GKS Katowice 2-0 Lech II Poznań

28.09.2019, sobota 18:00 – widzów 1408

Relacja GieKSiarza

Kolejna wizyta ekipy ze stolicy Wielkopolski w tym tygodniu. Tym razem przyjeżdżały rezerwy Kolejorza, a na trybunach pojawiło się 1408 widzów. Na Blaszoku zawisł jeden transparent z pozdrowieniami dla kolegi za kratami i trzy flagi. Dość dobry doping płynący z trybuny centralnej dostał chwilowego załamania, gdy w 68 minucie Kacper Michalski faulował, za co dostał czerwona kartkę. Byliśmy zmuszeni grac w osłabieniu, co rzucało cień zwątpienia na pozytywny wynik meczu. Wtedy Młynowy zwrócił się do reszty fanów ” To ze gramy w 10-tke to nie znaczy że przegramy ten mecz”. To jak bardzo były prorocze te sława przekonaliśmy się chwile później gdy nasi piłkarze zdobyli prowadzenie, a następnie ustalili wynik spotkania na 2:0. Na trybunach szał radości. Zresztą na murawie też. Pomeczowe podziękowania coraz częściej goszczą przy Bukowej, za czym idzie coraz lepsza więź piłkarzy z kibicami! Oby tak dalej!

Oflagowanie: transparent KOZIU PDW, CRAZY BOYS, BANDITEN, GÓRNICZY KLUB SPORTOWY.

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net fot. Jurgen

FILM: 28.09.2019 GKS Katowice – Lech II Poznań SKRÓT

Relacja sportowa

GKS Katowice: Mrozek – Michalski, Jędrych, Dejmek, Rogala – Woźniak (79. Wojciechowski), Gałecki, Stefanowicz, Błąd (79. Tabiś), Kiebzak (90. Grychtolik) – Rogalski (63. Urynowicz).

Lech II Poznań: Szymański – Jacenko (74. Bartkowiak), Białczyk, Tupaj, Smajdor (69. Kaczmarek), Kryg, Klupś (86. Karbownik), Szymczak, Niewiadomski, Andrzejewski, Pawlicki (83. Janiak).

Piłkarze GKS-u Katowice w przekroju trzech meczów pozwolili kibicom zapomnieć o złej serii, która trwała ponad rok. Wygrane ze Skrą Częstochowa, Legionovią Legionowo i Wartą Poznań sprawiły, że Stadion Miejski znów zaczął GieKSie sprzyjać. Trener Rafał Górak w starciu z rezerwami Lecha Poznań postanowił zagrać dokładnie takim samym składem, jakim zwyciężył z Garbarnią Kraków. GieKSa mogła otworzyć wynik już w 1. minucie. Adrian Błąd sam znalazł się z piłką na 10 metrze, ale jego próba trafiła prosto w głowę defensora. Kolejną okazję miał w 15. minucie Arkadiusz Woźniak. Błąd wrzucił piłkę na długi słupek i bramkarz Karol Szymański z trudem interweniował po strzale głową naszego doświadczonego zawodnika.

Poznaniacy mieli spore problemy ze skonstruowaniem akcji, więc ustawili się w obronie i czekali na nasze błędy. Kilka takich okazji kończyło się dośrodkowaniami, ale Bartosz Mrozek kontrolował wydarzenia w swoim polu karnym. GKS próbował środkiem i skrzydłami, ale liczne ataki nie przynosiły strzałów na bramkę. Po pierwszej połowie na tablicy wyników bezbramkowy remis. Po powrocie gra niemal cały czas prowadzona była na połowie Lecha, choć katowiczanom brakowało precyzji w kluczowych podaniach.

Złe wieści przyszły w 68. minucie, gdy Kacper Michalski faulował jednego z rywali wychodzącego do długiego podania posłanego przez bramkarza Lecha. Sędzia nie miał wątpliwości, prawemu obrońcy GKS-u należała się za to czerwona kartka i od tego momentu zadanie dla GieKSy zrobiło się jeszcze trudniejsze. Jednak w końcu, w 75. minucie do piłki w polu karnym dopadł Arkadiusz Woźniak, zrobił dodatkowy jeden ruch i po jego strzale piłka odbiła się od nogi Szymańskiego wpadając do bramki, 1:0 i radość przy Bukowej. Spotkanie rozstrzygnął Marcin Urynowicz. Przejął piłkę sytuacyjną na 16 metrze i huknął obok słupka podwyższając prowadzenie. GKS kontynuuje zatem zwycięską serię przed własną publicznością.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

