GKS Katowice 2-0 GKS Tychy

08.11.2014, sobota 17:45 – widzów 4300

Relacja GieKSiarza (Giszowiec)

Tego dnia wielka mobilizacja na Giszowcu i tak na zbiórce pojawia się ponad 100 głów. Już na zbiórce można odczuć derbową atmosferę, w asyście dobrze znanego transparentu „GzG Gang” przy głośnym śpiewie odpalamy trochę pirotechniki. Prezentujemy także dywan z szali tyskich dzbanów i ich zgód który tego dnia kończy swój żywot. Wszystko przy głośnym śpiewie który wieczorną porą niósł się po całej dzielnicy.

FILM: 08.11.2014 GKS Katowice – GKS Tychy – Giszowiec

Derby na Bukowej z lokalnym rywalem jak zwykle przyprawiły kibiców obu drużyn o masę emocji. UG tego dnia mocno zmobilizowane. Na początek na sektorze „B”  ozciągają się dwie sektorówki tworząc herb klubowy . Jednak główną prezentacją tego dnia była oprawa oddająca bojowego ducha fanów podczas derbowych pojedynków. Prezentacja składająca się z podwieszanych sektorówek, transparentu, kartoniady, flag i głównej sektorówki przedstawiająca obraz wojny została podświetlona masą pirotechniki. Jest to na pewno jedna z lepszych opraw wykonana przez UG’03. Jeśli chodzi o doping to co tu dużo pisać, po prostu MIAZGA! Tyscy nie słyszalni przez całe spotkanie.

W przerwie doszło do szarpaniny pod płotem, a skończyło się na czynach. Ochrona na wniosek delegata zdjęła transparent Tyszan obrażający gospodarzy, zerwanie transparentu rozzłościło przyjezdnych. Widząc to co się dzieje Gieksiarze przedostali się na bufor, a następnie wyłamując następną bramkę wyszli z Blaszoka tuż przy klatce chcąc dostać się do gości. W obu kierunkach latały fanty w postaci krzesełek i cegieł. Po chwili wjazd psów w asyście armatki i koniec zabawy. W stronę mundurowych leciały najróżniejsze przedmioty. Jednak co nawet spiker zauważył interwencja policji była nie adekwatna do sytuacji, gdyż palanteria dostała się na sektor „D” psikając gazem i wodą z farbą gdzie popadnie. Efektem tego już po meczu było zatrzymanych 12 osób którzy rzekomo brali udział w zajściach.

Jeśli chodzi o gości to wypełnili całą klatkę otrzymując 409 biletów. Byli wspomagani przez Zawiszę i ŁKS Łódź który przywiózł ze sobą flagę „Uliczni Wojownicy”. Jeśli chodzi o elementy ultras to brak, nie licząc faktu że wszyscy byli odziani w jednakowe szale.

OFLAGOWANIE: trans PDW (łuk), MAŁOPOLSKA, SIEMIANOWICE, MYSŁOWICE, JAWORZNO, ŻORSKA GIEKSA, JURAJSKA GIEKSA, FANATYCZNY STYL ŻYCIA (łuk-Blaszok) i trans TETREV TRZYMAJ SIĘ.

W tym dniu świat kibicowski obiegła też wieść o walce ksGks (30 GKS, 30 KSG) z Legią i jej zgodami (Legia 40, ZS 10, BKS 10). Po ponad 3 minutach górą warszawiacy.

