miał wystarczająco dużo czasu i miejsca, by dokładnie przymierzyć. A zatem 1:1 i mecz rozpoczął się niejako od nowa. Podopieczni Adolfa Blutscha próbowali ponownie przejąć inicjatywę, lecz strzały Zazy Revichvilego i Marka Świerczewskiego pewnie wyłapał Sidorczuk.

W 60 minucie obrona Katowic znów trochę przysnęła. Paweł Wojtala głową strzelił w stronę bramki Jojki, lot piłki skorygował jeszcze Mirosław Trzeciak i wyprowadził gości na prowadzenie. Gwóźdź do trumny katowiczan wbił siedem minut później Jarosław Araszkiewicz, który okazał się zbyt szybki dla defensorów gospodarzy i strzałem w długi róg po raz trzeci zaskoczył Janusza Jojkę. Niewiele brakowało, by lechici na tym nie zakończyli festiwalu strzeleckiego, bowiem w 71 minucie uderzenie Jerzego Podbrożnego (podawał Araszkiewicz) wylądowało na słupku.

Pogodzeni z losem piłkarze GKS atakowali chaotycznie i chyba bez wiary w powodzenie, ponieważ stworzyli w końcówce tylko jedną sytuacją, która „zapachniała” golem. Niestety, w 83 minucie strzał głową Marka Świerczewskiego minął pustą bramkę Lecha. Ale nawet gdyby piłka zatrzepotała w siatce, to i tak żółto-czarni nie byli w stanie wydrzeć zwycięstwa zespołowi Henryka Apostela.

„SPORT” autor: Bogdan Nather

Źródło: gkskatowice.eu

FILM: 15.08.1992 GKS Katowice – Lech Poznań