GKS Katowice do meczu z rezerwami Lecha Poznań przystępował w bardzo dobrych nastrojach. Dwie wygrane z rzędu w lidze oraz awans w Pucharze Polski spowodowały serię, której dawno w naszym klubie nie oglądaliśmy. Do Katowic przyjechała kolejna – po Warcie – ekipa z Poznania. Rezerwy Lecha podrażnione dwiema porażkami u siebie, tym razem chciały udowodnić swoją dobrą postawę na wyjazdach, bo dla odmiany – dwie ostatnie delegacje to były zwycięstwa podopiecznych Rafała Ulatowskiego. Ze względu na mecz pierwszej drużyny Lecha w tym samym dniu w pierwszej jedenastce ich rezerw znalazło się aż ośmiu młodzieżowców, a dodatkowo Ołeksandr Jacenko to zaledwie 19-letni Ukrainiec. Trener Rafał Górak postawił na „żelazny” skład.

Spotkanie rozpoczęło się o godzinie 18:00. Już w pierwszej minucie GKS miał bardzo dobrą sytuację. Nieatakowany Rogala przemieszczał się w stronę pola karnego, następnie podał do Błąda, który oddał strzał w światło bramki, ale został on zablokowany. W 4. minucie Michalski nieźle wrzucił w pole karne, lecz przy wyskoku do główki Woźniak sfaulował rywala. Kilka minut później pierwszy raz zagroził nam Lech. Błąd w przyjęciu piłki popełnił Dejmek i rywal przejął ją w polu karnym, a jego strzał po rykoszecie minął bramkę. W 14. minucie dobrą akcję przeprowadził Błąd, dośrodkował na głowę Woźniaka, który uderzył na bramkę, lecz piłkę odbił bramkarz. Młodzi zawodnicy Lecha zostawiali dosyć sporo miejsca z tyłu, jednak zarazem co jakiś czas groźnie atakowali. GieKSie z jednej strony chwilami brakowało cierpliwości, a z drugiej innymi momentami zdecydowania. W 29. minucie Klupś wszedł w pole karne, ale na nasze szczęście zbyt wysoko dośrodkował. Po niezłym początku GKS-u gra się mocno wyrównała. W 37 minucie akcję skrzydłem przeprowadził Woźniak, wycofał na 16. metr do Błąda, ten najpierw na zamach zmylił rywala, a później uderzył nad poprzeczką. Po chwili na strzał z dystansu także niecelny zdecydował się Kiebzak. Kolejny raz nie zdobyliśmy bramki w pierwszej połowie meczu i zakończyła się ona remisem.

Do drugiej połowy przystąpiliśmy bez zmian. Od początku GieKSa starała się siąść na rywalu i zdobyć bramkę dającą prowadzenie, ale brakowało konkretów. Groźną kontrę przeprowadziliśmy w 55. minucie, w której najpierw Michalski w ostatniej chwili został zablokowany, a następnie Kiebzak próbując strzelać wybił piłkę na pusty sektor gości. Coraz częstsze ataki GieKSy skutkowały także coraz częstszymi kontrami Lecha. Dwukrotnie w ciągu kilku minut niecelnie uderzał Klupś. W 63. minucie miejsce Dawida Rogalskiego zajął Marcin Urynowicz. W 68. minucie bramkarz Lecha daleko wybił piłkę, a ścigający się z rywalem Michalski sfaulował go i otrzymał czerwoną kartkę. Jeszcze przed wznowieniem gry kontuzjowanego Smajdora zastąpił Kaczmarek. W 72. minucie Rogala oddał strzał prosto w bramkarza, a niedługo potem za Ołeksandra Jacenkę wszedł Bartosz Bartkowiak. Mimo gry w osłabieniu udało nam się zdobyć gola. Błąd wypuścił Kiebzaka, który na szybkości wszedł w pole karne i dograł do Woźniaka, który umieścił piłkę tuż przy krótkim słupku. Była to jedna z jego ostatnich akcji, bo niedługo jego miejsce na murawie zajął Zbigniew Wojciechowski. Już kilka sekund późnej za Adriana Błąda wszedł Kacper Tabiś. Już w 80. minucie było 2:0. Indywidualną akcję przeprowadził Urynowicz i idealnie przymierzył z lewej nogi. Niedługo później żółtą kartkę otrzymał Tabiś, a za Pawlickiego wszedł Janiak. W ramach ostatniej zmiany w Lechu Karbownik zmienił Klupś, a w 90. minucie za Kiebzaka wszedł Grychtolik. Do końcowego gwizdka kontrolowaliśmy sytuację na boisku. Zdobyliśmy kolejne 3 punkty po bramkach zdobytych w liczebnym osłabieniu.

GKS Katowice – Lech II Poznań 2:0
Bramki: Woźniak, Urynowicz

Źródło: GieKSa.pl