Relacja GieKSy

Tak się niestety ułożyło, że w tym sezonie w naszej lidze elektryzujących rywali jak na lekarstwo, dlatego musieliśmy się zadowolić derbami z tyskimi. W końcu udaje nam się zapełnić Blaszok do ostatniego miejsca, tyszanie wraz ze zgodami również notują komplet w klatce. Na płocie wieszamy flagi naszych FC za bramką i trans pozdrawiający naszych ziomków z Małopolski, będących aktualnie za kratami. PDW! Na przedzie zaś zostaje wolne miejsce na przygotowaną tego dnia przez ultrasów oprawę. Po pierwszej wymianie uprzejmości z tyszanami postanawiamy zaprzestać tego typu zabaw, gdyż ich odpowiedź na nasze „co to się stało, że Was tu tyle zjechało” czyli „GieKSa cygany, po ile macie dywany” pukała w dno od spodu, aczkolwiek całkiem nas rozśmieszyła :) Później skupiamy się na dopingu dla naszych piłkarzy i w 35 minucie prezentujemy oprawę „War for territory” w klimacie wojennym, do tego zostały odpalone kilogramy pirotechniki. W przerwie ochrona zrywa tyskim transa i zaczyna się zabawa, szybko zakończona przez tych, co zawsze. Później ich popisówa, mnóstwo gazu i komandosi na murawie. Na szczęście ktoś poszedł po rozum do głowy i mecz mógł być kontynuowany. Ostatecznie nie wieszamy już flag przed Blaszokiem, zostaje tam tylko trans dla chłopaka z Banika, który aktualnie jest po drugiej stronie krat. Gdy mecz się kończy świruje ochrona wraz z wąsami, którzy nie wpuszczają nas na murawę po flagi. Po meczu zawinięte z naszej strony 12 osób, mamy nadzieję, że skończy się bez konsekwencji.

Derby bezapelacyjnie dla nas, zresztą zgodnie z planem, bo niczego wielkiego po tyskich dzbanach nie można się było spodziewać. Chyba wykosztowali się na paliwo do samolotu podczas ostatnich derbów :) .

Od red. Kibice GKS-u Tychy dostali na ten mecz 409 biletów, jednak udało im się wejść w nadprogramowej liczbie. Było ich około 400 + 70 ŁKS +70 Zawisza + kilku fanów Sandecji.

Źródło: TMK

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 08.11.2014 GKS Katowice – GKS Tychy – Zamieszki

FILM: 08.11.2014 GKS Katowice – GKS Tychy – Zamieszki

FILM: 08.11.2014 GKS Katowice – GKS Tychy – Doping

FILM: 08.11.2014 GKS Katowice – GKS Tychy – Oprawa

FILM: 08.11.2014 GKS Katowice – GKS Tychy BRAMKI

Relacja sportowa

Bramki: Goncerz (47), Kujawa (59)
GKS: Bucek – Czerwiński, Kamiński, Pielorz, Pietrzak – Goncerz, Duda (69. Bodziony), Cholerzyński, Wołkowicz (79. Sobotka), Ceglarz (46. Bętkowski) – Kujawa.
Tychy: Misztal – Kowalczyk, Wodecki, Szczęsny, Bukowiec (62. Radzewicz), Bocian (70. Biskup), Dymowski, Mączyński, Masternak, Kopczyk, Wawrzynkiewicz.
Ż.kartki: Kamiński – Wodecki
Cz.kartki:
Sędzia: Marcin Szrek (Kielce).

Mecz z Tychami był debiutem przy Bukowej trenera Artura Skowronka. Szkoleniowiec po meczu w Nowym Sączu nie był zadowolony ze sposobu porażki, który nazwał „frajerskim”. Było jednak z Sandecją widać zalążek walki, której wcześniej nie obserwowaliśmy w ogóle. Dlatego z niecierpliwością oczekiwaliśmy, co wydarzy się w pojedynku derbowym.

Trener zdecydował się na bardziej ofensywne ustawienie jeśli chodzi o przód i dlatego mieliśmy praktycznie dwóch napastników Grzegorza Goncerza i Rafała Kujawę. Na prawej pomocy zagrał Piotr Ceglarz, na lewej Krzysztof Wołkowicz. W środku Kamil Cholerzyński i Sławomir Duda. Kwartet obrońców utworzyli Alan Czerwiński i Rafał Pietrzak na bokach oraz Łukasz Pielorz i Mateusz Kamiński w środku. W bramce stanął Antonin Bucek.

Od początku oglądaliśmy bardzo ciekawe i otwarte spotkanie. I nie pozostawaliśmy bez sytuacji, a brylował w nich Grzegorz Goncerz. Zawodnik pokazywał dużą wiarę w swoje możliwości i po dobrych podaniach, będąc tyłem do bramki, przyjmował piłkę w szesnastce, robił z nią obrót i stwarzał zagrożenie. Po jednej z takich akcji strzelił taką pół-przewrotką i Piotr Misztal musiał wybijać piłkę na rzut rożny. Bardzo dobrą okazję w 13. minucie miał Kamiński właśnie po błędzie Misztala, ale strzelił nad poprzeczką. W 19. minucie świetną dwójkową akcję rozegrali Goncerz z Kujawą, po czym ten ostatni wyszedł sam na sam, ale strzelił nad poprzeczką. GKS Tychy jednak też co jakiś czas atakował i zbliżał się pod nasze pole karne. Kilka razy było gorąco, a goście mieli stałe fragmenty gry. GieKSa grała niesamowitym pressingiem i z dużym zaangażowaniem. Wielokrotnie odbieraliśmy piłkę rywalowi już na jego połowie, po czym były groźne akcje. W końcówce blisko dojścia do piłki był Kamil Cholerzyński w polu karnym rywali, ale Misztal był szybszy. Za to na sam koniec po błędzie obrony sam na sam prawie wyszedł Maciej Kowalczyk, ale szybszy był Bucek.

Przerwa w meczu z pewnych względów przedłużyła się aż do pół godziny. Wydawało się, że zawodnicy obu drużyn wytracą rytm. Piłkarze GKS pojawili się na boisku dużo wcześniej niż rywale i jak powiedział na konferencji Artur Skowronek być może miało to przełożenie na… gola. Bo już w drugiej minucie tej części gry po wybiciu Bucka Goncerz wykorzystał fatalny błąd rywali. Nieporozumienie bramkarza i stopera polegało na tym, że ten ostatni zostawił piłkę golkiperowi, ale ten chciał interweniować rękami, nie zorientowawszy się, że piłka nie doleci w pole karne. Wykorzystał to Gonzo, który przewidział taką sytuację i dziubnął piłkę przed szesnastką trafiając do siatki. GKS prowadził 1:0. W kolejnych minutach GieKSa miała znakomite sytuacje na podwyższenie prowadzenia, ale brakowało precyzji lub dobrze interweniował Misztal. Bardzo aktywny był Kujawa, który był głównym aktorem w tych sytuacjach. Rywale próbowali się odgryźć, np. Maciej Kowalczyk próbował technicznie pokonać Bucka. W 59. minucie GKS zdobył drugiego gola. Świetna centra Pietrzaka z lewej strony i Kujawa precyzyjnym strzałem pokonał Misztala. Po tym golu GKS nadal grał dobrze, ale już nieco spokojniej (choć walki dalej nie brakowało). Przez to tyszanie kilka razy podeszli pod nasze pole karne, ale nie potrafili wiele zrobić. GieKSa też miała swoje sytuacje, ale już nie tak groźnie. Można jednak powiedzieć, że mecz był pod umiarkowaną kontrolą. Od początku drugiej połowy grał Kamil Bętkowski, potem weszli Krzysztof Bodziony i Bartosz Sobotka. W końcówce meczu Tychy miały ze dwie groźne sytuacje, m.in. raz kapitalnie po strzale Damiana Szczęsnego interweniował Bucek. Mecz zakończył się zasłużona wygraną 2:0.

W świetnej atmosferze, przy kapitalnej, wzorcowej walce, GieKSa pokazała też atuty piłkarskie. To jeżdżenie na tyłkach, agresja Kujawy, Goncerza, Wołkowicza, świetna współpraca z przodu tych dwóch wymienionych – palce lizać. Do tego właśnie pressingiem został zdobyty pierwszy gol, bo przecież bez wmieszania się w tę sytuację Gonza, nie byłoby błędu rywali.

To był najlepszy mecz GieKSy w tym sezonie i mamy nadzieję, że takie podejście będzie prezentowane w pozostałych spotkaniach. Brawo GieKSa!

Źródło: Gieksa.pl